cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

perf_01_small
PERFORMANCE (1970)

Mick Jagger - The Rolling Stones; Anita Pallenberg - dziewczyna Keitha Richardsa
Donald Cammell - malarz, narkoman, ekscentryk, reżyser-amator; James Fox - aktor zawodowy, znany, dobry

Osoby:

Mick Jagger - The Rolling Stones Anita Pallenberg - dziewczyna Keitha Richardsa
(do niedawna dziewczyna Briana Jonesa)

Donald Cammell -
malarz, narkoman, ekscentryk, reżyser-amator
(kolega Stonesów z wycieczek do Maroka)

James Fox -
aktor zawodowy, znany, bardzo dobry
(przypłacił zdrowiem psychicznym)

Czas:
lato psychodelii (pomiędzy THEIR SATANIC  a BEGGARS BANQUET)

Miejsce:
Londyn, Lowndes Square

perf_03

Poza pasją do kobiet, haszyszu i marokańskich dywanów łączyło Jaggera z Donaldem Cammellem coś więcej. Umiłowanie filmu. Zespół The Rolling Stones miał w swojej filmografii wyłącznie pozycje dokumentalne, ale Cammell podrzucił pomysł na fikcję godną wreszcie ‘the bad boys of rock-and-roll’ -  konfrontacja pomiędzy byłym gwiazdorem rocka, a gangsterem.  Sam fakt, że jedna z ról zarezerwowana była dla Jaggera wystarczył przedstawicielom wytworni Warner Brothers  na wyłożenie pieniędzy (mieli tego jeszcze gorzko pożałować).

Za plan filmu posłużył imponujący, stary dom, w którym Cammell przegrał niegdyś większą sumę w pokera. Jego właściciel, nawiedzony starzec opowiadający niestworzone historie ze swej przeszlości, z radością powitał ekipę i - przeczuwając niezłą zabawę - bez zastanowienia wynajął budynek. Jedynym warunkiem było ubezpieczenie kolekcji obrazów o rzekomej wartości dwóch milionów funtów. W kolekcji znajdował się i Rembrandt i Rubens i Velasquez. A także płótna podpisane i przez Rembrandta i przez Rubensa.

Znajdujące się w opłakanym stanie dzieła poowijano w koce i zaniesiono do mieszkania dozorcy, który wałęsał się po planie niczym pomagier doktora Frankensteina. Brzydal żył z kobietą dotkniętą mongolizmem - ich sypialnia roiła sie od wszy. A tymczasem wesoły staruszek ubierał się w palto z gronostajów - choć nie było tajemnicą, że ścigają go zastępy dłużników -  i każdego wieczora przyprowadzał z Opery nowe panienki. Obiecywal, że wkręci je do filmu, pokazywał pracującą ekipę i - mimo swoich osiemdziesięciu pięciu lat - prowadził prosto do sypialni. Bywało, że po dwie naraz.

Jagger grał znudzonego karierą i życiem gwiazdora. Pierwszym pomysłem Cammella na obsadzenie roli gangstera był Marlon Brando, ale zwyciężył przypadkowo poznany James Fox, aktor wsławiony kreacją w “Służącym” Loseya. “Urok Jimmiego polega na tym, że nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jest atrakcyjny” - podniecał się Cammell. Jagger był Foxem oczarowany,  podobno ze wzajemnością. Dyskrecja Cammella na ten temat nie brzmi zbyt przekonywująco: “Musicie zapytać kogoś innego, czy (James Fox) miał romans z Mickiem. Ja nie powiem, bo wiem że mógłbym zostać źle zrozumiany. Ale przyjemnie było na to patrzeć”.

Zestawienie Jaggera z Foxem stało się kluczem do realizacji filmu. Pod płaszczykiem brytyjskiej ogłady Cammell odkrył u Foxa pokłady masochistycznej perwersyjności. Aktor przeistoczył się w postać gangstera w doskonałym stylu. Miał wykreować ciemnego typa z East Endu? No to przeniósł się na East End, zamieszkał w pubie i zaprzyjaźnił z przedstawicielami miejscowego półświatka. Właściciel pubu, były promotor bokserski, miał za zadanie roztoczyć nad nim opiekę. Pewnego dnia zadzwonił podekscytowany do Cammella: “Nie wiem czy Jimmy za bardzo nie wszedł w rolę. Wczoraj wieczorem poszedł z chłopakami na akcję i jeszcze go nie ma!”.

Jagger również doskonale wskoczył w postać. Turner - supergwiazdor, który porzucił karierę u szczytu sławy i żyje w odludnym miejscu w towarzystwie dwóch młodych kobiet, był niejako przedłużeniem i przejaskrawieniem charakteru samego Stonesa. Turner w nic nie angażuje się do końca. Jest obserwatorem, komentatorem, manipulatorem. Rozkoszuje się wyuzdanymi zabawami dekadenta. Turner jest - po prostu - całym Jaggerem!

Jedną z jego panienek kreowała Anita Pallenberg. Trudno doprawdy o lepszy wybór. Brian Jones nie stanął na nogach po ekscesach ostatniej eskapady do Maroka i przejściu swojej pięknej dziewczyny na łono kolejnego Stonesa (nie pogodził się z tym już do końca życia), a tymczasem  kolejny uszczęśliwiony Stone zaczynał drżeć, że traci nową miłość na rzecz trzeciego. Anita miała w sobie więcej dekadenckich cech Turnera niż sam Jagger. Posiadała także doświadczenie aktorskie - zupełnie niedawno dała się poznać jako Zła Królowa w “Barbarelli” Rogera Vadima, gdzie wystąpiła u boku Jane Fondy. Natomiast druga z Turnerowych panienek była wyłącznym odkryciem Cammella: “Była wieśniaczką ze wzgórz wokół St.Tropez. W filmie stanowiła znakomity katalizator seksualny - piękna, bystra, absolutnie żadnego wykształcenia. Miała około czternastu lat, kiedy zabraliśmy ją z Deborah (żoną - dw.) do Paryża. Już wtedy było wiadomo, że marnie skończy”.

Rozwojowi akcji filmowej towarzyszył rozwój niebezpiecznych związków pomiędzy aktorami. Jagger i Fox tak dalece utożsamili sie ze swoimi bohaterami, że nawet po zdjęciach nie zrzucali masek. Finezyjne, przynajmniej we wstępnej fazie, rozgrywki psychologiczne, owocowały twórczo powiększającą się ilością realizowanego materiału. Natomiast masochistycznej autodestrukcji oddawał się Keith Richards. Nie było dla niego miejsca na planie, na którym przez całą  dobę przebywała Anita. O tym, że Jagger interesował ją seksualnie, nie mógł wątpić. Scenariusz przewidywał niejedną scenę erotyczną pomiędzy Turnerem i jego dziewczętami. Razem i osobno. Podłamany Richards podejrzewał - najzupełnie zresztą słusznie - że nie skończy sie na próbach i symulacji. Przesiadywał całymi dniami w samochodzie zaparkowanym pod złowieszczym budynkiem i - paląc papierosa za papierosem - nie mógł zebrać się na odwagę, żeby skonfrontować swoje obawy z rzeczywistością. Desperackie nastroje podreperowywał sięgając często do przenośnej “apteczki”.

Stan ten przyniósł także bardzo prozaiczne konsekwencje - Cammell nie mógł zagonić Richardsa do napisania wspólnie z Jaggerem piosenki do filmu. Opowiada reżyser: “Mick bardzo źle obchodził się wtedy z Keithem . (…) To wszystko rozgrywało się na poważnie, po obu stronach było wiele emocji. Anita bawiła się jak nigdy w życiu.  A mój romans z Anitą rozgrywał się dokładnie w tym samym czasie. Keith odmawiał  napisania melodii. Sabotował film, ze względu na Anitę”.

Osobny dramat zaczął się na koniec rozgrywać pomiędzy Jaggerem a Foxem. Doszło do tego, że to już nie gwiazdor poniżał gangstera - to było w zgodzie ze scenariuszem - ale aktor aktora. Amatorstwo Jaggera okazało się bardziej wyrafinowane od zawodostwa Foxa - Mick stosował perfidne chwyty żeby zgnębić Jamesa. Kiedy po odegranej przed kamerami scenie reżyser wołał  ‘stop!’, aktor-gwiazdor doskakiwał do aktora-gangstera wołając: “Och, ale wiesz, że to nie jesteś prawdziwy ty, to nie jesteś prawdziwy ty!!!” Całą sytuacją manipulował w doskonały sposób Donald Cammell. Z naturalną intuicją sterował konfliktami pomiędzy aktorami tak, żeby odbywało się to z korzyścią dla konfliktów pomiędzy jego filmowymi bohaterami.

Pewnego ranka obudził go telefon z policji - zginęły wszystkie obrazy z kolekcji gospodarza domu! Wraz z nimi przepadł tajemniczy dozorca. Ktoś przypomniał sobie, że podejrzany typ kupił ostatnio samochód i wyglądał bardziej dostatnio niż zazwyczaj. Cammell: “ Wymykał się przez mniej więcej dwa tygodnie, aż aresztowano go w końcu na Paddington Station. Dowiedzieliśmy się potem, że sprzedał obrazy na aukcji - 3800 Ł za całą kolekcję. (…)  Dzwonił do mnie i prosił, żebym wpłacił za niego kaucję. Powiedziałem, że nikt nie napsuł mi jeszcze tylu nerwów i że mam nadzieję, że zgnije w lochu”.

Po aferze z obrazami dołączyli do zabawy sąsiedzi. Doszli wreszcie do wniosku, że obecność ekipy filmowej obniża loty ekskluzywnej okolicy i że należy z tym jak najszybciej skończyć. Pewna pani, która wóz ekipy nazywała “lodziarnią na kółkach” skierowała sprawę do sądu, wnosząc o przerwanie zdjęć. Zupełnie przypadkiem wyszło na jaw, że na wynajmowanym budynku ciąży podwójny zastaw hipoteczny. Właściciel nie miał nawet prawa go wynająć. Kompania ubezpieczeniowa dostała tym sposobem niezły prezent - idealny pretekst żeby wreszcie pozbyć się wesołego staruszka. Cammellowi powiedziano, że może kręcić dalej, byle tylko wszyscy przyzwoicie sie zachowywali. Na ulicy.

Nikt z sąsiadów nie przypuszczał nawet, co działo się wewnątrz. Jeden z aktorów starszego pokolenia, odtwarzający rolę gangstera, chełpił się, że jest jedyną osobą na planie filmu, która nie musi rozbierać się do naga. “Mam zapisane w kontrakcie, że nie będę musiał pokazywać operatorom genitaliów” - mówił z dumą. Pozostali nie starali się o podobną klauzulę, ale nikt się nie skarżył.  W jednej ze scen Mick Jagger lądował w łóżku razem z Anitą i jej towarzyszką. Cała akcja rozgrywała się - ze względów cenzuralnych - pod prześcieradłem. Ale co do tego, że rozgrywa się akcja, nie można było mieć wątpliwości. Obecność ekipy filmowej dodawała tylko pikanterii zabawom Jaggera. Prześcieradło było cienkie i widać było wyrażnie, że o symulacji nie ma mowy. Niestety. W laboratorium, w którym wywoływano kolejne negatywy, orgiastyczny epizod wpadł w oko pewnej kobiecie, co do której Cammell już od dawna żywił niedobre przypuszczenia - nie wyglądała ani na ”dziecko kwiat” ani na swingującą reprezentantkę londyńskiego undergroundu. Zadzwonił jeden z dyrektorów Warnera: “No - panie Cammell. Za coś podobnego to my się możemy znależć w sądzie. Pan nam przysłał materiał wątpliwy pod względem moralnym. Niewykluczone, że o pornograficznym charakterze”.

Donald Cammell poświęcił obróbce materiału, tzn. tej części, którą udało mu się odzyskać, cały następny rok. Przystojny aktor, James Fox, poświęcił następne dziesięć lat (!)… działalności misyjnej. Zerwał z zawodem, zaczął krzewić chrześciaństwo wśród dzikich ludów i w błogim otoczeniu nieskażonej grzechem pierworodnym natury, próbował odzyskać moralny ład. Współpraca z zespołem The Rolling Stones nieźle mu zrobiła. Ostatnio mieliśmy go okazję zobaczyć w filmach ‘The Russia House’ oraz ‘The Patriot Games’ ( nie należy mylić z bratem Edwardem -  też aktor i też przystojny). Premiera filmu “Performance” odbyła się w styczniu 1971 roku, czyli dokładnie 25 lat temu.

A w samym zespole wszystko wróciło do normy. To znaczy Anita do Richardsa, który sam musiał się uporać ze swoją zazdrością, a Mick Jagger do śpiewania. Ukazał się nowy album Stonesów,  “Beggars Banquet” - jeden z najlepszych. Właściwie aż po dzień dzisiejszy pozostaje on niezmiennie tą płytą zespołu, którą Mick Jagger i Keith Richards cenią najbardziej. Identyczną opinię wygłosili w swoim czasie: Brian Jones, który z powstaniem “Bankietu Żebraków” niewiele miał wspólnego oraz Mick Taylor, który z jego powstaniem wspólnego nie miał nic.

Zimą 1995/1996 ukazała się najnowsza koncertowa płyta niezniszczalnej formacji o powszechnie znanej nazwie. Nosi tytuł “Stripped”. Otwiera ją numer z “Bankietu”, Street Fighting Man:

Bo i cóż może biedne chłopaczysko
Oprócz tego, że śpiewa w rock-and-rollowej kapeli
W śpiącym Londynie po prostu nie ma miejsca
Na walkę na ulicach
Nie!

[MACHINA, 1996]

performance

Foto: Warner Bros

Satysfakcja - The Rolling Stones

Naszą witrynę przegląda teraz 51 gości