cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

the_last_waltz_small
OSTATNI WALC – OSTATNIE TAKTY

Musiało minąć ćwierć wieku od pożegnalnego koncertu The Band (i przyjaciół), żebyśmy poznali jego pełny zapis. Pięknie wydana 4-płytowa reedycja Rhino zawiera 24 nagrania publikowane po raz pierwszy - fragmenty koncertu i prób. 

Nie trzeba być wielkim fanem The Band, żeby wiedzieć, czym był „Ostatni walc” – legendarny koncert spopularyzował film dokumentalny Martina Scorsese (1978). Ukazał się także zapis fonograficzny wydarzenia, a choć była to trzypłytowa edycja (w owych latach rzecz niecodzienna) podobnie jak film zawierała tylko fragmenty koncertu. Rozszerzona edycja to po prostu więcej przyjemności. Dużo więcej!

Na koniecznych cięciach materiału najbardziej ucierpiał repertuar samego The Band. Zespół wykonał na pożegnanie rozszerzony zestaw typu THE BEST OF, ale skromnie ustąpił miejsca swym wielkim gościom. Ominęły nas takie rozkosze ucha, jak m.in. This Wheel’s On Fire (utwór napisany wspólnie przez Ricka Danko i Boba Dylana w okresie nagrywania „The Basement Tapes”), czy dwie klasyczne pozycje The Band, The Weight i Rag Mama Rag. Gorzej, że nie słyszeliśmy dotąd przepięknej wersji Acadian Driftwood (wzbogaconej o głosy Joni Mitchell i Neila Younga) – to jest prawdziwa perła nowej edycji. Na drugim miejscu: Don’t Do It Marvina Gaye’a wykonane jako końcowy bis. Ostatni występ Zespołu zwanego Zespołem.

Radykalnej selekcji dokonano też przy wyborze utworów zaśpiewanych przez gości.
Miłośnicy Dylana wiedzieli, że wykonał z The Band piosenkę Hazel, która co prawda nie weszła na płytę, ale od razu znalazła się w dystrybucji w „drugim obiegu”. Wkład pozostałych artystów pozostawał w dużej części nieznany (chociaż pojawiały się na bootlegach instrumentalne jamy, z udziałem m.in. Stephena Stillsa i Rona Wooda). Przekonajmy się więc, co traciliśmy przez te wszystkie lata, bo jest tego trochę.

Muddy Waters – nieledwie miesiąc po występie w Warszawie – zaczął od
Caldonii. Dopiero potem nastąpiło ekstatyczne wykonanie standardu Mannish Boy, które może wbić w fotel przy oglądaniu filmu. Eric Clapton rozpoczął od duetu z Rickiem Danko w ich wspólnej balladzie, All Our Past Times, zanim poległ w gitarowym pojedynku z Robertsonem w Further On Up The Road. Neil Young zaśpiewał dwie piosenki, zaś Joni Mitchell trzy. W oryginalnej edycji albumu każdego z gości – poza Dylanem – reprezentował jeden utwór. Wyjątek zrobiono jedynie dla wielkiego Vana Morrisona, ale nikt – zwłaszcza słuchając jego duetu z Richardem Manuelem – nie będzie miał wątpliwości, dlaczego tak się stało. Trzeba podkreślić integralną rolę sekcji dętej, prowadzonej przez nowoorleańskiego aranżera jazzowego, Allena Toussainta.

„Ostatni walc” to jeden z najlepszych koncertów w historii muzyki amerykańskiej. Wielka feta z udziałem wyjątkowych artystów i natchniona gra The Band – zarówno w roli gwiazdy, jak i grupy akompaniującej. Ale wbrew pozorom nie była to sielanka. Zespół nie chciał kończyć działalności. Chciał tego jedynie Robbie Robertson, nawet nie lider – bo w The Band lidera nie było – ale autor lwiej części repertuaru grupy.

Największe pretensje miał o to niestrudzony Levon Helm, wokalista i perkusista, jedyny Amerykanin w tej kanadyjskiej grupie. Dał im wyraz w swojej autobiografii, „This Wheel’s On Fire” (1993). Nie mógł wybaczyć gitarzyście decyzji, która po latach doprowadziła do samobójczej śmierci Richarda Manuela. Pozostali koledzy nie mogli mu darować montażu filmu, na którym zaprzyjaźniony z reżyserem Robertson, „dyryguje swoimi chłopcami”. Na szczęście nie słychać tych animozji na płytach.

Słychać ponad cztery godziny najlepszej muzyki, jaką udało się nagrać na żywo. Dla mnie jest to najlepszy koncert wydany na płytach. Czy są inne propozycje?

LW-2

Foto: Warner Bros


THE BAND:

Rick Danko (śpiew, gitara basowa, gitara, skrzypce), Levon Helm (śpiew, perkusja, mandolina), Garth Hudson (instrumenty klawiszowe, fortepian, akordeon, saksofony), Richard Manuel (śpiew, fortepian, perkusja), Robbie Robertson (gitara, śpiew)

GOŚCIE:

Paul Butterfield,  Eric Clapton, Dr. John, Bob Dylan, Ronnie Hawkins, Joni Mitchell, Van Morrison, Muddy Waters, Neil Young i in.

THE LAST WALTZ (4CD) Produced by Robbie Robertson 2002 Warner/Rhino



[JAZZ FORUM, 2002]

Satysfakcja - The Band

Naszą witrynę przegląda teraz 43 gości