cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

eldar-100
ELDAR – KIRGISTAN I JAZZ

Pod względem technicznym potrafi wszystko. W jego grze słychać całą historię jazzu. Jako genialne dziecko trafił z Kirgistanu do Kansas City. Teraz nagrywa z amerykańskimi mistrzami. Właśnie skończył 21 lat.

To wielkie szczęście zacząć w tak młodym wieku...

Nie nazywam tego szczęściem. Zadziałały raczej sprzyjające warunki, ale nie było to dziełem przypadku. Moja mama jest nauczycielem gry na fortepianie, w tradycyjnym sensie. Tata jest inżynierem, ale przez całe życie pasjonuje się jazzem. Zbierał płyty, co – zapewne podobnie jak w Polsce – nie było w tamtych latach łatwe. Prawda? Ale prawdziwy pasjonat zawsze znajdzie sposób i w domu urosła piękna kolekcja płyt. To były winyle, ale format nie miał żadnego znaczenia. Najważniejsze, że nasz dom wypełniała muzyka jazzowa. I że od dziecka brałem lekcje gry na fortepianie.

Wszyscy wielcy pianiści byli cudownymi dziećmi. Ty też?

Odebrałem klasyczne wykształcenie pianistyczne, oczywiście przez pierwsze lata były to lekcje w domu. Zacząłem grać tak wcześnie, że właściwie tego nie pamiętam, nie uprawnia mnie to jednak do nazywania się geniuszem. Nic nie przychodzi samo, a ja ćwiczę odkąd pamiętam. Ludzie słuchają mojej muzyki wieczorem, nie pytają raczej, jak upłynął mi dzień. A moje dni upływają na ćwiczeniach, inaczej nic by z tego nie było. Nadal ćwiczę codziennie. Nie rozgrywam się – jak pianiści jazzowi – tylko po prostu ćwiczę. Klasyczne rzeczy na fortepian. Podobnie jak w dzieciństwie.

Kiedy zrozumiałeś, że zostaniesz zawodowym pianistą?

Nikt nie podejmuje świadomych decyzji w wieku czterech lat. To był stopniowy proces. Wielki wpływ miała na mnie mama. Powiedziałem, że jest nauczycielką w tradycyjnym sensie, ale to nie znaczy, że dostawałem linijką po rękach. Ona mnie nauczyła miłości do muzyki, sprawiła, że ćwiczenia sprawiały mi przyjemność. Co więcej, okazała się na tylko elastyczna – a to już prawdziwa rzadkość – że wcale nie próbowała odwieść mnie od jazzu. Odebrałem więc niezłą szkołę, a do tego otaczała mnie muzyka, więc oboje rodzice mają udział w tym, co teraz robię i kim jestem.

Wyobrażam sobie przeprowadzkę twojej rodziny do Kansas City.

Dla mnie nie był to aż taki wstrząs, jak dla moich rodziców. Miałem 10 lat i wszystko było nowe, ale zarazem interesujące, bardzo ekscytujące. Pamiętam, że wszystko mi się podobało, czyli raczej trudno mówić o szoku. Po mniej więcej dwóch latach tego nowego życia zacząłem odkrywać scenę jazzową i dopiero wtedy przeżyłem wstrząs. Muzyczna scena Kansas City była wówczas bardzo żywa, ale najważniejsze, że ludzie, których poznałem – fantastyczni muzycy – okazali się pomocni i przyjacielscy. Wtedy dopiero zrozumiałem, że moja przyszłość to jazz, a wszyscy bardzo mnie wspierali w tej decyzji. Wsparcie mistrzów to dla młodego chłopaka rzecz bezcenna. Bezcenna.

Jak przestawiłeś się z grania klasyki na granie jazzu? Co z palcami?

Na szczęście i to był stopniowy proces. Klasykę grałem niejako „naturalnie”, a jazz zaczynałem grać sam dla przyjemności. Rąk mi to więc nie wywróciło i nadal gram płaskim nadgarstkiem. Czy w klasyce czy w jazzie, dobrze mieć wszystko w palcach. Oczywiście dużo się mówi o technice i o muzykalności, jakby to były dwie przeciwne rzeczy. A nie są, a przynajmniej nie powinny być. Dużo się mówi o mojej szybkości, tymczasem naprawdę nie zależy mi na popisywaniu się techniką. Oczywiście kiedy gram szybkie utwory techniczne, to czemu nie? Jazz wymaga czasem szybkości.

Media wychwalają twoją technikę, a nie zauważają rozwoju kompozytorskiego.

A na tym bardzo mi zależy. Komponowanie to zupełnie osobna sprawa i wykonuję coraz więcej własnego materiału. Gram dużo koncertów i często piszę w drodze, co zresztą oddaję czasami tytułami utworów. Lubię obserwować świat i pisać o tym, co widzę. Czasami zazdroszczę malarzom, ale zawsze wtedy myślę, że gotowy obraz to gotowy obraz, tymczasem z moją muzyką zawsze może się zdarzyć coś nowego, coś zaskakującego. Chyba to podoba mi się w jazzie najbardziej, niczego się nie zamyka.

Jazz daje wolność, ale inne sprawy schodzą na dalszy plan – na przykład barwa.

To prawda, ale nie postrzegam tego jako straty. Po prostu jazz ma inne priorytety. Liczy się dynamika i fraza – jak w klasyce. Ale dochodzi swing. Dochodzi ta niezwykła magia grania, kiedy publiczność dobrze reaguje i uskrzydla muzyków. To jednak nie jest to samo, co w klasyce. Tam liczą się niuanse. Są bardzo ważne, są podstawowe. Ale przebieg koncertu jest z góry ustalony. A co do koloru... To dla pianistów jest i zawsze będzie najtrudniejsze wyzwanie. Jednak w jazzie trzeba o tym zapomnieć. Wladimir Horowitz grał całe życie na tym samym fortepianie. My gramy na innym niemal codziennie, a barwa naszej muzyki zależy bardziej od rodzaju sali i od publiczności, niż od instrumentu. Na szczęście nie tylko barwa, nie tylko.

Jakich masz więc dzisiaj faworytów po obu stronach fortepianu?

Pierwszym pianistą, którego wpływ poczułem, był Oscar Peterson. Byłe wtedy mały, ale jego muzyka nadal znaczy dla mnie bardzo wiele. Jak zacznę wymieniać innych, będę to z pewnością nazwiska, które wymieni każdy młody pianista, zresztą nie tylko młody: Keith Jarrett, Herbie Hancock, Chick Corea. Jest wielu znakomitych muzyków, ale uczyć trzeba się od najlepszych, od nich można się nauczyć najwięcej. Mój język pianistyczny kształtował się więc na takich wpływach, a teraz staram się go rozwijać samodzielnie. Skoro jednak pytasz o obustronne wpływy, muszę wymienić muzykę Skriabina. To był fenomen na niewiarygodną skalę, nieodżałowana strata, że umarł tak młodo. Na początku był pod silnymi wpływami Chopina, potem poszybował w kosmos. Słucham też muzyki pop, nie pomyśl, że jestem niewolnikiem fortepianu. Lubię takich wykonawców, jak Björk, Pat Metheny i Radiohead. A moi pianiści to Eugeni Kissin, Arcadi Volodos, Lang Lang. Człowieku, Lang Lang to bestia!

[ZWIERCIADŁO, 2008]


Eldar Djangirow (ur. 1987) – pianista i kompozytor jazzowy

Pochodzi z Kirgistanu. Wyrastał w muzykalnym domu. Gdy w wieku 9 lat wziął udział w festiwalu na Syberii, odkrył go przypadkowo amerykański entuzjasta i doprowadził do sprowadzenia całej rodziny chłopca do USA. Emigranci osiedlili się w Kansas City i Eldar stał się tam sensacją środowiska jazzowego, m.in. jako najmłodszy uczestnik w prestiżowym programie radiowym „Piano Jazz” Mariana McPartlanda (NPR). Edukację pianistyczną kontynuował w Kalifornii, obecnie mieszka w Nowym Jorku. W wieku 17 lat podpisał kontrakt z Sony Classical i nagrał do tej pory trzy autorskie płyty. Debiut „Eldar” (2005) przyniósł porywające wykonania jazzowej klasyki, od „Sweet Georgia Brown” (gdzie wykonał partię solową z biegnikami nie do powtórzenia), po „Maiden Voyage” Hancocka. New York Times napisał: „Eldar łączy nadludzką prędkość Arta Tatuma ze wspaniałością gry Oscara Petersona”. Druga płyta młodego pianisty była nie lada nobilitacją – nagrana na żywo w legendarnym klubie Blue Note w Nowym Jorku jeszcze pełniej prezentowała jego niewiarygodną technikę, ale młody artysta dowodził, że nie jest jedynie popisowym wirtuozem o nadludzkiej szybkości palców. Jego nowy album „Re-Imagination” (2007) zawiera głównie autorskie kompozycje pianisty i został uznany za najbardziej dojrzałą płytę w jego dorobku. Eldar sięgnął po elementy elektroniki, zaprosił DJ-a, zaś jakość zaprezentowanego materiału świadczy, że muzyk fantastycznie się rozwija. Eldar wystąpił w Warszawie w listopadzie 2007 roku. Na widowni nie było widać polskich pianistów.

Eldar-full

Foto: Sony Music

Popkulturystyka - Wywiady z artystami

Naszą witrynę przegląda teraz 83 gości