cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

Youssou_100
YOUSSOU N’DOUR – NAJWAŻNIEJSZY GŁOS AFRYKI

Genialny wokalista z Senegalu – jego śpiewem fascynują się Peter Gabriel i Sting – znalazł się w 2007 roku na liście „100 najbardziej wpływowych ludzi świata” magazynu Time. Spotkałem się z nim w Paryżu.

Jakie to uczucie być jednym ze „100 najbardziej wpływowych ludzi świata”?

W świecie rozlega się wiele głosów. Tak się stało, że usłyszano mój głos z Afryki. Cieszy mnie to, bo wiem dokładnie, co się dzieje w moich stronach. Zarazem jest to ogromna odpowiedzialność, a ja nie jestem politykiem – jestem piosenkarzem. Wiem jednak, czego potrzeba moim ludziom. Bardzo dużo podróżuję – także po Afryce – i staram się dzielić z pobratymcami moimi obserwacjami i przemyśleniami. Kiedy zaś pojawiam się na Zachodzie, staję się głosem z Afryki. Jestem więc „pośrednikiem”. Oczywiście takie wyróżnienie umożliwiło mi dotarcie do wielu innych osób z setki „ludzi wpływowych”, większości z nich wcześniej nie znałem. Pomaga mi to.

Jak teraz postrzegasz swoją misję „ambasadora dobrej woli”?

Jest wielu mądrych ludzi, którzy mają właściwą wizję świata i sensowne poglądy, pozbawieni są jednak możliwości, aby ich poglądy dotarły do innych. Korzystam więc ze swojej szansy i przekazuję poglądy mieszkańców Afryki ważnym ludziom Zachodu. Jak widać „pośrednik” to jednak właściwie słowo, opisujące to co robię poza muzyką. Oczywiście to działa w obie strony, jak każda wymiana – mam coś do zaoferowania i mogę się czegoś nauczyć. Jest jeszcze kwestia wartości tej wymiany. Oferujemy głównie naszą kulturę, a nie dla wszystkich przedstawia ona jakąś wartość.

Udało ci się współpracować z kilkoma ważnymi twórcami zachodnimi...

Uważam muzykę afrykańską za źródło całej współczesnej muzyki popularnej. To nie tylko moja opinia. Europejska muzyka klasyczna to zupełnie co innego, ale cały pop ma korzenie w Afryce. Ja miałem to szczęście, że stałem się kilka razy pomostem pomiędzy Afryką a Zachodem – muzycznym pomostem. Zaczęło się od albumu „Graceland” Paula Simona, to była bardzo ważna płyta. Jako pierwsza otworzyła zachodnią widownię na afrykańskie brzmienia. No i stała się naprawdę popularna. Potem były nagrania z Peterem Gabrielem i ze Stingiem. Najważniejsza okazała się moja współpraca z Gabrielem, ponieważ Peter nie ograniczył się do muzyki, ale zaangażował się w wiele spraw humanitarnych. Jego zainteresowanie problemami Afryki wykracza daleko poza naszą sztukę. Sting to wielki talent, ale przede wszystkim jest muzykiem. Natomiast Peter to myśliciel. Filozof.

Muzyka to uniwersalny język, a muzyka afrykańska przede wszystkim.

Muzyka, którą wykonuję, jest charakterystyczna dla Senegalu, nie ma jednego rodzaju muzyki typowego dla całej Afryki. Nazywa się mbalax i jest wykonywana na współczesnych instrumentach, ale sama muzyka jest bardzo tradycyjna. Zwłaszcza w warstwie perkusyjnej, która jest bardzo złożona, nawet jak na muzykę afrykańską.

Przed mbalax jedynie reggae zdobyło światową popularność jako muzyka „etniczna”.

Zgadza się. I są pewne elementy wspólne – jak perkusyjna rola instrumentów klawiszowych – jednak różnic jest znacznie więcej. Reggae to muzyka niezwykle prosta. Cały zespół zawsze wchodzi na „raz”: um pa-pa. W naszej muzyce nawet nie sposób policzyć na „raz”, po prostu nie ma wspólnego taktu. Zasadą jest polirytmia.

To dlatego nagrywasz inne płyty dla publiczności zachodniej, inne dla afrykańskiej?

Może nie wypada mi tego mówić, ale nasza muzyka – w czystej postaci – jest dla zachodniej publiczności zbyt trudna. Nasz styl w naturalnej postaci zachowujemy dla siebie. A wam prezentujemy nieco „wygładzoną” wersję. Wiąże się to wyłącznie ze stopniem złożoności warstwy rytmicznej. Europejskie czy amerykańskie ucho nie jest przygotowane do odbioru rytmów tak skomplikowanych, chociaż byli i są w jazzie perkusiści stosujący polirytmię. Zabawne, ale nam przychodzi to zupełnie naturalnie. Oczywiście jest to kwestia tradycji. Wyrastamy w takiej muzyce i rozumiemy ją

A co się stało po „7 Seconds Away”? Dlaczego nie chciałeś zostać gwiazdą?

Ta piosenka przyniosła nam wielki sukces, zwłaszcza w Europie. I można powiedzieć, że spełniła swoją rolę, bo stałem się rozpoznawalny. Ale nie chciałem wchodzić dalej w pop, nie mam takiej potrzeby. Duet z Neneh Cherry sprawił, że zawsze można o mnie powiedzieć: to ten facet od „7 Seconds Away”. To mi w zupełności wystarczy. Moim przeznaczeniem jest moja muzyka, nie chcę wchodzić dalej na obcy grunt.

Na płycie „Egipt” osiągnąłeś poziom uduchowienia na miarę dzieł Bacha...

To zupełnie inna płyta. Nie wszyscy zwrócili uwagę, że dałem tytuł w cudzysłowie. Przecież tu nie chodzi o Egipt, chociaż nagrałem ją z egipską orkiestrą. To jest płyta panafrykańska, w tym sensie, że spotyka się na niej tradycja wschodu i zachodu, mówię o wschodzi i zachodzie Afryki, ale także islamu. Bo to islam jest jej głównym tematem, zaś w warstwie muzycznej – zbliżenie oddalonych regionów kontynentu.

Pomówmy o islamie – nie widzisz konfliktu pomiędzy poligamią a prawami kobiet?

Odpowiem tak: nie powinno być żadnego konfliktu. Religia jest dla muzułmanów podstawową wartością i nie możemy podchodzić do niej wybiórczo, bo dopiero wtedy popadniemy w konflikt. Poligamia nie jest sprawą nadrzędną i wcale nie jest często praktykowana. Zresztą tylko ludziom Zachodu może się wydawać, że chodzi w niej o seks. Religijne przesłanki poligamii są inne: chodzi o duże, silne rodziny, bez których nie można było utrzymać więzów plemiennych. Sytuacja kobiet zmienia się w Afryce na korzyść A konflikt z prawami kobiet? Nawet w poligamii nie narusza się praw człowieka, jeżeli tylko każda z żon traktowana jest z szacunkiem. Kiedy brak szacunku do kobiety, monogamia w niczym nie pomoże.

Co jeszcze zmienia się w Afryce na korzyść? Co jest warunkiem tych zmian?

Niewątpliwie jest to kontynent największych przeciwieństw. Piękno i wspaniała kultura mieszają się tu z ubóstwem, korupcją i przemocą. Niestety w świecie istnieje raczej jednostronny obraz Afryki, która automatycznie kojarzy się z głodem i z AIDS.  To oczywiście prawda, ale tylko częściowa. Wielu ludziom powodzi się bardzo dobrze. Optymistyczne jest dzisiaj to, że młodzi zaczynają myśleć w kategoriach kontynentu – wychodząc ponad plemię i ponad własny kraj, zaczynają czuć identyfikację z całą Afryką. To powolny proces, ale też jedyna dobra droga dla nas wszystkich. A moja misja polega na ciągłym powtarzaniu: warunkiem rozwoju Afryki jest edukacja.

Od edukacji wszystko się zaczyna. Ale co dalej? Jak wyobrażasz sobie przyszłość?

Kolejną sprawą jest prawo. Dobre prawo. Ale co nam z tego, że w Senegalu wejdzie w życie dobre prawo, skoro nie będzie ono obowiązywać w sąsiednich krajach? Tak więc najlepszą koncepcją jest dla nas coś w rodzaju Stanów Zjednoczonych Afryki. Przy pełnym poszanowaniu naszej odrębności – inne języki i rozmaite tradycje, to nasze bogactwo, nie róbmy z tego problemu. Nie należy również osądzać Afryki z europejskiego punktu widzenia. Nie zrozumie się kultury tak odmiennej z takiej odległej perspektywy. Dopiero z bliska wszystko nabiera właściwych proporcji. Przyszłość Afryki wygląda pięknie, niestety nie jest to bliska przyszłość.

[ZWIERCIADŁO, 2007]

You--me-02


Youssou N’Dour (ur. 1959) – wokalista, autor tekstów i kompozytor.
Pomimo popularności w świecie zachodnim nadal mieszka w Senegalu, gdzie się urodził. Wykonuje mbalax, skomplikowaną rytmicznie mieszankę tradycyjnej muzyki swojego regionu i współczesnych brzmień elektrycznych. Pierwszy „odkrył” go Paul Simon, zapraszając do współpracy przy legendarnym albumie „Graceland” (1986). Następny był Peter Gabriel, zafascynowany głosem Senegalczyka do tego stopnia, że powierzył mu solowe partie wokalne w swojej ścieżce dźwiękowej do filmu „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Wspólnie wykonali m.in. piosenkę „In Your Eyes”. Nagrywał ze Stingiem, ma też na koncie wielki przebój, „7 Seconds Away” – duet z Nenah Cherry. Jego 4-oktawowy głos zabrzmiał najpiękniej na płycie „Egypt” (2004), nagrodzonej Grammy w kategorii „najlepszy album world music”. Zaangażowany w rozwiązywanie problemów afrykańskich, jest ambasadorem dobrej woli UNESCO, bierze udział w kampanii na rzecz walki z malarią, zakłada Internet w Dakarze oraz innych regionach Senegalu. Dzięki wybitnym osiągnięciom kulturalnym oraz działalności humanitarnej znalazł się w gronie „100 najbardziej wpływowych ludzi świata” magazynu Time na rok 2007. Jego ostatni album „Rokku Mi Rokka (Give And Take)” ukazał się nakładem wytwórni Nonesuch w 2007 roku. Mbalax wymawia się [um-ba-lak].

youssou-01

Foto: Warner Music

Popkulturystyka - Wywiady z artystami

Naszą witrynę przegląda teraz 106 gości