cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

old-ideas-125
OLD IDEAS (2012)
Dosłowny przekład piosenek na zlecenie wytwórni płytowej.

IDĘ DO DOMU
GOING HOME
Leonard Cohen / Patrick Leonard


Lubię rozmawiać z Leonardem
Jest sportowcem i pasterzem
To leniwy skurczybyk
W garniturze 

Ale przynajmniej mówi, co mu każę
Nawet, jeżeli nie jest to mile widziane
Po prostu nie ma możliwości
Aby mi odmówić

Opowiada więc te swoje mądrości
Niczym stary mędrzec, niczym wizjoner
Chociaż wie, że nie proponuje nic więcej
Niż skrót programu telewizyjnego

Idę do domu
Bez wielkiego smutku
Idę do domu
Jakoś tak jutro
Idę do domu
Tam gdzie jest lepiej
Niż było
 

Idę do domu
Bez obciążeń
Idę do domu
Przekroczę zasłonę

Idę do domu
Bez przebrania
Jakie nosiłem

On chce napisać piosenkę o miłości
I będzie to hymn przebaczenia
Podręcznik do życia po przegranej

Okrzyk wzlatający ponad cierpienie
Odpłacone poświęcenie

Ale to nie do tego
Jest mi potrzebny
 

Chcę, żeby się upewnił
Że nie ma żadnych obciążeń
Że nie potrzebuje wizji

Że pozwalam mu jedynie
Obstawiać w moim imieniu
Czyli MÓWIĆ to, co kazałem
Mu powtarzać

Idę do domu
Bez wielkiego smutku
Idę do domu
Jakoś tak jutro
Idę do domu
Tam gdzie jest lepiej
Niż było
 

Idę do domu
Bez obciążeń
Idę do domu
Przekroczę zasłonę

Idę do domu
Bez przebrania
Jakie nosiłem

Uwielbiam rozmawiać z Leonardem
Jest sportowcem i pasterzem
To leniwy skurczybyk
W garniturze
 

AMEN
AMEN
Leonard Cohen 

Powiedz mi znów
Jak to byłem nad Rzeką
I pozbyłem się niepokoju pragnienia
Powiedz mi znów
Jesteśmy sami i słucham
Słucham tak intensywnie, że to boli
Powiedz mi znów
Kiedy będę czysty i trzeźwy
Powiedz mi znów
Kiedy przebiję się wzrokiem przez grozę

Powiedz mi znów
Powtarzaj raz za razem
A potem dodaj, że mnie pragniesz
Amen

Powiedz mi znów
Kiedy ofiary zaśpiewają
I przywrócone zostaną Prawa Sumienia
Powiedz mi znów
Że chociaż wiesz o czym myślę
To zemsta należy do Pana

Powiedz mi znów
Powtarzaj raz za razem
A potem dodaj, że mnie pragniesz
Amen
 

Powiedz mi znów
Kiedy okup za dzień zostanie zapłacony
A noc nie będzie miała prawa się rozpocząć
Spróbuj mnie znów
Kiedy zdyszane anioły
Będą skrobać w drzwi, żeby je wpuścić
Powiedz mi znów
Kiedy będę czysty i trzeźwy

Powiedz mi znów
Powtarzaj raz za razem
A potem dodaj, że mnie pragniesz
Amen
 

Powiedz mi znów
Kiedy nieczystości u rzeźnika
Zmyje krew baranka
Powiedz mi znów
Kiedy reszta kultury
Przejdzie pod Okiem Jurorów

Powiedz mi znów
Powtarzaj raz za razem
A potem dodaj, że mnie pragniesz
Amen 


POKAŻ MI MIEJSCE
SHOW ME THE PLACE
Leonard Cohen / Patrick Leonard 

Pokaż mi miejsce
Do którego ma się udać twój niewolnik
Pokaż mi to miejsce
Bo zapomniałem i nie wiem

Pokaż mi miejsce
Bo mam nisko pochyloną głowę
Pokaż mi to miejsce
Do którego ma się udać twój niewolnik

Pokaż mi miejsce
Pomóż mi odsunąć kamień
Pokaż mi to miejsce
Bo samodzielnie go nie wzruszę

Pokaż mi miejsce
W którym Słowo stało się człowiekiem
Pokaż mi to miejsce
Gdzie zrodziło się cierpienie

Przyszły niepokoje
Ocaliłem co się dało
Nitkę światła
Cząsteczkę, falę

Ale były tam łańcuchy
I zbytnio się pospieszyłem
Były tam łańcuchy
Więc pokochałem cię jak niewolnik

Pokaż mi miejsce
Do którego ma się udać twój niewolnik
Pokaż mi to miejsce
Bo zapomniałem i nie wiem
 

CIEMNOŚĆ
DARKNESS
Leonard Cohen 

Złapałem ciemność
Pijąc z twojej filiżanki
Złapałem ciemność
Pijąc z twojej filiżanki
Pytam: Czy to zaraźliwe?
A ty na to: Wypij do końca

Nie mam przyszłości
Wiem, że moje dni są policzone
Teraźniejszość nie jest wcale taka przyjemna
Wiele spraw do załatwienia i to wszystko
Myślałem, że zostanie mi przeszłość
Ale ciemność odebrała mi i ją

Mogłem się tego spodziewać
Miałaś to wypisane w oczach
Byłaś młoda, było lato
Wykonałem skok bez siatki
Zdobyłem cię łatwo
Ale nagrodą była ciemność
 

Nie palę papierosów
I nie piję alkoholu
Nie uprawiałem zbyt wiele miłości – jak dotąd
Ale zawsze była to twoja decyzja
Hej, skarbie, nie brakuje mi tego
Na nic już nie mam apetytu

Kochałem kiedyś tęczę
Kochałem sam jej widok
Uwielbiałem wczesne poranki
Udawałem, że przynoszą nowy dzień
Ale złapałem ciemność, mała
I to gorszą niż ty
 

Złapałem ciemność
Pijąc z twojej filiżanki
Złapałem ciemność
Pijąc z twojej filiżanki
Pytam: Czy to zaraźliwe?
A ty na to: Wypij do końca
 

TAK CZY TAK
ANYHOW
Leonard Cohen / Patri
ck Leonard 

To doprawdy wielka szkoda                
Że tak mnie teraz traktujesz
Wiem, że nie możesz mi wybaczyć
Ale wybacz mi – tak czy tak

Końcówka nie była najładniejsza
Słyszałem nawet jak mówiłaś
Że nie kochałaś mnie nigdy
Och, kochaj mnie i tak
 

Śniłaś mi się, skarbie
Miałaś na sobie pół sukienki
Wiem, że musisz mnie nienawidzić
Ale czy mogłabyś nieco mniej?

Wyczerpałem limit szans
I nigdy nie przyjmiesz mnie z powrotem
Ale nic nie szkodzi zapytać:
Przymkniesz oczy jeszcze raz?
 

Jestem nagi, jestem brudny
I pot zebrał mi się na brwiach
A winni jesteśmy oboje
Tak czy tak

Zlituj się nade mną, skarbie
Po tym wszystkim, co wyznałem
Nawet jeżeli musisz mnie nienawidzić
Czy możesz nienawidzić mniej?
 

To doprawdy wielka szkoda
Wiem, nie możesz mi wybaczyć
Końcówka nie była najładniejsza
I nigdy mnie nie kochałaś

Śniłaś mi się, skarbie
Wiem, musisz mnie nienawidzić
Jestem nagi, jestem brudny
A winni jesteśmy oboje
Tak czy tak

Zlituj się nade mną
skarbie…
 

ZWARIOWAŁEM, ŻEBY CIĘ POKOCHAĆ
CRAZY TO LOVE YOU
Leonard Cohen / Anjani Thomas
 

Zwariowałem, żeby cię pokochać
Musiałem dać się zepchnąć do dołu
Musiałem odsiedzieć wyrok na wieży
Błagałem, by opuściło mnie szaleństwo
 

Zwariowałem, żeby cię pokochać
Właśnie ciebie, choć nigdy nie byłaś tamtą
Którą goniłem przez pamiątkowe kłucie serca
Jej bluzka rozpięta, warkocze rozpuszczone 

Ruszyłbym czasem w drogę
Jestem stary, a lustra nie kłamią
Ale wariactwo potrafi się schować
W miejscach głębszych od słów pożegnania

Zwariowałem, żeby cię pokochać
Musiałem pozwolić, żeby wszystko upadło
Stać się ludźmi, których nienawidziłem
Stać się zupełnie nikim
 

Jestem zmęczony ciągłym wybieraniem pożądania
Ocaliło mnie uczucie słodkiego zmęczenia
A choć bramy zobowiązań otwarto
Nikt nie próbuje się wydostać

Ruszyłbym czasem w drogę
Jestem stary, a lustra nie kłamią
Ale wariactwo potrafi się schować
W miejscach głębszych od słów pożegnania
 

Zwariowałem, żeby cię pokochać
Właśnie ciebie, choć nigdy nie byłaś tamtą
Którą goniłem przez pamiątkowe kłucie serca
Jej bluzka rozpięta, warkocze
Rozpuszczone
 

PRZYJDŹ, ULECZ
COME HEALING
Leonard Cohen / Patrick Leonard
 

Pozbieraj, co porozbijane
I przynieś mi to – teraz
Z zapachem owych obietnic
Których nigdy nie odważyłaś się złożyć

Drzazgi, które nosisz
Krzyż, który zostawiłaś za sobą
Przyjdź, ulecz ciało
Przyjdź, ulecz umysł
 

Niebiosa niech usłyszą
Pokutny hymn
Przyjdź, ulecz ducha
Przyjdź, ulecz członki

Dojrzyj bramy miłosierdzia
W przypadkowej przestrzeni
Bo żadne z nas nie zasługuje
Na okrucieństwo czy na łaskę
 

O samotności tęsknoty
W której zamknięto miłość
Przyjdź, ulecz ciało
Przyjdź, ulecz umysł

O spójrz – to ustępuje ciemność
Co rozdarła światło na kawałki
Przyjdź, ulecz rozum
Przyjdź, ulecz serce
 

O pyle wzburzony
Skrywałeś miłość niepodzielną
Serce pod spodem naucza
Złamane Serce na górze

Niech się zawaha niebo
I niechaj ogłosi to ziemia:
Przyjdź, by uleczyć Ołtarz
Przyjdź, by uleczyć Imię
 

O tęsknoto gałęzi
Za uniesieniem pąka
O tęsknoto arterii
Za krwi oczyszczeniem

Niebiosa niech usłyszą
Pokutny hymn
Przyjdź, ulecz ducha
Przyjdź, ulecz członki
 

BANJO
BANJO
Leonard Cohen 

Przyglądam się czemuś     
Co wiele dla mnie znaczy
To zepsute banjo podskakuje
Na falach wzbierającego ciemnego morza

Nie wiem, jak się tam znalazło
Może porwała je fala
Z czyjegoś ramienia
Albo grobu

Ono podąża za mną, kochana
Bez względu na to, gdzie się udam
Ma obowiązek wyrządzić mi krzywdę
Moim obowiązkiem jest wiedzieć

Przyglądam się czemuś     
Co wiele dla mnie znaczy
To zepsute banjo podskakuje
Na falach wzbierającego ciemnego morza
 

KOŁYSANKA
LULLABY
Leonard Cohen 

Śpij, skarbie, śpij
Dzień szybko ucieka
Wiatr na drzewach mówi
Pomieszanymi językami

Jeżeli masz rozdarte serce
Wcale mnie to nie dziwi
Jeżeli dłuży ci się noc
Mam dla ciebie kołysankę
 

Mysz zjadła okruszek
Potem kot zjadł skórkę chleba
Zakochali się w sobie i mówią
Pomieszanymi językami

Jeżeli masz rozdarte serce
Wcale mnie to nie dziwi
Jeżeli dłuży ci się noc
Mam dla ciebie kołysankę
 

Śpij, skarbie, śpij
Jakiś poranek nadejdzie
Wiatr na drzewach
Pomieszane języki

Jeżeli masz rozdarte serce
Wcale mnie to nie dziwi
Jeżeli dłuży ci się noc
Mam dla ciebie kołysankę
 

PRZECIWNE STRONY
DIFFERENT SIDES
Leonard Cohen
 

Znajdujemy się po przeciwnych stronach
Linii, której nikt nie wyznaczał
I choć dla Wysokiego Obserwatora wygląda to na jedno
Tu na dole, gdzie żyjemy – są to dwa różne miejsca

Ja zwołuję na swoją stronę cichych i ubogich duchem
Ty na swoją stronę wzywasz Słowo
Biorąc pod uwagę cierpienie twierdzę, że zwyciężyłem
Ty utrzymujesz, że nawet nie zostałaś wysłuchana
 

Oboje powtarzamy, że trzeba przestrzegać praw
Ale – szczerze mówiąc – nie podoba mi się ton twojego głosu
Chcesz, bym zaczął się kochać inaczej
Ja wolę, by zostało tak jak jest

Przyciąganie Księżyca, wybuchy na Słońcu
Umożliwiają pokonanie oceanu
Błogosławimy wody, a tymczasem zagadkowy przybysz
Roznieca światło dla zagubionych
 

Oboje powtarzamy, że trzeba przestrzegać praw
Ale – szczerze mówiąc – nie podoba mi się ton twojego głosu
Chcesz, bym zaczął się kochać inaczej
Ja wolę, by zostało tak jak jest

W dolinach nastał głód
Głód panoszy się na wzgórzach
Mówię, że nie powinnaś była, nie mogłaś i nadal nie możesz
Odpowiadasz, że musisz i że to zrobisz
 

Oboje powtarzamy, że trzeba przestrzegać praw
Ale – szczerze mówiąc – nie podoba mi się ton twojego głosu
Chcesz, bym zaczął się kochać inaczej
Ja wolę, by zostało tak jak jest

Chcesz żyć tam, gdzie cierpienie
Ja wolałbym wynieść się z miasta
No chodź, mała, daj mi buziaka
Przestań wszystko zapisywać
 

Oboje powtarzamy, że trzeba przestrzegać praw
Ale – szczerze mówiąc – nie podoba mi się ton twojego głosu
Chcesz, bym zaczął się kochać inaczej
Ja wolę, by zostało tak jak jest


[przekład na zlecenie SONY/Columbia, 2012]

 

Leonard Cohen - Piosenki

Naszą witrynę przegląda teraz 61 gości