
LUDZIE ZWIERCIADŁA –
ankieta wypełniana przez współpracowników miesięcznika
Jestem: Szczęśliwym człowiekiem, który przekształcił w zawód sumę swoich pasji. A zawsze prowadziły mnie one na styk tekstu i muzyki – od słuchania „poezji śpiewanej”, po pisanie piosenek, od przekładów Cohena, po pracę w Teatrze Muzycznym ROMA.
Moje sposoby na stres:
Stosuję środki proporcjonalne do poziomu stresu. Spacer wokół ZOO, spacer wokół ZOO i Starego Miasta, wyprawa do Patagonii. Opery Mozarta, sonaty fortepianowe Beethovena, koncerty Dylana. Doroczne lenistwo w Juracie z rudą żoną, Rudą.
Mocne strony:
Łatwość wierszowania. Przykład: Gdy odgadła, że zagląda do zwierciadła – zbladła.
Słabe strony:
Obsesja na punkcie przemijania. Koncentracja na tym, czego jeszcze nie zrobiłem. Umiłowanie pustki (miejsc bezludnych i odległych) oraz – wbrew pozorom – ciszy.
W „Zwierciadle”:
Prowadzę dział rekomendacji płytowych, w którym mogę polecać piękną muzykę bez względu na ograniczenia stylistyczne czy obowiązującą modę. A to rzadki przywilej. Piszę więc zwykle o muzyce „innej”, ale przecież „Zwierciadło” to taki „inne” pismo... Chciałbym wierzyć, że do siebie pasujemy.

Foto: JW
| « poprzednia | następna » |
|---|