cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

Z HOLLYWOODU NA BROADWAY

Musical „Taniec wampirów” oparty jest na scenariuszu filmu Romana Polańskiego „Nieustraszeni pogromcy wampirów” z 1967
roku.

 

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy musical czerpie z kina i nie jest to przypadek odosobniony. Można mówić o nowym trendzie, w którym to Broadway czerpie z Hollywoodu, choć do niedawna bywało odwrotnie.

Świat musicalu – nie ograniczający się do Broadwayu – czerpał z przeszłości i to nie tylko romansowej. Muzykę do niekonwencjonalnych projektów komponował Andrew Lloyd Webber – „Jesus Christ Superstar” ma libretto oparte na ewangeliach, a słynne „Koty” były adaptacją „kocich” wierszy T.S. Eliota, laureata literackiej nagrody Nobla.  Niesłabnącą popularnością cieszyła się na musicalowej scenie literatura europejska. Był Cervantes („Człowiek z La Manchy”), powracał Hugo („Les Miserables”, „Notre Dame de Paris”). Na podstawie tandetnej powieści Gastona Lerouxa powstał „Upiór w operze” Webbera (po „Kotach” drugi musical wszech czasów). Musical wykorzystał też starszą siostrę, operę. „Miss Saigon” to uwspółcześniona „Madame Butterfly”, a nie dalej jak pięć lat temu Sir Elton John napisał od nowa... „Aidę”.  W ostatnich latach obserwujemy dwie nowe tendencje w musicalu. Pierwsza to... krok wstecz. Odejście od zasad dramaturgicznej integracji, które nakreślił Jerome Kern w 1927 roku pisząc „Show Boat”. Zaczęło się na dobrą sprawę od sukcesu przedstawienia „Mamma Mia!”, ilustrującego romantyczną fabułę, piosenkami zespołu Abba. Można dziś obejrzeć na Brodwayu podobne „musicale” (raczej przedstawienia muzyczne) oparte na repertuarze Elvisa Presleya („Jailhouse Rock”) czy zespołu The Beach Boys („Good Vibrations”). Zasłużonym powodzeniem cieszy się przedstawienie „Movin’ Out”, którego kanwą są znakomite piosenki Billy’ego Joela. Mieszane uczucia wywołuje na West Endzie show o tytule „We Will Rock You” z muzyką grupy Queen. Przymiarką do polskiej inscenizacji tego typu były „Kwiaty we włosach” (2002). Druga tendencja we współczesnym teatrze muzycznym, to czerpanie z kina. Roman Polański przyznaje, że pomysł przeniesienia na sceną muzyczną „Nieustraszonych pogromców wampirów” zaskoczył go i początkowo podszedł do niego sceptycznie: „Nie jestem specjalistą od teatru muzycznego. I miałem wiele obaw, kiedy zwrócono się do mnie z tym pomysłem. Dopiero kiedy przeczytałem libretto osnute na kanwie filmu, zrozumiałem, że jest to wykonalne”.  Zaczęło się na dobre od „Greka Zorby”, przeniesionego na Broadway w 1968 roku w cztery lata po premierze filmu. Powstała odrębna grupa musicali, które zawdzięczają istnienie wcześniejszym sukcesom kinowym. Największe zamieszanie na Broadwau zrobił w tym roku „Spamalot” – zwariowany musical na podstawie filmu „Monty Python i Święty Graal”, zawierający także piosenki z telewizyjnych programów słynnej brytyjskiej trupy komediowej. Sprawcą nie mniejszego zamieszania, ale też jednogłośnego zachwytu, stał się musical „Producenci”, oparty na komedii filmowej Mela Brooksa z 1968 roku. Obecnie jest to największy hit po obu stronach Atlantyku, doczekał się już bowiem realizacji na West Endzie. Kolejne „filmowe musicale” to m.in. „Dirty Rotten Scoundrels” oraz „Chitty Chitty Bang Bang”, oba według wcześniejszych filmów. Ciekawostką jest na tym tle przedstawienie „Dr Sex” – musical oparty na życiu słynnego seksuologa, którego osobę spopularyzował film „Kinsey” (2004). Dorosłych widzów bawi do łez musicalowa wersja kinowego przeboju „Goło i wesoło” („The Full Monty”).  Do rodzinnej widowni adresowany jest – odnoszący światowe tryumfy – „Król Lew”, oparty na filmowym przeboju Disneya. W podobnej konwencji utrzymana jest „Piękna i bestia”, osnuta na disneyowskiej ekranizacji (ale tu pierwowzorem była książka). W maju bieżącego roku wielkie wrażenie zrobił wystawiony na West Endzie „Billy Elliott”, musical według filmu z 2000 roku z nowymi kompozycjami Eltona Johna. Zachwyty londyńskiej krytyki i publiczności torują drogę tej produkcji na Broadway. Przeboje West Endu to w tym sezonie „Billy Elliott”, „Producenci” oraz... „Marry Poppins, której najnowsza inscenizacja oparta na filmie Disneya zdobywa nową publiczność. Podobną drogę – poprzez książkę i film – odbył najnowszy projekt Eltona Johna, „Lestat”, przygotowywany właśnie do premiery w San Francisco (na Broadwayu premiera na wiosnę). Libretto czerpie z popularnych powieści Anne Rice, rozsławionych filmem „Wywiad z wampirem”. Zauważmy, że na Broadwayu grany jest nadal musical „Dracula” – wampiry mają tam więc prawdziwy bal! Czy jest coś złego w „filmowej” tendencji w musicalu? Niekoniecznie. Nawet jeśli marzy się nam klasyczny musical na miarę nowych czasów, wypada uznać zalety zapożyczeń z kina. Wyjaśnia to reżyser warszawskiej inscenizacji „Tańca wampirów”, Cornelius Baltus: „Przenoszenie filmów na scenę musicalową to już trend. W marcu oczekujemy w Hamburgu premiery . Ale osobiście mam nadzieję, że powrócą klasyczne opowieści. Teraz oglądamy wiele spektakli opartych na znanych piosenkach i wiele komedii. To nic złego, musical zawsze miał walory rozrywkowe. Ale uwielbiam właśnie za to, że jest tak klasyczną kostiumową opowieścią miłosną. Fabuła zaś, zaczerpnięta z filmu, sprawia, że sam musical wciąga widza jak najlepszy film akcji”.  Jak wpływa na musical tworzywo filmowe? Doskonale widać to na przykładzie „Tańca wampirów”. Filmowe tempo akcji sprawia, że ma ona precyzyjną konstrukcję i jest czytelna. Twórcy teatralni poruszają się tu na skróty i omijają liczne pułapki adaptacji literackiej. Wszelki opis zastępuje gotowa fabuła – przedstawienie dzieje się, a nie jest opowiadane (co stanowi zmorę opery, o przeciwnej strukturze narracyjnej).  Kiedy poruszamy się wraz z głównymi bohaterami – pogromcą wampirów profesorem Abronsiusem i jego młodym asystentem, Alfredem – wśród ostępów Transylwanii, przez żydowską karczmę i złowrogi las do zamku niesamowitych stworzeń nocy, uczestniczymy w angażującej, fabularnej akcji. Interesują nas losy bohaterów. Jest jeszcze jeden element korzystnie odróżniający „Taniec wampirów” od innych musicali. Jest nim język bohaterów. Nie ma drugiego libretta, w którym język byłby równie urozmaicony, a wynika to ze zróżnicowania postaci. Zwariowany profesor kieruje się logiką. Wieśniacy wyśpiewują peany na cześć czosnku („W zdrowym ciele zdrowy chuch”) i posługują się słownictwem swojskim, prostackim. Arystokratyczne wampiry używają mowy wyszukanej, chociaż nieco monotonnej. Operują swoistą „nowomową”, w której kluczowe słowa to zatracenie, wieczność, otchłań, mrok. Zakochany Alfred i śliczna Sara to para bohaterów romantycznych, ale pamiętajmy, że autorem scenariusza jest Roman Polański – ta dziewczyna skrywa tajemnicę... Obserwując przygotowania do polskiej premiery „Tańca wampirów” trudno podzielić opinię o kryzysie teatru muzycznego. Uspokaja nas też dyrektor Teatru Muzycznego Roma, Wojciech Kępczyński: „Możemy mówić o pewnym kryzysie, zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie spektakularne sukcesy Andrew Lloyda Webera w latach 80. Dziś brakuje oryginalnego klasycznego musicalu, takiego jak choćby . Powstają przedstawienia oparte na znanych piosenkach. Wielkie sukcesy odnosi też . A na tym tle wyróżnia się oryginalnością. Wierzę, że przyszłość musicalu zależy od tematów, od libretta. Pociechą niech będzie to, że o kryzysie teatru w ogóle mówi się odkąd teatr powstał. Będziemy więc jednocześnie mówić o kryzysie musicalu i chodzić na musicale. I nadal będą powstawać nowe. Liczmy więc na to, że powstanie wspaniały polski musical. Marzy mi się taki, który podbije świat. A tymczasem zapraszam na taniec z wampirami”.

vamp-film

[NEWSWEEK, 2005]

Musicale I - Taniec Wampirów

Naszą witrynę przegląda teraz 175 gości