cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

KOTY

Muzyka: Andrew Lloyd Webber
Wiersze: Thomas Stearns Eliot
Przekład: Daniel Wyszogrodzki

Reżyseria: Wojciech Kępczyński
Premiera: TM ROMA – styczeń 2004

Akt pierwszy:

00. (uwertura)
01. Dachowy song
02. Kocie imiona
03. Zaproszenie na bal
04. Plameczka Pac
05. Ram Tam Tamek
06. Grizabella (intro)
07. Kot Bywalec
08. Mungo Jerry i Pumpernikiel
09. Nestor – najstarszy kot
10. Bitwa psów (Raptus Zuch)
11. Dachowy Bal
12. Grizabella

Akt drugi:

13. Chwile szczęścia
14. Gus – kot teatralny
15. Karmazyn – kot pirat
16. Semaforo – kot kolejowy
17. Makiawel – kto złoczyńca
18. Mefistofeliks – kot magik
19. Pamięć
20. Koci raj
21. Przesłanie

 

DACHOWY SONG

Byłeś ślepy jak kret?

Dziś wyborny masz wzrok?

 

A król woła cię: Król!

Gdy wskakujesz na tron?

 

Czy znasz sens słowa miau?

Umiesz rwać, umiesz gryźć?

 

A gdy ogon dasz w pion

Wiesz jak dumnie z nim iść?

 

Taki...

Kot który ma i kot który zna

To nasz kot, to Dachowy Kot jest

Bo Dachowy Kot wie, czego chce

A gdy chce, to Dachowy Kot ma

 

Czy nie spadniesz na łeb

Gdy na łapy spaść chcesz?

 

Czy podpowie ci wąs

Kiedy idzie na deszcz?

 

Znajdziesz drogę na węch

Gdy otoczy cię mrok?

 

Wiesz jak żyć, żeby iść

Tam gdzie koci jest raj?

 

Taki...

Kot, który wie i kot, który chce

To nasz kot, to Dachowy Kot jest

Bo Dachowy Kot wie, czego chce

A gdy chce, to Dachowy Kot ma

Kot Dachowy ma to czego chce

 

Kto skacze na miotle

Na tak długi dystans?

 

Zna treść starych ksiąg?

(I) nie boi się świec?

 

Kto cieszy się z łask?

I przyjaźni burmistrza?

 

O kim mówią uczeni,

Że łebski ma łeb?

 

Jesteś gibki jak ryś?

Jesteś szybki jak żbik?

 

I wystarczy ci „szur”,

Żeby wiedzieć gdzie szczur?

 

Czy o tobie faraon

Powiadał: Mój Sfinks?

Jeśli tak – kocie mój –

Toś dachowy jest kot!

 

Taki kot, to dachowy jest kot

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

 

Wybijamy się wzwyż!
Dla nas życie to cyrk!

 

Wywijamy fikołki –

Nie umie tak nikt

 

Wybiegamy na strych

Nie wie kot, co to strach

 

Dla nas drzewo to żart

Dla nas fraszką jest dach

 

Taki kot, Kot Dachowy to wie

Taki kot, Kot Dachowy to zna

Taki kot, Kot Dachowy to wie

Taki kot, Kot Dachowy to zna

 

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

Kto wskoczy w tonację?

Lub na raz we dwie?

 

Gra solo duety –

Rossini czy Strauss?

 

Kto umie na: Hop!

Tak wziąć górne C?

 

By trzymać ten dźwięk

Ku zdumieniu mas?

 

Taki to kot i taka to noc

Kot ma bosko wysoki głos

 

Kto „Mesjasza” śpiewa bez nut?

Alleluja! Anielski to chór!

 

Co nam tak bosko pręży pierś?

To kocia duma kocich serc!

 

Wszak na katedrze bił nam dzwon:

Niech żyje nieśmiertelny kot!

 

Dzielny, wierny, złoto nie kot

I pojmiesz to w lot, bo…

 

Kot, który wie i kot, który chce

To nasz kot, to Dachowy Kot jest

Taki kot, co dachową zna pieśń

Taką pieśń, co dachową ma treść

Taki dance, to dachowy jest trans

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

Taki song, to dachowy jest song

A ten kot, to dachowy jest kot

 

Praktyk ten kot i taktyk ten kot

Fanatyk a kot, pragmatyk a kot

Futurolog ten kot, albo prorok ten kot

Mistyk i kot, statystyk i kot

 

Tragedia ten kot, komedia ten kot
Politolog, nawet sceptyk a kot
Ornitolog choć kot i kynolog choć kot
Parazytolog i cynik choć kot

Poeta a kot

 

Hipokryta ten kot

Pop a kot, nawet rabin a kot

Widać więc, że praktyczny to ko

Taki kot, co dachowy zna song

Taki dźwięk, co dachowy ma dzwon

Nawet dur ma dachowy i mol

Taka pieśń, co dachową ma treść

 

Taki kot, to dachowy jest kot

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

Taki song, to dachowy jest song

Taki kot, to dachowy jest kot

Ale siedzi tu ktoś

I unosi swą brew

Jakby zdumiał go ten

Dachowy nasz śpiew

 

Czy mam wierzyć czy nie

Może wzrok myli mnie

Nie rozumie ów ktoś

Kim dachowy kot jest?

 

Kim dachowy jest kot?

Kim dachowy kot jest?


KOCIE IMIONA

 

Kocie imiona to sprawa poważna

Kocie imiona to ważna jest rzecz

 

Może na snobizm to lekki zakrawa

Lecz kot pełną gębą to kot imion trzech

 

Pierwsze z tych imion to imię codzienne

Jak Maciej, Feliks, Sylwester czy Sam

 

Jak Wiktor, Wiktoria – imiona wymienne

Zwyczajne imiona, kot zdradzi je wam

Są też imiona nad wyraz wymyślne

Inne dla panów i inne dla dam:

 

Mruczysław, Garfield, Kaszubek, Małyszek

Lecz nie są tajemne i każdy je zna

 

A kotu potrzebne jest imię niezwykłe

Beztroskie i śmiałe – podobnie jak on

 

Korzyścią z imienia takiego wynikłą

Jest dumnych ogonów i poziom i pion

 

Znamy imiona takowe i owszem

Ram-Tam-Tam, Makiawel, Myszołap i Gus

 

Bombalurina to wśród nich najnowsze

A kot dobiera je sam na swój gust

 

Lecz pozostaje właściwa zagadka:

Jak trzecie brzmi imię? Kot jeden je zna

 

Nie zdradza go ludziom, rodzinie swej z rzadka

I w tym jego sekret – dla siebie je ma

Gdy więc zatraca się kot w kontemplacji

Lub w medytację zapada bez dna

 

Jedno ma w głowie – oprócz kolacji –

Jak (ma się), jak (ma się)

Jak ma się zwać

 

Zmyślnie, wymyślnie, przemyślnie

Niepowtarzalnie i mgliście

Jak – jak – jak?

 

ZAPROSZENIE NA BAL

 

Koty dachowe budzą się

Już się dachowy rodzi szał

 

Księżyc po dachu wspina się

Będzie dziś bal, koty płyną na bal

 

Koty dachowe budzą się

Będzie dziś bal, koty płyną na bal

 

Jeden raz w roku jest nasz bal

A wodzi w nim rej Dachowy Wódz

 

Nestor się zwie – najstarszy kot

I on właśnie dziś zdradzi nam wybór swój

 

To on powie nam zanim zbudzi się dzień

Gdy cisza ma dźwięk, który tnie niczym stal

 

Czemu to kot jest odporny na wiek

Skąd ów dar, aby istnieć więcej niż raz

 

Gdzieś wyżej niż dach, czeka nas Koci Raj

I jeden Dachowiec dziś znajdzie się w nim

 

Lecz pyta kot, bo kot pyta wciąż:

Kto ma nim być? Kto ma nim być?

 

PLAMECZKA PAC

 

Jest kotka-ciotka pośród nas

Nazywa się Plameczka Pac

 

Futerko jak tygrysek ma

Lamparcich cętek u niej moc

 

Przesypia cicho cały dzień

Na oknie albo wchodzi w kosz

 

I nic i nic i nic i nic

(Bo) koty w paski takie są

Koty w paski takie są

 

Lecz...

Kiedy noc, ciemna noc stanie u bram

To Plameczka bez słów,
jak ten cień rusza w tan

 

Tam dom, cały dom słodko spowił już sen

(A) tu gwizdek do ust, do piwnicy czas biec

 

Doskonale ją zna każdy szczur oraz mysz

Zachowują się źle i potrzebny im szlif

 

A kiedy ustawi je już w dwuszeregu

To uczy je: Manier i tańca i śpiewu

 

Jest kotka-ciotka pośród nas

Plameczka Pac – kto nie zna jej?

 

Gdy na firanki wskoczy to

W żeglarskie węzły splata je

 

Spokojnie spędza cały dzień

Pod kołdrę wchodzi lub pod koc

 

I nic i nic aż przyjdzie noc

(Bo) koty w paski takie są

Koty w paski takie są

 

Lecz...

Kiedy noc, ciemna noc stanie u bram

To Plameczka bez słów jak ten cień rusza w tan

 

Jej cel to dać myszom...

Uczciwe zajęcie!

(Bo) inaczej...

Pogrążą dom cały w zamęcie!

 

O porządek więc dba każda mysz oraz szczur

(I) gdzie rano był zgiełk, nocą tylko szur-szur

 

Wczoraj łobuz, dziś kadet, dziś pionier, dziś skaut

Lecz dawny tatuaż zachował kto chciał!

 

Niech żyje Kotka Plameczka!

Dziękuję, moi mili!


RAM TAM TAMEK

 

Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot

 

Poczęstuj mnie kaczką

Poproszę o gęś

 

Gdy za miasto jechać chcesz

Mówię: Wieś to ja mam – wiesz...

Gdy do miasta wracać masz

Wtedy marzy mi się wieś

 

Gdy pod łóżko skoczy szczur

Mówię: Wolę złapać mysz

Gdy na progu stanie mysz

Pytam: No i gdzie ten szczur?

 

Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot

 

Moim zdaniem szkoda czasu na gadanie

Robi wszystko po swojemu

Moim zdaniem dobrze będziesz miau…

Z Tam-Tamem!

 

Ten Ram-Tam-Tamek to nudziarz i już

 

Ledwo dałeś mi wyjść

Ja już pukam do drzwi

 

(Bo) ja naraz chcę oglądać drzwi

Z obu stron

Gdy mnie puścisz przed dom

Ja pod progiem będę stać

 

Wpuść mnie przez próg

Ja za chwilę chcę wyjść

Ledwo dałeś mi wyjść

Ja pukam do drzwi

 

Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot

 

Moim zdaniem szkoda czasu na gadanie

Robi wszystko po swojemu

Moim zdaniem będziesz dobrze miau…

Z Tam-Tamem!

 

Ten Ram-Tam-Tamek to przedziwny zwierz

 

Naturalnie, że chcę

Wszystko mieć po swej myśli

 

Kiedy rybę chcesz mi dać

Ja poproszę o coś z mięs

Kiedy ryby będzie brak

Nawet nie tknę szynki

 

Możesz dawać mi szpik

A ja na to: Psik!

Bo ja mam swój smak – dobry smak – i to jak!

(Tak?)

 

Ale konia z kopytami mogę zjeść

Jeśli tylko go przede mną schować chcesz

 

Ten Ram-Tam-Tamek chyba zna się na rzeczy

Ten Ram-Tam-Tamek nie pozwala się głaskać

 

Ale skoczę ci na plecy

Kiedy robisz pranie

Bowiem nic tak mnie nie cieszy

jak… zamieszanie!

 

Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot

Ten Ram-Tam-Tamek nie pozwala się głaskać

 

Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot

 

Moim zdaniem szkoda czasu na gadanie

Robi wszystko po swojemu

Moim zdaniem dobrze będziesz miau…

Miau, miau, miau...

Z Tam-Tamem!


GRIZABELLA – INTRO

 

A tam to kto?

Skrywa się do cienia

Kiedy nagle od drzwi

Uderza groźny światła blask

 

Kto wie dlaczego świetny strój

Jest dziś jak nędzny łach

I kto wie dlaczego oczu blask

Tak beznamiętnie zgasł

 

Grizabella – ostatnia z dam

Grizabella – zapomniał klan

Kto by poznał i kto by zgadł...

Że to była największa z dam

 

Ta kotka złe rewiry zna

Sama włóczy się do białego dnia

Tak mija jej noc od wielu lat

Bo zapomniał ją cały koci świat

 

A listonosz gdy

Kiepski humor miał

Rzekł: Żyjesz ty wciąż?

Ej, kiepski to żart!

 

(Lecz) kto by poznał i kto by zgadł

Że to była największa z dam

 

Grizabella – ostatnia z dam

Grizabella – zapomniał klan

Kto by poznał i kto by zgadł...

Że to była największa z dam

 

Grizabella – ostatnia z dam


MUNGO JERRY

I PUMPERNIKIEL

 

Mungo Jerry i Pumpernikiel –

Zawsze jesteśmy skore do psot

Jeden kot clown, drugi kot komik

Życie z nami to pasmo trosk

 

(Bo) cieszy nas podła reputacja

Mieszkamy tuż w Alei Róż

I całkiem zgrabna to sytuacja

Ale nie staraj się złapać nas tu

 

Kiedy szyba znienacka robi: Brzdęk!

A po chwili inny już słychać dźwięk

Gdy dachówki na dachu nagle brak

Za to sufit przecieka kap-kap-kap...

 

Gdy zegarem zarządza ślepy traf

I brakuje ci ubrań w każdej z szaf

Gdy nagle pęka pereł sznur (a)

Na schodach tylko słychać szur!

 

W całym domu słychać krzyk:

To na pewno ten kot!

Ale Mungo Jerry czy Pumpernikiel?

A kotom w to graj

I dalej do psot!

 

Mungo Jerry i Pumpernikiel

Hasło do akcji chwytamy w lot

Mamy smykałkę do włamań – to fakt

Dwa koty łamią bankowy kod

 

Mieszkamy tuż w Alei Róż

Nieźle na dwoje bezrobotnych

Tu najgorliwszy prawa stróż

Ma nas za bardzo grzeczne koty

 

Rodzinka w niedzielę siada za stołem

Argentyńskim pieczonym posilić się wołem

Wszyscy spieszą się utyć, że aż bierze strach

Nagle kucharz pobladły zjawia się w drzwiach

I oznajmia nie szczędząc słów pełnych smutku

Że obiad to najprędzej może być... jutro

Mięsiwo znów ukradł nam jakiś łotr!

 

W całym domu słychać krzyk:

To na pewno ten kot!

Ale Mungo Jerry czy Pumpernikiel?

A kotom w to graj

I dalej do psot!

 

Mungo Jerry i Pumpernikiel

Umiemy jak nikt iść ręka w rękę

Dla jednych jest to czysty fart

Inni zaś wolą nazywać to szczęściem

 

Idziemy jak burza przez cały dom

Kto gotów przysiąc, czy głowę da ktoś?

Czy to był Mango, czy raczej Nikiel?

A może po prostu i ona i on?

 

Kiedy w sieni brzęk słychać szkła

A koty wypadają z niej dwa

Gdy w bibliotece coś robi: Ping!

To tylko waza z dynastii Ming…

 

Wszyscy łamią głowy: który to kot?

A to Mungo Jerry... i Pumpernikiel

I nikt nie dojdzie czy to ona czy on!

I nikt nie dojdzie czy to ona czy on!


KOT NESTOR

 

Co za traf!

Chyba tak – to Kot Nestor!

 

Co ja widzę? Czy to możliwe?

Tak, chyba tak – co za traf!

Czy wzrok mnie zawodzi

Czy to jest sam...

Protoplasta dachowców

Kot Nestor

Kot Nestor żyje (co) najmniej sto lat

(Bo) to kot, który przeżyć ma aż dziewięć istnień

 

Świat poznał go dobrze, on znał lepszy świat

Nim ktoś – psu na budę – samochód wymyślił

 

Kot Nestor przeżył podobno sześć żon

A mówią, że nawet sześćdziesiąt i sześć

 

Bo w tej okolicy, czy kotka czy kot

Poniekąd Nestora potomkiem dziś jest

 

Wygląda nietęgo i laską podpiera się

(Gdy) kuśtyka wśród ścian tak starych jak on

Najstarszy żyjący kot....

 

Co ja widzę? Czy to możliwe?

Tak, chyba tak – co za traf!

Czy wzrok mnie zawodzi

Czy to jest sam...

Protoplasta dachowców

Kot Nestor

 

Co ja widzę? Czy to możliwe?

Tak, chyba tak – co za traf!

Już krok nie ten sam

I już nie ten sam wzrok

Proszę z drogi, bo idzie

Kot Nestor


BITWA PSÓW

 

Dachowy Bal jest raz na rok

Prowadzi go Dachowy Wódz

 

Wielka to radość widzieć go

Ogłosi wkrótce wybór swój

 

Czy kto słyszał tę pieśń

O złych psach co stoczyły bój

A były to – ho, ho, ho

Pekińczyki i pudle

A wśród nich

Szpic i mops

 

A kto był zwycięzcą?

Dzielny kot Raptus Zuch!

Pekińczyk i pudel

(Jak) każdy to wie

 

Gdy mają okazję

Za łby biorą się

 

I tak „koty drą”

Zadziorne te psy

 

Choć powie ich pan

Że nie lubią się bić

 

Lecz dosyć, że warknie

Pies jeden czy dwa

 

I zaraz od nowa

Zaczyna się gra

 

Zaraz…

 

Wark! Wark! Wark! Wark!

Warczenie roznosi

Po nocy nasz park!

 

A przy tej okazji

O której ta pieśń

 

Spokojnie się działo

Przez całych dni sześć

 

Dla wrogów tutejszych

Niezwykła to rzec

 

Choć pies policyjny

Na służbie gdzieś był

 

To wpadł na jednego

Drugiego już pił

 

Podobno ów bar

Zwał się nawet „Pod Psem”

 

Na ulicy był luz

Lecz niedługo już trwał

 

Gdy spotkały się psy

Z obu wrogich psich band

 

Patrzą sobie na łby

I czekają na znak

 

Widać tylko błysk kłów

Łapy też idą w ruch

 

I nagle…

 

Wark! Wark! Wark! Wark!

Warczenie roznosi

Po nocy nasz park!

 

Każdy wie

Więc zasługa niewielka jest w tym

 

(Że) Pekińczyk to pies

Co rodem jest z Chin

 

Ojczyzną ich wschód

Lecz tu lepiej im

 

Podchodzą do okien

Podchodzą do drzwi

 

Był ich tuzin co najmniej

A może i trzy

 

Zaczęły od razu

Jazgotać i wyć

 

Szczekały po chińsku

A co? Nie wie nikt

 

Lecz kundlom tutejszym

Tylko w to graj

 

Bo na to czekają

Gdzie bitwa tam raj

 

Psie rasy wywodzą się zewsząd

Ze Szkocji, z Walii i z wysp

 

Sto jeden psów jest w Dalmacji

A hart hartowany ma pysk

 

Owczarek zwiał owcom w Alzacji

Ogary już raz poszły w las

 

A jeśli się który rozbryka

To mówię mu póki jest czas:

 

Nie darmo wołają mnie Bokser

I ostatni wygłupiasz się raz!

 

Psy szkockie – jak wiemy

Są bardzo waleczne

 

I w walce zaciekłe

I w boju skuteczne

 

Gdy wyjdą kobziarze

Wszak wiedzą to dzieci

 

To wroga zagłuszą

Ucieknie co trzeci

 

Pekińczyk czy pudel

Szczekały co sił

 

Gdy bitwę poczuły

Rzucały się w wir

 

I dalej w kółko tak:

Wark! Wark! Wark! Wark!

Warczenie roznosi

Po nocy nasz park!

 

Węszą i warczą i

Warczą i węszą i

Węszą i warczą i

Warczą i jak?

 

Warczenie roznosi

Po nocy nasz park!

 

Od tego szczekania

Od tego warczenia

 

Uliczny ruch stanął

Zatrzęsła się ziemia

 

Niektórzy sąsiedzi

Czy wiarę w to dasz?

 

Zupełnie zgłupieli –

Dzwonili po straż!

 

Lecz nagle bez słów

I dosłownie jak duch

Kto zjawia się tu?

 

Dzielny kot Raptus Zuch!

 

Te oczy szalone

Już płoną jak ognie

 

Gdy ryk wyda z siebie

Kły lśnią jak pochodnie

 

Rozejrzał się w krąg

Stopniowo – na raty

 

Ech, wściekły to kot

I wściekle kosmaty

 

Dość było, że spojrzy

Dość było, że huknie

 

Skuliły ogony

Rasowe i kundle

 

Naprężył się cały

Podskoczył co sił

 

Wnet skamląc ze strachu

Rozbiegły się psy

 

Gdy pies policyjny

Pożegnał swój bar

 

Panował porządek

I pusty był park

 

I... hip-hip hurra

Dzielny kot Raptus Zuch!

 

Wie o tym kot

Wie o tym pies

Jak jest wie kot

Wie pies jak jest

Powróci w proch

Kto z prochu jest


DACHOWY BAL

 

Koty Dachowe budzą się

Już się dachowy rodzi szał

 

Księżyc po dachu wspina się

Zaraz dachowy rozpocznie się bal

 

Koty Dachowe bure są

I raczej niezbyt wielkie – nie

 

Bystre są za to, że ho-ho

A głos ich ma przyjemny tembr

 

Mają Dachowce miłe pyszczki

Oczy im błyszczą światłem gwiazd

 

Ćwiczymy tańce towarzyskie

Zanim księżyca połączy nas blask

 

Zwykle spieszymy się powoli

Żeby nie męczyć sobie łap

 

I mamy dryg do rock’n’rolli

Chociaż tańczymy i salsę i rap

 

Jest kot higieny wzorem więc

Czyści swą sierść i te de i te pe

 

Myć się za uchem – trudna rzecz

Ale najtrudniej umyć grzbiet

 

Koty Dachowe bure są

Rzadko bywają Extra Large

 

Skaczą jak ceny przez całą noc

Ich oczy mają dziwny blask

 

U nas jest zawsze cicho rano

I po południu cisza trwa

 

Bo sił witalnych by nie stało

W blasku księżyca co noc ruszać w tan

 

Koty Dachowe bure są

I – jak już wiecie – rozmiar M

 

Nawet w najbardziej mroczną noc

Grają w odwieczną kocią grę

 

A gdy słoneczny wstaje dzień

Ogarnia nas „dachowy leń”

 

Siły zbieramy – dnia nam nie żal

Zbliża się nowy dachowy bal

 

Koty Dachowe budzą się

Już się dachowy rodzi szał

 

Księżyc po dachu wspina się

Zaraz dachowy rozpocznie się bal

 

Koty Dachowe budzą się

Już się dachowy rodzi szał

 

Księżyc po dachu wspina się

Zaraz dachowy rozpocznie się bal

 

GRIZABELLA

 

Północ

Jaka cisza na niebie

Nawet księżyc dziś nie wie

Że zadumał się sam

 

W blasku lampy

Do stóp mych pada cień śpiących drzew

I zaczyna śpiewać

Wiatr

 

Mija dzień i rzuca cień

Jak śmierci ciemna brama

Nim znów zasnę, latarnia zgaśnie

I ja tak gasnę sama

 

Wspomnij

Moją dawną urodę

I uśmiechnij się do mnie

Byłam wszak jedną z was

 

Dziś wspominam te dni

Bo to był mój dobry czas

Niech wspomnienia

Rzucą blask

 

AKT II

 

CHWILE SZCZĘŚCIA

 

Czy szczęście

Nie może trwać?

 

Wydaje się blisko

Lecz nam umyka

Lub gubimy je w sobie

A wciąż nas uwodzi

Choć tak złudne jest

 

Nie ma znaczenia

Jak widzi szczęście każdy z nas

To rzecz wiadoma

Że szczęście trwa chwilę

To nie jest odkrycie

Dzisiejszych czasów

Rzecz to znana od pokoleń

 

Lecz pamiętam

Mimo wszystko warto (jest)

Szczęścia szukać wciąż

 

Księżyc

Uwierz w światło księżyca

Niech cię pamięć prowadzi

Niech otworzy ci drzwi

 

A poczujesz (wiem)

Że chcesz znów jedną z nas być

I na nowo zaczniesz żyć

 

Księżyc

Uwierz w światło księżyca

Niech cię pamięć prowadzi

Niech otworzy ci drzwi

 

A poczujesz (wiem)

Że chcesz znów jedną z nas być

I na nowo zaczniesz żyć


GUS – KOT TEATRALNY

 

Gus, słynny kot

Co w teatrze miał dom

Skąd Gus? Dziwne imię

Lecz wzięło się stąd

Że kot Asparagus

Miał na nasz gust

Zbyt długie imię

Mówimy więc...

Gus

 

Wyblakłe futerko

Opada mu brzuch

I drżą mu dziś łapki

Jest lekki jak puch

 

Mizerota i tyle

Wyschnięty na wiór

Lekceważą go myszy

I za nic ma szczur

 

Dziś już nie jest ten sam

Choć to sławny był kot

Każdy wie, kim był Gus

I zna jego głos

 

On i jemu podobni

Do dziś mają swój... club

Na zapleczu teatru

Tam gdzie kiedyś był pub

 

Kiedy płacą słuchacze

Sam prosi o głos

I gawędzi przy szklance

Anegdot zna sto

 

Gus gwiazdorem był i

Występował wśród gwiazd

Grał w „Kotach” Pirata

Nie dziwi to nas

 

Przypomina nam, że

Bywał dumny jak paw

Gdy widownia co noc

Nie skąpiła mu braw

 

Lecz tą z jego ról

Którą ceni do dziś

Był kocur Behemot

Tak straszny jak Mistrz

 

Mogłem grać w tamtych dniach

Monologi czy chór

I dialogi z pamięci

Mówiłem jak z nut

 

Kiedy farsa to śmiech

Kiedy dramat to łzy

I ten świat teatralny

Do dziś mi się śni

 

Umiałem postawić

I ogon i wąs

Po długich ćwiczeniach

Bezbłędnie mi szło

 

A serca najtwardsze

Rozmiękczał mój głos

Gdy w rolę wchodziłem

To was brałem pod włos

 

Raz kot bawił damę

To ruszał na bój

W tej roli kochanek

A w innej kot-zbój

 

Był czas pantomimy

Posiadłem ten kunszt

Aż wszyscy mówili:

Baletmistrz ten Gus!

 

Lecz główną z mych ról

Cenioną do dziś

Był kocur Behemot

Tak straszny jak Mistrz

 

A ginu szklaneczka

Wystarczy mu by

San wyznał, że kochał

Wychodzić na bis

 

Raz w sztuce Szekspira

Wskakiwał na płot

Gdy stwierdził reżyser

Że przyda się kot

 

Dzisiejsze kociaki

Nie grają jak my

Bo teatr klasyczny

To klasa i dryl

 

Nie ćwiczą codziennie

Wystarcza im, że

Przeskoczą przez pętlę

Czy płonie czy nie

 

Słuchają słuchacze

Gus skarży się im:

Ech, teatr dziś nie jest

Czym dla mnie był

 

Nie twierdzę, że scena

Współczesna jest zła

Lecz nic się nie równa

I słowo wam dam

 

Tej chwili magicznej

A wręcz historycznej

Gdy kocur Behemot

Był straszny jak Mistrz

 

To w jednej ze scen

Miałem skakać po scenie

To w innej ze sztuk

Wskakiwałem w płomienie

 

Znałem kocią muzykę

Mogłem miauczeć za dwóch

I wydawać odgłosy [...]

Gdy pojawiał się duch

 

Grałem raz Karmazyna

Wciąż bym zagrać go mógł

Wciąż bym zagrać go mógł

Wciąż bym zagrać go mógł

 

OSTATNIA WALKA

KOTA KARMAZYNA

 

(1)

 

Karmazyn był piratem

Co bezbronny dręczył lud

Zaczepił się na barce i

Wywołał na niej bunt

Od gór po morskie plaże

Czy to kot, czy ptak, czy człek

Powiadał o nim tak: Ten kot

To Postrach Wszystkich Rzek

 

Wyglądał na bandytę

Od pazurów aż po pysk

Był cały w tatuażach

A i wzrok miał diablo zły

Raz ucho stracił w walce

Lecz zachował dobry słuch

Opaskę miał na oku i

Wyglądał jak zły duch

 

Na obu rzeki brzegach

Kot ten przerażenie siał

Zostawiał na swym szlaku

Jęk poturbowanych ciał

Gołębniki zamykano

I gęsi szły pod klucz

Ilekroć padał okrzyk: Hej!

Karmazyn płynie tu!

 

Giń ty bezbronne pisklę

Skradzione z ciszy gniazd

Giń ty wędrowny ptaku

Co na barki siadłeś maszt

Giń ty bezdomny kundlu

Osaczony w płytkim śnie

Idź precz bezdomny kocie bo

Karmazyn zniszczy cię

 

Lecz żaden kot rasowy

U pirata nie miał szans

Karmazyn nie brał jeńców

Pośród egzotycznych ras

Kot perski czy syjamski kot

Na dnie znajdował grób

Bo z Azji ponoć był ten chwat

Co ucho urwał mu

 

Lecz choć Karmazyn zbójem był

To czułe punkty miał

Kotwicę rzucał w letni zmierzch

Bo swą naturę znał

A księżyc nad falami wnet

Swój blask kierował nań

Zadziwiony, że Karmazyn to

Nie całkiem zimny drań

 

Raz na rufie starej barki

Po zmroku pirat stał

Do kotki Angeliki

Miłosne pienia słał

Załoga już chrapała

Lecz zanim nastał dzień

Syjamskie koty w dżonkach

Z dwóch stron zbliżyły się

 

Karmazyn się rozmarzył

W upojną letnią noc

Zaś kotkę Angelikę

Tak upajał jego głos

Że poniósł go baryton

I czujność spadła mu

A księżyc się odbijał już

W ukośnych ślepiach stu

 

Flotyllę mściwych kotów

Prąd rzeki lekko niósł

I ciszy nocnej schadzki

Nie zakłócił żaden plusk

Gdy noże i widelce tam

Syjamski ostrzył wróg

Śpiewali kochankowie tu

Ostatni duet swój:

IN UNA TEPIDA NOTTE/
BALLADA O PAPUDZE *

 

Ech, tawernę „Pod Żaglem” pamiętam jak dziś

Bo (też) w każdą sobotę chodziło się tam

Kto wczoraj tu wszedł ten dziś nie mógł wyjść

A szef – Mister Daniels – nalewał nam sam

 

Najlepszy to bar jak rzeka jest długa

Najlepszy to bar ze słynną papugą

Papuga na imię ma Lily Machniom

To dla niej przychodził tu tłum

Dla niej przychodził tu tłum

 

Gdy kończył się szmal, zaczynał się bal

Barmanka Joanka śpiewała tak nam:

Chodź tu... Lily, Lily Machniom

Już pora, już pora wyskoczyć na bar

 

Chodź Lily i zatańcz tu nam

Chodź Lily i zatańcz tu nam

Wzruszenie sprawiało, że lały się łzy

Wzruszenie kazało mi krzyknąć: Pięć piw!

 

Barmanka Joanka trzymała tu ster

Nosiła się dumnie jak ktoś z wyższych sfer

A kiedy w dyskusji już brakło nam słów

Dyskusję rozstrzygał na dobre jej but

 

Kiedy głos zabierała robiła to tak

Że wnet jej oponent lądował na wznak

Gdy ktoś w uniesieniu do bitki się brał

Chwytała korkociąg i mijał mu szał

 

Chodź tu... Lily, Lily Machniom

Już pora, już pora wyskoczyć na bar

Chodź Lily i tańcz i szantę nam graj

Chodź Lily i tańcz i szantę nam graj

 

Wzruszenie sprawiało, że lały się łzy

Wzruszenie kazało mi krzyknąć: Pięć piw!

 

 

Lily, Lily Machniom

Już pora, już pora wyskoczyć na bar

Chodź Lily i tańcz i śpiewaj tu nam

Chodź Lily i tańcz i śpiewaj tu nam

 

Wzruszenie sprawiało, że lały się łzy

Wzruszenie kazało mi krzyknąć: Pięć piw!

 

Lily, Lily Machniom

Już pora, już pora wyskoczyć na bar

Dla ciebie przychodzi tu tłum

Dla ciebie przychodzi tu tłum


OSTATNIA WALKA

KOTA KARMAZYNA

 

(II)

Kot Dżyngis wydał rozkaz

Awangardzie swoich hord

Abordaż sił mongolskich to

Okrutny, krwawy mord

Wśród świstu lin i haków

Syjamy wszczęły rzeź

Napadły na piratów

Atakując ich we śnie

 

Tu kotka Angelika w pisk

Krzyknęła głośno i

Choć przykro o tym mówić

Uciekała przez trzy dni

Na krótko wpadła w rzeczną toń

Dostała się na ląd

A tymczasem kot Karmazyn

Pod naciskiem złożył broń

 

Karmazyn opuszczony

Samotnie wszedł na trap

Nikt żywcem mnie nie weźmie – rzekł

I wybił się z dwóch łap

Choć zadał ból tysiącom

Sam nie znał co to ból

I tego co miał wisieć

Pochłonął wreszcie nurt

 

Po obu rzeki brzegach

Wraz radosna poszła wieść

Że Postrach Rzecznych Wód

Od dziś nie straszny nam już jest

Od gór po morskie plaże

Wiatr rozwiał groźny cień

A w Bangkoku? Tam w amoku

Ogłoszono wolny dzień

 

Nie twierdzę, że scena

Współczesna jest zła

Lecz nic się nie równa

I słowo wam dam

 

Tej chwili magicznej

A wręcz historycznej...

 

SEMAFORO –

KOT KOLEJOWY

Semaforo!

Co za kot!

On zna kolejowy szlak!

Na peronie słychać szum

Jedenastą mamy punkt

Pociąg czeka zaraz

Jechać czas

 

Gdzie Semafor? Nasz Semafor!

Trzeba wołać przez megafon

Kto bez niego powie bon voyage

 

Bagażowi i związkowcy

Nawet córki zawiadowcy

Wypatrują tu i tam

 

Gdzie Semafor? Nasz Semafor!

Imię skłania do metafor

Ale co on robi nam!

 

Jedenasta zero dwie

Ja spokojnie zjawiam się

Przecież rozkład jazdy dobrze znam

 

Uspokajam cały zgiełk

Ja w pocztowym byłem gdzie

Rutynowy obchód mam

 

Potem jeden skok

Potem koci wzrok

Co zielony sygnał da

 

Na północy cel

Na północy biel

Pociąg szybko pomknął w dal

 

Semaforo!

Co za kot!

On zna kolejowy szlak!

Teraz już uwijam się

Sam konduktor prosił mnie

Bym w opiece sleeping miał

 

Gdy konduktor smacznie śpi

Gdy pasażer słodko śni

Kto nad nimi czuwa?

Tylko ja

 

Idzie żwawo korytarzem

I podgląda śpiące twarze

Nie pomija przy tym żadnej z klas

 

Patroluje wielki skład

Kontroluje wielce rad

I o wszystkim zawsze pierwszy wie na czas

 

On nie mrugnie nawet okiem

Gdy przeszywa ludzi wzrokiem

Bo najbardziej ze wszystkiego ceni ład

 

Kiedy wagon ma na oku

To panuje święty spokój

Tu Semafor was przywitał
A nie Wars

 

Tam za dalą dal

A tu wszystko gra

Bo tak jest, kiedy pieczę ma kot

 

Jedzie pociąg na czas

Do północnych miast

Ten kot na właściwy wszedł tor

 

To doprawdy miły gest

Gdy imienny bilet jest

Powieszony na przedziału drzwiach

 

I sam przedział kiedy lśni

Kiedy pościel jest na trzy

Poskładana równo w szwach

 

Światło można zmienić też

Jaśniej, ciemniej – jak sam chcesz

Można włączyć wiatrak albo nie

 

Umywalka raczej mała

Ale lśniąca, czysta, biała

No i okno znów domyka się

 

Gdy konduktor chodził smutny

Zapytując z miernym skutkiem

Czy herbatkę z mlekiem dać czy nie?

 

Szedłem za nim równym krokiem

Podpatrując czujnym okiem

Czy też wszystko w porządeczku jest

 

Gdy w kuszetkach ktoś

Już wspiął się na szczyt

To zasypiał spokojnie bo

 

Jest tylko stuk kół i nie ma szur-szur

W pociągu nie jedzie ni myszka ni szczur

Bo dostęp Semafor zamyka im kot

Jedyny pospieszny kot!

 

Semaforo!

Co za kot!

On zna kolejowy szlak!

Tak czuwałem całą noc

Owinięty w ciepły koc

I herbatki pociągając czasem łyk

 

A gdy w oczach czułem sól

Lałem szkockiej pół na pół

I spokojnie mogłem dalej łapać pchły

 

Pasażerów zmorzył sen

Więc ja tylko jeden wiem

Kto przebywał o tej porze na peronie

 

W Koziej Wólce wszyscy spali

I nie widział nikt z oddali

Zawiadowcy co pozdrowił mnie w ukłonie

 

Kiedy pociąg w Romie stał

Oddział straży miejskiej miał

Sprawdzić u mnie czy

W pociągu wszystko gra

 

Dalej Nowy Port już jest

A że to podróży kres

Kot pilnował by bagaże każdy brał

 

Potem para buch

Potem ogon w ruch

Każdy gest ten łapie w lot

 

Tak mówi bez słów

Zobaczymy się znów

Jedyny pospieszny kot!

 

Tak mówi bez słów

Zobaczymy się znów

Jedyny pospieszny kot!

Semaforo!

Co za kot!

On zna kolejowy szlak!

 

On tak czuwał całą noc

Owinięty w ciepły koc

I herbatki pociągając czasem łyk...

 

MAKIAWEL

 

Makiawel to przebiegły kot

Kto znajdzie jego ślad?

 

To szalbierz – powiadają

Co prawo łamać rad

 

I policja jest bezsilna

Co robić, nie wie nikt

 

Gdy Scotland Yard przybywa (to)

Makiawel dawno znikł!

 

Makiawel tu, Makiawel tam

To kot, co ciągle mąci nam

 

On łamie każde z ludzkich praw

I za nic grawitację ma

 

Zna sztukę lewitacji

Fakira godny trick

 

Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)

Makiawel dawno znikł!

 

Możesz szukać go w piwnicy

Możesz szukać go po strych

 

Lecz powiadam ci raz jeszcze (że)

Makiawel dawno znikł!

 

Ten bury przystojniaczek to

Wysoki, szczupły kot

 

Poznacie w nim natychmiast

Ten chłodny, ostry wzrok

 

Choć sierść ma potarganą

Unosi dumnie brew

 

I w myślach się zatapia bo

Weszło mu to w krew

 

Rozgląda się dyskretnie

I rusza się jak cień

 

Gdy myślisz, że już zasnął

On spod rzęs podgląda cię

 

Makiawel tu, Makiawel tam,

To kot, co wszędzie mąci nam

 

(To) łotr, co chętnie czyni zło

I sięgnął deprawacji dna

 

Ulicą spaceruje

Jak gdyby nigdy nic

 

Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)

Makiawel dawno znikł!

 

Obnosi się, jak Bóg wie kto

Lecz słabość ma do kart

 

Odcisków palców jego łap

Nie zdobył Scotland Yard

 

Drzwi schowka wyłamane

I sejf splądrowany

 

Tu kwiaty rozdeptane

A tam koty podrapane

 

I szkło porozbijane

Kto winien? Nie wie nikt

 

Jedno tylko dziwi – że

Makiawel dawno znikł!

 

Makiawel tu, Makiawel tam

To kot, co zawsze mąci nam

Jest mistrzem podejrzanych gier

I z każdej matni wyjście zna

 

On zawsze ma alibi

A nawet dwa i trzy

 

Nieważne czas i miejsce (bo)

Makiawel dawno znikł

 

Są inne sławne koty

Których imię każdy zna:

 

Jak nieznośny Mungo Jerry,

Pumpernikiel, nawet ja...

 

Lecz my to druga liga

Co mistrza swego ma

 

Bo zwą go bez kozery

„Napoleonem zła”

 

Makiawel tu, Makiawel tam,

To kot, co ciągle mąci nam

 

Łotr, co chętnie czyni zło

I sięgnął deprawacji dna

 

Ulicą spaceruje,

Jak gdyby nigdy nic

 

Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)

Makiawel, Makiawel, Makiawel...

Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)

Makiawel dawno znikł…

 

Tu potrzebny jest teraz

Kot Nestor


MAGIK MEFISTOFELIKS

 

Zapytajcie Mefistofeliksa,

Kota Czarodzieja –

 

Wierz albo nie wierz – przekonasz się w lot:

Mefistofeliks to magik nie kot…

 

Zaśpiewajmy:

Och! Ach! To nie do wiary!

Co za kot! To istne czary!

Mefistofeliks nazywa się

 

Drobny kot i czarny jak tusz,

Od koniuszka ogona do stóp

Nie ma szans by obleciał go tchórz

I przez ściany przenika jak duch

 

W kości grasz, ale daje ci w kość

Z talii wyjmie bez słów asa kier

Tracisz czas, kiedy on jak na złość

Mówi: Mam dobrą łapę do gier

 

Robi show, z czego tylko się da

A srebrami żongluje jak clown

Łatwo potem stwierdzisz ich brak

Ale nie myśl, że znikły do cna

 

Wierz albo nie wierz, lecz radę ci dam:

W przyszłym tygodniu odnajdziesz je sam!

 

Zaśpiewajmy –

Och! Ach! To nie do wiary!

Co za kot! To istne czary!

Mefistofeliks nazywa się

 

Mój styl to w zasadzie bon ton

Wychowanie odebrałem staranne

Tak w ogóle skromny ze mnie jest kot

I maniery mam nienaganne

 

Gdy zdrzemnąłem się raz przy kominku

Ktoś widział, jak idę przez dach

Może był to cień, ale cień w biały dzień

To dość, by obleciał cię strach

 

(A) dowodem, że tak robi czarodziej

Co potwierdza ten fakt bez dwóch zdań

Jest to, że szukany w ogrodzie

Kot w sieni smacznie spał

 

Wierz albo nie wierz, a jednak to on

Wyjął z cylindra sześć kociąt pod rząd!

 

Och! Ach! To nie do wiary!

Co za kot! To istne czary!

Mefistofeliks nazywa się

 

Panie i panowie!

Oto magiczny kot Mefistofeliks!

 

WSPOMNIJ

 

Ranek

Błyszczy rosa na liściach

Przemijamy srebrzyście

Nierealni jak sen

 

Choć ulotna

Jak blask księżyca czekam na wschód

Chcę powitać nowy dzień

 

Pamięć

Co oznacza dziś dla mnie

Tamto gorzkie zerwanie

Co zamknęło mi drzwi

 

Taki los to (dziś)

Samotność gorsza niż śmierć

Chcę od nowa zacząć żyć

 

Wspomnij

Moją dawną urodę

Moje grzechy za młodu

Proszę: Wybacz je mi

 

Co bym dała

By znów przez chwilę być jedną z was

Wiem, jak pamięć

Chce znów żyć

 

Płyną dni, samotne dni,

(Lecz) ranek pachnie chłodem

Lampa gaśnie i oglądam właśnie

Jak budzi się dzień nowy

 

Ranek

Obiecuje mi słońce

Obiecuje mi życie

Nowy los, nową twarz

 

Noc odpływa

A jej wspomnienie znika jak sen

Tak bym chciała

Cofnąć czas

 

Tak już jest

Raz noc, raz dzień –

Ciągłe przemijanie

 

Świat się zmienia

Tylko głos sumienia

W nim jest wieczne trwanie

 

Dotyk

Daj mi życie przez dotyk

Dotyk może uzdrowić

Lub być zimny jak śmierć

 

Kto mnie dotknie

I przerwie raz tę noc w środku dnia

Dzień odpowie

Niechaj trwa

 

KOCI RAJ

 

Kot-kot-kot

Koty płyną na bal

Hop-hop-hop-hop

Czeka nas koci raj

 

Kot-kot-kot

Koty płyną na bal

Hop-hop-hop-hop

Czeka nas koci raj

 

Dach-dach-dach

Dachy płyną u stóp

Tup-tup-tup-tup

Czeka nas koci raj

 

Dach-dach-dach

Dachy płyną u stóp

Tup-tup-tup-tup

Czeka nas koci raj

 

Co nam tak bosko pręży pierś?

To kocia duma kocich serc!

 

Wszak na katedrze bił nam dzwon:

Niech żyje nieśmiertelny kot!


PRZESŁANIE

 

Kto poznał dziś nasz koci klan

Kto widział nasz Dachowy Tan

 

Ten zna kociego życia treść

Ten wie – w zarysie – kim kot jest

 

I już nie łudzi raczej się

Że kot tak bardzo różny jest

 

Od ludzi, choć imiona ma

Czasami trzy, a najmniej dwa

 

Więc jedną sprawę tylko zważ:

Jak się do kota zwracać masz

 

Czy znasz już klucz, czy znasz już sens

Wszak kot to kot, a pies to pies

 

Świat chce być z kotem za pan brat

Rzecz w tym, czy świat jest tego wart

 

Niech nigdy cię nie najdzie chęć

By nagle z kotem koty drzeć

 

I precz odepchnij płochą myśl

Gdy chcesz do kota szepnąć: Psik!

 

Bez słów więc grzecznie głowę skłoń

I zacznij tak: Czy wie, Pan Kot...

 

A zanim kot wyrazi chęć

By druha swego w tobie mieć

 

Na znak szacunku zdobądź się

Na dobrej woli drobny gest

 

Do racji twych przekona go

Dziczyzna, gęś a nawet pstrąg

 

Ma każdy kot swój własny gust

Postaraj się dogodzić mu

 

A z czasem spełnią się twe sny:

Przejdziecie na per ty

 

Bo znasz już klucz, bo znasz już sens

I wiesz, że kot to kot – nie pies

 

Pan Kot nie wolny jest od wad

Lecz swoją kocią dumę ma

 

A w czym jest rzecz? A o to szło

Że wiesz dziś lepiej kim jest kot

Musicale I - Koty

Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości