KOTY
Muzyka: Andrew Lloyd Webber
Wiersze: Thomas Stearns Eliot
Przekład: Daniel Wyszogrodzki
Reżyseria: Wojciech Kępczyński
Premiera: TM ROMA – styczeń 2004
Akt pierwszy:
00. (uwertura)
01. Dachowy song
02. Kocie imiona
03. Zaproszenie na bal
04. Plameczka Pac
05. Ram Tam Tamek
06. Grizabella (intro)
07. Kot Bywalec
08. Mungo Jerry i Pumpernikiel
09. Nestor – najstarszy kot
10. Bitwa psów (Raptus Zuch)
11. Dachowy Bal
12. Grizabella
Akt drugi:
13. Chwile szczęścia
14. Gus – kot teatralny
15. Karmazyn – kot pirat
16. Semaforo – kot kolejowy
17. Makiawel – kto złoczyńca
18. Mefistofeliks – kot magik
19. Pamięć
20. Koci raj
21. Przesłanie
DACHOWY SONG
Byłeś ślepy jak kret?
Dziś wyborny masz wzrok?
A król woła cię: Król!
Gdy wskakujesz na tron?
Czy znasz sens słowa miau?
Umiesz rwać, umiesz gryźć?
Wiesz jak dumnie z nim iść?
Taki...
Kot który ma i kot który zna
To nasz kot, to Dachowy Kot jest
A gdy chce, to Dachowy Kot ma
Gdy na łapy spaść chcesz?
Czy podpowie ci wąs
Kiedy idzie na deszcz?
Znajdziesz drogę na węch
Gdy otoczy cię mrok?
Wiesz jak żyć, żeby iść
Tam gdzie koci jest raj?
Taki...
Kot, który wie i kot, który chce
To nasz kot, to Dachowy Kot jest
Bo Dachowy Kot wie, czego chce
A gdy chce, to Dachowy Kot ma
Kot Dachowy ma to czego chce
Na tak długi dystans?
Zna treść starych ksiąg?
(I) nie boi się świec?
Kto cieszy się z łask?
I przyjaźni burmistrza?
O kim mówią uczeni,
Że łebski ma łeb?
Jesteś gibki jak ryś?
Jesteś szybki jak żbik?
I wystarczy ci „szur”,
Żeby wiedzieć gdzie szczur?
Czy o tobie faraon
Powiadał: Mój Sfinks?
Toś dachowy jest kot!
Taki kot, to dachowy jest kot
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
Wywijamy fikołki –
Nie umie tak nikt
Wybiegamy na strych
Nie wie kot, co to strach
Dla nas drzewo to żart
Dla nas fraszką jest dach
Taki kot, Kot Dachowy to wie
Taki kot, Kot Dachowy to zna
Taki kot, Kot Dachowy to wie
Taki kot, Kot Dachowy to zna
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
Lub na raz we dwie?
Gra solo duety –
Rossini czy Strauss?
Kto umie na: Hop!
Tak wziąć górne C?
By trzymać ten dźwięk
Ku zdumieniu mas?
Taki to kot i taka to noc
Kot ma bosko wysoki głos
Kto „Mesjasza” śpiewa bez nut?
Alleluja! Anielski to chór!
Co nam tak bosko pręży pierś?
To kocia duma kocich serc!
Wszak na katedrze bił nam dzwon:
Niech żyje nieśmiertelny kot!
Dzielny, wierny, złoto nie kot
I pojmiesz to w lot, bo…
Kot, który wie i kot, który chce
To nasz kot, to Dachowy Kot jest
Taki kot, co dachową zna pieśń
Taką pieśń, co dachową ma treść
Taki dance, to dachowy jest trans
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
Taki song, to dachowy jest song
A ten kot, to dachowy jest kot
Praktyk ten kot i taktyk ten kot
Fanatyk a kot, pragmatyk a kot
Futurolog ten kot, albo prorok ten kot
Mistyk i kot, statystyk i kot
Tragedia ten kot, komedia ten kot
Politolog, nawet sceptyk a kot
Ornitolog choć kot i kynolog choć kot
Parazytolog i cynik choć kot
Poeta a kot
Hipokryta ten kot
Pop a kot, nawet rabin a kot
Widać więc, że praktyczny to ko
Taki dźwięk, co dachowy ma dzwon
Nawet dur ma dachowy i mol
Taka pieśń, co dachową ma treść
Taki kot, to dachowy jest kot
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
Taki song, to dachowy jest song
Taki kot, to dachowy jest kot
I unosi swą brew
Jakby zdumiał go ten
Dachowy nasz śpiew
Czy mam wierzyć czy nie
Może wzrok myli mnie
Nie rozumie ów ktoś
Kim dachowy kot jest?
Kim dachowy jest kot?
Kim dachowy kot jest?
KOCIE IMIONA
Kocie imiona to sprawa poważna
Kocie imiona to ważna jest rzecz
Może na snobizm to lekki zakrawa
Lecz kot pełną gębą to kot imion trzech
Pierwsze z tych imion to imię codzienne
Jak Maciej, Feliks, Sylwester czy Sam
Jak Wiktor, Wiktoria – imiona wymienne
Zwyczajne imiona, kot zdradzi je wam
Inne dla panów i inne dla dam:
Mruczysław, Garfield, Kaszubek, Małyszek
Lecz nie są tajemne i każdy je zna
A kotu potrzebne jest imię niezwykłe
Beztroskie i śmiałe – podobnie jak on
Korzyścią z imienia takiego wynikłą
Jest dumnych ogonów i poziom i pion
Znamy imiona takowe i owszem
Ram-Tam-Tam, Makiawel, Myszołap i Gus
Bombalurina to wśród nich najnowsze
A kot dobiera je sam na swój gust
Lecz pozostaje właściwa zagadka:
Jak trzecie brzmi imię? Kot jeden je zna
Nie zdradza go ludziom, rodzinie swej z rzadka
I w tym jego sekret – dla siebie je ma
Lub w medytację zapada bez dna
Jedno ma w głowie – oprócz kolacji –
Jak (ma się), jak (ma się)
Jak ma się zwać
Zmyślnie, wymyślnie, przemyślnie
Niepowtarzalnie i mgliście
Jak – jak – jak?
ZAPROSZENIE NA BAL
Koty dachowe budzą się
Księżyc po dachu wspina się
Będzie dziś bal, koty płyną na bal
Koty dachowe budzą się
Będzie dziś bal, koty płyną na bal
Jeden raz w roku jest nasz bal
A wodzi w nim rej Dachowy Wódz
Nestor się zwie – najstarszy kot
To on powie nam zanim zbudzi się dzień
Gdy cisza ma dźwięk, który tnie niczym stal
Czemu to kot jest odporny na wiek
Skąd ów dar, aby istnieć więcej niż raz
Gdzieś wyżej niż dach, czeka nas Koci Raj
I jeden Dachowiec dziś znajdzie się w nim
Lecz pyta kot, bo kot pyta wciąż:
Kto ma nim być? Kto ma nim być?
PLAMECZKA PAC
Jest kotka-ciotka pośród nas
Nazywa się Plameczka Pac
Futerko jak tygrysek ma
Lamparcich cętek u niej moc
Przesypia cicho cały dzień
Na oknie albo wchodzi w kosz
I nic i nic i nic i nic
(Bo) koty w paski takie są
Koty w paski takie są
Lecz...
Kiedy noc, ciemna noc stanie u bram
To Plameczka bez słów,
jak ten cień rusza w tan
(A) tu gwizdek do ust, do piwnicy czas biec
Doskonale ją zna każdy szczur oraz mysz
Zachowują się źle i potrzebny im szlif
A kiedy ustawi je już w dwuszeregu
To uczy je: Manier i tańca i śpiewu
Jest kotka-ciotka pośród nas
Plameczka Pac – kto nie zna jej?
Gdy na firanki wskoczy to
W żeglarskie węzły splata je
Spokojnie spędza cały dzień
Pod kołdrę wchodzi lub pod koc
I nic i nic aż przyjdzie noc
(Bo) koty w paski takie są
Koty w paski takie są
Lecz...
Kiedy noc, ciemna noc stanie u bram
To Plameczka bez słów jak ten cień rusza w tan
Jej cel to dać myszom...
Uczciwe zajęcie!
(Bo) inaczej...
Pogrążą dom cały w zamęcie!
O porządek więc dba każda mysz oraz szczur
(I) gdzie rano był zgiełk, nocą tylko szur-szur
Wczoraj łobuz, dziś kadet, dziś pionier, dziś skaut
Lecz dawny tatuaż zachował kto chciał!
Niech żyje Kotka Plameczka!
Dziękuję, moi mili!
RAM TAM TAMEK
Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot
Poczęstuj mnie kaczką
Poproszę o gęś
Gdy za miasto jechać chcesz
Mówię: Wieś to ja mam – wiesz...
Gdy do miasta wracać masz
Wtedy marzy mi się wieś
Gdy pod łóżko skoczy szczur
Mówię: Wolę złapać mysz
Gdy na progu stanie mysz
Pytam: No i gdzie ten szczur?
Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot
Moim zdaniem szkoda czasu na gadanie
Robi wszystko po swojemu
Moim zdaniem dobrze będziesz miau…
Z Tam-Tamem!
Ten Ram-Tam-Tamek to nudziarz i już
Ledwo dałeś mi wyjść
Ja już pukam do drzwi
(Bo) ja naraz chcę oglądać drzwi
Z obu stron
Gdy mnie puścisz przed dom
Ja pod progiem będę stać
Wpuść mnie przez próg
Ja za chwilę chcę wyjść
Ledwo dałeś mi wyjść
Ja pukam do drzwi
Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot
Moim zdaniem szkoda czasu na gadanie
Robi wszystko po swojemu
Moim zdaniem będziesz dobrze miau…
Z Tam-Tamem!
Ten Ram-Tam-Tamek to przedziwny zwierz
Naturalnie, że chcę
Wszystko mieć po swej myśli
Kiedy rybę chcesz mi dać
Ja poproszę o coś z mięs
Kiedy ryby będzie brak
Nawet nie tknę szynki
Możesz dawać mi szpik
A ja na to: Psik!
Bo ja mam swój smak – dobry smak – i to jak!
(Tak?)
Ale konia z kopytami mogę zjeść
Jeśli tylko go przede mną schować chcesz
Ten Ram-Tam-Tamek chyba zna się na rzeczy
Ten Ram-Tam-Tamek nie pozwala się głaskać
Ale skoczę ci na plecy
Kiedy robisz pranie
Bowiem nic tak mnie nie cieszy
jak… zamieszanie!
Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot
Ten Ram-Tam-Tamek nie pozwala się głaskać
Ten Ram-Tam-Tamek to dziwaczny kot
Moim zdaniem szkoda czasu na gadanie
Robi wszystko po swojemu
Moim zdaniem dobrze będziesz miau…
Miau, miau, miau...
Z Tam-Tamem!
GRIZABELLA – INTRO
A tam to kto?
Skrywa się do cienia
Kiedy nagle od drzwi
Uderza groźny światła blask
Kto wie dlaczego świetny strój
Jest dziś jak nędzny łach
I kto wie dlaczego oczu blask
Tak beznamiętnie zgasł
Grizabella – ostatnia z dam
Grizabella – zapomniał klan
Kto by poznał i kto by zgadł...
Że to była największa z dam
Ta kotka złe rewiry zna
Sama włóczy się do białego dnia
Tak mija jej noc od wielu lat
Bo zapomniał ją cały koci świat
A listonosz gdy
Kiepski humor miał
Rzekł: Żyjesz ty wciąż?
Ej, kiepski to żart!
(Lecz) kto by poznał i kto by zgadł
Że to była największa z dam
Grizabella – ostatnia z dam
Grizabella – zapomniał klan
Kto by poznał i kto by zgadł...
Że to była największa z dam
Grizabella – ostatnia z dam
MUNGO JERRY
I PUMPERNIKIEL
Mungo Jerry i Pumpernikiel –
Zawsze jesteśmy skore do psot
Jeden kot clown, drugi kot komik
Życie z nami to pasmo trosk
(Bo) cieszy nas podła reputacja
Mieszkamy tuż w Alei Róż
I całkiem zgrabna to sytuacja
Ale nie staraj się złapać nas tu
Kiedy szyba znienacka robi: Brzdęk!
A po chwili inny już słychać dźwięk
Gdy dachówki na dachu nagle brak
Za to sufit przecieka kap-kap-kap...
Gdy zegarem zarządza ślepy traf
I brakuje ci ubrań w każdej z szaf
Gdy nagle pęka pereł sznur (a)
Na schodach tylko słychać szur!
W całym domu słychać krzyk:
To na pewno ten kot!
Ale Mungo Jerry czy Pumpernikiel?
A kotom w to graj
I dalej do psot!
Mungo Jerry i Pumpernikiel
Hasło do akcji chwytamy w lot
Dwa koty łamią bankowy kod
Mieszkamy tuż w Alei Róż
Nieźle na dwoje bezrobotnych
Tu najgorliwszy prawa stróż
Ma nas za bardzo grzeczne koty
Rodzinka w niedzielę siada za stołem
Argentyńskim pieczonym posilić się wołem
Wszyscy spieszą się utyć, że aż bierze strach
Nagle kucharz pobladły zjawia się w drzwiach
I oznajmia nie szczędząc słów pełnych smutku
Że obiad to najprędzej może być... jutro
Mięsiwo znów ukradł nam jakiś łotr!
W całym domu słychać krzyk:
To na pewno ten kot!
Ale Mungo Jerry czy Pumpernikiel?
A kotom w to graj
I dalej do psot!
Mungo Jerry i Pumpernikiel
Umiemy jak nikt iść ręka w rękę
Dla jednych jest to czysty fart
Inni zaś wolą nazywać to szczęściem
Idziemy jak burza przez cały dom
Kto gotów przysiąc, czy głowę da ktoś?
Czy to był Mango, czy raczej Nikiel?
A może po prostu i ona i on?
Kiedy w sieni brzęk słychać szkła
A koty wypadają z niej dwa
Gdy w bibliotece coś robi: Ping!
To tylko waza z dynastii Ming…
Wszyscy łamią głowy: który to kot?
A to Mungo Jerry... i Pumpernikiel
I nikt nie dojdzie czy to ona czy on!
I nikt nie dojdzie czy to ona czy on!
KOT NESTOR
Co za traf!
Chyba tak – to Kot Nestor!
Co ja widzę? Czy to możliwe?
Tak, chyba tak – co za traf!
Czy wzrok mnie zawodzi
Czy to jest sam...
Protoplasta dachowców
Kot Nestor
Kot Nestor żyje (co) najmniej sto lat
(Bo) to kot, który przeżyć ma aż dziewięć istnień
Świat poznał go dobrze, on znał lepszy świat
Nim ktoś – psu na budę – samochód wymyślił
Kot Nestor przeżył podobno sześć żon
A mówią, że nawet sześćdziesiąt i sześć
Bo w tej okolicy, czy kotka czy kot
Poniekąd Nestora potomkiem dziś jest
Wygląda nietęgo i laską podpiera się
(Gdy) kuśtyka wśród ścian tak starych jak on
Najstarszy żyjący kot....
Co ja widzę? Czy to możliwe?
Tak, chyba tak – co za traf!
Czy wzrok mnie zawodzi
Czy to jest sam...
Protoplasta dachowców
Kot Nestor
Co ja widzę? Czy to możliwe?
Tak, chyba tak – co za traf!
Już krok nie ten sam
I już nie ten sam wzrok
Proszę z drogi, bo idzie
Kot Nestor
BITWA PSÓW
Dachowy Bal jest raz na rok
Prowadzi go Dachowy Wódz
Wielka to radość widzieć go
Ogłosi wkrótce wybór swój
Czy kto słyszał tę pieśń
O złych psach co stoczyły bój
A były to – ho, ho, ho
Pekińczyki i pudle
A wśród nich
Szpic i mops
A kto był zwycięzcą?
Dzielny kot Raptus Zuch!
Pekińczyk i pudel
(Jak) każdy to wie
Gdy mają okazję
Za łby biorą się
I tak „koty drą”
Zadziorne te psy
Choć powie ich pan
Że nie lubią się bić
Lecz dosyć, że warknie
Pies jeden czy dwa
I zaraz od nowa
Zaczyna się gra
Zaraz…
Wark! Wark! Wark! Wark!
Warczenie roznosi
Po nocy nasz park!
O której ta pieśń
Spokojnie się działo
Przez całych dni sześć
Dla wrogów tutejszych
Niezwykła to rzec
Choć pies policyjny
Na służbie gdzieś był
To wpadł na jednego
Drugiego już pił
Podobno ów bar
Zwał się nawet „Pod Psem”
Na ulicy był luz
Lecz niedługo już trwał
Gdy spotkały się psy
Z obu wrogich psich band
Patrzą sobie na łby
I czekają na znak
Widać tylko błysk kłów
Łapy też idą w ruch
I nagle…
Wark! Wark! Wark! Wark!
Warczenie roznosi
Po nocy nasz park!
Każdy wie
Więc zasługa niewielka jest w tym
(Że) Pekińczyk to pies
Co rodem jest z Chin
Ojczyzną ich wschód
Lecz tu lepiej im
Podchodzą do drzwi
Był ich tuzin co najmniej
A może i trzy
Zaczęły od razu
Jazgotać i wyć
Szczekały po chińsku
A co? Nie wie nikt
Lecz kundlom tutejszym
Tylko w to graj
Bo na to czekają
Gdzie bitwa tam raj
Psie rasy wywodzą się zewsząd
Ze Szkocji, z Walii i z wysp
Sto jeden psów jest w Dalmacji
A hart hartowany ma pysk
Owczarek zwiał owcom w Alzacji
Ogary już raz poszły w las
A jeśli się który rozbryka
To mówię mu póki jest czas:
Nie darmo wołają mnie Bokser
I ostatni wygłupiasz się raz!
Psy szkockie – jak wiemy
Są bardzo waleczne
I w walce zaciekłe
I w boju skuteczne
Gdy wyjdą kobziarze
Wszak wiedzą to dzieci
To wroga zagłuszą
Ucieknie co trzeci
Pekińczyk czy pudel
Gdy bitwę poczuły
Rzucały się w wir
I dalej w kółko tak:
Wark! Wark! Wark! Wark!
Warczenie roznosi
Po nocy nasz park!
Węszą i warczą i
Warczą i węszą i
Węszą i warczą i
Warczą i jak?
Warczenie roznosi
Po nocy nasz park!
Od tego szczekania
Od tego warczenia
Uliczny ruch stanął
Zatrzęsła się ziemia
Niektórzy sąsiedzi
Czy wiarę w to dasz?
Zupełnie zgłupieli –
Dzwonili po straż!
Lecz nagle bez słów
I dosłownie jak duch
Kto zjawia się tu?
Dzielny kot Raptus Zuch!
Te oczy szalone
Już płoną jak ognie
Gdy ryk wyda z siebie
Kły lśnią jak pochodnie
Rozejrzał się w krąg
Stopniowo – na raty
Ech, wściekły to kot
I wściekle kosmaty
Dość było, że spojrzy
Dość było, że huknie
Skuliły ogony
Rasowe i kundle
Naprężył się cały
Podskoczył co sił
Wnet skamląc ze strachu
Rozbiegły się psy
Gdy pies policyjny
Pożegnał swój bar
Panował porządek
I pusty był park
I... hip-hip hurra
Dzielny kot Raptus Zuch!
Wie o tym kot
Wie o tym pies
Jak jest wie kot
Wie pies jak jest
Powróci w proch
Kto z prochu jest
DACHOWY BAL
Koty Dachowe budzą się
Już się dachowy rodzi szał
Księżyc po dachu wspina się
Zaraz dachowy rozpocznie się bal
Koty Dachowe bure są
I raczej niezbyt wielkie – nie
Bystre są za to, że ho-ho
A głos ich ma przyjemny tembr
Mają Dachowce miłe pyszczki
Oczy im błyszczą światłem gwiazd
Ćwiczymy tańce towarzyskie
Zanim księżyca połączy nas blask
Zwykle spieszymy się powoli
Żeby nie męczyć sobie łap
I mamy dryg do rock’n’rolli
Chociaż tańczymy i salsę i rap
Jest kot higieny wzorem więc
Czyści swą sierść i te de i te pe
Myć się za uchem – trudna rzecz
Ale najtrudniej umyć grzbiet
Koty Dachowe bure są
Rzadko bywają Extra Large
Skaczą jak ceny przez całą noc
Ich oczy mają dziwny blask
U nas jest zawsze cicho rano
I po południu cisza trwa
Bo sił witalnych by nie stało
W blasku księżyca co noc ruszać w tan
Koty Dachowe bure są
I – jak już wiecie – rozmiar M
Nawet w najbardziej mroczną noc
Grają w odwieczną kocią grę
A gdy słoneczny wstaje dzień
Ogarnia nas „dachowy leń”
Siły zbieramy – dnia nam nie żal
Zbliża się nowy dachowy bal
Koty Dachowe budzą się
Już się dachowy rodzi szał
Księżyc po dachu wspina się
Zaraz dachowy rozpocznie się bal
Koty Dachowe budzą się
Już się dachowy rodzi szał
Księżyc po dachu wspina się
Zaraz dachowy rozpocznie się bal
GRIZABELLA
Północ
Jaka cisza na niebie
Nawet księżyc dziś nie wie
Że zadumał się sam
W blasku lampy
Do stóp mych pada cień śpiących drzew
I zaczyna śpiewać
Wiatr
Mija dzień i rzuca cień
Jak śmierci ciemna brama
Nim znów zasnę, latarnia zgaśnie
I ja tak gasnę sama
Wspomnij
Moją dawną urodę
I uśmiechnij się do mnie
Byłam wszak jedną z was
Dziś wspominam te dni
Bo to był mój dobry czas
Niech wspomnienia
Rzucą blask
AKT II
CHWILE SZCZĘŚCIA
Czy szczęście
Nie może trwać?
Wydaje się blisko
Lecz nam umyka
Lub gubimy je w sobie
A wciąż nas uwodzi
Choć tak złudne jest
Nie ma znaczenia
Jak widzi szczęście każdy z nas
To rzecz wiadoma
Że szczęście trwa chwilę
Dzisiejszych czasów
Rzecz to znana od pokoleń
Lecz pamiętam
Mimo wszystko warto (jest)
Szczęścia szukać wciąż
Księżyc
Uwierz w światło księżyca
Niech cię pamięć prowadzi
Niech otworzy ci drzwi
A poczujesz (wiem)
Że chcesz znów jedną z nas być
I na nowo zaczniesz żyć
Księżyc
Uwierz w światło księżyca
Niech cię pamięć prowadzi
Niech otworzy ci drzwi
A poczujesz (wiem)
Że chcesz znów jedną z nas być
I na nowo zaczniesz żyć
GUS – KOT TEATRALNY
Gus, słynny kot
Co w teatrze miał dom
Skąd Gus? Dziwne imię
Że kot Asparagus
Miał na nasz gust
Zbyt długie imię
Mówimy więc...
Gus
Wyblakłe futerko
Opada mu brzuch
I drżą mu dziś łapki
Jest lekki jak puch
Mizerota i tyle
Wyschnięty na wiór
Lekceważą go myszy
I za nic ma szczur
Dziś już nie jest ten sam
Choć to sławny był kot
Każdy wie, kim był Gus
I zna jego głos
On i jemu podobni
Do dziś mają swój... club
Na zapleczu teatru
Tam gdzie kiedyś był pub
Kiedy płacą słuchacze
Sam prosi o głos
I gawędzi przy szklance
Anegdot zna sto
Gus gwiazdorem był i
Występował wśród gwiazd
Grał w „Kotach” Pirata
Nie dziwi to nas
Przypomina nam, że
Bywał dumny jak paw
Gdy widownia co noc
Nie skąpiła mu braw
Lecz tą z jego ról
Którą ceni do dziś
Był kocur Behemot
Tak straszny jak Mistrz
Mogłem grać w tamtych dniach
Monologi czy chór
I dialogi z pamięci
Mówiłem jak z nut
Kiedy farsa to śmiech
Kiedy dramat to łzy
I ten świat teatralny
Do dziś mi się śni
Umiałem postawić
I ogon i wąs
Po długich ćwiczeniach
Bezbłędnie mi szło
A serca najtwardsze
Rozmiękczał mój głos
Gdy w rolę wchodziłem
To was brałem pod włos
Raz kot bawił damę
To ruszał na bój
W tej roli kochanek
A w innej kot-zbój
Był czas pantomimy
Posiadłem ten kunszt
Aż wszyscy mówili:
Baletmistrz ten Gus!
Lecz główną z mych ról
Cenioną do dziś
Był kocur Behemot
Tak straszny jak Mistrz
A ginu szklaneczka
Wystarczy mu by
San wyznał, że kochał
Wychodzić na bis
Raz w sztuce Szekspira
Wskakiwał na płot
Gdy stwierdził reżyser
Że przyda się kot
Dzisiejsze kociaki
Nie grają jak my
Bo teatr klasyczny
To klasa i dryl
Nie ćwiczą codziennie
Wystarcza im, że
Przeskoczą przez pętlę
Czy płonie czy nie
Słuchają słuchacze
Gus skarży się im:
Ech, teatr dziś nie jest
Czym dla mnie był
Nie twierdzę, że scena
Współczesna jest zła
Lecz nic się nie równa
I słowo wam dam
Tej chwili magicznej
A wręcz historycznej
Gdy kocur Behemot
Był straszny jak Mistrz
To w jednej ze scen
Miałem skakać po scenie
To w innej ze sztuk
Wskakiwałem w płomienie
Znałem kocią muzykę
Mogłem miauczeć za dwóch
I wydawać odgłosy [...]
Gdy pojawiał się duch
Grałem raz Karmazyna
Wciąż bym zagrać go mógł
Wciąż bym zagrać go mógł
Wciąż bym zagrać go mógł
OSTATNIA WALKA
KOTA KARMAZYNA
(1)
Karmazyn był piratem
Co bezbronny dręczył lud
Zaczepił się na barce i
Wywołał na niej bunt
Od gór po morskie plaże
Czy to kot, czy ptak, czy człek
Powiadał o nim tak: Ten kot
To Postrach Wszystkich Rzek
Wyglądał na bandytę
Od pazurów aż po pysk
Był cały w tatuażach
A i wzrok miał diablo zły
Raz ucho stracił w walce
Lecz zachował dobry słuch
Opaskę miał na oku i
Wyglądał jak zły duch
Na obu rzeki brzegach
Kot ten przerażenie siał
Zostawiał na swym szlaku
Jęk poturbowanych ciał
Gołębniki zamykano
I gęsi szły pod klucz
Ilekroć padał okrzyk: Hej!
Karmazyn płynie tu!
Giń ty bezbronne pisklę
Skradzione z ciszy gniazd
Giń ty wędrowny ptaku
Co na barki siadłeś maszt
Giń ty bezdomny kundlu
Osaczony w płytkim śnie
Idź precz bezdomny kocie bo
Karmazyn zniszczy cię
Lecz żaden kot rasowy
U pirata nie miał szans
Karmazyn nie brał jeńców
Pośród egzotycznych ras
Kot perski czy syjamski kot
Na dnie znajdował grób
Bo z Azji ponoć był ten chwat
Co ucho urwał mu
Lecz choć Karmazyn zbójem był
To czułe punkty miał
Kotwicę rzucał w letni zmierzch
Bo swą naturę znał
A księżyc nad falami wnet
Swój blask kierował nań
Zadziwiony, że Karmazyn to
Nie całkiem zimny drań
Raz na rufie starej barki
Po zmroku pirat stał
Do kotki Angeliki
Miłosne pienia słał
Załoga już chrapała
Lecz zanim nastał dzień
Syjamskie koty w dżonkach
Z dwóch stron zbliżyły się
Karmazyn się rozmarzył
W upojną letnią noc
Zaś kotkę Angelikę
Tak upajał jego głos
Że poniósł go baryton
I czujność spadła mu
A księżyc się odbijał już
W ukośnych ślepiach stu
Flotyllę mściwych kotów
Prąd rzeki lekko niósł
I ciszy nocnej schadzki
Nie zakłócił żaden plusk
Gdy noże i widelce tam
Syjamski ostrzył wróg
Śpiewali kochankowie tu
Ostatni duet swój:
Ech, tawernę „Pod Żaglem” pamiętam jak dziś
Bo (też) w każdą sobotę chodziło się tam
Kto wczoraj tu wszedł ten dziś nie mógł wyjść
A szef – Mister Daniels – nalewał nam sam
Najlepszy to bar jak rzeka jest długa
Najlepszy to bar ze słynną papugą
Papuga na imię ma Lily Machniom
To dla niej przychodził tu tłum
Dla niej przychodził tu tłum
Gdy kończył się szmal, zaczynał się bal
Barmanka Joanka śpiewała tak nam:
Chodź tu... Lily, Lily Machniom
Już pora, już pora wyskoczyć na bar
Chodź Lily i zatańcz tu nam
Chodź Lily i zatańcz tu nam
Wzruszenie sprawiało, że lały się łzy
Wzruszenie kazało mi krzyknąć: Pięć piw!
Barmanka Joanka trzymała tu ster
Nosiła się dumnie jak ktoś z wyższych sfer
A kiedy w dyskusji już brakło nam słów
Dyskusję rozstrzygał na dobre jej but
Kiedy głos zabierała robiła to tak
Że wnet jej oponent lądował na wznak
Gdy ktoś w uniesieniu do bitki się brał
Chwytała korkociąg i mijał mu szał
Chodź tu... Lily, Lily Machniom
Już pora, już pora wyskoczyć na bar
Chodź Lily i tańcz i szantę nam graj
Chodź Lily i tańcz i szantę nam graj
Wzruszenie sprawiało, że lały się łzy
Wzruszenie kazało mi krzyknąć: Pięć piw!
Lily, Lily Machniom
Już pora, już pora wyskoczyć na bar
Chodź Lily i tańcz i śpiewaj tu nam
Chodź Lily i tańcz i śpiewaj tu nam
Wzruszenie sprawiało, że lały się łzy
Wzruszenie kazało mi krzyknąć: Pięć piw!
Lily, Lily Machniom
Już pora, już pora wyskoczyć na bar
Dla ciebie przychodzi tu tłum
Dla ciebie przychodzi tu tłum
OSTATNIA WALKA
KOTA KARMAZYNA
(II)
Kot Dżyngis wydał rozkaz
Awangardzie swoich hord
Abordaż sił mongolskich to
Okrutny, krwawy mord
Wśród świstu lin i haków
Syjamy wszczęły rzeź
Napadły na piratów
Atakując ich we śnie
Tu kotka Angelika w pisk
Krzyknęła głośno i
Choć przykro o tym mówić
Uciekała przez trzy dni
Na krótko wpadła w rzeczną toń
Dostała się na ląd
A tymczasem kot Karmazyn
Pod naciskiem złożył broń
Karmazyn opuszczony
Samotnie wszedł na trap
Nikt żywcem mnie nie weźmie – rzekł
I wybił się z dwóch łap
Choć zadał ból tysiącom
Sam nie znał co to ból
I tego co miał wisieć
Pochłonął wreszcie nurt
Po obu rzeki brzegach
Wraz radosna poszła wieść
Że Postrach Rzecznych Wód
Od dziś nie straszny nam już jest
Od gór po morskie plaże
Wiatr rozwiał groźny cień
A w Bangkoku? Tam w amoku
Ogłoszono wolny dzień
Nie twierdzę, że scena
Współczesna jest zła
Lecz nic się nie równa
I słowo wam dam
Tej chwili magicznej
A wręcz historycznej...
SEMAFORO –
KOT KOLEJOWY
Co za kot!
On zna kolejowy szlak!
Na peronie słychać szum
Jedenastą mamy punkt
Pociąg czeka zaraz
Jechać czas
Gdzie Semafor? Nasz Semafor!
Trzeba wołać przez megafon
Kto bez niego powie bon voyage
Bagażowi i związkowcy
Nawet córki zawiadowcy
Wypatrują tu i tam
Gdzie Semafor? Nasz Semafor!
Imię skłania do metafor
Ale co on robi nam!
Jedenasta zero dwie
Ja spokojnie zjawiam się
Przecież rozkład jazdy dobrze znam
Uspokajam cały zgiełk
Ja w pocztowym byłem gdzie
Rutynowy obchód mam
Potem jeden skok
Potem koci wzrok
Co zielony sygnał da
Na północy cel
Na północy biel
Pociąg szybko pomknął w dal
Co za kot!
On zna kolejowy szlak!
Teraz już uwijam się
Sam konduktor prosił mnie
Bym w opiece sleeping miał
Gdy konduktor smacznie śpi
Gdy pasażer słodko śni
Kto nad nimi czuwa?
Tylko ja
Idzie żwawo korytarzem
I podgląda śpiące twarze
Nie pomija przy tym żadnej z klas
Patroluje wielki skład
Kontroluje wielce rad
I o wszystkim zawsze pierwszy wie na czas
On nie mrugnie nawet okiem
Gdy przeszywa ludzi wzrokiem
Bo najbardziej ze wszystkiego ceni ład
Kiedy wagon ma na oku
To panuje święty spokój
Tam za dalą dal
A tu wszystko gra
Jedzie pociąg na czas
Do północnych miast
Ten kot na właściwy wszedł tor
To doprawdy miły gest
Gdy imienny bilet jest
Powieszony na przedziału drzwiach
I sam przedział kiedy lśni
Kiedy pościel jest na trzy
Poskładana równo w szwach
Światło można zmienić też
Jaśniej, ciemniej – jak sam chcesz
Można włączyć wiatrak albo nie
Umywalka raczej mała
Ale lśniąca, czysta, biała
No i okno znów domyka się
Gdy konduktor chodził smutny
Zapytując z miernym skutkiem
Szedłem za nim równym krokiem
Podpatrując czujnym okiem
Czy też wszystko w porządeczku jest
Gdy w kuszetkach ktoś
Już wspiął się na szczyt
To zasypiał spokojnie bo
Jest tylko stuk kół i nie ma szur-szur
W pociągu nie jedzie ni myszka ni szczur
Bo dostęp Semafor zamyka im kot
Jedyny pospieszny kot!
Co za kot!
On zna kolejowy szlak!
Tak czuwałem całą noc
Owinięty w ciepły koc
I herbatki pociągając czasem łyk
A gdy w oczach czułem sól
Lałem szkockiej pół na pół
I spokojnie mogłem dalej łapać pchły
Pasażerów zmorzył sen
Więc ja tylko jeden wiem
Kto przebywał o tej porze na peronie
W Koziej Wólce wszyscy spali
I nie widział nikt z oddali
Zawiadowcy co pozdrowił mnie w ukłonie
Kiedy pociąg w Romie stał
Oddział straży miejskiej miał
Sprawdzić u mnie czy
W pociągu wszystko gra
Dalej Nowy Port już jest
A że to podróży kres
Kot pilnował by bagaże każdy brał
Potem para buch
Potem ogon w ruch
Każdy gest ten łapie w lot
Tak mówi bez słów
Zobaczymy się znów
Jedyny pospieszny kot!
Zobaczymy się znów
Jedyny pospieszny kot!
Co za kot!
On zna kolejowy szlak!
On tak czuwał całą noc
Owinięty w ciepły koc
I herbatki pociągając czasem łyk...
MAKIAWEL
Makiawel to przebiegły kot
Kto znajdzie jego ślad?
To szalbierz – powiadają
Co prawo łamać rad
I policja jest bezsilna
Co robić, nie wie nikt
Gdy Scotland Yard przybywa (to)
Makiawel dawno znikł!
Makiawel tu, Makiawel tam
To kot, co ciągle mąci nam
On łamie każde z ludzkich praw
I za nic grawitację ma
Zna sztukę lewitacji
Fakira godny trick
Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)
Makiawel dawno znikł!
Możesz szukać go w piwnicy
Możesz szukać go po strych
Lecz powiadam ci raz jeszcze (że)
Makiawel dawno znikł!
Ten bury przystojniaczek to
Wysoki, szczupły kot
Poznacie w nim natychmiast
Ten chłodny, ostry wzrok
Choć sierść ma potarganą
Unosi dumnie brew
I w myślach się zatapia bo
Weszło mu to w krew
Rozgląda się dyskretnie
I rusza się jak cień
Gdy myślisz, że już zasnął
On spod rzęs podgląda cię
Makiawel tu, Makiawel tam,
To kot, co wszędzie mąci nam
(To) łotr, co chętnie czyni zło
I sięgnął deprawacji dna
Ulicą spaceruje
Jak gdyby nigdy nic
Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)
Makiawel dawno znikł!
Obnosi się, jak Bóg wie kto
Lecz słabość ma do kart
Odcisków palców jego łap
Nie zdobył Scotland Yard
Drzwi schowka wyłamane
I sejf splądrowany
Tu kwiaty rozdeptane
A tam koty podrapane
I szkło porozbijane
Kto winien? Nie wie nikt
Jedno tylko dziwi – że
Makiawel dawno znikł!
Makiawel tu, Makiawel tam
To kot, co zawsze mąci nam
Jest mistrzem podejrzanych gier
I z każdej matni wyjście zna
On zawsze ma alibi
A nawet dwa i trzy
Nieważne czas i miejsce (bo)
Makiawel dawno znikł
Są inne sławne koty
Których imię każdy zna:
Jak nieznośny Mungo Jerry,
Pumpernikiel, nawet ja...
Lecz my to druga liga
Co mistrza swego ma
Bo zwą go bez kozery
„Napoleonem zła”
Makiawel tu, Makiawel tam,
To kot, co ciągle mąci nam
Łotr, co chętnie czyni zło
I sięgnął deprawacji dna
Ulicą spaceruje,
Jak gdyby nigdy nic
Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)
Makiawel, Makiawel, Makiawel...
Gdy zbrodnia wyjdzie na jaw (to)
Makiawel dawno znikł…
Tu potrzebny jest teraz
Kot Nestor
MAGIK MEFISTOFELIKS
Zapytajcie Mefistofeliksa,
Kota Czarodzieja –
Wierz albo nie wierz – przekonasz się w lot:
Mefistofeliks to magik nie kot…
Zaśpiewajmy:
Och! Ach! To nie do wiary!
Co za kot! To istne czary!
Mefistofeliks nazywa się
Drobny kot i czarny jak tusz,
Od koniuszka ogona do stóp
Nie ma szans by obleciał go tchórz
I przez ściany przenika jak duch
W kości grasz, ale daje ci w kość
Z talii wyjmie bez słów asa kier
Tracisz czas, kiedy on jak na złość
Mówi: Mam dobrą łapę do gier
Robi show, z czego tylko się da
A srebrami żongluje jak clown
Łatwo potem stwierdzisz ich brak
Ale nie myśl, że znikły do cna
Wierz albo nie wierz, lecz radę ci dam:
W przyszłym tygodniu odnajdziesz je sam!
Zaśpiewajmy –
Och! Ach! To nie do wiary!
Co za kot! To istne czary!
Mefistofeliks nazywa się
Mój styl to w zasadzie bon ton
Wychowanie odebrałem staranne
Tak w ogóle skromny ze mnie jest kot
I maniery mam nienaganne
Gdy zdrzemnąłem się raz przy kominku
Ktoś widział, jak idę przez dach
Może był to cień, ale cień w biały dzień
To dość, by obleciał cię strach
(A) dowodem, że tak robi czarodziej
Co potwierdza ten fakt bez dwóch zdań
Jest to, że szukany w ogrodzie
Kot w sieni smacznie spał
Wierz albo nie wierz, a jednak to on
Wyjął z cylindra sześć kociąt pod rząd!
Och! Ach! To nie do wiary!
Co za kot! To istne czary!
Mefistofeliks nazywa się
Panie i panowie!
Oto magiczny kot Mefistofeliks!
WSPOMNIJ
Ranek
Błyszczy rosa na liściach
Przemijamy srebrzyście
Nierealni jak sen
Choć ulotna
Jak blask księżyca czekam na wschód
Chcę powitać nowy dzień
Pamięć
Co oznacza dziś dla mnie
Tamto gorzkie zerwanie
Co zamknęło mi drzwi
Taki los to (dziś)
Samotność gorsza niż śmierć
Chcę od nowa zacząć żyć
Wspomnij
Moją dawną urodę
Moje grzechy za młodu
Proszę: Wybacz je mi
Co bym dała
By znów przez chwilę być jedną z was
Wiem, jak pamięć
Chce znów żyć
Płyną dni, samotne dni,
(Lecz) ranek pachnie chłodem
Lampa gaśnie i oglądam właśnie
Jak budzi się dzień nowy
Ranek
Obiecuje mi słońce
Obiecuje mi życie
Nowy los, nową twarz
Noc odpływa
A jej wspomnienie znika jak sen
Tak bym chciała
Cofnąć czas
Tak już jest
Raz noc, raz dzień –
Ciągłe przemijanie
Świat się zmienia
Tylko głos sumienia
W nim jest wieczne trwanie
Dotyk
Daj mi życie przez dotyk
Dotyk może uzdrowić
Lub być zimny jak śmierć
Kto mnie dotknie
I przerwie raz tę noc w środku dnia
Dzień odpowie
Niechaj trwa
KOCI RAJ
Kot-kot-kot
Koty płyną na bal
Hop-hop-hop-hop
Czeka nas koci raj
Kot-kot-kot
Koty płyną na bal
Hop-hop-hop-hop
Czeka nas koci raj
Dach-dach-dach
Dachy płyną u stóp
Tup-tup-tup-tup
Czeka nas koci raj
Dach-dach-dach
Dachy płyną u stóp
Tup-tup-tup-tup
Czeka nas koci raj
Co nam tak bosko pręży pierś?
To kocia duma kocich serc!
Wszak na katedrze bił nam dzwon:
Niech żyje nieśmiertelny kot!
PRZESŁANIE
Kto poznał dziś nasz koci klan
Kto widział nasz Dachowy Tan
Ten zna kociego życia treść
Ten wie – w zarysie – kim kot jest
I już nie łudzi raczej się
Że kot tak bardzo różny jest
Od ludzi, choć imiona ma
Czasami trzy, a najmniej dwa
Więc jedną sprawę tylko zważ:
Jak się do kota zwracać masz
Czy znasz już klucz, czy znasz już sens
Wszak kot to kot, a pies to pies
Świat chce być z kotem za pan brat
Rzecz w tym, czy świat jest tego wart
Niech nigdy cię nie najdzie chęć
By nagle z kotem koty drzeć
I precz odepchnij płochą myśl
Gdy chcesz do kota szepnąć: Psik!
Bez słów więc grzecznie głowę skłoń
I zacznij tak: Czy wie, Pan Kot...
A zanim kot wyrazi chęć
By druha swego w tobie mieć
Na znak szacunku zdobądź się
Na dobrej woli drobny gest
Do racji twych przekona go
Dziczyzna, gęś a nawet pstrąg
Ma każdy kot swój własny gust
Postaraj się dogodzić mu
A z czasem spełnią się twe sny:
Przejdziecie na per ty
Bo znasz już klucz, bo znasz już sens
I wiesz, że kot to kot – nie pies
Pan Kot nie wolny jest od wad
Lecz swoją kocią dumę ma
A w czym jest rzecz? A o to szło
Że wiesz dziś lepiej kim jest kot
| następna » |
|---|