cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

ARIELLE DOMBASLE C’est si bon
KETIL BJØRNSTAD Rainbow Sessions
PAUL ANKA Rock Swings
SIMON RATTLE Szymanowski

ARIELLE DOMBASLE C’est si bon Columbia

Francuska piosenkarka i aktorka (niezapomniana od czasu „Pauliny na plaży” Erica Rohmera), słynąca z ulotnej urody i zmysłowego głosu, zaprasza do sypialni sprzed pół wieku. Na repertuar albumu składają się wielkie, nieśmiertelne przeboje lat 40. i 50. Znamy je wszystkie na pamięć. Rzecz w tym, że niezmiennie kusząca Arielle nie śpiewa ich po to, aby je przypomnieć, tylko, aby wydobyć ich erotyczny potencjał – czyni to z największą subtelnością w trzech językach, zaś jej francuski akcent dodaje wdzięku każdemu z tych wyznań. Piosenkarce towarzyszy Budapesztańska Orkiestra Symfoniczna zaaranżowana zgodnie z wymogami epoki, czuje się szum starych płyt. „Dream A Little Dream Of Me” śpiewali wcześniej Louis Armstrond i Ella Fitzgerald, „Tico tico” to przebój Carmen Mirandy, „Que sera sera” spopularyzowała Doris Day. „It Had To Be You” nagrywali wszyscy, Francuzka zrobiła to teraz po... hiszpańsku. Każdy ze śpiewanych przez Arielle Dombasle standardów poddany był interpretacjom wokalnym najwyższej próby. Tym razem zamiast wokalistyki mamy szept kochanki.

KETIL BJØRNSTAD Rainbow Sessions Universal (3 CD)

Twórca ścieżki dźwiękowej do „Samotności w sieci” (nie trzeba kochać ani książki, ani filmu, by pokochać tę muzykę) jest artystą wyjątkowym. W rodzinnej Norwegii cieszy się opinią ważnego współczesnego pisarza, a jego książki tłumaczone są na wiele języków. Niezależnie od kariery pisarskiej, Ketil Bjørnstad jest także muzykiem. Interesującym pianistą o własnym, intuicyjnym stylu, w którym ascetyczne podejście do dźwięków łączy się z liryzmem w sposób charakterystyczny dla artystów Północy. Zasłużone Rainbow Studio w Oslo zmieniało lokalizację. Ketil Bjørnstad zarejestrował ostatnią sesję pod dawnym adresem „The Long Farewell (Final Rainbow Session)” i pierwszą pod nowym, „The Rainbow (First New Rainbow Session)”. W międzyczasie zakupiono nowy fortepian Steinwaya (model D) i ten instrument słyszymy na trzeciej płycie, „The Way Through The Woods (The New Steinway Rainbow Session)”. Poza nielicznymi wyjątkami (jak „Intermezzo” Op. 118 No. 2 Brahmsa) cała prezentowana muzyka jest dziełem pianisty. Ale to intuicja prowadzi jego palce po klawiaturze.

PAUL ANKA Rock Swings Verve

Jeżeli ktoś twierdzi, że nagrano ostatnio lepszą płytę na karnawał, jestem gotów spotkać się z nim na udeptanym polu. Ten album z najczystszym amerykańskim swingiem jest zrealizowany tak znakomicie, że wymaga głośnego odtwarzania na dobrym sprzęcie. Ale nie w technikaliach jego siła. To niespożyty baryton starego „croonera” rozsadza te orkiestrowe brzmienia. Sam pomysł „swingującego rocka” może sprawiać wrażenie ciekawostki. Tymczasem Paul Anka nagrał znakomitą płytę taneczną z takimi numerami, jak „It’s My Life” (Bon Jovi), „Everybody Hurts” (R.E.M.) i „Eyes Without A Face” (Billy Idol). Wszystko brzmi tak, jak Frak Sinatra z orkiestrą Counta Basiego, tylko bardziej dynamicznie. Jeszcze bardziej dynamicznie. Orkiestra bawi się świetnie, dowodem „Jump”, owszem, przebój grupy Van Halen. I nieważne, czy nagrywanie w tej konwencji „Smells Like Teen Spirit” Nirvany to dobry pomysł. Najważniejsze, że ta płyta to czysty swing. Rock jest pretekstem repertuarowym i dowodem na to, że ci mistrzowie byliby w stanie zrobić swing nawet z Wagnera.

SIMON RATTLE Szymanowski EMI

Simon Rattle to dyrygent-cudotwórca, który z prowincjonalnego (jednak) zespołu City of Birmingham Symphony Orchestra uczynił już w latach 80. jedną z najważniejszych orkiestr symfonicznych świata. Zamiłowanie młodego artysty do muzyki współczesnej musiało doprowadzić go prędzej czy później do Karola Szymanowskiego i zrodziła się prawdziwa fascynacja – jego nagrania „Stabat Mater” (1994) oraz opery „Król Roger” (1999) obsypano nagrodami. Teraz przyszedł czas na dwa poetyckie cykle pieśni na głos i orkiestrę: „Pieśni księżniczki z bajki” Op. 31 (Iwona Sobotka, sopran) i „Pieśni miłosne Hafiza” Op. 26 (Katarina Karnéus, mezzo-sopran). Są to liryczne arcydzieła Szymanowskiego, czego dowodzi pełne tłumionych namiętności wykonanie Rattle’a i natchniony śpiew obu solistek. Pełną gamę możliwości orkiestra pokazuje w balecie „Harnasie” Op. 55 (partię tenorową wykonuje Timothy Robinson) – co za dynamika! Na marginesie: czy nie powinno nam dać do myślenia, że najlepsze nagrania muzyki Karola Szymanowskiego od wielu lat docierają do Polski z dalekiego Birmingham?

[ZWIERCIADŁO, 2007]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 96 gości