cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

AYO Jouful
VAN MORRISON At The Movies
OLO WALICKI Kaszebe
GOLDBERG VARIATIONS Rachlin/Imai/Maisky

AYO Jouful Universal

Ayo ma typowo postmodernistyczne pochodzenie. Przyszła na świat w 1980 roku w niemieckiej Kolonii, jej ojcem był czarnoskóry student z Nigerii, matką zaś Rumunka ze społeczności Romów. Ona sama utrzymuje, że „brak stałego miejsca zamieszkania to wolność” i wciela tę zasadę w życie, przemieszczając się pomiędzy Paryżem (gdzie najwcześniej poznano się na jej talencie), a Nowym Jorkiem. Muzyczne inspiracje tej egzotycznej piękności są równie szerokie. Obok tradycji europejskiego pop najsilniej zaznacza się w jej piosenkach energia afrykańskiego Juju oraz zrelaksowane reggae (rozpoczynała od solowych koncertów z gitarą, na której gra z lekkością i wdziękiem). Porównywana do Sade i Tracy Chapman, ale bardziej radosna, Ayo operuje ciepłym, nastrojowym głosem i wyluzowanym frazowaniem (Np. singiel „Down On My Knees”). Odkąd do europejskiej muzyki popularnej przeniknęło rozkołysane reggae (w dużym stopniu za sprawą grupy The Police) odzwyczailiśmy się od tego, że – oryginalnie – była to muzyka społecznego protestu. Młoda piosenkarka sprowadza to „przesłanie” do wymiaru najbardziej osobistego. Co nie przeszkadza, że kołysze jak dawniej.

VAN MORRISON At The Movies Manhattan Records

Nowy pretekst na kolejną składankę utworów wielkiego wokalisty? Owszem, ale tym razem pretekst w pełni uzasadniony, a co więcej, jest to kolekcja wyjątkowo udana –dyskusyjny walor „reprezentatywności” składanek typu Best Of zastąpiła przyjemność słuchania. Czysta przyjemność. Piosenki Irlandczyka stały się ozdobą licznych ścieżek dźwiękowych, zwłaszcza w produkcjach z lat 90. Utorowały sobie drogę do obrazów tak różnych, jak „Dzikość serca” („Baby, Please Don’t Go”, młody Van i grupa Them), „Lepiej być nie może” („Days Like This”) czy „Urodzony 4 lipca” („Brown-Eyed Girl”). Stały się ozdobą komedii romantycznych, jak „Francuski pocałunek” („Someone Like You”). Doładowały dzieła równie mocne, jak „Infiltracja” Martina Scorsese (słusznie przypomniana wersja „Comfortably Numb” z okropnego skądinąd koncertu „Berlin – The Wall”). Znajdziemy tu także Vana na wielkim koncercie z The Band („Caravan”). Perełką jest tu nieznana wersja „Moondance” („Amerykański wilkołak w Londynie”). Jak zwykle, mogło być jeszcze piękniej. Bo gdzie się podziała piosenka „I’ll Be Your Lover Too”, która tak romantycznie ozdobiła finał dramatu „Dowód życia” (2000)?

OLO WALICKI Kaszebe OWA Production

Już od pierwszego riffu kontrabasu i od pierwszych taktów wokalizy, staje się jasne, że słuchamy muzyki niezwykłej. I nagle rozpoczyna się recytacja w dziwnym języku... Znany basista jazzowy – wsławiony współpracą z naszymi muzycznymi gigantami, od Namysłowskiego po Możdżera – realizuje pod własnym szyldem interesujące projekty z okolic jazzu. Tym razem są to okolice bliskie mu szczególnie: Olo Walicki mieszka i pracuje na Kaszubach (słynny skansen we Wdzydzach), tajemnicze zaś, „archaiczne” jakby słowa płynące pośród dźwięków, to teksty Damroki Kwidzyńskiej napisane w –  ważnym dla naszej kultury i jak najbardziej żywym – języku kaszubskim. Olo Walicki udowodnił, że w folklorze regionu nie musi być nic archaicznego. To we Wdzydzach jest skansen, a na jego płycie muzyka na wskroś nowoczesna, elektroniczne klimaty klubowe i alternatywny rock uszlachetnione wyeksponowaną pracą kontrabasu oraz wokalizami solistek. Na naszym upadającym i przytłoczonym zalewem „oratoriów” rynku płytowym, projekt „Kaszebe” uderza świeżością. I wpisuje się w światowy trend do korzystania z korzeni kultury bez patosu i popadania w etnografię.

GOLDBERG VARIATIONS Rachlin/Imai/Maisky Deutsche Grammophon

Klawesynowe arcydzieło Jana Sebastiana (spopularyzowane legendarnym nagraniem Glenna Goulda na fortepianie) ożywa tutaj w aranżacji na trio smyczkowe. Nie po raz pierwszy zresztą. Autorem transkrypcji klawiaturowego zapisu Jana Sebastiana Bacha na trzy instrumenty smyczkowe jest wybitny skrzypek i dyrygent, Dymitr Sitkowiecki, potomek rodziny rosyjskich wirtuozów (matka wygrała Konkurs Chopinowski w 1949, przedwcześnie zmarły ojciec też był skrzypkiem). Sitkowiecki opublikował aranżację z okazji trzechsetnych urodzin Bacha w 1985, ale dedykował ją pamięci Glenna Goulda. Najnowszego nagrania dokonało trzech mistrzów: Julian Rachlin (skrzypce), Nobuho Imai (altówka) oraz wielki wiolonczelista Mischa Maiski (ten ostatni grywał z samym Sitkowieckim). Muzyka rzadko bywa piękniejsza. Nagranie rzadko bywa doskonalsze. Wykonanie tria – od lirycznej „Arii” przez obłędnie trudną „Wariację # 26” olśniewa.  I ostatnia uwaga: to są „Wariacje” takie, jak wykonywał je Glenn Gould pod koniec życia. Transkrypcja jest więc tyleż hołdem wobec Bacha, co i geniusza z Toronto – można odnieść wrażenie, że gra Glenn Gould, który „stał się” smyczkowym triem.

[ZWIERCIADŁO, 2007]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 67 gości