cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

FREDRIKA STAHL A Fraction Of You
REGINA CARTER I’ll Be Seeing You
NINA SIMONE Remixed & Reimagined
PHILIP GLASS Notes on a Scandal: Original Soundtrack

FREDRIKA STAHL A Fraction Of You Sony/BMG

I kto zdetronizował Norah Jones na jazzowej liście sprzedaży sieci sklepów Virgin? 21-letnia debiutantka ze Szwecji! Wygląda jak śliczna lolitka, ale nie epatuje seksem, nie wykorzystuje tanich kontrastów pomiędzy swoją niedojrzałością, a mistrzowskim poziomem towarzyszących jej muzyków (których zresztą zachwyciła i zawojowała). Wykonuje lekki, bezpretensjonalny jazz na granicy muzyki rozrywkowej, ale materiał pisze sama, a śpiewa z równą łatwością po angielsku i po francusku. Nie można jej z nikim pomylić, choć jeszcze niedawno była kelnerką w Paryżu i nikt o niej nie słyszał. Jej głos oplatają arabeski fletu, a w tytułowej piosence pojawia się... trio smyczkowe. Czasami jej muzyka bliższa jest pop, jak w balladzie „Destiny”, ale i tutaj pojawia się nagle gitarowe solo godne wirtuozów przeszłości. Bo Frederika Stahl zna przeszłość, co najwyżej nie zamierza jej traktować jako obciążenia. Debiutancki album młodej Szwedki wskazuje na ciekawy kierunek. Początkujące wokalistki nie muszą wić się w pokłonach przed divami jazzowego panteonu. Można robić swoje od początku.

REGINA CARTER I’ll Be Seeing You Verve

Najbardziej swingujące skrzypce współczesnego jazzu znalazły się w ramionach kobiety (która nota bene wystąpiła przed miesiącem w naszym kraju). Regina Carter nie ma już nic do udowadniania – zwłaszcza po płycie „Paganini: After A Dream” (2003). Nic więc dziwnego, że wydała właśnie najlepszy album w swojej karierze. Artystka tradycyjnie miesza repertuar, od „Tańca Anitry” Griega, przez amerykańską klasykę (m.in. „Blue Rose” Ellingtona), po romantyczną kompozycję autorską, „How Ruth Felt”. Ewidentnym dowodem dojrzałości wydaje się wyluzowanie i elementy humoru widoczne w doborze materiału: „Little Brown Jug” i „A-Tisket, A-Tasket”. Skrzypaczkę wspomagają znakomite wokalistki: Dee Dee Bridgewater (m.in. „This Can’t Be Love”) i Carla Cook (m.in. „There’s A Small Hotel”). Koniecznie trzeba też odnotować udział wielkiego wirtuoza klarnetu, Paquito D’Rivery, którego popisy są ozdobą płyty („St. Louis Blues”). Ale pierwsze skrzypce – dosłownie i w przenośni – dzierży Regina Carter, która podporządkowuje gości swojej eklektycznej muzyce.

NINA SIMONE Remixed & Reimagined RCA Legacy

Jeden z najbardziej niepowtarzalnych i magicznych głosów kobiecych minionego wieku powraca w przeróbkach dokonanych w stylu spopularyzowanym przez serię remiksów Verve (taneczny beat + samplowane akcenty rytmiczne instrumentów z oryginalnych nagrań + wielowarstwowe podkłady perkusyjne + fajerwerki loopów). Nie jest to reprezentatywny wybór hitów wielkiej wokalistki, ale jej materiał to tylko pretekst do zaprezentowania sztuki mistrzów remiksu, a każdy numer rekonstruował (albo dekonstruował) kto inny, m.in. DJ Logic oraz Tony Humphries. Bardzo wyraźne piętno odcisnęli na tych nagraniach muzycy Coldplay („Save Me”) i Jazzeem („Funkier Than A Mosquito’s Tweeter”). I to właśnie w tych śmiałych interpretacjach remiksy robią największe wrażenie. Te bardziej zachowawcze niewiele różnią się od oryginału. Najbardziej przekonująco wypadło – niegdyś kontrowersyjne – wykonanie hymnu „Ain’t Got No – I Got Life” z musicalu „Hair”. Prosty rytm, mocna sekcja dęta i cuda samplingu, z których artystka być może by skorzystała, gdyby nagrywała to dzisiaj.

PHILIP GLASS Notes on a Scandal: Original Soundtrack Rounder

Nowojorski kompozytor, postrzegany przede wszystkim jako twórca minimalistycznej muzyki symfonicznej, może się poszczycić znaczącym dorobkiem filmowym (m.in. ścieżka dźwiękowa do kultowego dzieła „Koyaanisqatsi”, 1982). Ostatnio szczególnie uaktywnił się na tym polu, tworząc muzykę do tak znanych obrazów, jak „Godziny” (2002) czy „Iluzjonista” (2006). Lecz nawet na tym tle jego „Notatki o skandalu” są dziełem wybitnym, wyróżniającym się (nietypowym dla tego twórcy) emocjonalnym podejściem do muzycznej narracji – Glass przypisał całą ścieżkę dźwiękową jednej z bohaterek filmu i zabieg ten dał poruszające efekty (m.in. refleksyjne „I Knew Her”). Są tu brzmienia szczególnie miłe dla polskiego ucha – nie po raz pierwszy aranżacje na instrument dęty drewniany (zwłaszcza obój) na tle sekcji smyczków („First Day Of School”) czy nawet na same smyczki („Invitation”), przywodzą na myśl kompozycje Andrzeja Kurylewicza albo Wojciecha Kilara. Oczywiście te nawiązania do „polskiej szkoły” są czysto przypadkowe, warto jednak poddać je sentymentalnej analizie.

[ZWIERCIADŁO, 2007]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 92 gości