cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

ANNA MARIA JOPEK ID
LARS DANIELSSON & LESZEK MOŻDŻER Pasodoble
A TRIBUTE TO JONI MITCHELL
WELCOME TO THE VOICE

ANNA MARIA JOPEK ID Universal

Nareszcie. Najlepsza płyta Anny Marii od „Bosej” i „Upojenia”. Wielka fascynacja muzyką świata zaowocowała współpracą z międzynarodową śmietanką artystów i to gwiazdorska obsada odpowiada po części za fenomenalne brzmienie tego albumu (a  i fakt, że nagrano go w studiach Real World i masterowano przy Abbey Road nie jest bez znaczenia). Z polskich współpracowników wokalistki wraca niezastąpiony Leszek Możdżer, a gitarowe solo Marka Napiórkowskiego już w pierwszym utworze sprawia, że nie brakuje nam Pata Methany’ego. Niespodzianką jest duet z Kayah – rewanż za udział Anny Marii w nagraniu „MTV Unplugged”. Reszta składu to marzenie: Branford Marsalis (saksofon), Christian McBride (kontrabas), Richard Bona (bas i śpiew) i inni. Zapamiętajmy Dhafere Youssefa z Tunezji – to nie tylko wirtuoz oud (arabskiej lutni), ale także wokalista marzenie. Autorski materiał pary Jopek/Kydryński nigdy dotąd nie był tak dobry. Pierwszym singlem jest „Teraz i tu”, lecz to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Ta płyta jest jak dawne odkrycia geograficzne: im głębiej, tym ciekawiej.

LARS DANIELSSON & LESZEK MOŻDŻER Pasodoble Act Music

Liryczny basista skandynawski i nieposkromiony pianista z Polski. I pierwsza wspólna płyta, wypełniona jazzową poezją akustycznych improwizacji. Dzisiejsze „Pieśni bez słów”. Jednym z atutów albumu jest, wyjątkowa nawet jak na jazz skandynawski czy słowiański, melodyjność kompozycji. Od otwierającej płytę „Praying”, poprzez własne opracowanie piosenki ludowej „Eja Mitt Hjärta”, aż po zagrany na wiolonczeli „Berlin”, tematy Danielssona czarują melodiami przywołującymi echa naszej poezji śpiewanej, czy też ulotne wrażenia z zakresu kameralistyki albo teatru. Kompozytor Możdżer nie pozostaje dłużny koledze. Jego chłodne i minimalistyczne „Distances”, kontrastuje z żywiołowym „Hydrospeed” (echa mazurków Chopina), a liryczne „It’s Easy With You” wpisuje się w główny nurt wyznaczany przez amerykańskie standardy. Obaj muzycy są słusznie zadowoleni z tej współpracy i zapowiadają jej kontynuację. Po sukcesach solowych i fajerwerkach w trio Możdżer odnalazł w duecie z Danielssonem niezwykle skupienie. Posłuchajmy „Reminder” – taka muzyka nie powinna się kończyć nigdy.

A TRIBUTE TO JONI MITCHELL Nonesuch

Joni Mitchell to najważniejsza śpiewająca autorka XX wieku. Jej piosenki nie należą jednak do szeroko wykonywanego kanonu, są na to zbyt wymagające, zbyt „trudne”. Na szczęście do nagrania tego albumu zaproszono artystów o najwyższym poziomie i mamy tutaj wykonania natchnione – Prince śpiewający falsetem kapitalną aranżację „A Case Of You”, czy Emmylou Harris w przejmującej balladzie o Magdalenkach („The Magdalene Laundries”). Wielkie oryginalności uczyniły z tego materiału swój własny: jak Björk („The Boho Dance”), albo Cassandra Wilson („For The Roses”). Atrakcyjnie wypadają odmienne gatunki stylistyczne, m.in. samba (Caetano Veloso) i jazz (Brad Mehldau). Nie zawodzi oryginalność Elvisa Costello w „Edith And The Kingpin”, ale tu nawet te wokalistki, które niebezpiecznie zbliżają się do imitacji oryginału – jak Sarah McLachlan i k.d. lang – wznoszą się na poziom przewyższający ich własne dokonania. Najbardziej terapeutyczny głos wszech czasów, James Taylor, zamyka tę piękną płytę utworem „River”. Nieporównana Joni Mitchell doczekała się hołdu na jaki zasługuje.

WELCOME TO THE VOICE Deutsche Grammophon

Czy trudno wyobrazić sobie współczesną operę, w której w rolę Dionizosa wcielił się Sting, a Elvis Costello gra Szefa Policji? Wyobraził to sobie kompozytor, Steve Nieve, znany głównie jako nadworny pianista „najlepszego z Elvisów”. Libretto jest dziełem Muriel Teodori – partnerki kompozytora – i przypomina totalitarne groteski zespołu The Kinks (cytat z Dionizosa: „I was a worker in the asshole of this planet”). Partię Przyjaciela wykonuje Robert Wyatt, sparaliżowany wokalista Soft Machine. Pozostałe role obsadzono przepisowo śpiewaczkami operowymi, są to bowiem duchy Carmen, Butterfly i Normy z oper – odpowiednio – Bizeta, Pucciniego i Belliniego. Treść dzieła dotyczy magicznego oddziaływania ludzkiego głosu, który – co Sting/Dionizos (tutaj robotnik przemysłowy prześladowany głosami) ogłasza na wstępie – jest narzędziem „prawdziwego zbawienia”. Operę wystawiono w Nowym Jorku w roku 2000, obsada gwiazd nagrała album w 2005. Eklektyczna śpiewogra zyskała także na znakomitych wykonaniach instrumentalnych, m.in. Marc Ribot (gitara), Brodski Quartet (smyczki).

[ZWIERCIADŁO, 2007]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości