cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

RAZ DWA TRZY Młynarski
LURA M’bem di fora 
MARLENE DIETRICH With The Burt Bacharach Orchestra
LUCIANO PAVAROTTI Pavarotti Forever

RAZ DWA TRZY Młynarski 4 Ever Music

Zespół Raz Dwa Trzy niesłusznie obawia się etykietki cover band (czyli grupy grającej utwory innych autorów). Popularna płyta z piosenkami Osieckiej („Czy te oczy mogą kłamać”), znalazła godną kontynuację w albumie „Trudno nie wierzyć w nic” (2003) z repertuarem autorskim. Teraz przyszedł czas na piosenki Młynarskiego, który zresztą osobiście wypowiada wiadome zdanie w – nieco pospiesznym – singlu „Jesteśmy na wczasach”. Zespół pulsuje i swinguje, wiodące partie gitar i akordeonu oplatają głos charyzmatycznego lidera, Adama Nowaka. Portret Młynarskiego barwny jest na tyle, na ile pozwalał czas koncertu – są hity filmowe („Absolutnie”), jest liryka doby małej stabilizacji („Polska miłość”), zaś moja wdzięczność za przypomnienie „Bynajmniej” pozostanie dozgonna. Cieszy, że nie zabrakło znakomitego Młynarskiego-tłumacza w piosenkach Okudżawy („Wańka Morozow”), Wysockiego („Moskwa-Odessa”) i Brela („Piosenka starych kochanków”). Panowie, jeszcze tylko „Grechuta” w tej konwencji, a dacie nam trylogię „coverów” jakiej nie było. Przecież i tak cały czas gracie swoje.

LURA M’bem di fora SONY/BMG

„To moje dziecko, to moja następczyni” – powiedziała o niej sama Cesaria Evora. Namaszczenie leciwej mistrzyni, choć niewątpliwie zaszczytne, nie wyjaśnia jednak wszystkiego. Lura urodziła się w Lizbonie, a nie na Wyspach Zielonego Przylądka, to jej rodzice pochodzą z Cabo Verde. Ale młoda piosenkarka-z-przypadku (chciała być tancerką) chłonęła klimat wysp w kafejkach imigrantów i teraz wykonuje tradycyjne formy morna i coladera, skutecznie unikając przepastnego smutku i melancholii swej mistrzyni. Jej ulubioną formą stało się batuku – dynamiczny styl z Santiago. Cała jej płyta porywa do tańca, a mistrzostwo towarzyszących wokalistce muzyków sprawia, że album uznano w świecie za rewelację. Singiel „Ponciana” natychmiast przekona do Lury wielbicieli Cesarii. Cała reszta będzie oszołomieniem, objawieniem, odkryciem. Szeroka popularność Cesarii Evory w ostatnich latach dowiodła, że twórczość z Wysp Zielonego Przylądka zajmuje osobne miejsce i w muzyce etnicznej i w popularnej – Lura przekonuje, że jest to muzyka fascynująca, żywa i że nieustannie się rozwija.

MARLENE DIETRICH With The Burt Bacharach Orchestra bureau b

Coś ponadczasowego. A zarazem jakie klasyczne połączenie: starzejąca się gwiazda, uosobienie stylu glamour oraz młody kompozytor, a przy okazji oczywiście kochanek. Bacharach gra na fortepianie i prowadzi orkiestrę – archiwalne nagrania koncertowe zgromadzone w tej edycji poprzedzają jego działalność kompozytorską. Na repertuar „Błękitnego Anioła” (pseudonim filmowej gwiazdy, która porzuciła Hollywood na rzecz sali koncertowej) składa się estradowa klasyka i to aż w trzech językach – angielskim (m.in. „Falling In Love Again”), francuskim („Cherche la rose”) oraz niemieckim („Das Lied ist aus”). Nagranie standardu „Honeysuckle Rose” to szczyt blichtru tamtych lat. Artystka nie miała wielkiego głosu, za to jej frazowanie jest w pełni oryginalne (bo jej pierwszym językiem był niemiecki, a także dzięki temu, że nie starała się naśladować wokalistek amerykańskich), zaś legendarna biseksualna zmysłowość nie ma równych. Tę sentymentalną kolekcję pochodzącą z lat 1959-65 i zaprezentowaną pierwszy raz na jednej płycie zamyka nieśmiertelna „Lili Marlene” – wielki „wojenny hit” artystki.

LUCIANO PAVAROTTI Pavarotti Forever Decca (2 CD/DVD)

Wielki włoski tenor – zwany „Królem wysokiego C” – odszedł na zawsze we wrześniu. Pozostawił w smutku miliony melomanów, chociaż czasy świetności miał za sobą już dawno. Był mistrzem techniki bel canto, niezrównanym wykonawcą oper Belliniego i Dionizettiego, świetnie czuł się też śpiewając Verdiego (niezapomniany „Rigoletto”) i Pucciniego; aria „Nessun Dorma” tego ostatniego stała się jego medialną wizytówką. Wytwórnia Decca, dla której dokonał licznych nagrań, zareagowała błyskawicznie na śmierć artysty i przygotowała składankę obejmującą najsłynniejsze arie operowe oraz pieśni neapolitańskie i sakralne, od „La Donna e mobile”, poprzez „O sole mio”, aż po duety z Andreą Bocellim („Notte e piscatore”) i nawet z Frankiem Sinatrą („My Way”). Romanse Pavarottiego z muzyką pop były tyleż sympatyczne, co bezcelowe – żaden fan rocka nie pobiegł do sklepu po „Turandot”, żaden miłośnik muzyki poważnej nie zakochał się z tego powodu w Bono. Lecz w historii opery zapisał się wcześniej – jego nagrania z lat 70. i 80. przekonują, że był największym tenorem XX wieku.

[ZWIERCIADŁO, 2008]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 58 gości