cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

CALEXICO Carried To Dust
OTIS REDDING Otis Blue – Otis Redding Sings Soul (Collector’s Edition)
TILL BRONNER Rio
BACH Harpsichord Concertos Accademia Bizantina/Ottavio Dantone

CALEXICO Carried To Dust Quaterstick Records

Najwyższy czas, żeby polscy słuchacze poznali jedną z najciekawszych grup z USA (płyty Calexico nie miały do tej pory dystrybucji w naszym kraju). Ta współczesna formacja z kręgu tzw. muzyki pogranicza (południa Stanów i Meksyku) inspirowana jest w tym samym stopniu alternatywnym rockiem, co muzyką ludową i twórczością Ennio Morricone („El Gatillo”). W brawurowo zagranych piosenkach muzycy używają instrumentarium tak zróżnicowanego, że trudno tu o dwa podobnie brzmiące utwory. Realizm obserwacji sprawia, że ich materiał wpisuje się w genealogię takich twórców, jak Bob Dylan & The Band, legendarny Gram Parsons („Slowness” brzmi niemal jak duet z Emmylou Harris), zespół The Byrds w najlepszym okresie. To jest muzyka dla kolejnego pokolenia miłośników grupy Los Lobos i rebelianckiego country z Austin w Teksasie, dla wielbicieli filmów „Pat Garrett i Billy The Kid” oraz „Buena Vista Social Club”. Soundtrack do kina drogi, któremu indywidualna wyobraźnia dopisuje różne, najczęściej szekspirowskie zakończenia. Desperados z lampowymi wzmacniaczami.

OTIS REDDING Otis Blue – Otis Redding Sings Soul (Collector’s Edition) Atco/Rhino (2 CD)

Reedycja płytowa warta wszystkich tegorocznych reedycji razem wziętych! Wokalista i autor piosenek, Otis Redding, zrewolucjonizował w połowie lat 60. całą muzykę soul – stworzył nowe brzmienie, zdominowane przez instrumenty dęte i nieokiełzany rytm, utożsamiane od tamtej pory z wytwórnią Stax z Memphis (brzmienie wywarło wpływ na wielu artystów, m.in. młodego Czesława Niemena – płyta „Sukces”). Niestety, ten żywiołowy artysta zginął tragicznie w wieku 26 lat i zdążył nagrać zaledwie kilka płyt. Ta jest najlepszą w jego dorobku i powraca teraz w „wypasionej” edycji z bonusami w postaci singli i porywających nagrań koncertowych. To jest klasyczny album Otisa, na którym pojawiła się po raz pierwszy piosenka „Respect” (później wielki hit Arethy Franklin), tutaj znalazła się ognista wersja „Satisfaction” Rolling Stonesów (Redding pokazał tym „białym cieniasom”, co to znaczy czad). Z tej płyty pochodzą przeboje: „I’ve Been Loving You Too Long” oraz „Shake”. Dwie godziny wokalnej ekstazy w wykonaniu artysty, który śni się po nocom piosenkarzom w stylu „smooth jazz”.

TILL BRONNER Rio Verve

Till Bronner to trębacz urodzony w Niemczech, lecz wychowany i wykształcony we Włoszech. I choć zafascynowany jest mistrzami tak gorącymi, jak Freddie Hubbard, to jego własna muzyka bliższa jest muzyce cool – od legendarnego Cheta Bakera, po współczesne dokonania Chrisa Botti’ego (z którym Till Bronner skutecznie konkuruje). Jedenasty solowy album tego popularnego w świecie artysty poświęcony jest muzyce brazylijskiej i został nagrany w Rio de Janeiro (stąd tytuł). Trębacza wspomaga cała plejada gwiazd – głównie z Ameryki Południowej, ale są wyjątki. Niezastąpiona Annie Lennox nie tylko śpiewa duet z Miltonem Nascimento, ale dograła fantastyczne chórki („Mistérios”). W innym stylowym duecie („Tarde”), obdarzonemu aksamitnym głosem Miltonowi towarzyszy Luciana Souza. Objawia się sam Sergio Mendes, popularyzator bossa novy od kilku dekad. Trębacz – ponownie w „chłodnym” stylu Cheta Bakera – sam okazjonalnie śpiewa (m.in. w jednym z ulubionych tematów A. C. Jobima, „Só Danço Samba”). Osią tych nagrań pozostaje jednak jego melodyjna gra na trąbce.

BACH Harpsichord Concertos BWV. 1052, 1053, 1055, 1056 Accademia Bizantina/ Ottavio Dantone Decca

Obserwujemy powrót klawesynu. Wiek XX nakazywał „odkrywać prawdziwego Bacha” poprzez wykonywanie jego muzyki na współczesnym fortepianie. Rezultaty były rzeczywiście fascynujące (dowodem choćby nagrania Glenna Goulda). Spirala barokowej estetyki (czytaj: konwencji/mody) zatoczyła jednak pełen krąg i wracamy do instrumentu, na którym Bach komponował swoje dzieła. Dantone to zdeklarowany klawesynista – jego nagrania „Das Wohltemperierte Klavier” Bacha (2003) oraz sonat Scarlattiego (2006) zapisały się złotymi literami w annałach instrumentu. Niepomny na ograniczenia klawesynu, albo jakby klawesyn ich w ogóle nie miał! Unika temp ekstremalnych, sprawia, że zaczynamy rozumieć, jak Bach mógł przelać tyle emocji w swoje kompozycje, nie znając brzmienia fortepianu. Mógł. Klawesyn nie wytrzymuje porównania do Steinwaya, ale – wyemancypowany – otwiera paletę, która fascynuje od początku. Co ciekawe, Accademia Bizantina wykonuje każdą z partii orkiestrowych na jednym instrumencie, wspaniale oddając kameralny charakter koncertów Bacha.

[ZWIERCIADŁO, 2008]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 153 gości