cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

RANDY NEWMAN Harps And Angels
ABBA The Albums
YVONNE SANCHEZ My Garden
VIVALDI Cztery pory roku Mariusz Patyra & Filharmonia Narodowa

RANDY NEWMAN Harps And Angels Nonesuch

Artysta wyjątkowy, odnosi bowiem jednakowe sukcesy w tak odległych muzycznych dziedzinach, jak piosenka autorska i muzyka filmowa (aż piętnaście nominacji i jeden Oscar). Najbardziej prześmiewczy i niekonwencjonalny z amerykańskich śpiewających autorów. Pierwsza od dekady płyta z piosenkami zawiera utwory, od których nie tylko nie sposób się uwolnić (jak tytułowa), ale też aranżacje, które mógł stworzyć jedynie twórca operujący z jednakową swobodą fortepianem, zespołem i orkiestrą. Technika fortepianowa artysty to głęboki pokłon dla tradycji Nowego Orleanu („Easy Street”). Sarkazm utworu „A Few Words In Defense Our Country” jest po prostu ekstatyczny – artysta broni obecnych przywódców USA porównując ich do największych tyranów ze wszystkich epok. Obok Hitlera i Stalina znalazł się tu król Leopold II, właściciel Konga Belgijskiego, a takie rymy jak the Spanish Inquisition put people in a terrible position sprawiają, że śmiejemy się pomimo całej zgrozy opisu. Oczywiście jest tu także – jak zawsze – liryczny Randy Newman (m.in. piękne „Losing You” czy „Feels Like Home”). To już listopad, a zatem zaryzykuję – dla mnie „Harfy i anioły” to Album Roku 2008.

ABBA The Albums Universal (9 CD)

Proponuję przyjąć, że filmową adaptację musicalu „Mamma Mia!” mamy już za sobą. A tak jak śpiewającym aktorskim gwiazdom (bardziej gwiazdom, niż śpiewającym...) daleko było do poziomu przedstawienia z Broadwayu, tak i o samym musicalu można powiedzieć, że daleko mu do... oryginału. Nastał więc idealny czas, aby przypomnieć sobie fenomen i magię Abby w czystej postaci. Był to bowiem zespół ponadczasowy (choć porównania do The Beatles są oczywiście na wyrost) o niespotykanej wcześniej ani później przebojowości. Nie na taką skalę. Co więcej, można to zrobić w pięknym stylu – ta elegancka edycja zawiera 8 oryginalnych albumów Abby plus niezbędną w każdej szanującej się kolekcji płytę dodatkową z ciekawostkami (strony B winylowych singli, po raz pierwszy wydane na kompakcie, wersje takich przebojów jak „Waterloo” czy „Ring Ring” po szwedzku, a także rozproszone nagrania telewizyjne). Aby jednak nie poprzestawać na samych hitach, powielanych od lat w antologiach, sięgnijmy po oryginalne albumy, bo to skarbnica niespodzianek. Wspaniały prezent pod choinkę!

YVONNE SANCHEZ My Garden Warner

Warto czasem posłuchać nagrań... naszych południowych sąsiadów. Zwłaszcza kiedy dokonuje ich Yvonne Sanchez, piosenkarka o korzeniach polsko-kubańskich, od wielu lat mieszkająca w Pradze i bardzo aktywna na czeskiej scenie jazzowej. Inspirowana w tym samym stopniu smooth jazzem, co czystą bossa nową, nagrywa z muzykami jazzowymi – na nowej płycie wyróżniają się obaj pianiści, Jiŕi Nedoma (akustyczny) i Viliam Béreš (Fender Rhodes). Artystka sama pisze muzykę i większość tekstów, jej dziełem są również wysmakowane aranżacje zespołowe, nawiązujące do najlepszej tradycji brazylijskiej. Otwierająca płytę „Dziewczyna” („The Girl”) nadaje odpowiedni ton całości (od konwencji jazzowego combo oddala się „Skylight”, zaaranżowany na dwie gitary i instrumenty perkusyjne). Gościnne popisy wokalne Jonathana Ramireza w pulsującej „Tęczy” („Rainbow”) przywodzą na myśl Ala Jarreau, zaś sama Yvonne najbliżej wokalistyki jazzowej sensu stricte objawia się w kompozycji „Dito’s Lullaby”. Ostateczny szlif nadał płycie znany polski realizator dźwięku, Tadeusz Mieczkowski.

VIVALDI Cztery pory roku Mariusz Patyra & Filharmonia Narodowa Lipinski Records

Kłopot z „Czterema porami roku” Vivaldiego polega na tym, że choć wszyscy znamy je na pamięć, nie umniejsza to w niczym porywającego piękna tego genialnego cyklu. Zapanowała również „klęska urodzaju” na polu nagrań – każdy skrzypek musi się po prostu zmierzyć z tymi czterema wirtuozerskimi koncertami (a niektórzy – jak Nigel Kennedy – robią to nawet kilkakrotnie). Ale tym razem mamy do czynienia z edycją niecodzienną. Po pierwsze – to zawsze jest najważniejsze – partie solowe wykonuje młody, polski skrzypek, Mariusz Patyra. Artysta jest pierwszym polskim zwycięzcą Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Paganiniego w Genui (2001), gdzie otrzymał legendarny instrument „Il Cannone” należący do włoskiego wirtuoza. Nasz skrzypek wykonuje tej wymagający repertuar łącząc ogień z liryzmem w sposób, o jakim mógł zapewne marzyć sam Vivaldi (towarzyszy mu Orkiestra Kameralna FN pod dyrekcją Jana Lewtaka). Po drugie – nagrania dokonała ekskluzywna firma audiofilska Lipinski Sound. I niespodzianka – tej muzyce towarzyszy bowiem poezja...

[ZWIERCIADŁO, 2008]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 18 gości