cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

MARTY-100
MARTY (1955)
4 Oscary: najlepszy film, reżyseria, scenariusz i aktor
Złota Palma (Festiwal Filmowy w Cannes): najlepszy film

Produkcja: Harold Hecht
Reżyseria: Delbert Mann
Scenariusz: Paddy Chayefsky
United Artists, 1955 

Marty: Ernest Borgnine
Clara: Betsy Blai
r

MARTY-plakat-koniec
 

Marty

Cześć, Sam!

Sam

Cześć, Marty!

Pani F

Słyszałam, że twój młodszy brat się ożenił.

Marty

To prawda, pani Fusari. Piękny ślub.

Pani F

To ten wysoki z wąsami?

Marty

Nie, ten wysoki, to mój brat Freddie - ożenił się 4 lata temu. Mieszka na Webb Avenue. Teraz ożenił się mój brat Nicky.

Pani F

Myślałam, że to ten wysoki. Raz nawet chciał mi sprzedać ubezpieczenie na życie.

Marty

To był Frank - mąż mojej siostry Margaret. Wyszła za agenta ubezpieczeniowego, a druga, Rose, za budowlańca. Mieszkają w Detroit. Trzecia siostra, Frances, też już wyszła za mąż - brała ślub w kościele Św. Jana. Piękny ślub… Razem będzie dolar siedemdziesiąt dziewięć. Może być, pani Fusari?

Pani C

Spieszę się, Marty!

Marty

Zaraz się panią zajmę, (pani Canduso).

Pani F

A kiedy ty się ożenisz, Marty? Jak ci nie wstyd! Młodsi bracia i siostry są już dawno po ślubie i mają dzieci. A ty? Twoja matka pytała mnie wczoraj w warzywnym, czy nie znam jakiejś miłej dziewczyny dla ciebie. Co z tobą jest? Masz się ożenić! Słyszysz, co mówię? Mój Frank miał 19 lat jak się ożenił! Co z tobą? Jak ci nie wstyd!

Pani C

Marty, daj mi dużego, tłustego kurczaka.

Marty

Już się robi!

Pani C

Słyszałam, że twój młodszy brat się ożenił.

Marty

To prawda. Piękny ślub.

Pani C

Jak ci nie wstyd, Marty! Młodsi bracia i siostry są już dawno mają dzieci. A kiedy ty się ożenisz? []

(off)

(„Giganci” dostaną dziś w skórę. Zobaczycie! Chciałbyś…)

Marty

Już po meczu?

On

„Jankesi” wygrali!

Marty

Jaki wynik?

On

Pogrom!

Ralf

Siedzimy sobie w barze, a tu wchodzą dwie dziewczyny…

Marty

Jest już Angie? Chcesz piwo, Angie?

Ralf

(Cześć, Marty!)

Marty

(Cześć, Ralf!)

Ralf

Właśnie opowiadam o dwóch pielęgniarkach, które poderwaliśmy na 71 Ulicy…

Marty

Dwa piwa! Co tam czytasz, Joe?

Jerry

Nie powinni sprzedawać takich pism.

Joe

Wiecie, jaki to ma wpływ na młodzież?

Ralf

Chodziłem kiedyś z podobną dziewczyną…

Joe

Chyba w wyobraźni!

Jerry

„Jankesi” wygrali, co?

Ralf

Jesteśmy umówieni z tymi pielęgniarkami. Ale trzeba będzie je gdzieś zabrać, rozumiesz? Jestem właśnie bez forsy, więc pomyślałem… Zdaje się, że jestem ci już winny 10 dolarów - poproszę kogoś innego.

Marty

Ten Ralf ma tyle dziewczyn, a nigdy nie ma pieniędzy.

Ang

To co chcesz dzisiaj robić?

Marty

Nie wiem. A ty?

Ang

Trzeba coś wymyślić - jest sobota. Nie chcę iść na kręgle, jak w ostatnią sobotę. Może zadzwonimy do tej wysokiej dziewczyny, którą poznaliśmy w kinie, pamiętasz?

Marty

Kiedy?

Ang

Siedziała przed nami w kinie z taką szczupłą przyjaciółką. Pamiętasz? Mary Feeney. Odwieźliśmy je aż na Brooklyn. Co ty na to? Zadzwonimy? Ja obstawię tę chudą…

Marty

Na pewno już się umówiły.

Ang

Zadzwoń. Co mamy do stracenia?

Marty

Nie podobała mi się. Nie będę dzwonił.

Ang

To co chcesz dzisiaj robić?

Marty

Nie wiem. A ty?

Ang

Zaczynamy od początku? Ja pytam: Co chcesz dzisiaj robić? Ty odpowiadasz: Nie wiem. A ty? I kończy się to u ciebie w domu z piwem przed telewizorem. Powiem ci, co mam ochotę dziś zrobić: zadzwonić do Mary Feeney. Podobałeś się jej.

Marty

Tak myślisz?

Ang

To było widać!

Marty

Jasne…

Ang

Sam zadzwonię.

Marty

To zadzwoń - ja nie mam ochoty.

Ang

A może pojedziemy na 72 Ulicę? Rozejrzymy się… Ralf mówi, że z nimi trzeba krótko. Wiesz co? Robisz się niemożliwy!

Marty

Rozglądałem się za dziewczyną w każdą sobotę mojego życia i mam 34 lata! Już mnie to zmęczyło! Chciałbym znaleźć dziewczynę! Wciąż tylko słyszę: ożeń się, ożeń się… Myślisz, że nie chcę? Chcę, tylko doprowadzają mnie do szału! Nie będę ci psuł soboty – masz iść, to idź. Ja nie mam ochoty.

Ang

Moja matka to samo… Nic, tylko: kiedy ty się ożenisz?!

Marty

Moja doprowadza mnie do szału…

Ang

To co chcesz dzisiaj robić?

Marty

Nie wiem. A ty?

Bar

Marty! Dzwoni twoja matka!

Marty

Moja matka?

Bar

Już podchodzi, pani Piletti.

Ang

Idę do domu.

Marty

Wpadnij do mnie o 7:30 - wymyślimy coś. Co się stało, mamo?

Mama

Twój kuzyn Thomas i jego żona Virginia są tutaj. Czekają na ciebie.

Marty

Będę za dwie minuty. Powiedz Thomasowi, żeby zaczekał – chcę z nim pogadać.

Mama

To przychodź. Marty zaraz tu będzie.

Vir

Ciociu Tereso, ta historia z mlekiem, to przez moją teściową. Ciągle przychodzi do kuchni, zagląda mi przez ramię. Słyszę tylko że jestem rozrzutna, nie umiem gotować, źle wychowuję dziecko - tak mnie zdenerwowała, że rozlałam trochę mleka…

Mama

To moja siostra, ale…

Vir

Krzyczy: Rozlałaś mleko! I wypomina mi tych kilka kropli. Nie wytrzymałam i powiedziałam: Chce mama zobaczyć, jak rozlewam mleko? I rzuciłam butelką w drzwi. Ale nie w nią! A ona opowiada wszystkim, że rzuciłam w nią butelką! Nic podobnego! Było mi przykro, ale ona wybiegła z domu i…

Mama

Nie wiem, co zrobić. Jeśli chcesz, przyjdę dziś do was i porozmawiam z nią…

Tom

Ciociu Tereso…

Vir

Ja powiem. Ciociu Tereso - przyszliśmy tu z wielką prośbą.

Mama

Mówcie…

Vir

Ciociu - masz duży dom. Mieszkacie tu we dwoje, tylko ty i Marty. Myśleliśmy, że może matka Tommy’ego mogłaby przeprowadzić się do was… Prosiłam jego brata, Joe, żeby wziął ją do siebie na parę lat. Ale nic z tego! Wiem, że jestem okropna …

Mama

Wiem, co czujesz.

Vir

Dłużej tego nie wytrzymam! Cały Boży dzień: zrób to, zrób tamto! Nawet przez dziesięć minut nie jesteśmy sami! Nie możemy się nawet pokłócić! Żadnej intymności! Nie wytrzymam tego!

Tom

Nie denerwuj się!

Mama

Ona ma rację. Młode małżeństwa powinny mieć własny dom. Catherine, to moja siostra, ale ma niedobrze w głowie. Sama nieraz miałam ochotę rzucić w nią butelką. Ale jeśli zechce zamieszkać tu z nami, to nie mam nic przeciwko temu…

Tom

Bardzo dziękujemy, ciociu Tereso.

Mama

Musimy jeszcze zapytać Marty’ego.

Tom

Oczywiście…

Mama

Siedźcie. Zajrzę na chwilę do kuchni…

Vir

Bardzo dziękujemy, ciociu Tereso.

Tom

A jak tam Marty?

Mama

Dobrze… Nie macie dla niego jakiejś dziewczyny?

Tom

Nie martw się, ciociu. Znajdzie żonę.

Mama

Sama już nie wiem… Ciągle przesiaduje w domu. Nie znacie jakiegoś miejsca, gdzie mógłby kogoś poznać?

Tom

„Stardust Ballroom” - wielka sala balowa. W soboty przychodzi tam wiele dziewcząt. To miłe miejsce - płaciło się 77 centów za wejście, dziś biorą pewnie półtora dolara. Wystarczy poprosić dziewczynę do tańca… tam przecież poznałem Wirginię! Powiedz ciociu, żeby poszedł do „Stardust Ballroom” - pełno tam towaru.

Mama

„Stardust Ballroom” - pełno tam towaru.

Tom

Właśnie!

Vir

Ciociu, musisz wiedzieć, jak bardzo jesteśmy ci wdzięczni…

Mama

Już jest. Witaj, Marty!

Marty

Cześć, mamo!

Mama

Jest Thomas z żoną. Znów pokłócili się z ciocią Catheriną. Proszą, żeby mogła z nami zamieszkać. Ja nie mam nic przeciwko temu, ale musimy zapytać ciebie. Marty, to samotna kobieta. Nikt jej nie chce.

Marty

Nie mam nic przeciwko temu.

Mama

Masz dobre serce. Marty zgodził się.

Tom

Dzięki, Marty. Spadł mi kamień z serca.

Marty

Mamy tu dużo miejsca.

Mama

Wszystko się ułoży. Przyjdę do was i porozmawiam z Catheriną.

Zobaczycie,że wszystko się ułoży.

Tom

Bardzo wam dziękuję. To było nie do wytrzymania.

Mama

Siadajcie.

Tom

Marty, nawet sobie nie wyobrażasz, jak wiele to dla nas znaczy - to, co tam się ostatnio działo… Posłuchaj, co się stało: Wirginia robiła coś w kuchni z mlekiem…

Vir

Dziewczyna do dziecka wychodzi o szóstej!

Marty

Chciałem cię prosić o radę…

Tom

Jasne. O co chodzi?

Marty

Jesteś jedynym księgowym w rodzinie, a szef proponuje mi odkupienie sklepu… Zostali z żoną sami i chcą się wynieść do Kalifornii, żeby być blisko córki. Chce sprzedać sklep i mówi, że weźmie pięć tysięcy zadatku, ale wziąłby i cztery…

Vir

(Tommy!)

Tom

Muszę lecieć. Spotkamy się jutro na mszy i potem spokojnie to omówimy. To wygląda na dobrą ofertę.

Marty

Prosił o odpowiedź do poniedziałku.

Ton

Zdążymy. Dogadajmy, ile mam ci płacić na utrzymanie matki… Chcę ci płacić. Porozmawiamy jutro, dobrze? Jeszcze raz dziękuję.

Vir

Do widzenia, Marty!

Marty

Do widzenia, Wirginio!

Tom

Do widzenia, ciociu. (Dziękujemy.)

Marty

Czy to Mary Feeney? A mogę rozmawiać z panną Feeney? Proszę powiedzieć, że stary znajomy. Mary Feeney? Mówi Marty Pilotti. Pamiętasz mnie? Taki krępy facet… Spotkaliśmy się w kinie - ty byłaś z przyjaciółką, a ja z kolegą. Nazywa się Angie. Jakiś miesiąc temu… W kinie “Chester” na placu West Farms. Siedziałyście przed nami, dokuczaliśmy wam i ty się wkurzyłaś… Je jestem tym facetem z masarni. Na pewno mnie pamiętasz. Zgadza się! A potem byliśmy na hamburgerach. Wypiłaś koktajl waniliowy. Tak! Ja jestem ten krępy, niewysoki. Cieszę się, że mnie pamiętasz, bo miło wspominam tamten wieczór i byłem ciekawy, co u ciebie słychać. Wszystko w porządku? To świetnie. Powiem ci, dlaczego dzwonię. Pomyślałem, że może wybralibyśmy się do kina. Razem z przyjaciółmi. Tak, dzisiaj. Wiem, że już trochę późno, ale sam nie byłem pewien… Tak, rozumiem. A może w następną sobotę? Będziesz wolna? A za dwa tygodnie? Tak, rozumiem. (Rozumiem…)

Mama

Co dziś robisz, Marty?

Marty

Sam nie wiem. Jestem zmęczony - posiedzę chyba w domu.

Mama

A nie poszedłbyć do „Stardust Ballroom”?

Marty

Co?

Mama

Pytam, czy nie poszedłbyś do „Stardust Balroom” - pełno tam towaru.

Marty

Czego pełno?

Mama

Towaru…

Marty

Kto ci to powiedział?

Mama

Tommy. Mówi, że to miłe miejsce.

Marty

To tylko sala taneczna. Byłem tam setki razy. Pełno tam towaru! Nie bądź śmieszna, mamo…

Mama

Nie chcę, żebyś siedział w domu. Ogól się i idź na tańce.

Marty

Kiedy ty się poddasz? Zostanę starym kawalerem.

Mama

Ożenisz się!

Marty

W życiu każdego mężczyzny przychodzi taka chwilą, że musi spojrzeć prawdzie w oczy: jest coś, co przyciąga kobiety do mężczyzn i ja tego nie mam. Naganiałem się już za dziewczętami… Nachodziłem się na tańce. Wycierpiałem swoje, wystarczy. Dzwoniłem dziś do dziewczyny i dostałem niezłą odprawę. Myślałem, że nic mnie już ruszy, ale zabolało. Jakaś głupia baba znów dała mi kosza! Nie, mamo. Nie pójdę do „Stardust Ballroom”, bo są tam dziewczęta, dla których jestem jak powietrze. Ale ja też coś czuję. I nie chcę już więcej cierpieć. Dziękuję bardzo. Zostanę w domu i będę oglądał telewizję.

Mama

Umrzesz bezpotomnie!

Marty

Trudno.

Mama

Marty, włóż granatowy garnitur…

Marty

Granatowy czy szary i tak będę małym, brzydkim grubasem.

Mama

Nie jesteś brzydki!

Marty

Jestem brzydki. Brzydki! Daj mi święty spokój! Czego ty ode mnie chcesz? Mało się już nacierpiałem? Zgoda - pójdę do „Stardust Ballroom” i to w granatowym garniturze. A co mnie czeka w nagrodę? Ból! Złamane serce! Pełno towaru - a to dobre…

Ang

Sporo ludzi, co?

Marty

Tak. Widziałem jedną niebrzydką, w czarnej sukience. Ale poszła już tańczyć.

Ang

Tamta mała jest niezła - w sam raz dla ciebie.

Marty

Gdzie?

Ang

Tam. Ta maleńka. Poprosimy je? Ja biorę tę w sukience w kwiaty.

Marty

Trochę za szybko teraz grają. Zaczekaj… Dobrze, spróbujmy. Wciąż tam są?

Ang

To jak – zatańczymy?

Marty

Przepraszam. Czy mogę prosić?

Ona

Jeszcze nie mam ochoty na tańce.

Marty

Oczywiście.

Mil

Klaro, wybierzesz się jutro z nami?

Clara

Wiesz, że w niedziele wieczorem chodzę do kina z papą.

Mil

Wiem, ale jutro powinnaś iść z nami… []

And

Mówiłem ci, że nie jest piękna, ale to miła dziewczyna. Naprawdę miła.

Kee

Zgadza się. Chodzi o to, że mam wolną sobotę raz na trzy tygodnie i spodziewałem się czegoś lepszego. To wszystko.

Mil

Podoba ci się, Klaro?

Clara

Jest chyba… bardzo miły.

And

Millie błagała mnie, żebym ją z kimś umówił…

Kee

W porządku. Chodzi o to, że mam wolną sobotę raz na trzy tygodnie i chcę coś poderwać.

And

Przepraszam…

Kee

Nieważne.

Ona

Herbie! Co ty tu robisz?

Kee

Przyszedłem potańczyć. Jesteś z kimś?

Ona

Tylko z koleżanką.

Kee

Gdzie uciekasz?

Ona

Po papierosy. Do szatni.

Kee

Do zobaczenia.

Ona

Do zobaczenia.

Kee

To dziewczyna… którą kiedyś poznałem. []

And

Sporo tu ludzi, co?

Mil

I to młodych. Nie boisz się, że spotkasz swoich uczniów?

Clara

Raczej nie. Uczę na Brooklynie.

And

Byłaś tu już kiedyś?

Clara

Tak. Dwa razy.

Mil

Poszukamy stolika czy idziemy tańczyć?

And

Może złapiemy jakiś stolik…

Kee

Złapcie stolik, a ja zaraz wrócę. (Zaraz wrócę.)

And

To co - poszukamy stolika? [][]

Kee

Sam czy z dziewczyną?

Marty

Mówiłeś coś?

Kee

Pytałem, czy jesteś sam czy z dziewczyną?

Marty

Sam.

Kee

Posłuchaj. Wpakowałem się w randkę w ciemno z brzydulą, a spotkałem właśnie znajomą dziewczynę. Teraz muszę się pozbyć tamtej. Ktoś ją musi odprowadzić do domu, rozumiemy się? Dam ci za to pięć dolców.

Marty

Co?

Kee

Przedstawię cię jako swojego starego kumpla i spływam. Ta druga czeka już na mnie w szatni. Dam ci „piątkę”.

Marty

Żartujesz?

Kee

Nie żartuję.

Marty

Nie można zostawić dziewczyny w ten sposób!

Kee

Skoro chce wrócić sama, oddaj mi pięć dolarów.

On

Zapłaciłeś mi i pieniądze są już moje! [][]

Marty

Przepraszam. Mogę prosić do tańca? [][]

Marty

Często tu przychodzisz?

Clara

Byłam tu dwa razy. Raz z przyjaciółką i raz sama. Ostatnim razem siedziałam tam, gdzie ta dziewczyna w szarej garsonce. Widzisz?

Marty

(Tak.)

Clara

Ostatnim razem ja tam siedziałam. Przez półtorej godziny, nawet się nie poruszyłam. Co jakiś czas podchodzili do mnie chłopcy, ale wszyscy się rozmyślili. Nigdy tego nie zapomnę - półtorej godziny z rękami na kolanach! Rozpłakałam się i musiałam pójść do domu. Zaczęłam ostatnio dużo płakać.

Marty

Ja też dużo płaczę. I to od dawna…

Clara

A ja dopiero ostatnio - wybucham płaczem z byle powodu.

Marty

Ja wciąż płaczę - wystarczy byle głupstwo… Bracia i szwagrowie mówią, że mam dobre serce. Ale to nie bierze się z niczego. Kiedy Jeśli przez całe życie zbiera się kopniaki, można zostać ekspertem od bólu. Wiem, jak się czujesz. I chcę ci powiedzieć, że jest mi z tobą bardzo miło  i że dobrze się bawię. Wcale nie jesteś taka brzydka, jak ci się wydaje. []

Clara

Ja też się dobrze bawię.

Marty

To znaczy, że i ja nie jestem taki ostatni.

Clara

Jesteś bardzo miły. Nie wiem, dlaczego jakaś dziewczyna już dawno cię nie złapała.

Marty

Ja też nie wiem. Sam uważam, że miły ze mnie facet. I na swój sposób niegłupi. (Przepraszam.) Wiesz, co myślę? Że skoro dwoje ludzi ma się pobrać i spędzić ze sobą 40 czy 50 lat, to przecież nie może być najważniejsze jak wyglądają. Myślisz, że nie jesteś za ładna. Mój ojciec był brzydalem, a matka go uwielbiała. Opowiadała, że jak było jej ciężko, zawsze mogła na niego liczyć. Widywałem, jako dziecko, jak rozmawiali ze sobą i uwielbiałem starego za to, że był taki czuły. To była jedna z najpiękniejszych rzeczy w moim życiu – widzieć rodziców razem. Ale ojciec był naprawdę brzydki. Więc to nie może mieć znaczenia, że ktoś wygląda jak goryl. Tacy jak my nie muszą się tym tak bardzo przejmować…

Clara

Mam 29 lat. A ty?

Marty

34.

Vir

Ciociu Tereso, proszę wejść.

Mama

Jest Catherina?

Vir

Jeszcze jej nie mówiliśmy. Niech ciocia zrobi to sama. Może lepiej jej powiedzieć, że ciocia czuje się samotna i chciałaby, żebyście mieszkały razem. To by wyglądało, że ona robi cioci przysługę, a nie, że my ją wyrzucamy. Nie będzie jej przykro. Czy mamy tu z Tommym zostać?

Mama

Lepiej nie. W przeciwnym razie ona znów zrobi awanturę i wszyscy będą krzyczeć. Witaj, Thomas!

Kat

Kto przyszedł?!

Mama

To ja! Jak się czujesz?

Kat

Co ty tutaj robisz?

Mama

Przyszłam cię odwiedzić. Jak się czujesz?

Kat

Boli mnie cały lewy bok i rwie mnie noga.

Mama

Mnie boli ramię.

Kat

Mnie też boli ramię! Boli mnie biodro, a prawe ramię boli mnie tak, że nie mogę spać. Starość jest okropna!

Mama

Dostaliśmy kartkę od mojego syna, Nicky’ego. Spędzają miesiąc miodowy w pięknym hotelu na Florydzie.

Kat

A ja dostałam list od kuzyna mojego męża z Abruzzi. Jego matka umarła. Pamiętasz Emilio DiGiorgio, który prowadził tawernę w Abruzzi? Umarł.

A wiesz, kto jeszcze umarł?

Mama

Kto?

Kat

Pamiętasz tego starego, który mieszkał tu na górze? Irlandczyk - zawsze był pijany. Dostał zapalenia opłucnej i leżał w szpitalu. A wczoraj umarł!

Mama

Lubię cię odwiedzać, Catherino, bo zawsze masz tyle nowin. Dzieci! Może wybierzecie się do kina? Wasza matka i ja popilnujemy dziecka.

Vir

Chodźmy do Kaplanów. Zapraszali nas.

Mama

Idźcie, idźcie…

Tom

Będziemy u Kaplanów. Dobrze?

Kat

Rano obudził mnie płacz dziecka, weszłam do ich pokoju, a ona groziła małemu palcem! Powiedziałam: Ani mi się waż tknąć to dziecko, to dziecko mojego syna!

Mama

To także jej dziecko.

Kat

To dziecko mojego syna!

Mama

Ale nie twoje!

Kat

Mówiłam ci, że rzuciła we mnie butelką?

Mama

Wiem, wiem…

Kat

To wiedźma, mówię ci! Wiesz, co zrobiła wczoraj?

Mama

Co takiego?

Kat

Rzuciła na mnie urok! Śpię z jednym okiem otwartym, bo przyjdzie do mnie w nocy i zabije mnie w łóżku!

Mama

Chciałabym, żebyś przeprowadziła się do mnie. Twój syn, Thomas, był dziś u mnie z żoną. Powiedzieli mi, że źle się tu u was dzieje. Twój syn się ożenił - daj im spokój. On chce być ze swoją żoną, a nie cały czas na oku starej kobiety.

Kat

Mój syn był dzisiaj u ciebie i powiedział, że chce wyrzucić matkę ze swojego domu?

Mama

Nie rób z tego opery. Was troje i dziecko w trzech małych pokoikach? Do czego to podobne, żeby stara kobieta mieszkała z mężem i żoną. Dwie kobiety w kuchni, to o jedną za dużo!

Kat

Czyli trzeba mnie wystawić na śmieci?

Mama

Nie rób z tego tragedii. Przenieś się do mnie i zobaczysz, że sama poczujesz się lepiej.

Kat

Wiesz, jak mnie to boli?

Mama

Wiem, że to boli.

Kat

To moje najgorsze lata, mówię ci…

Mama

Wiesz, ile dla mnie znaczysz. Ile razy płakałyśmy razem… Kiedy umarł mój biedny mąż, oszalałabym, gdyby nie ty. Proszę cię, żebyś się do mnie przeniosła, bo ze mną będziesz szczęśliwsza. Proszę cię, zamieszkaj ze mną.

Kat

To moje najgorsze lata, mówię ci. I ciebie też to czeka! Boję się spojrzeć w lustro, bo zobaczę tam starą kobietę z siwymi włosami, taką jak te staruszki w parku, owinięte szalami, czekające na trumnę. Mam 56 lat. I co ja mam ze sobą zrobić? Jestem jeszcze silna - chcę sprzątać, gotować. Chcę robić obiad dla dzieci. Mam leżeć przy ogniu, jak stary pies i czekać, aż mi się zamkną oczy? To moje najgorsze lata, Tereso.

Mama

Posłuchaj…

Kat

Ciebie też to czeka! Ciebie też! Co zrobisz, jak Marty się ożeni? Komu będziesz gotować? Gdzie będą się bawić małe dzieci? Kto narobi hałasu? To przekleństwo być wdową! Przekleństwo! Co zrobisz, jak Marty się ożeni? Co zrobisz? Spakuję się i przyjdę do ciebie jutro.

Marty

Nie przejmuj się siostrą. Pójdziemy tylko na kawę. Uczysz chemii? Gdzie?

Clara

W szkole im. Franklina.

Marty

Na Brooklynie? Ja chodziłem do Roosevelta. Dwa kroki od domu. Kuzyn jest nauczycielem łaciny w Chicago. Miał iść na księdza, ale zrezygnował. Byłem w szkole całkiem niezły. Gadam teraz jak półgłówek, ale miałem średnią 82. Przyjęli mnie na studia, ale ojciec zmarł i musiałem iść do pracy. Chcesz papierosa? Najlepszy byłem z niemieckiego: [po niemiecku]. Wciąż pamiętam! Wiesz, z czego jeszcze byłem dobry? Z matmy. Kiedy ja robiłem maturę… - 1937 roku! O rany!  Ile to już - 15, 17 lat?… Jak to zleciało! Starzeję się… Będę miał 35 lat ósmego listopada. Mój stary zmarł w grudniu 1937 roku. O drugiej w nocy. Ktoś zadzwonił do drzwi i od razu wiedziałem, że coś się stało - mój pokój był na parterze…Przyszedł pan Stern. Miał dom niedaleko, potem się wyprowadził. Był Żydem – grywali razem w karty z paroma  facetami. Zapytał:Czy jest mama? I już byłem pewien, że coś się stało… Skończyłem 18 lat miesiąc wcześniej. Spytałem: Czy coś się stało, panie Stern? A on na to: Marty, twój ojciec umarł. Umarł przy stoliku, grając w karty. Na atak serca. Miał niskie ciśnienie, często tracił przytomność. Boże, ale ja gadam! Przepraszam, nigdy w życiu tyle nie mówiłem! Do tej pory wszystkich tylko słuchałem. Ale zamykam się, żebyś ty mogła dojść do głosu. 17 lat… I co ja robiłem? Znowu zaczynam! Zwariujesz ze mną! Zwykle brakowało mi słów w towarzystwie dziewczyny. Zamykam się, żebyś ty mogła coś powiedzieć. Nigdy taki nie byłem… - znowu zaczynam! Nie mogę przestać mówić! Jakbym się wstawił! Co się dzieje z moją gębą, że w ogóle się nie zamyka! Czy to nie głupie? Masz bardzo miłą twarz, wiesz? Bardzo miłą.

C

Dziękuję.

On

Jak tam w środku?

Ang

Same paskudy! Marty, jesteś tu?

Marty

… jestem na klęczkach, a jeśli nie próbowałaś strzelać z takiej pozycji, nie wiesz, co to znaczy. Nie mogę utrzymać karabinu, cały się kiwam… Facet obok strzela na stojąco, ale ma zeza… Nagle słyszę pięć strzałów obok mnie, moja tarcza opuszcza się, a chorągiewka idzie w górę. Zaliczyłem pięć strzałów w sam środek! I tak zdobyłem opinię najlepszego strzelca w batalionie!

… jak wyszedłem z wojska, nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Miałem 25 lat i nie chciałem wracać do pracy za 40 centów na godzinę. Mogłem iść na studia, to po wojsku nie było trudne. Ale mój brat, Freddie, chciał się żenić i miałem trzy niezamężne siostry - we włoskiej rodzinie to coś okropnego. I rozsypałem się. Włóczyłem się ulicami do trzeciej, czwartej rano. Biedna matka, tak się o mnie martwiła… Niech mi Bóg wybaczy, to co teraz powiem, ale myślałem nawet, żeby ze sobą skończyć. Stałem czasami na stacji metra i - niech mi Bóg wybaczy - czułem, jak coś wciąga mnie pod koła…

Clara

Znam to.

Marty

Jestem katolikiem. Sama myśl o samobójstwie, to już grzech.

Clara

Wiem.

Marty

Właśnie wtedy pan Otari zaproponował mi pracę w masarni i wszyscy mnie namawiali, żebym skorzystał. I tak się to stało. Nie chciałem być rzeźnikiem.

Clara

Nie ma w tym nic złego.

Marty

Ale to nie jest elegancki zawód. Nie liczy się. Ludzie patrzą z góry na rzeźników.

Clara

Ja nie.

Marty

Rzecz w tym, że pan Otari chce sprzedać sklep. A sklep nie jest zły. Prowadzę księgowość i wiem, że ma 35 % narzutu - czyli w granicach rozsądku. Na czysto ma z tego 100, może 150 dolarów tygodniowo. Ale trzeba pamiętać o supermarketach. Są już dwa w okolicy, a mówi się, że będzie trzeci…

Clara

Czuję, że masz wielką ochotę kupić ten sklep.

Marty

To prawda. Mam. Ale musiałbym wziąć z banku pożyczkę - 8 tysięcy dolarów. A to już spore obciążenie.

Clara

Znam cię zaledwie trzy godziny, ale wiem, że jesteś dobrym rzeźnikiem. A także inteligentnym, wrażliwym człowiekiem. Czasami przychodzą do mnie uczniowie… Niektórzy z nich, Marty, mają tyle ciepła, mają taki potencjał… Czuję coś podobnego słuchając ciebie. Gdybyś był moim uczniem, powiedziałabym: Kup tę masarnię. Jesteś dobrym rzeźnikiem.

Marty

Mógłbym zrobić z tym sklepem różne rzeczy. Na przykład samemu zorganizować supermarket. Zebrać sprzedawców z okolicy. Wiele osób tak robi. Co o tym myślisz?

Clara

Myślę, że wszystko, co postanowisz zrobić, zrobisz dobrze.

Marty

Jestem katolikiem. A ty?

Clara

Ja też.

Marty

Mam przy sobie tylko trzy dolary, ale mieszkam niedaleko stąd. Przejdźmy się do mojego domu i wejdę po forsę, żebyśmy mogli jeszcze gdzieś pójść.

Clara

Powinnam już jechać do domu.

Marty

Dopiero za kwadrans dwunasta. Tam jest zegar.

Clara

Powinnam już wracać. Obiecałam ojcu… No, może jeszcze trochę… Czy jest tu jakieś miejsce, w którym mogłabym… poprawić makijaż?

Marty

Kolego! Macie tu łazienkę?

On

Na zapleczu!

Marty

Na zapleczu.

Ona 1

Lekarz powiedział jej, że może nie przeżyć następnego porodu. Kiedy mi to mówiła, miała już sześcioro dzieci! Ilekroć ją widziałam, albo szła do szpitala, albo wracała. Rodziła, jakby znosiła jajka!

Ona 2

A jej mąż, to ten niewysoki?

Ona 1

Wpadłam na nią na ulicy i znów była gruba jak beczka.

Ang

Cześć, Lou! Był tu Marty?

Lou

Nie widziałem go wieczorem.

Ang

Gdzie on jest?

Ona 1

Mówię: Lekarz powiedział, że następne cię zabije!

Ona 2

A jej mąż jest taki niewielki, prawda?

Ona 1

W poprzedni wtorek urodziła w szpitalu Św. Elżbiety. Zdrowy chłopiec - dziewięć funtów!

Ona 2

Czyli lekarz się mylił?

Ona 1

Nie. Matka umarła przy porodzie!

Ona 2

Smutna historia… A jej mąż to ten taki drobny, który pracuje w fabryce?

Ona 1

Tak.

Ona 2

Bardzo smutna historia.

Clara

Najgorsze jest dojeżdżanie. Muszę jechać metrem na 125 Ulicę, stamtąd wziąć autobus do kolei, a potem jechać pociągiem przez New Haven i Hartford. A z samego Port Chester trzeba jeszcze jechać 20 minut autobusem. Powinnam kupić samochód, ale boję się samochodów. Boję się, że kogoś zabiję. To dla mnie duża szansa - w Nowym Jorku nie zostanę szefem wydziału, zwłaszcza naukowego. Nie wiem nawet czy chcę zostać szefową, bo to głównie praca administracyjna. Chociaż z drugiej strony… Mówiłam ci też o moim ojcu - jestem mu bardzo potrzebna…

Marty

Coś ci powiem, Klaro - wydaje mi się, że oszukujesz samą siebie. Wiele razy myślałem, żeby wyprowadzić się z domu i też sobie mówiłem: Moja matka mnie potrzebuje. Chodzi o coś innego - nie mamy odwagi zamieszkać sami. To bardzo poważny krok. I chyba sama się oszukujesz, mówiąc, że ojciec cię potrzebuje, bo to ty potrzebujesz jego. Wiesz, o co mi chodzi. Chciałabyś, żeby tak było zawsze, żebyś zawsze była małą dziewczynką.

Clara

Boję się samotności.

Marty

Nie będziesz samotna. Poznasz przyjaciół…

Clara

Nie zawieram łatwo znajomości…

Marty

Co ty opowiadasz! Bardzo łatwo cię polubić. Raz, dwa, trzy - poznasz w Port Chester nowych znajomych. Ja też bym cię odwiedzał. Wziąłbym samochód mojego brata Freddiego… I mogłabyś dzwonić, gdyby było ci smutno i ja bym dzwonił… Ułożyłoby się, nie bój się.

Ralf

(Marty!)

Marty

Cześć, Ralph!

Ralf

Marty! Chodź na chwilę!

Marty

Przepraszam.

Clara

Oczywiście…

Ralf

Weź tego, to miły facet.

Leo

Kto to? Marty?

Ralf

Tak.

Leo

O tak, to miły facet.

Marty

Cześć, Ralph! Cześć, Leo!

Leo

Cześć, Marty!

Ralf

Posłuchaj… Mamy wolną panienkę – chcesz się załapać?

Marty

O czym ty mówisz?

Ralf

Louise! To jest Marty Piletti. Marty. To Louise Kelly.

Marty

(Cześć!)

Lou

Mamy tu siedzieć całą noc?

Ralf

Słuchaj, Marty. Te trzy to pielęgniarki. Pewna sprawa! Jedziemy do mieszkania Leo, nikogo tam nie ma. Mówiłem ci o tych dziewczynach. Jedziesz z nami? To ładna laleczka.

Marty

Jestem z dziewczyną, Ralph.

Ralf

To ją spław. Te trzy to pewna sprawa!

Marty

Nie mogę tego zrobić. Ktoś już ją dzisiaj spławił.

Ralf

Mamy tu pewniaka… []

Marty

Nie mogę. Ale dziękuje. Miło was widzieć.

Lou

Jedźmy już stąd!

Leo

Nie ma na co czekać, Ralph.

Marty

Trzymaj się, Leo!

Leo

Trzymaj się, Marty!

Marty

Cześć, Ralph!

R

Cześć, Marty!

Marty

Poczekaj… zapalę światło. Mamy nie ma jeszcze w domu. Mój kuzyn Thomas i Virginia poszli pewnie do kina, więc nie wrócą przed pierwszą. To jest kuchnia.

Clara

Wiem.

Marty

Chodź do jadalni. Usiądź. Może coś zjesz? Mam w lodówce pół kurczaka.

Clara

Nie, dziękuję… Nie mogę zostać zbyt długo.

Marty

Ale zdejmij na chwilę płaszcz. Opowiadałem ci, że mój brat, Nickie, ożenił się w niedzielę. Piękne wesele. Mieli statuetkę kobiety, której z ust tryskała whiskey. Nie widziałem jeszcze czegoś podobnego. I co za jedzenie! Jestem rzeźnikiem, więc potrafię ocenić dobre mięso, a podali najlepszy kawałek polędwicy, z samej góry… Dolar osiemdziesiąt za funt! Można użyć czegoś tańszego, od kości. Trochę odpadnie, ale i tak wyjdzie najwyżej dolar ćwierć  za funt… Rozpręż się, Klaro. Jesteś spięta.

Clara

Nic mi nie jest.

Marty

Jeśli chcesz jechać do domu, odwiozę cię.

Clara

To chyba dobry pomysł. Przestań, proszę…

Marty

Podobasz mi się! Cały wieczór ci to mówię… Chcę cię tylko pocałować.

Clara

(Nie, Marty!)

Marty

Dobrze już! Odwiozę cię do domu! Myślałaś, że co ja chcę z tobą zrobić? Lada chwila wejdzie tu moja matka!

Clara

Nie mam ochoty - to wszystko.

Marty

Stary jestem, powinienem to wiedzieć. Przychodzi Nowy Rok, wszyscy urządzają przyjęcia… I tylko dla mnie trzeba zawsze wytrzasnąć kogoś do pary. Wezmę papierosy i idziemy. []

Clara

Chciałabym, żebyśmy się znów spotkali. Naprawdę. Nie pozwoliłam się pocałować, bo nie wiedziałam, jak się zachować… Jesteś najmilszym chłopcem, jakiego poznałam. Mówię ci to, bo bardzo chciałabym, byśmy się znów spotkali. [] Wiem, że jak tylko znajdę się w domu, położę się na łóżku i będę myślała o tobie. Chciałbym się znów z tobą spotkać.

Marty

Co robisz jutro wieczorem?

Clara

Nic.

Marty

Zadzwonię do ciebie. Może pójdziemy do kina?

Clara

Z przyjemnością.

Marty

Nie mogę się teraz umówić, bo jutro przychodzi tu ciocia Catherine i być może będę musiał jej pomóc.

Clara

Zaczekam na telefon. []

Marty

Jedźmy już. Robi się późno i autobusy chodzą raz na godzinę.

Clara

Dobrze.

Marty

Wezmę tylko papierosy. [] Co robisz w Nowy Rok?

Clara

Nic.

Mama

(Marty?) Kiedy wróciłeś?

Marty

Przyszliśmy 10 minut temu. Mamo, przedstawiam ci pannę Klarę Snyder. Jest absolwentką Uniwersytetu Nowojorskiego i uczy chemii w szkole im. Franklina.

Mama

Siadajcie. Może zje pani kurczaka? Mamy kurczaka w lodówce.

Clara

Dziękuję, pani Piletti, ale właśnie wychodziliśmy.

Mama

Usiądźcie na chwilę. Dopiero weszłam. Zdejmę płaszcz.

Marty

Jak wróciłaś, mamo? Thomas cię odwiózł?

Mama

Tak. Przykra historia… Moja siostra Catherina nie może dogadać się z synową. Przeprowadza się do nas.

Marty

Zgodziła się?

Mama

Tak. Marty, powiedz pani żeby usiadła.

Marty

Siądźmy na chwilkę, Klaro.

Mama

Poczęstowałeś panią owocami?

Marty

Tak, ale nie chciała nic jeść.

Clara

Bardzo dziękuję, pani Piletti.

Mama

Smutne to wszystko, mówię wam. Kobieta ma 56 lat i całe życie miała swój dom. Teraz wyszło na to, że mieszka u synowej. To przekleństwo być matką, powiadam wam! Dzieci dorastają i co człowiekowi zostaje? Po co matka żyje, jak nie dla dzieci? To smutne, kiedy syn nie ma w domu miejsca dla matki.

Clara

Czy nie może znaleźć sobie hobby, żeby wypełnić czas?

Mama

Hobby! Co ma robić? Sprząta i gotuje. Ale trzeba mieć dom, żeby sprzątać i dzieci, dla których się gotuje. To okropne czasy dla matki. Okropne!

Clara

Ale nie można winić za to synowej. Ona też chce sprzątać w swoim domu i gotować dzieciom.

Mama

Uważa pani, że moja siostra, nie powinna mieszkać z młodymi?

Clara

Nie znam ich, ale sądzę, że z zasady teściowa nie powinna mieszkać z młodym małżeństwem.

Mama

A gdzie ma w takim razie iść?

Clara

Życie matki nie powinno ograniczać się do dzieci.

Mama

Tak was uczą dziś na uniwersytecie… Ale w życiu jest inaczej. Sama się pani o tym przekona.

Clara

Nie powinnam zabierać głosu, bo nie znam tych ludzi.

Marty

Mamo, robi się późno. Odwiozę Klarę – o tej porze jeździ jeden autobus na godzinę.

Mama

Oczywiście.

Clara

Dobranoc, pani Piletti. Miło mi było panią poznać. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

Mama

(Oczywiście…)

Marty

Wrócę za godzinę, może za półtorej.

Clara

Dobranoc, pani Piletti.

Mama

Dobranoc.

Ang

(Marty!) Marty, gdzieś ty był! Wszędzie cię szukałem!

Marty

Ja też cię szukałem, ale nie mogłem cię znaleźć.

Ang

To ja szukałem ciebie!

Marty

Wyszliśmy tylko na spacer, ale zaczęliśmy rozmawiać… Angie! To jest Klara. Klaro, to mój najlepszy przyjaciel, Angie. Mówiłem ci o nim.

Clara

Tak. Miło mi.

Ang

Witam. To co robimy?

Marty

Odwiozę Klarę do domu. Już prawie pierwsza.

Ang

Chcecie, żebym z wami pojechał?

Marty

Po co?

Ang

Jeszcze wcześnie.

Marty

Już po pierwszej!

Ang

Jest sobota! Nikt nie chodzi spać o tej porze!

Marty

Nim dojedziemy, będzie po pierwszej. Nie wrócę do domu przed drugą, a muszę iść do kościoła na dziesiątą rano.

Ang

Rozumiem. Cześć!

Marty

Gdzie ty idziesz? Zobaczymy się po mszy!

Marty

Macie tu windę?

Clara

Mieszkamy na pierwszym piętrze.

Marty

To… do zobaczenia jutro. Zadzwonię po jedenastej, jak tylko wyjdę z kościoła.

Clara

Lepiej zadzwoń o w pół do drugiej, ja też będę w kościele.

Marty

Spotkamy się wieczorem.

Clara

Dobrze. Dobranoc.

Marty

Dobranoc. (Taxi!)

Marty

Mamo! Wiesz, co chyba zrobię? Odkupię sklep od Patsy’ego. [] Słyszałaś, co powiedziałem? Mamy w banku 3300 dolarów – co o tym myślisz?

Mama

Nie wiem.

Marty

Jestem dobrym rzeźnikiem. Na pewno dam sobie radę. Poradzę się jeszcze Thomasa… ale mam własne pomysły.

Mama

Pospiesz się! Już dziewiąta.

Marty

Mamo, mogłabyś wrócić sama z kościoła? Poszukam Angiego, bo chyba się na mnie obraził. Coś chciałem zapytać… Czy Thomas przywiezie ciocię Catherine? Chcę się z nim zobaczyć.

Mama

Chyba tak, ale dokładnie nie wiem. I wyjdź, muszę się ubrać!

Marty

Dobrze. Dlaczego się irytujesz?

Mama

Marty, przepraszam cię.

Vir

A ty myślisz, że jak ja się z tym czuję!

Tom

Nie chcę już o tym rozmawiać. Nawet nie zmrużyłem oka tej nocy! Pierwszy raz w życiu słyszałem, jak płacze moja matka! Nie chcę już o tym rozmawiać! Wiem, co mi powiesz! Mężczyzna musi kiedyś przestać być maminsynkiem. Słyszałem to. Ale to moja matka, nie rozumiesz?

Vir

Dlaczego zwalasz wszystko na mnie?

Tom

Nie chcę o tym rozmawiać!

Vir

Tommy, kocham cię i wiem jak się czujesz, ale nie będziemy szczęśliwi, dopóki sami nie zaczniemy o sobie decydować. Nie możemy do końca życia rozmawiać szeptem! []

Tom

Mamo! Możesz zaczekać pięć minut? Zawiozę cię. Daj mi tylko włożyć koszulę.

Kat

Idź do kościoła.

Tom

Mam czas! Mogę iść na jedenastą. Zawiozę cię, dobrze?

Kat

Daj mi spokój!

Tom

Ubieraj się! Odwieziemy moją matkę. Dlaczego nie mogłaś się z nią dogadać? Wiem, że nie jest łatwa we współżyciu. Ale mogłaś się postarać! Ani słowa więcej, słyszysz?!

Tom

Dzień dobry, ciociu Tereso.

Mama

Witaj, Tommy. Co u was?

Tom

Matka doprowadza mnie do szału! Musiałem ją błagać, żeby pozwoliła się odwieźć. Musi robić z siebie męczennicę!

Kat

Idź do kościoła! Wstał lewą nogą. Zrób to! Zrób tamto! Zostaw mnie już w spokoju, dobrze?

Marty

Cześć, Thomas! Dzień dobry, ciociu. Jak się czujesz? Pójdziesz z nami na mszę?

Kat

Byłam w kościele dwie godziny temu.

Marty

W takim razie rozgość się. W lodówce jest pełno jedzenia. Wybierz sobie pokój na górze - który chcesz.

Mama

Zrobić ci kawę?

Marty

Cześć, Wirginia! Wzięliście małego ze sobą! Daj go potrzymać. Piotruś! Ale utyłeś! Masz już grubsze udo niż jagnię! Wracając do tego, co mówiłem ci wczoraj - pan Otari, mój szef, chce sprzedać sklep, bo przeprowadza się do Kalifornii.

Tom

Dlaczego się tak nadąsałaś?

Vir

Zamknij się!

Marty

Robi brutto tysiąc dwieście - czynsz wynosi sto dwadzieścia. Największy problem to supermarkety. O to chcę cię spytać - jeśli dogadam się z kilkoma innymi sklepikarzami…

Tom

Pamiętasz, jak nie pozwoliłaś jej ugotować obiadu dla mojego brata?

Vir

O czym ty mówisz?

Tom

Raz w miesiącu nie mogła wejść do kuchni!

Vir

Mogła używać kuchni kiedy chciała.

Tom

Sama musiałaś się rządzić!

Vir

Nie chciała używać moich garnków!

Tom

Nie wykręcaj się garnkami!

Vir

Może miałam kupić nowe?

Tom

Rób co chcesz!

Marty

Tommy! Poświęć mi dwie minuty, obiecałem panu Otari dać jutro odpowiedź. Z Virginią zawsze możesz się pokłócić. Posłuchaj - interesuje mnie marża. Jestem rzeźnikiem i mam 35% marży, ale pan Cappeli, ten od nabiału, ma 40%…

Tom

Czy ty wiesz, o czym mówisz?

Marty

Nie wiem. Dlatego cię pytam…

Tom

Po co ci ten sklep?! Masz dobrą pracę, nie masz żony, nie masz obowiązków. Chciałbym być na twoim miejscu. Po co ci sklep? Weź dziecko. Ile on chce z góry - pięć tysięcy? Będziesz spłacał 70 dolarów miesięcznie. Człowieku! Jesteś kawalerem bez obowiązków! I tak trzymaj, mówię ci!

Vir

Dlaczego na niego krzyczysz? Prosił cię tylko o radę…

Marty

Ten sklep specjalizuje się we włoskich wyrobach, a tego nie kupisz w supermarkecie.

Tom

Kto dziś kupuje włoskie wyroby? Moja żona idzie do supermarketu, kupuje baraninę w celofanie, wrzuca do tego fasolę z puszki i to ma być obiad!

Vir

(I bardzo dobrze!)

Marty

Supermarkety to co innego, ale rozmawiałem wczoraj z jedną dziewczyną i…

Tom

Marty! Postaraj się, żeby mojej matce niczego nie brakowało.

Marty

Oczywiście. Ale ta dziewczyna…

Tom

Jaka dziewczyna? Marty, zajmij się moją matką, dobrze?

Marty

Mamo! Szykuj się, zaraz będę gotowy!

Mama

(Catherine…) Kiedy wróciłam wczoraj od ciebie, Marty był w domu z dziewczyną.

Kat

Kto?

Mama

Marty.

Kat

Twój syn - Marty?

Mama

A jaki inny Marty mógł tu być z dziewczyną?

Kat

Światło było zapalone?

Mama

Oczywiście. Ta dziewczyna skończyła uniwersytet.

Kat

Takie są najgorsze. Uniwersytet to jeden krok od ulicy, mówię ci. Żona mojego syna, Josepha, pisze na maszynie. Jeden krok od ulicy!

Mama

Pierwszy raz przyprowadził dziewczynę do domu. Wyglądała na miłą. Myślę, że Marty coś do niej poczuł. Słyszałaś jak śpiewa? Śpiewa tak dziś od rana.

Kat

No, to niedługo zobaczysz… Dziś, jutro, albo za tydzień, powie: Mamo. Dość mam już samotnego życia. A potem powie: Po co nam ten stary dom? Sprzedajmy go i przeprowadźmy się do lepszej dzielnicy. Znajdziemy miłe mieszkanie.

Mama

Nie sprzedam tego domu! To dom mojego męża - wychowałam tu sześcioro dzieci!

Kat

Zobaczysz! Za kilka miesięcy będziesz staruszką na łasce u synowej!

Mama

Ty wszystko widzisz w czarnych barwach! Jak się kiedyś uśmiechniesz, urządzimy przyjęcie.

Marty

Jesteś gotowa, mamo? Robi się późno.

Mama

(Oczywiście.)

Marty

Ale ten dom się sypie… Wiesz, co? Trzeba będzie go sprzedać. Nic już z niego nie będzie. Rury pordzewiały… Trzeba by wszystko otynkować na nowo. Wiesz, mamo, co powinniśmy zrobić? Przeprowadzić się do nowoczesnego mieszkania, takiego jak na Southern Boulevard. Dzielnica też lepsza. Jesteś gotowa, mamo?

Mama

Jestem gotowa.

Marty

Do widzenia, ciociu Catherine.

Kat

Do widzenia.

Marty

Mamy jeszcze parę minut.

On

(Cześć, Marty!)

Marty

Cześć! Popraw się, mamo.

Tom

Siądziemy z tyłu ze względu na dziecko. Zobaczymy się po mszy.

Marty

Dobrze.

Mama

To była miła dziewczyna, ta wczoraj, prawda? Może nie była za ładna, ale wyglądała na miłą. Mówię, że nie była za ładna…

Marty

Słyszałem, mamo.

Mama

Trochę za stara dla ciebie - ile ma lat? 35, 40?

Marty

29.

Mama

Na pewno ma więcej. Tylko tobie tak powiedziała. Wygląda na 35, 40 lat. I chyba nie jest Włoszką. To Włoszka?

Marty

Nie wiem. Ale chyba nie.

Mama

Nie wygląda na Włoszkę. Z jakiej rodziny pochodzi? Coś mi się w niej nie podobało… Dopiero cię poznała, a przychodzi z tobą do domu - te dziewczyny po uniwersytetach są o jeden krok od ulicy!

Marty

O czym ty mówisz? To miła dziewczyna.

Mama

Ale nie wygląda na Włoszkę. Nie podoba mi się.

Marty

Widziałaś ją przez dwie minuty!

Mama

Nie przyprowadzaj jej więcej do domu.

Marty

Co ci się w niej nie podobało?

Mama

Nie wiem! Ale nie wygląda na Włoszkę. A nie brak ładnych Włoszek.

Marty

Po co się od razu unosisz? Dopiero ją poznałem i pewnie nigdy jej już więcej nie zobaczę. Chodźmy.

Marty

(Cześć, Lou!)

Lou

(Cześć, Marty!)

Marty

(Cześć, Ralph!)

Ralf

(Cześć, Marty!)

Marty

Daj mi colę, Lou.

Lou

Słyszałem, że nadziałeś się wczoraj na jakąś brzydulę?

Marty

Kto ci tak powiedział?

Lou

Angie. Mówił, że była paskudna.

Marty

Nie była taka zła… Angie był tu dzisiaj?

Lou

Wczoraj siedział do drugiej. []

Marty

Jak wam poszło z tymi pielęgniarkami?

Ralf

Człowieku, nie mówiłem ci? Pamiętasz tę na tylnym siedzeniu, tę która miała być dla ciebie? Zabraliśmy je do mieszkania Leo i tak się wstawiła, że nie wiedziała, co robi! Ludzie z dołu zaczęli walić w sufit! Jesteśmy w trakcie, nagle przychodzi gospodarz. A ta wariatka biega pijana! Musieliśmy ją jakoś spławić, więc Leo zagadywał gospodarza w kuchni, a my spuszczaliśmy ją

przez okno! Zostawiła buty! A tobie jak poszło?

Marty

Było bardzo miło. To miła dziewczyna… Niczego nie próbowałem… dopiero wczoraj ją poznałem. Ale to miła dziewczyna - rozmawialiśmy… Słuchaj, Ralf! Gdybyś zobaczył Angie’go, powiedz mu, że poszedłem do domu. Spotkam się z nim później.

Mama

Marty, chcę z tobą porozmawiać…

Marty

Nie chcę teraz rozmawiać!

Joe

… i książka tak się kończy. Marty! Książka kończy się tak, że Mike Hammer zostaje w pokoju z tą laleczką. I mówi: Ty zdziro! To ty go zamordowałaś! Ona zaczyna go zagadywać, mówi mu, że go kocha… Nagle: bum! Strzela jej prosto w brzuch. Ona skręca się na podłodze i pyta go: Jak mogłeś to zrobić? A on jej na to: To nic trudnego.

On

Mickey Spillane, ten to pisze!

Joe

Czytam wszystko, co napisał.

Marty

Mamy tego cały garnek, dam ci talerz.

Ang

Dzięki. Najadłem się u matki.

Joe

Wiecie, co mi się podoba u Spillane’go - on wie, jak się zabrać do kobiet. W jednej książce zabiera panienkę, którą potrącił samochód. Dziewczyna od razu robi mu propozycję. Poznaje dwie identyczne bliźniaczki - to samo. Poznaje damę z towarzystwa - to samo.

Jer

Ten Mickey Spillane potrafi pisać…

Ang

Kto chce iść do parku popatrzeć jak grają? Jest dopiero po drugiej. Gdzie idziesz?

Marty

Zadzwonię do tej dziewczyny, którą wczoraj poznałem. Wezmę ją do kina.

Ang

Żartujesz?

Marty

Angie, muszę ci powiedzieć, że zachowałeś się wczoraj bardzo niegrzecznie. Przedstawiłem cię dziewczynie, a ty odwróciłeś się na pięcie. Dlaczego to zrobiłeś?

Ang

Bo się wkurzyłem! Jerry, pokaż Marty’emu to zdjęcie…

Marty

Schowajcie to, na miłość boską - moja matka jest na dole!

Joe

Skąd oni biorą dziewczyny, które pozują do takich rzeczy?

Jer

To gwiazdki z Hollywood.

Marty

Schowajcie to! Matka może tu wejść!

Ang

Marty, jedźmy dziś na 72-gą Ulicę.

Marty

Nie mam ochoty. Idę do kina z tą dziewczyną.

Ang

Musiało ci nieźle pójść…

Marty

Tylko rozmawialiśmy.

Ang

Taka z niej gaduła? Ona ma chyba z 50 lat!

Joe

Wiecie co myślę? Facet powinien żenić się z dziewczyną 20 lat młodszą. Będzie miał czterdziestkę, a ona dopiero 21 lat.

Kid

Musiałby się z nią ożenić, jak miała rok.

Joe

Masz rację. Nie pomyślałem o tym.

Marty

Nie uważam, że była taka brzydka.

Ang

Chyba chodziliście w ciemnościach.

Joe

Nie pokazuj się z takimi brzydulami, bo popsujesz sobie opinię.

Ang

Jedźmy na 72-gą Ulicę!

Marty

Powiedziałem tej paskudzie, że zadzwonię o 2:30.

Ang

Wolisz jechać ze mną, czy spotkać się z nią?

Marty

Dlaczego się wściekasz?

Ang

Dlatego, że szukałem cię wczoraj przez cały wieczór!

Joe

W innej książce - nie pamiętam tytułu - Mickey Spillane poznaje na ulicy rudowłosą panienkę i daje jej parę groszy, bo robi mu się jej żal. Zaraz! To była chyba ta sama książka, o której wam właśnie mówiłem…

Marty

Nie podobała ci się?

Ang

Nie. Ani trochę.

Joe

Mickey Spillane - ten to dopiero pisze!

Mama

To co dzisiaj robisz, Marty?

Marty

Nie wiem, mamo. Jestem zmęczony. Zostanę chyba w domu. Albo zobaczę co robią chłopcy - na razie, mamo.

TV

Spotkał nas kiedyś wielki zaszczyt - swój telewizyjny debiut miał w naszym programie Jackie Gleason. Dziś obchodzimy rocznicę, więc… Daj mi spokój! Ja naprawdę boję się tego faceta! [] 

Kid

Która godzina?

Joe

Koło ósmej.

Ang

Nie chcecie jechać na 72-gą Ulicę?

G

Godzinę w jedną stronę, godzinę w drugą. Szkoda czasu.

Joe

A co słychać na Fordham Road? Podobno w kinie grają coś dobrego.

G

Może zagramy w karty?

Ang

Jedźmy na 72-gą Ulicę. Pochodzimy trochę, poderwiemy coś.

Joe

Nie wybaczę La Guardii, że zniósł w Nowym Jorku kabarety.

G

W Union City jest niezła rewia. Jedźmy tam.

Ang

Najpierw szkoda ci czasu na metro, a teraz chcesz jechać do New Jersey.

Ralf

Pograłbym w karty. Widziałem Richie’go Rizzo i też miał ochotę na karty.

Joe

Ale ja nie mam. Co chcesz robić, Angie?

Ang

Nie wiem. A co ty chcesz robić?

Joe

Nie wiem. George - co chcesz robić?

Marty

„Co chcesz robić? Nie wiem - a co ty chcesz?” Kabaret! Kino! Żałosne i beznadziejne! Żałosne, beznadziejne i głupie! Czy ja zwariowałem? Właśnie znalazłem coś dobrego! Co ja tu z wami robię?

Ralf

Co ci odbiło?

Ang

Marty, zaczekaj! Co cię napadło?

Marty

Tobie się nie podoba! Mojej matce się nie podoba! Ona jest paskudna, a ja jestem brzydki i gruby. Wiem tylko, jak dobrze było mi z nią wczoraj. I tak samo będzie mi z nią dzisiaj. I jeśli nadal będzie nam tak dobrze, to poproszę ją na kolanach, żeby została moją żoną. A jak urządzimy przyjęcie na Nowy Rok, to już będę miał z kim przyjść. Nie podoba ci się? Trudno! A kiedy ty się ożenisz? Jak ci nie wstyd! Masz 33 lata! Młodsi bracia już się pożenili. Jak ci nie wstyd! Halo? Przepraszam, Angie. Klara?

[piosenka]

Co z tobą? Co z tobą?

Hej, Marty! Hej, Marty!

Hej, Marty - gdzieś ty znów był?

W sobotę gdy paczka wyrusza potańczyć

Jest Frankie i Lou - wszyscy są, a gdzie ty?

Nie było cię w czwartek -

Hej, Marty! Hej, Marty!

Co robisz, gdy w karty się gra?

Chyba minął już rok,

odkąd Marty dał w bok…

Nasz Marty dziewczynę już ma!

Nasz Marty dziewczynę już ma!

marty-foto

[ITI Film Studio, 1998]

Popkulturystyka - Filmy

Naszą witrynę przegląda teraz 160 gości