cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

RAMIN KARIMLOO - nowy Upiór odpowiada na pytania

Urodzony w Iranie, wychował się w Toronto, gdzie zaczynał śpiewać w zespołach rockowych. Zanim wcielił się w Upiora w premierowej produkcji LOVE NEVER DIES, zdążył wydać solowy album, grać „Upiora w operze” i śpiewać przed królową w specjalnej inscenizacji „Les Misérables”.

Pierwsze przesłuchanie:

Jay Kumitz w „Zagubionych w Yonkers” (Lost In Yonkers).

Pierwsza zawodowa rola aktorska:

Król Piratów w Theatre Royal w Bath.

Przełomowy krok w karierze:

„Piraci z Penzance” (The Pirates Of Penzance) w amfiteatrze Regent’s Park Open Air Theatre.

Pierwszy spektakl jaki pamiętasz:

„Upiór w operze” (The Phantom Of The Opera).

Pierwszy film:

Wydaje mi się, że była to „Niekończąca się opowieść” (The NeverEnding Story). Ale mój ulubiony film, to „Życie Carlita” (Carlito’s Way).

Najważniejszy występ na scenie:

Śpiewałem partię Enjolrasa w „Les Misérables” przed królową na zamku Windsor. Bardzo ważne było też dla mnie osiągnięcie celu, jakim było zaśpiewanie „Upiora w operze”.

Największa wpadka sceniczna:

Kiedy grałem Upiora w teatrze Her Majesty’s, podczas ostatniej sceny w lochu rozpiął mi się mikroport. Kiedy wchodziłem na scenę od strony kulisy zaczął mi zjeżdżać po plecach. Przez całą scenę osuwał się coraz niżej, aż jakimś cudem znalazł się w nogawce spodni. Przeraziłem się, że całe urządzenie z okablowaniem wypadnie mi na scenę. To przecież bardzo emocjonalna sekwencja i publiczność jest wtedy głęboko zaangażowana. Myślałem tylko o tym i byłem przerażony. A jednak mikroport się osuwał. Musiałem przytrzymywać go ręką przez nogawkę spodni. Zaczynało to wyglądać, jakbym się zranił. Im niżej się zsuwał, tym bardziej „rannego” grałem. Kiedy opadł mi do stawu skokowego nadal miałem przed sobą część sceny, więc kuśtykałem, jakbym sobie skręcił stopę. W tym czasie ludzie myśleli już, że wymagam pomocy medycznej, bo nie zacząłem spektaklu w tym stanie. Obsługa sceny czaiła się w kulisach. Najbardziej zawstydzające było to, że postanowiłem nadal utykać na ukłonach, aby publiczność nie pomyślała, że udaję, albo że się wygłupiałem. Żenujące.

Czy uznajesz jakieś przesądy teatralne?

Nie. Staram się przygotować jak najlepiej i być gotowy na wszystko, co się zdarzy.

Jaką książkę kupiłeś ostatnio? I jakie CD?

Ostatnio kupiłem książkę „Hell’s Angels” Huntera S. Thompsona i dwie płyty: „We Are The Same” zespołu The Tragically Hip” i EP z muzyką z serialu „Sons Of Anarchy”.

Wymień pięć osób – żywych lub wskrzeszonych – które zaprosiłbyś na obiad:

Al Pacino, Gordon Downie (wokalista grupy The Tragically Hip), Jamie Murray, Robert Downey Jr i… Jezusa. Z pewnością miałby co opowiadać.

Co cię ostatnio zaskoczyło:

To, że zostałem Upiorem w LOVE NEVER DIES. Choć wierzę w siebie i ciężko pracuję nad doskonaleniem swojej sztuki, otrzymanie tej roli było dość zaskakujące. Uważam, że jest to wielka szansa na stworzenie czegoś wartościowego i podtrzymanie – mam nadzieję – wspaniałej tradycji. Zawsze będę za to wdzięczny. Zaskakujące było także wielkie wsparcie, jakie otrzymałem porzucając rolę Upiora w oryginalnym spektaklu. Niespodzianką było dla mnie również i to, że David Haye wygrał walkę z Nikołajem Wałujewem [boks wagi ciężkiej] – to bardzo radosna niespodzianka.

Kto wywarł największy wpływ na twoje życie:

W zasadzie to Colm Wilkinson [oryginalny odtwórca roli Valjeana w „Les Misérables”] wyznaczył drogę, którą poszedłem i która doprowadziła mnie tu, gdzie teraz jestem. Miałem potem inne inspiracje, jak Daniel Day-Lewis, Heath Ledger czy Al Pacino, ale to Colm był na początku moją najważniejszą inspiracją. Spoglądając z dzisiejszej perspektywy, widzę, że kilku nauczycieli ze szkoły średniej także wywarło wpływ na moje życie. Niestety, kiedy byłem uczniem nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Jak byś siebie opisał w ogłoszeniu osobistym:

Ambitny, pracowity, szczery i z poczuciem humoru.

[Adelphi Theatre – premierowy program teatralny]

Ramin-full

Musicale I - Love Never Dies

Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości