cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

aliciaKeys-100
ALICJA KEYS – HARLEM I ŻELAZOWA WOLA

Ta piękna młoda dziewczyna to największy talent w amerykańskiej muzyce popularnej. Ona ma wszystko – głos, muzykalność i głębię, która mieści całą historię R&B, Beethovena i Chopina.

Często mówisz o fascynacji Chopinem. Co myślisz o jego muzyce?

Uwielbiam Chopina! Moim zdaniem nie ma drugiego kompozytora, którego muzyka byłaby równie namiętna, żarliwa, pełna pasji. Często gram muzykę Chopina u siebie w domu – wyłącznie dla własnej przyjemności – i za każdym razem zaskakuje mnie jego niezwykła wrażliwość. To bardzo specyficzna muzyka, piękna, ale też tak osobista, że mam poczucie, że za każdym razem on przemawia wyłącznie do mnie. Rozumiem, że na jego kompozycje musiały wpływać przeżycia osobiste i dlatego za każdym razem zastanawiam się, co to mogło być. To wspaniały artysta.

Nazwałaś jego muzykę „namiętną i głęboką”. A jak widzisz ją z perspektywy soul?

Jest kilku kompozytorów, których muzyka zawsze zaskakuje mnie głębią: Chopin to pierwszy z nich, ale także Beethoven albo Sati. Oni zawarli w swojej muzyce duszę. Możemy się zastanowić, czym jest – tak naprawdę – muzyka soul. Moim zdaniem jest to muzyka, w której artysta otwiera się całkowicie i daje z siebie wszystko, to znaczy odsłania swoją duszę. Muzyka soul pochodzi z głębi serca i jest absolutnie szczera, czasami szczera do bólu. Taka to jest muzyka i istnieje we wszystkich kategoriach.

Ale zwróciłem uwagę, że nie cała muzyka klasyczna przemawia do ciebie, prawda?

Istnieje wiele utworów klasycznych, które zupełnie mi się nie podobają. Szybkie tempa, taneczne rytmy, cały ten dworski styl, od którego Chopin czy Beethoven byli tak odlegli. To mnie nie rusza. Natomiast bardzo lubię spokojne, molowe melodie – wolne tempo, nastrój, emocje. Muzyka z „oddechem” jest bardziej prawdziwa.

Czy ty sama jesteś cierpliwą osobą? Długo czekałaś na wydanie debiutanckiej płyty.

Chyba rzeczywiście tak jest. Oczywiście nie zdawałam sobie z tego sprawy, kiedy czekałam, żeby moje marzenie spełniło się, a wizja mojej muzyki stała się wreszcie faktem. Wtedy byłam bardzo niecierpliwa i sfrustrowana. Ale teraz cieszę się, że jednak znalazłam aż tyle cierpliwości, bo warto było poczekać. Opłacało się.

W twojej muzyce jest spokój i przestrzeń. Czy ma w tym udział klasyczna edukacja?

Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Spędziłam większą część życia z muzyką klasyczną i nadal zajmuje ona w moim życiu ważne miejsce. Musiała wywrzeć wielki wpływ na to, jak ja sama komponuję – jestem tego świadoma. W moich piosenkach jest przestrzeń i spokój, bo ja muszę mieć przestrzeń i spokój w codziennym życiu – inaczej nie potrafię funkcjonować, muszę mieć czas do namysłu, czas na refleksję. Niewątpliwie klasyka jest ważnym składnikiem mojej muzyki. I mojego życia.

Drugim istotnym składnikiem jest niewątpliwie twoja mieszana rasa, prawda?

Odpowiem ci tak. Lubię myśleć, że tak jest. Chciałabym, żeby tak było. Wiele osób jest przekonanych, że przy mieszanym pochodzeniu, jak moje, można mieć problem z tożsamością i nie wiedzieć, po czyjej opowiedzieć się stronie. Ja w ogóle nie miałam takiego problemu. Uważam wręcz, że byłam w pozycji uprzywilejowanej, ponieważ mogłam wybierać trochę z jednej strony i trochę z drugiej, tak żeby to było dla mnie dobre. W pewnym sensie starałam się odnaleźć w sobie najlepsze cechy obu ras.

A jak to właściwie było z twoim ojcem? Opuścił was? Teraz masz z nim kontakt...

Tak się rzeczywiście stało, kiedy byłam jeszcze mała. Ale może się to stać w każdej rodzinie. Istnieje w Ameryce stereotyp lost black man, uważa się, że „czarni ojcowie” częściej porzucają swoje rodziny. Ale nie znajduje to potwierdzenia w statystyce i na pewno fakt odejścia ojca od mamy i ich rozstania się nie miał nic wspólnego z jego kolorem skóry. Oczywiście moi rozmówcy w Stanach często sugerują, że tak było – powtarzam jednak: to tylko stereotyp i nie zamierzam go podtrzymywać.

Powiedz mi, jak sobie radzisz z określeniem „Roberta Flack nowego pokolenia”?

Nie mam z tym problemu. Bardzo lubię Robertę, często słucham jej muzyki, znam ją osobiście – to wspaniała artystka i porównanie do niej jest dla mnie komplementem. Na szczęście jestem zupełnie odrębną, inną osobą i nie muszę się obawiać etykietki „drugiego kogoś”. Zawsze będę sobą. A porównania tylko mnie w tym umocnią.

Jak wyjaśnisz zainteresowanie ruchem Czarnych Panter? Taka młoda dziewczyna...

Bardzo mnie interesuje cała strona organizacyjna tego ruchu. Bo jest dowodem na to, że można zorganizować poważny ruch i realizować swoje cele, jeżeli tylko ludzie są dostatecznie zmotywowani, żeby to robić. Szczególnie ciekawe jest to teraz, kiedy z perspektywy historycznej, można prześledzić popełnione błędy. Natomiast to, co już wtedy było przeprowadzone należycie, odpowiada moim własnym poglądom.

Czy doszłaś do wniosku, że ruch Czarnych Panter osiągnął stawiane sobie cele?

Nie mogę powiedzieć, że Czarne Pantery w pełni osiągnęły swój cel, ale z pewnością osiągnęły część z tego, co chciały osiągnąć. A to już coś, bo zawsze można sięgnąć po więcej. Oczywiście dzisiaj ruch tego typu nie jest już tak widoczny jak wtedy, ale są pewne postawy i poglądy, które nadal mają znaczenie. Dla mnie i dla wielu innych.

A co najbardziej pociąga cię w ruchach politycznych? To raczej nietypowe hobby.

Przywództwo. To, że dzisiaj nie ma podobnych ruchów wynika z tego, że nie ma odpowiednich przywódców. Uważam, że przywódca musi przejawiać silne wartości moralne. Nie może to być ktoś, komu zależy na pieniądzach, albo na tym, żeby jego twarz trafiła na pierwsze strony wszystkich gazet. To musi być ktoś zupełnie inny.

Czyli nikt z branży muzycznej. Jak to się stało, że twój materiał jest takie dojrzały?

To nie jest kwestia ilości doświadczeń, bo sama ilość o niczym nie przesądza. Moim zdaniem chodzi o głębokość przeżywania. Ja śpiewam o tym, co przeżywam. Jestem osobą wrażliwą na otoczenie, na ludzi. Żywo reaguję na to, co dzieje się wokół mnie. Śpiewam o tym, co przeżywam i to jest najważniejsze. To co czuję wpływa na mnie.

Jak wpłynęły na twoje życie zamachy z 11 września? Byłaś wtedy w Nowym Jorku.

To były wydarzenia, które miały wpływ na cały świat. Uważam jednak, że nikt nie przeżywał ich tak samo, jak mieszkańcy Nowego Jorku. Przecież to jest moje miasto! Przez całe życie chodziłam i jeździłam jego ulicami i te dwie wieże zawsze były na miejscu. Zawsze! Największy wpływ, jaki miało to na mnie osobiście, polegał na tym, że nagle zdałam sobie sprawę, jak kruche jest nasze życie. Jak bardzo delikatną istotą jest człowiek. Inny wniosek był taki: Nie wiemy, kiedy może zaskoczyć nas koniec. Tym bardziej trzeba dobrze żyć – kochać i być kochanym. A to sztuka, dobrze żyć.

To prawda, to prawda. Powiedz mi jeszcze, w jakiej tonacji będzie następny album?

[śmiech perlistym, zmysłowym altem] Podoba mi się to pytanie! Będzie w B-moll!

Czyli pół kroku w górę? Jak przyjedziesz z koncertami do Polski, zapraszam cię na wycieczkę do dworku Chopina. To tylko pół godziny drogi od Warszawy i codziennie grają tam na żywo jego muzykę. Dom wygląda dokładnie tak, jak za jego życia.

Cudownie! Nie mogę się doczekać, kiedy się tam wybierzemy. Tylko nie zapomnij!

[GALA, 2002]

alicia-full

Foto: Sony Music

Popkulturystyka - Wywiady z artystami

Naszą witrynę przegląda teraz 99 gości