cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

BARBARA STREISAND Love Is The Answer – Deluxe Edition
STING If On A Winter’s Night…
TOMASZ STAŃKO Dark Eyes
RAFAŁ BLECHACZ Chopin – koncerty fortepianowe

BARBARA STREISAND Love Is The Answer – Deluxe Edition Columbia (2 CD)

To nie są wykonania jazzowe i nie aspirują do takich. Lecz mierzą wysoko – powinny wytrzymać porównania co najmniej z nagraniami Franka Sinatry z orkiestrą Nelsona Riddle’a. Mistrzem aranżacji jest tutaj wytrawny Johnny Mandel, który nagrywał już i z Sinatrą i ze Streisand, sensację zaś stanowi fakt, że produkcji albumu podjęła się… Diana Krall. Co więcej, wsparła koleżankę własnym kwartetem, zasiadając przy fortepianie (drugi dysk Deluxe Edition zawiera ten sam wybór nagrań bez orkiestry i dopiero takie zestawienie sprawia, że jest to album doskonały). A że repertuar jest dosyć przewidywalny? To nie może być zarzutem w stosunku do takich standardów, jak „In The Wee Small Hours Of The Morning” czy „Smoke Gets In Your Eyes”. Nieporównana emisja Barbry Streisand czyni z nich prawdziwe klejnoty, a oszczędny, liryczny akompaniament Diany Krall, przynosi chwałę jej zdyscyplinowanej pianistyce. Jedyne uzasadnione zastrzeżenie do tego perfekcyjnego projektu, to stałość tempa – na całym albumie nie ma ani jednej żywej piosenki, są tu praktycznie same „ballady”.

STING If On A Winter’s Night… Deutsche Grammophon

Sting nie potrafi robić rzeczy tuzinkowych. Nie musi, jednak przede wszystkim nie potrafi. Energiczny i kreatywny jak zawsze – nie szkodzi, że wyciszony od wielu lat – zachęcony do wydania płyty „świątecznej”, przygotował wspaniały album tematyczny poświęcony zimie. Od starych angielskich ballad („The Snow It Melts The Soonest”), przez transkrypcje Purcella („Now Winter Comes Slowly”) i Schuberta („The Hurdy-Gurdy Man”), po utwory współczesne („Soul Cake” z udziałem znanych z koncertów Leonarda Cohena wokalistek The Webb Sisters), a nawet własne („Lullaby For An Anxious Child”). Soliście towarzyszy imponująca plejada muzyków, grających na tak oddalonych w czasie instrumentach, jak lutnia (Edin Karamazov) czy perkusja (sam Jack DeJohnette). I reprezentujących tak różne gatunki jak rock’n’roll (Lisa Fisher, wokalistka The Rolling Stones), folk (mandolinista David Mansfield) i jazz (trębacz Chris Botti). Album adekwatnie zamyka kompozycja Bacha ze słowami Stinga, „You Only Cross My Mind In Winter”. Obniża się tylko głos Stinga, poziom muzyki rośnie.

TOMASZ STAŃKO Dark Eyes ECM

Co za wspaniała niespodzianka! Św. Mikołaj nie przyniesie w tym roku piękniejszej płyty. Ale nie dlatego, że – jak on sam – znaczna część muzyki prezentowanej przez nowy zespół polskiego trębacza ma skandynawskie pochodzenie. Po prostu Tomasz Stańko dokonał po raz kolejny śmiałego zwrotu i… stworzył muzykę tak poruszającą, jakiej nie słyszeliśmy już długo (przypomina się inny album mistrza, „Litania” z 1997). Stańko otoczył się w tym wydaniu muzykami ze Skandynawii i nieco zelektryfikował brzmienie (m.in. gitara basowa zamiast kontrabasu) – świetnie wpasował się w jego konwencję młody duński gitarzysta, Jakob Bro. Na album składa się głównie muzyka autorska, są też dwie kompozycje Krzysztofa Komedy (m.in. „Etiuda baletowa No. 3”). Trzeba podkreślić rzadki artyzm i niebywałą perfekcję w użyciu studia nagraniowego – nagrywanie muzyki to także sztuka. Płyta „Dark Eyes” jest audiofilskim marzeniem, paletą barw przede wszystkim (matowych, ciemnych), ale też umiejscowionych w tajemniczej, hipnotyzującej wręcz głębi. To jest muzyka na zespół i przestrzeń.

RAFAŁ BLECHACZ Chopin – koncerty fortepianowe Deutsche Grammophon

Zaskakujące połączenie – młody pianista, leciwy dyrygent, jedna z najsłynniejszych sal świata i bodaj najlepsza dziś w świecie orkiestra. Rafał Blechacz nagrał koncerty Chopina pod batutą Jerzego Semkowa w słynnym amsterdamskim Cocncertgebouw z towarzyszeniem tamtejszej Orkiestry Królewskiej. A jednak ze wszystkich elementów tej misternej (i ambitnej) układanki, najlepiej wypada właśnie młody polski pianista. Orkiestra brzmi rutynowo (co nie znaczy źle, lecz nie są to wykonania porywające) – może po prostu jej związki z dyrygentem były zbyt luźne. Semkow własnej koncepcji koncertów nie ma, stara się prowadzić te niedoskonałe dzieła z możliwą płynnością. Natomiast Blechacz czuje się w obu koncertach, jak ryba w wodzie. Błyszczy, ale nie daje się ponieść nadmiernemu entuzjazmowi, trzyma też na wodzy rubata (których nie tolerował sam Chopin). Słuchając tych koncertów warto pamiętać, że są dziełami bardzo młodego Chopina. Powstały jeszcze w Polsce, w latach 1829 i 1830. Dojrzali pianiści miewają z nimi kłopoty. Młodość Blechacza jest w tym repertuarze atutem.

[ZWIERCIADŁO, 2009]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 70 gości