cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

DBrundi_1_small
BRUNDIBÁR - opera dla dzieci

Muzyka: Hans Krása
Libretto: Adolf Hoffmeister
Angielska wersja libretta: Tony Kushner

Przekład: Daniel Wyszogrodzki


AKT I

01 Scena pierwsza


Wczesny poranek. Dwoje dzieci, mały chłopiec i mała dziewczynka,

idą ulicą miasteczka. Przyglądają się im OKNA.


OKNA:

Oto cały mały świat

Oto siostra, oto brat

Mama chora, słabo z nią

Ojciec ich musiał iść na front

PEPICZEK:

Jestem Pepiczek, kłaniam się

Aninka moją siostrą jest

Martwi nas mama, słabo z nią

PEPICZEK + ANINKA:

Tata nasz musiał iść na front

PEPICZEK:

Zjawił się doktor Jak-mu-tam

ANINKA:

W te pędy owędy tutaj gnam!

PEPICZEK:

Potem pokazał, że się zna –

ANINKA:

Uchem osłuchać mamę chciał

PEPICZEK + ANINKA:

W głowę podrapał się pod włos

Coś jej dolega, nie wiem co…

Dzieci – na jednej nodze biec!

Mleko najlepiej podać jej

OKNA:

Gdy mama uśnie, biec-biec-biec

Mleko to lek – najlepszy lek

PEPICZEK + ANINKA:

Mama usnęła, chodźmy więc

Mleko to najlepszy lek


02 Scena druga


Ulica zapełnia się ludźmi. Pojawia się LODZIARZ, PIEKARZ i MLECZARZ –

każdy z wózkiem pełnym towarów.


LODZIARZ [mówi]:

Najzimniejsze lody mam

Niech łakomczuch się nie spieszy

Szkoda loda – po co tak?

Niech łakomczuch się nacieszy

Wa-nil-io-we

Cyt-ry-no-we

Mig-dał-ko-we

An-gi-no-we

Mleczne, smaczne, lodowate

Kto nie lubi lodów latem?


03 Scena trzecia

Ludzie gromadzą się wokół wózka LODZIARZA.


OKNA:

Każdy lubi lody latem

Pod parasol biegnie zatem

PIEKARZ [mówi]:

Prosto z pieca, ciepłe jeszcze

Z najlepszego ciasta w mieście

Bułki pszenne i rogale

Pumpernikiel nawet mam

Ja się tu nie chwalę wcale

Chleb mam wiejski i razowy

Co dzień piekę go na nowo

Prosto z pieca, daję słowo!

Ludzie tłoczą się wokół PIEKARZA i jego koszy z pieczywem.

OKNA:

Sprzeda wszystko bez wyjątku

I upiecze od początku

MLECZARZ:

Mleko! Mleko! Mleko! Mleko!

Wprost od krowy!

I dla dzieci i dla matek

Nawet kot umoczy łapę

Świeże, zimne mleko, mleko

Masło mam i ser
 

04 Scena czwarta


Wszyscy otaczają MLECZARZA.


OKNA:

To miły sercu dźwięk

Mleczarz tak dzwoni

A jego mleko jest

Dobre dla mamy

PEPICZEK + ANINKA:

Pan mleczarz – zmartwień kres

Wleje nam mleka

Ono lekarstwem jest

A mama czeka

MLECZARZ:

Wiem dobrze jedną rzecz

Nie jestem głupi

Mleko to zdrowie więc

Trzeba je kupić

OKNA:

Mleczarz leje pełen dzbanek

Gdy zapłatę swą dostanie

MLECZARZ + OKNA:

Nie masz grosza – nie pij mleka

Nawet kot w kolejce czeka

PEPICZEK + ANINKA:

Pan tyle mleka ma

Pan sobie kupi chleb

My nie mamy nic a nic

Biedna mama chora jest

PEPICZEK + ANINKA + OKNA:

Panie Mleczarzu, niech

Da nam pan mleka

Mleko jest zdrowe

Zdrowe, zdrowe


05 Scena piąta


Z tłumu wyłania się POLICJANT i zwraca się do dzieci.


POLICJANT:

Wszystko w życiu ma swą cenę

Ty za wszystko więc płać

Skoro nie stać cię na zbytki

Kupuj na co cię stać

Mleczarz ma bielutką czapkę

Piekarz fartuch jak łach

Chleb powszedni jest dla wszystkich

Mleko pije – kto ma

Niech pieniądze więc zarabia

Kto nie liczy na cud

Kto wygląda manny z nieba

W oczy zajrzy mu głód

ANINKA [mówi]:

Chora mama czeka

Mleko jest jak lek

PEPICZEK [mówi]:

Lecz nas biednych nie stać

Na mleko czy chleb


06 Scena szósta


Pojawia się kataryniarz BRUNDIBAR i gra na katarynce. Dzieci przyglądają się ludziom kupującym lody, pieczywo i mleko.
Widzą, jak ludzie wrzucają monety do puszki kataryniarza.


ANINKA [mówi]:

Popatrz tylko na to:

Kto zarabia grosz

Może kupić mleko

Albo jeszcze coś

PEPICZEK zwraca się do POLICJANTA.

PEPICZEK [mówi]:

A kataryniarz, panie policjancie?

Jemu też płaci widz

A nie ma nic prócz muzyki

Nie sprzedaje więc nic

POLICJANT [mówi]:

Towaru brak – to fakt

Potrafi tylko grać

Tak ładnie jednak gra

Że grosik warto dać

ANINKA [mówi]:

Pepiczku, Pepiczku

Mam pomysł – o tak!

Śpiewajmy piosenki

Zapłacą i nam

PEPICZEK [mówi]:

Tak, Aninko – na wesoło

Zaraz się tu zbiegną wkoło

PEPICZEK + ANINKA [mówią]:

Co śpiewamy? Co byś chciał?

„O kocie, co pogonił psa”?

„Wiosenny wiatr”? „Księżyca blask”?

Lub… tak! Tę piosenkę każdy zna:


07 Scena siódma


PEPICZEK + ANINKA:

Gdy jesienne przyszły chłody

Gęsi leciał sznur

Tata słysząc ich wołanie

Tak wtórował mu:

Gęsi-gęsi po co wam to

Zimą nie jest źle

Zawsze chętnie was ogrzeje

Mój kuchenny piec

Nikt nie zwraca uwagi na dzieci, zmieniają więc piosenkę.

PEPICZEK + ANINKA:

Tak jak wędrowny ptak

Srebrem na niebie lśni

Gdy skrywa domu dach

Nasze podniebne sny

On w samolocie swym

Dotknąć może gwiazd

Lecz wróci do nas nim

Nowy dzień zbudzi tu nas

Gdy stąd machamy mu

Wiemy, że widzi nas

Bo z wysokości chmur

On widzi cały świat

My polecimy też

Też dosięgniemy gwiazd

Lecz powrócimy by

Pod swój dach zdążyć na czas

Ludzie nadal ignorują dzieci i wrzucają monety kataryniarzowi.

ANINKA [mówi]:

Nikt nie widzi dwojga dzieci

I nie słucha nikt piosenki

PEPICZEK [mówi]:

Zaczarował ich – niestety

Polubili dziwne dźwięki

ANINKA [mówi]:

Jak skowronek śpiewam, lecz

Nikt nie słucha, a w czym rzecz?...

PEPICZEK [mówi]:

W tym, że chciwy kataryniarz

Kręci korbą jak najgłośniej

Bo zagłuszyć chce nasz śpiew

ANINKA [mówi]:

Hałasuje tak donośnie!

I od lat gra tu co dzień

PEPICZEK [mówi]:

Wiesz, kto by zebrał więcej braw?

Tańczący niedźwiedź – albo dwa!

Dzieci zaczynają tańczyć do muzyki kataryniarza, naśladując tańczące niedźwiedzie.

MLECZARZ [mówi]:

Czy niedźwiedź tu legalny jest?

LODZIARZ [mówi]:

Nie! Mogły zerwać się z łańcucha

PIEKARZ [mówi]:

Może to grizzly – czy ktoś wie?

BRUNDIBAR [mówi]:

Bachory dwa – mnie nie oszukasz!

Kraść tutaj chcą!

POLICJANT [mówi]:

Rozejdźcie się!

BRUNDIBAR [mówi]:

A jak to patrzy… Na psa urok!

Rozejdą się? Lecz nie na długo

Para żebraków, warto ich zakuć

I jeszcze będą mi się dąsać –

Czy ktoś pozwolił im tu pląsać?

PIEKARZ [mówi]:

Okropna mała – słyszał kto?

Śpiewała, jakbyś pan tłukł szkło!

BRUNDIBAR [mówi]:

Zgraja przybłędów

Daję słowo…

LODZIARZ chwyta dzieci i prowadzi do POLICJANTA.

LODZIARZ [mówi]:

Na co pan czeka? Aresztować!

BRUNDIBAR [mówi]:

W takich warunkach grać nie będę

POLICJANT [mówi]:

Do mnie tu, anarchiści – pędem!

PEPICZEK + ANINKA [mówią]:

Przepraszamy, panie władzo

Nie będziemy już przeszkadzać

BRUNDIBAR [mówi]:

Więcej was tu widzieć nie chcę

Wiecie, gnojki, kim ja jestem?

PEPICZEK + ANINKA [mówią]:

Pan tu jest Kataryniarzem

I zrobimy co pan każe

BRUNDIBAR [mówi]:

Dalej! Jazda! Paszoł won!

MLECZARZ [mówi]:

Szkoda, mleka mieli wziąć…


08 Scena ósma


BRUNDIBAR:

Jak ja nienawidzę dzieci

Niech pogubią się w zamieci

Niech wytrują je choroby

Niech się wreszcie cicho zrobi

Ich rodzice zwariowali

Tylko by je nagradzali

Ja perswazję wolę kar

Bo ja jestem Brundibar

Mam ja sekret – ani słowa!

Tajemnicy swej dochowam

Nim dzisiejszy miałem wzrost

Sam dostałem nieraz w nos

Kiedy byłem mały – dranie

Nieraz mi spuszczali lanie

Brałem baty jako brzdąc

Ale rosłem, że ho-ho!

Coraz większy, coraz śmielszy

Aż dostrzegłem, że są mniejsi

Wielkie nieba! Czy ja śnię?

Niech się mali boją mnie!

Teraz każdy mnie poważa

Małpą jest kataryniarza

Bardzo mi się to podoba –

Chyba lubię dominować…

Wszyscy tańczą jak ja zagram

Katarynka ich dopadła

Moja wola jest tu prawem

A sprzeciwu nie uznaję!

Kto tu rządzi, jak nie ja?

Pan –

Kataryniarz Brundibar!

Grając, BRUNDIBAR odchodzi z puszką pełną pieniędzy. Ludzie rozchodzą się. Zmierzcha, wydłużają się cienie.
ANINKA i PEPICZEK wychodzą zza beczki na deszczówkę.

ANINKA [mówi]:

Nie mamy mleka, idzie noc

PEPICZEK [mówi]:

Okropny człowiek

Poszedł stąd

ANINKA [mówi]:

Jestem zmęczona, spać już chcę

PEPICZEK [mówi]:

Zmierzcha – i cienie budzą się…

Dzieci zwykle śpią w swych domach

ANINKA [mówi]:

Tam nie myśli się o gnomach…

PEPICZEK [mówi]:

Siedźmy cicho aż do dnia

ANINKA [mówi]:

…o duchach, które robią: Łaaa!

PEPICZEK [mówi]:

Dość, Aninko, przestań proszę

Bo są rzeczy jeszcze gorsze

ANINKA:

Mnie przeraża Brundibar

PEPICZEK:

Bo on jest inaczej groźny

ANINKA:

Czy śpiewania nam zazdrości?

PEPICZEK:

Lecz teraz śpi

ANINKA:

Wciąż się trzęsę

Tracę głos i drżą mi ręce

PEPICZEK + ANINKA:

Choćby ktoś ochrypnąć miał

I tak nie wygra z katarynką

My za mali

ANINKA (+ PEPICZEK):

Mało nas

[mówi]

Przydałby się ktoś w sam raz

Przylatuje rozćwierkany WRÓBEL.

WRÓBEL [mówi]:

Jak ja! O tak!

ANINKA [mówi]:

Mówiący ptak!

WRÓBEL:

Tra-la-la-li

Mocny jest zbir

By słabych prać

Musimy wraz

Lekcję mu dać

Z kocią lekkością podchodzi KOCUR.

KOCUR:

W świetle księżyca

Patrzę z ukrycia

Widzę, co tu dzieje się

Łapię mysz i… wróbla też

WRÓBEL:

Wielkie nieba!

Tra-la-li-li

Chciałbym wiedzieć

Co Pan Kocur

O tym myśli?

KOCUR:

Myśleć nie lubię

Patrzę – rozumiem

Kotu sprzyja noc i mgła

Chcesz pomocy?

Wołaj psa

Podskakując wpada PIES.

PIES:

Zając szybszy jest niż łoś

Mówi kucharz: zwierza znoś

Nie poradzi nic samotny pies

Lecz gdy wyślesz kilku z nas

Zając nie ma żadnych szans

I dziczyznę w sosie będziesz jeść

WRÓBEL:

Sam sobą rządź

Dzielny mi bądź

Zbirom mów: Nie!

Ważna to rzecz

Tyrani – precz!

PIES:

Pies to wie – a gryzą psy

Sam gryźć chcę, tę ciała część

Na której siada kataryniarz zły

PIES + KOCUR + WRÓBEL:

Nasze to miasto, a w związku z tym

Wiemy gdzie dzieci mieszkają w nim

A więc zwołajmy je

Biegiem zbierajmy je

Szybko spotkajmy się

I wspomagajmy się

A kiedy wstanie dzień

Łajdak wystraszy się

Trzy setki dzieci i

Mały jest Brundibar

A razem z wami to

Jest w sumie trzysta dwa

Ten niecny Brundibar

Już nie przerazi nas

Dzieci zasypiają.

PIES + KOCUR + WRÓBEL:

Księżyca srebrny blask

Niech im jaśnieje w snach

Niech o swej mamie śnią

I mlekiem leczą ją

Pepiczku – masz tu nas, nie bój się

Aninko – masz tu nas, nie jest źle

Spokojnym śpijcie snem

Niedługo wstanie dzień

Nie jest źle –

Smutki kończą się


KONIEC I AKTU

(09 Serenada)


AKT II


10 Scena pierwsza


Księżyc się chowa, wstaje słońce. KOCUR, PIES, PEPICZEK i ANINKA śpią.

WRÓBEL poćwierkuje.


WRÓBEL:

Tra-la-la-li

Ćwierkam co sił

Chowa się mrok

Budzi się świt

Budź się i ty

KOCUR:

Słońca nie kocham

Bo to głupota

Budzić się w połowie snu

Jak najszybciej nocko wróć

PIES:

Wszyscy wstają, ale szał

Dzień się budzi: Hau-hau-hau!

Dziś nauczkę musi dostać drań

Na was dzieci także czas

Baczność – spocznij – naprzód marsz!

I ty też leniwy kocie wstań

PIES + KOCUR + WRÓBEL [mówią]:

Pepiczek wydał z siebie ryk

PEPICZEK [mówi]:

Kto przerywa moje sny?

PIES + KOCUR + WRÓBEL [mówią]:

Aninka także ziewa w głos

ANINKA [mówi]:

To Wróbelek! Mija noc…

Dzień dobry, Pepiczku!

PEPICZEK [mówi]:

Dzień dobry, Aninko!

PIES + KOCUR + WRÓBEL [mówią]:

To nowy wstaje dzień

Nad chłopcem i dziewczynką


11 Scena druga


Dzieci i zwierzęta śpiewają przy porannej gimnastyce.


PEPICZEK + ANINKA + PIES + KOCUR + WRÓBEL:

Kogut już zapiał raz

Słońce się śmieje z nas

Niebo niebieskie jest

Księżyc nadąsał się

Budzić się czas!

Budzika dzyń-dzyń-dzyń

Dobiega a wraz z nim

Dziecko przeciąga się

Już nie ociągaj się

Wstawaj i ty!

Kogut i budzik to

Dobrzy znajomi są

Możesz im ufać gdy

Do szkoły trzeba iść

Wie to i śpioch!
 

12 Scena trzecia


Ulica ożywa. Ludzie udają się w swoich sprawach witając poranek.


OKNA:

Milka już otwiera drzwi

Hanka wstawia w okno kwiat

Olga tu z gazetą gna

Ida czyta co i jak

Irma bierze psa na smycz

Luba czyści biały piec

Helka ciasto będzie piec

Po kawałku wszystkim da

Mała Ewa śpiewa

A gospodarz domu w oknie

Choć zamożny – patrzy…
 

13 Scena czwarta – marsz uczniów
 

Liczni uczniowie wychodzą z domów z tornistrami. KOCUR, PIES i WRÓBEL zatrzymują dzieci i zwracają się do nich.


PIES + KOCUR + WRÓBEL [mówią]:

Dzieci – stop!

Jest ważna sprawa

To ratunek nie zabawa

Na wagary trzeba iść

WRÓBEL:

Biedni są – szukają mleka

Wspólnie pomożemy im

A przybyli tu z daleka

KOCUR:

Mleko jest dla chorej matki!

WRÓBEL:

Śpiewać chcą za małe datki

Lecz ni grosza nie zebrali

Bo ten łajdak, Brundibar

Widząc, że są tacy mali

Przegnał ich

PIES:

A mają dar

Lecz łatwo mu zagłuszyć śpiew

Pokażmy im, czym przyjaźń jest!

PIES + KOCUR + WRÓBEL:

Wszak my także mamy głos

I w jedności nasza moc

Upadają dyktatorzy

Precz z tyranem!

Kto pomoże?

Uczniowie naradzają się i odpowiadają.

UCZNIOWIE –

PIERWSZA GRUPA:

My wygramy

Mleko mamy

My wygraną

Wyśpiewamy

UCZNIOWIE –

DRUGA GRUPA:

My wygramy

Mleko mamy

My wygraną

Wyśpiewamy

UCZNIOWIE –

TRZECIA GRUPA:

My wygramy

Mleko mamy

My wygraną

Wyśpiewamy

UCZNIOWIE RAZEM:

Mleko mamy!

Uczniowie biorą za ręce ANINKĘ i PEPICZKA i wychodzą prowadzeni przez PSA, KOCURA i WRÓBLA, planując strategię. A w tym czasie…


14 Scena piąta


BRUNDIBAR:

Witam panów, witam damy

Katarynka was omami

Kto się tu bogacić ma

Jak nie ten, kto dla was gra

Ja nie muszę śpiewać pieśni

Mam tu w korbie pół orkiestry

Komu polkę? Komu walca?

Wasza kieszeń, moja racja

Kto tu rządzi, jak nie car?

Pan –

Kataryniarz Brundibar!

Powracają PIES, KOCUR, WRÓBEL, ANINKA i PEPICZEK wraz z uczniami.

Grający na katarynce BRUNDIBAR nie zauważa ich.

PIES:

Chór do boju – raz, dwa, trzy!

Nadszedł czas na próbę sił

Zdziwi się ten podły Brundibar

KOCUR:

Kto już nie może

Niech nam pomoże

Myśli, że tu królem jest

Dzisiaj jednak zdziwi się

PIES:

Pożałuje swoich win

Chodź, Kocurze – pokaż kły

Ty Wróbelku dzieci szukaj nam

WRÓBEL odlatuje. Kiedy PIES i KOCUR śpiewają,

ANINKA i PEPICZEK zachęcają ich do ataku.

PEPICZEK + ANINKA [mówią]:

Pies i Kocur, ptak i dzieci

Hau i miau i hej i ćwir –

Jeden biegnie, drugi leci

Przeciwników znalazł zbir

WRÓBEL kołuje nad sceną i ląduje.

WRÓBEL:

Szkoła już wie

Byłem już tam

Pomoc chcą nieść

Belfer co sił

Dzwoni: Bim-bam!

Wolny dał dzień

Pomóc nam chcą

Biegną tu więc

Woła kto żyw:

Hip-hip! Hurra!

PIES, KOCUR i WRÓBEL atakują BRUNDIBARA.

BRUNDIBAR:

Psik! Uciekaj ty brudasie

Zabierz swoją kocią łapę

Au! Zawołam policjanta

I odwiezie cię w kajdankach

Siad, powiadam! Przestań szczekać!

Katarynki mi nie tykaj!

Zostaw mnie, ty bydlę głupie

Och, ten pies mnie ugryzł w…

[DW: d/pupę, ale najlepiej nie dopowiadać;

ew. wersja soft]:

Zostaw mnie, ty głupie bydlę

Och, ten pies mnie ugryzł…

w tyłek!
 

15 Scena szósta


PIES goni kataryniarza. Potem, na znak dany przez ANINKĘ, rozbrzmiewa fanfara i uczniowie zbierają się w chór stając przed pustą kanką na mleko. BRUNDIBAR patrzy zadziwiony, jak ANINKA i PEPICZEK dyrygują chórem uczniów śpiewając z nimi kołysankę.


ANINKA + PEPICZEK + UCZNIOWIE:

Tam w piwnicy ciemno jest

Tam na dachu wicher dmie

Każde dziecko jest u siebie

Każde dziecko dobrze wie

Że gdy noc rozkłada koc

Kołysanki śpiewa się

Mama tak śpiewa dziś:

Dziecko, nadejdzie czas

Ty zaczniesz śpiewać i

Samotna będę ja

Zbieraj się stąd, ptaszku

Lecieć czas

Czemu tak

Wiosny żal

Lato w nas

Czeka świat

Więc lecieć czas

Szumi las, rzeki nurt

Szarych chmur płynie sznur

Dzień za dniem ginie gdzieś

Dziecko, to wszystko mknie

Zdrowo więc rośnij nam

Może uśmiechniesz się gdy

Wspomnisz kiedyś jak…

Myła cię, golasku

Wody plusk

I jej śpiew

Dotyk ust

Ciepło słów:

„Mały mój –

pamiętaj mnie…

Szumi las, rzeki nurt

Szarych chmur płynie sznur

Dzień za dniem ginie gdzieś

Lat wiele dźwigasz już

Masz – mamo – siwy włos

W starej kołysce chłód

I ptak odleciał stąd

Zbiera się tłum zasłuchanych ludzi, wśród nich POLICJANT, MLECZARZ, PIEKARZ

i LODZIARZ. W ciszy wrzucają dużo monet do kanki na mleko. PEPICZEK zagląda…

PEPICZEK [mówi]:

Nie do wiary! Aninko!

Wiaderko jest pełne!

ANINKA [mówi]:

Hej, Mleczarzu

Pan gotowy?...

Proszę mleka

MLECZARZ [mówi]:

Już się robi!

BRUNDIBAR [mówi]:

Nie tak szybko! Co, do kata!

MNIE należy się zapłata!

Dobre sobie! A ty gdzie?

(Przestań mnie podgryzać, psie!)

Chcesz tym płacić? Chyba kpisz!

W moim mieście to mój czynsz!

BRUNDIBAR wyrywa pieniądze. PIES, KOCUR i WRÓBEL – odpowiednio – szczekają, miauczą i ćwierkają.
Uczniowie, prowadzeni przez ANINKĘ i PEPICZKA, otaczają BRUNDIBARA, który rzuca kankę z pieniędzmi i ucieka.
 

16 Scena siódma – finał
 

WSZYSCY:

Niech biją w bębny bo

Bandyta znika stąd

Niech nam orkiestra gra

Zwinął się Brundibar

A skąd ten nagły zwrot?

Po prostu stąd, że łotr się zląkł

Słuchajcie: W grupie jest moc!

Nikt nie podskoczy nam

Gdy człowiek nie jest sam

W tym sekret jest cały!

PEPICZEK [mówi]:

Panie, panowie i

Dzieciaki – zwłaszcza wy

Dzięki, et cetera

Kończy się opera

ANINKA [mówi]:

Bo to już finał jest

A my spieszymy się

Do mamy – słabo z nią

Lecz mleko zbawi ją!

WSZYSCY:

Bo pomoc znajdzie się

Pod niebem i na dnie

Bywa, że jest tuż-tuż

Lub szukać trzeba jej

Lecz gdy pomocna dłoń

Pojawi się – nie odrzuć jej

Bezcenna bowiem to rzecz!

O swoje śmiało walcz

Gdy wiesz, że rację masz

W tym sekret jest cały!

Gdy cię nęka zbir

Mów, że nie boisz się

Łobuz samotny jest

(A) Kto przyjaciół ma

Ten nigdy nie jest sam

BRUNDIBAR wkrada się z powrotem na scenę i zwraca do publiczności.

BRUNDIBAR:

Myślą, że przegnali mnie

Nie tak szybko – jeszcze nie…
To by było zbyt radosne

Życie nie jest takie proste

Świat szanuje tylko silnych

Znika jeden – przyjdzie inny

Ja też wrócę, moi drodzy

Nikt mi wrócić nie przeszkodzi

Przed zachodem nie chwal dnia

Bo ja jestem… Brundibar!

BRUNDIBAR znika!

WSZYSCY:

Każdy zbój to tchórz

A ty się nie bój – nie!

Razem trzymajmy się

(Bo) Kto przyjaciół ma

Ten nigdy nie jest sam


KONIEC


Prapremiera polska: Teatr Wielki w Poznaniu (2009)

z_Ela_i_my_2

Od lewej:
Marek Braun (scenografia i kostiumy), Beata Redo-Dobber (reżyseria), Ela Stein Weissberger (gość honorowy), Daniel Wyszogrodzki (przekład)

Musicale I - Brundibar (opera)

Naszą witrynę przegląda teraz 93 gości