cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

ZUPA Z KURZEJ PŁETWY/TŁUSTA WĄTROBA/WIELKIE ŻARCIE

Kult kulinarny jest jednym z najbardziej demokratycznych kultów, albowiem człowiek je odkąd pamięta, zaś człowiek myślący je zwykle to, na co ma ochotę. Europa jest pod tym względem kontynentem uprzywilejowanym. Należy do tzw. pierwszego świata (w kontekście kulinarnym: świata pierwszej kategorii) – polega to na tym, że jadłospis nie umyka tu na drzewa z taką chyżością, jak np. w Afryce.

Z bólem przyznaję, że największy wkład do kuchni europejskiej wniósł Brytyjczyk, Lord Sandwich – twórca niezastąpionej kanapki. Podobno był namiętnym graczem i kazał sobie podawać „wszystko razem na kawałku chleba”, aby nie wstawać od kart. Anegdotę, według której lord powiedział tylko: Niech stanie się kanapka (i stała się) należy włożyć pomiędzy bajki. Dobrej kanapki nie da się zrobić na odwal.

Osobną kategorię kanapek stanowią te z gorącym (choćby teoretycznie) „wkładem”. Najbardziej spopularyzował się hamburger i nie chodzi tu bynajmniej o mieszkańca Hamburga, miasta założonego przez Karola Wielkiego w całkiem innym celu. Faktem jednak jest, że odkrycie mielonego na bułce odniosło sukces o międzygalaktycznej skali – drobne różnice w detalach nie mają nic do rzeczy. Skład mielonego pozostaje niezmienny (czytaj: nieznany), bułka zaś niejedno ma imię. Na przykład w Polsce przyjęło się – także niemieckie – określenie kaj-zerka (po śląsku: gdzie tak patrzy). Naszym odpowiednikiem hamburgera jest „zapiekanka” – mieszkanka Zapiecka?

Europejski jadłospis zmieniał się i rozwijał. We Francji zmienił się tak dalece, że nazwano go menu (na pamiątkę odkrywcy kuchni chińskiej, Menuchina). Francuzom zawdzięczamy wynalezienie sera – jego powstanie było efektem zakwaszenia mleka po burzy. Legenda głosi, że Francuz który pozostawił mleko przed burzą, oddawał się w tym czasie praktykom wskazującym na „skłonności do kultu płodności”. Czyżby tłumaczyło to typową dla tego kraju różnorodność gatunków sera? Ważny szczegół – mleko pochodziło od kozy. Zwierzę to – po francusku
cheuvre – dało imię kultowemu samochodowi amerykańskiemu o nazwie chevrolet (czyli po prostu „koziolot”).

Amerykanie wnieśli istotny wkład do kuchni światowej. Ich ulubioną potrawą jest hot-dog – parówka z wołowiny wetknięta w falliczną bułeczkę rodem z Frankfurtu. (określenie „frankfurter” wywołuje u mieszkańców tego miasta spuszczenie powiek). Nazwa „gorący pies” wywodzi się z czasów wielkiego kryzysu, kiedy wołowiny nie było w Ameryce nawet na lekarstwo, a przecież najważniejsze to zjeść coś ciepłego. Amerykanie mają też bzika na punkcje kurczaków – od 1992 roku spożywają więcej drobiu niż wołowiny. Przeciętny obywatel USA pałaszuje 40 kg kurczaków rocznie! To fakt – najbardziej kultową potrawą naszych czasów okazuje się
fried chicken

Najbardziej kultową potrawą świata antycznego był pasztet ze słowiczych języczków, ulubione danie Kaliguli. Cesarz wzbudzał przerażenie, co potwierdzają liczne źródła oficjalne (Tacyt). Nieoficjalnie jednak (podają to źródła niezależne, m.in. Barbarian Broadcast Company) wiadomo, że kucharze robili go w trąbę jak chcieli i – ryzykując życie – dodawali do pasztetu zwykłą gęsią wątróbkę (w proporcji jeden do jednego). Zwracam uwagę na ten fakt, bo gęsia wątróbka powraca w naszych rozważaniach.

Bo skoro o pasztecie mowa… Za pierwszą w świecie uważa się kuchnię francuską, ale czas zadać kłam temu stereotypowi. Daremnie szukać w niej potraw kultowych – badania przeprowadzone wśród Francuzów wykazały, że naród ten szczyci się tylko jedną potrawą, która jest przedmiotem bałwochwalczego uwielbienia. Nie są to wcale ostrygi, kozie sery, ani inne afrodyzjaki, a pasztet z gęsich wątróbek,
foie gras, czyli –  po francusku – tłusta wątroba. I kto mówił, że tłusto jedzą tylko Polacy i Eskimosi?

Polską potrawą narodową jest – tradycyjnie – schabowy z kapustą i z ziemniakami. Mało to wyrafinowane danie, ale skuteczne. Natomiast prawdziwym kultem cieszy się w naszym kraju zupa pomidorowa. Ostatnio powstała nawet organizacja zrzeszająca jej wielbicieli, a takim uznaniem nie szczyci się nawet
Chateaubriand. Osobny temat, to pierogi (w pojęciu obcokrajowców nieodłączne wyposażenie Polaka w kosmosie). Był czas, kiedy kultowym statusem cieszyły się „ruskie”. A to dlatego, że niektórzy wypisywali sobie na koszulkach: Nie lubię ruskich… (z przodu) …pierogów (z tyłu). Byli to tzw. partyzanci kulinarni. W 1981 roku straszono nas, że „ruskie” zrobią się nagle z mięsem, ale w roku 1989 okazało się, że one też leniwe. Strachy na Lachy.

Jedzeniem najbardziej straszył kultowy film „Wielkie żarcie” (
La Grande Bouffe – reż. Marco Ferreri, 1973), w którym kilku gentlemanów postanowiło pożegnać się z tym światem umierając z przeżarcia. Krytyka pisała, że reżyser ukazał „jedzenie jako metaforę egzystencji”. To było ambitne, europejskie kino. Natomiast egzystencję jako metaforę jedzenia – czytaj: amerykańskie kino dla mas – zafundował nam Spielberg w filmie „Szczęki”. Ale płetwa rekina (nawet mutanta) to najwyżej materiał na zupę rybną, nie na alegorię losu. Los rekina jest nieskomplikowany: pożeram więc jestem.

Mój prywatny stosunek do zupy z płetwy rekina (kultowa potrawa na wielu wyspach Pacyfiku) wyraża się nadzieją: Może dopóki ja nie jem rekinów, one nie zjedzą mnie? A na koniec – życząc wszystkim smacznego – przypominam jedenaste przykazanie: Nie jedz drugiemu, co tobie niemiłe.

[URODA, 2000]

Popkulturystyka - Kulturystyka

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości