cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

AUDIENCJA U MYSZY

Najstarsze znane cywilizacje oddawały cześć zwierzętom, co – w aspekcie tego, czemu (a zwłaszcza komu) oddajemy cześć dzisiaj – nie wydaje się złym pomysłem. Pogląd, według którego zwierzęta mają duszę, właściwy był pierwotnym wierzeniom religijnym i nosi nazwę animizmu. Obecnie wyznają go już tylko właściciele kotów – jedynych zwierząt, które mają duszę naprawdę. Przekonałem się o tym. Słowo daję.

Egipcjanie poznali się na kocie pierwsi. Ale oni – chyba na wszelki wypadek – czcili wszystko, co latało, pływało w Nilu i uciekało na drzewa. Dlatego na kulty Egipcjan patrzymy dziś z przymrużeniem oka. Jedynym wyjątkiem jest kult kota – zwierzę to sprowadzili do Europy krzyżowcy. Kotem zachwycali się templariusze, ludzie światli, którzy – choć oskarżeni o uprawianie „tajemnych zabobonów” – nie wyparli się wiary w szczególny charakter tego zwierzęcia. „Kot” – powiadali – „ma dziewięć istnień.”

Zwierzęciem, które już w starożytności doczekało się kultu za życia, było cielę. Kult ten objawił się jako adoracja cielęcia pod postacią cielca – fakt, że był to cielec złoty, spowodował błyskawiczną popularyzację jego kultu. Gdyby nie interwencja pewnego oburzonego przywódcy duchowego, moglibyśmy żyć do dzisiaj w świecie, w którym cielęcina znajduje się pod ochroną. A tak – jemy móżdżek i zostało nam tylko złoto.

Świat średniowieczny odnalazł nowy obiekt kultu w postaci dość szlachetnego ptaka, jakim jest orzeł (szlachetny do końca nie jest, bo nie gardzi padliną). To z tego kultu biorą początek europejskie herby, aczkolwiek same orły różnią się na nich wyraźnie. Heraldyka wyróżnia orły jednogłowe (wywodzące się od rzymskich cezarów) oraz dwugłowe (bizantyjskie), prawo i lewoskrętne, lecące oraz czuwające (francuski). Orzeł symbolizuje potęgę, podobnie jak lew. Powiedzmy to wprost: Król lew.

Amerykanie wybrali na herb bielika (także orzeł), ale ich w średniowieczu nie było. Przyczynili się jednak do masowego rozpowszechnienia kultu zwierząt w naszych czasach i dokonali tego za sprawą… kinematografii. Walt Disney dostarczył światu co najmniej kilku kultowych zwierząt. Był wśród nich kaczor (Donald), była mysz (imieniem Mickey), były psy: Pluto, niemy pies Myszki Mickey oraz Goofy (czyli „Głuptasek”) – pies gadający, zazwyczaj od rzeczy. Kotom nie zdarza się to nigdy.

Kultowego statusu Myszki Mickey dowiodły 50 urodziny najbardziej popularnego gryzonia wszechczasów (1978) – obchodzono je nawet w Białym Domu! Mała mysz to dziś wielki przemysł. Była bohaterką ponad dwustu filmów animowanych (w tym nagrodzonej Oscarem w 1941 roku „Fantazji”). Telewizja w USA prowadziła przez całe lata „Klub Myszki Mickey”. Wyznawcą jej kultu był cesarz Japonii Hirohito, który nawet na oficjalnych audiencjach cesarz nosił zegarek z Myszką przez duże M. Potem przyszedł Donald (Kaczor przez duże K), Król Lew i… ”owady z trawy”.

Animacja okazała się kluczem do kultowej popularności zwierząt w naszych czasach. Walt Disney pozostawił po sobie imperium Disneylandów, do których miliony ludzi stale odbywają pielgrzymki (niżej podpisany był wyznawcą owego kultu przez lata). Wszelkie porównania z innymi miejscami kultu (adresy znane Redakcji aż za dobrze) byłyby niesmaczne, ograniczę się więc do potwierdzenia, że w każdym Disneylandzie czeka nas audiencja u Najwyższej Osoby, jaką jest tam Mysz albo Kaczor. Przyjmuje przybyszów z godnością i dystansem, niechętnie pozuje do zdjęć i każe się nacieszyć uściskiem łapy. Zgromadzone tłumy szaleją – rzecz jasna – ze szczęścia. Oto i kult.

U nas do kultowych zwierząt animowanych zaliczał się jedynie Koziołek Matołek. Ponieważ nie jesteśmy narodem, który darzy kozy szczególną estymą (w odróżnieniu od Francuzów, którzy – słusznie – zajadają się kozimi serami), interpretowano kult Matołka jako uznanie dla samego matołectwa. Literacki bohater Makuszyńskiego bawi nowe pokolenia Polaków, a jego barwne przygody na drogach i bezdrożach zasługują na ekranizację w pełnometrażowym stylu – nie mniej niż „Quo Vadis”.

Pies Reksio nie cieszył się nigdy szczególnym statusem, ustępując miejsca żywemu psu, a właściwie psom trzem: owczarkom niemieckim, co w serialu "Czterej pancerni i pies” wcielały się w bohatera literackiego, Szarika. Kultowy polski pies, nosił imię rosyjskie, ponieważ przyszedł do nas z Pierwszą Armią, a sam pochodził z Syberii. Był więc dobrą wizytówką filmu, który – w prekursorskim zrywie – popularyzował modne dziś postawy multi culti. Po rosyjsku Szarik oznacza balonik (jak w
Błękitnym baloniku Okudżawy, kultowego barda) i nie ma nic wspólnego z szarzyzną. Przeciwnie – nosiliśmy kiedyś jeansy zwane „szarikami”. Granatowe.

Animowanego „owada z trawy” mieliśmy już wcześniej – była nim pszczółka Maja, którą importowaliśmy od Czechów. Wyjątkowy status w świadomości społecznej zawdzięczała ona po części Zbigniewowi Wodeckiemu, który śpiewał z entuzjazmem, że „wszyscy Maję znają i kochają”. Był to doskonały przykład (znów: prekursorski) markietingu w działaniu, ponieważ cała Polska zaczęła faktycznie pszczółkę kochać, choć nikt nie wiedział dlaczego. Dopiero żart rysownika – „Policjanci z Majami” – osadził ją w kontekście amerykańskim i kultowa otoczka pękła jak mydlana bańka.

Wiele jest zwierząt, które doczekały się kultowego statusu. Inne czekają w kolejce. Znamy kult „Misia” (Barei), kult węża (bo z raju) i kult konia (bo „Ułani, ułani”). Natomiast Wasz etatowy kulturysta jest czcicielem trzech kotów, czyli razem… dwudziestu siedmiu istnień! Kulty kultami, ale jak je wykarmić?

[URODA, 2000]

Popkulturystyka - Kulturystyka

Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości