cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

WE WŁADZY UPIORA

Kim właściwie był Upiór? Szalonym wynalazcą, czy romantycznym kochankiem? Artystą czy potworem? I jak wyglądał, bo nawet na ten temat zdania są podzielone. Tajemniczy Eryk (w musicalu ani raz nie pada jego imię) – Duch Opery – zawładnął zbiorową świadomością niemal sto lat temu. I doczekał się wielu rozmaitych wizerunków. Bywał i monstrualny i... przystojny. Jego książkowy opis zawdzięczamy operowemu kierownikowi maszynistów: „Jest niezwykle chudy, a czarny strój wisi na nim jak na szkielecie. Oczy ma tak głęboko osadzone, że nie sposób dostrzec źrenic – widać tylko dwie czarne jamy, jak w czaszce kościotrupa. Jego skóra, naciągnięta na kościach niczym na tamburynie, nie jest biała, lecz ma odcień przykrej żółci. Nos ma tak słabo zarysowany, że postać zdaje się nie mieć profilu (...)”. W musicalu ten sam pan Buquet dba o zachowanie autorskiej wizji Upiora, nawet jeżeli czyni to w żartach mających na celu wystraszenie tancerek:
On skórę żółtą ma jak wosk/ I czarną jamę, tam gdzie nos nie wyrósł mu... Jako że wczorajsze monstrum ma dzisiaj inne oblicze.

 web-chaney_phantom

Przyjmuje się, że ekranizacja hollywoodzka z 1925 roku, ta którą obejrzał jeszcze Gaston Leroux, była pierwszą. Niesłusznie. Pierwszej ekranizacji powieści dokonali Skandynawowie już w 1916 roku, niestety nie przetrwała żadna kopia filmu. Światowa publiczność na długo utożsamiła więc postać Eryka/Upiora z fenomenalną rolą „człowieka o tysiącu twarzach”, Lona Chaneya (sam aktor nazywał swoją sztukę „charakteryzacją ekstremalną”). Podobno ukrywał wizerunek Upiora do pierwszego dnia zdjęciowego, bo efekt trupiej czaszki uzyskał podwiązując gałki oczne drutem. Film wzbudzał takie przerażenie, że w kinach trzymano sole trzeźwiące! Sukces filmu sprawił, że cztery lata po premierze udźwiękowiono oryginał (bez udziału Chaneya). Zapewne niewiele osób wymagałoby dziś zastosowania soli trzeźwiących, ale faktem jest, że scena, w której Christine zrywa maskę z twarzy Upiora (podchodząc od tyłu początkowo sama nie widzi jego oblicza – przywilej przerażenia zarezerwowano dla kinowej publiczności), należy do najlepszych w dziejach kinematografii.

Niezwykłe są dzieje Eryka z okresu poprzedzającego jego rezydencję w Operze. Jak dowiadujemy się z książki – po długotrwałym i żmudnym dochodzeniu – nieszczęśnik przyszedł na świat tak oszpecony, że wzbudzał odrazę najbliższych (
Twarz, co wstręt budziła własnej matki/ Mój strój – czy wiesz – zaczynał się od maski). Uciekł z domu. Pokazywany na jarmarkach opanował sztukę iluzji. Jego sława sztukmistrza obiegła wschodnie rubieże i został sprowadzony na dwór perskiego szacha. Objawił tam swe liczne talenty, między innymi na polu architektury – zaprojektował dla władcy pałac, będący labiryntem tajemnych przejść. Przeczuwając wyrok z rąk zazdrosnego szacha upozorował własną śmierć i zbiegł do Konstantynopola, gdzie wstąpił na służbę do sułtana. Dokonał tam cudów inżynierii, konstruując mechanizmy przypominające do złudzenia postać władcy. I ponownie – wiedział zbyt dużo... Zmęczony tułaczką po świecie trafił do Francji, gdzie został podwykonawcą fundamentów Opery Paryskiej. Tam też przygotował sobie kryjówkę, która miała na zawsze odciąć go od świata.

W doborze tematów musicali kompozytor Andrew Lloyd Webber wykazał się nie tylko wybitną intuicją, ale i odwagą. Sięgał po Stary Testament – „Józef i cudowny płaszcz snów w Technikolorze” (1968). Sięgał po Nowy Testament („Jesus Christ Superstar”, 1970), po współczesne wydarzenia polityczne („Evita”, 1976), a wreszcie po wiersze Eliota „”Koty”, 1981). Kolejnym strzałem w dziesiątkę była powieść Gastona Leroux. Aranżując swoją muzykę do „Upiora w operze” Lloyd Webber wykorzystał orkiestrę o rozbudowanym składzie. Wspaniałe wrażenie robili soliści premierowej obsady – jako Upiór wystąpił Michael Crawford, sensacyjna w roli Christine była Sarah Brightman. Ta młoda śpiewaczka, występująca wcześniej w „Kotach”, dysponowała skalą głosu znacznie przekraczającą górne wymogi operowego sopranu. Popisowo wykorzystała swój dar w tytułowym duecie. Sarah Brightman była żoną Andrew Lloyd Webbera w latach 1984-90. Artystka cieszy się do dzisiaj udaną karierą na styku muzyki pop i wokalistyki poważnej. Sarah Brightman i Lord Webber pozostają przyjaciółmi.

Zawładnąwszy operą Eryk poświęcił się muzyce. W swojej podziemnej samotni miał organy, przy których komponował utwory wybiegające daleko poza obowiązujące w muzyce trendy. Konstruktor i wynalazca odkrył w sobie geniusz artystyczny. Ale całe dotychczasowe doświadczenie inżynieryjne przeznaczył na doskonalenie kryjówki. Do swojej słynnej Loży # 5 – pokazywanej do dzisiaj w L’Opéra Garnier – przedostawał się przez pustą w środku kolumnę (ponoć najchętniej słuchał „Fausta”). Z łatwością przenikał przez lustra, dysponował też całą siecią zapadni. Na sławetnej maskaradzie pojawił się w przebraniu Czerwonej Śmierci – medycyna nie zna takiej zarazy, jest to wyraźny ukłon pod adresem mistrza literackiego „gotyku”, Edgara Allena Poe. Eryk zmarł w swej kryjówce po uwolnieniu Christine, która zwróciła mu złotą obrączkę. Autor książki, Gaston Leroux, twierdził niezbicie, że w czasie prac wykopaliskowych na dolnych kondygnacjach opery (w 1907 roku zakopywano dla potomności nagrania fonograficzne z głosami solistów), znaleziono szkielet mężczyzny ze złotą obrączką.

Wydawałoby się, że być odmieńcem to nie żarty. Zapewne. Ale taka klasyka kultury popularnej jaką stał się „Upiór w operze” nie ukryje się przez zamachami parodystów. Najdalej posunął się Brian De Palma w filmie „Phantom Of The Paradise”  (1974). W jego wersji akcja rozgrywa się w klubie disco, film roi się od cytatów z „Dzwonnika z Notre Dame”, „Portretu Doriana Greya” i „Fausta”, dominuje w nim muzyka rockowa. W ekranizacji kultowej wytwórni Hammer rozdarty geniusz wykonuje na organach „Toccatę i fugę d-moll” Bacha (1962). Znana hollywoodzka wersja z 1943 zawiera cytaty z Liszta i Czajkowskiego, a dziełem Upiora jest kompozycja „Lullaby of Bells” o formie koncertu fortepianowego. Sam Lloyd Webber wielokrotnie bawił się muzyką. Humor jego musicalu wyraża się cytatami i parodiami, zwłaszcza gdy oglądamy „teatr w teatrze”. Jego „Hannibal” nawiązuje do wczesnej opery historycznej a la Salieri, „Il Muto” to klasyczna opera buffa (a zarazem ukłon pod adresem Mozarta), w „Don Juan tryumfuje” stosuje skale całotonowe (niczym Debussy albo Szostakowicz).

Postać Eryka-Upiora ulegała zadziwiającym przemianom w kolejnych adaptacjach. Hollywoodzka wersja z 1925 roku prezentuje – po części dzięki geniuszowi aktora, Lona Chaneya – postać Upiora najbardziej zbliżoną do książkowego oryginału. Głowa Eryka przypomina trupią czaszkę, zaś scena, w której Christine zrywa z jego twarzy maskę, naprawdę może budzić przerażenie. Lecz z czasem groza zaczęła ustępować romansowi. Wizerunek „potwora w ludzkim ciele” zmieniał się coraz szybciej, a kierunek tych zmian nietrudno było przewiedzieć – Eryk stawał się po prostu coraz przystojniejszy. „Nieludzkie deformacje” jego twarzy zaczęły się mieścić pod maską zakrywającą mniej niż pół oblicza, jak w wersji filmowej z 1943 roku. Tym samym tropem poszli twórcy musicalu. Kolejne adaptacje dopisywały także odmienne finały jego smutnej historii. W filmie z 1925 roku Eryk tonie w Sekwanie, zaszczuty przez tłum. W musicalu – Upiór znika, pozostawiając po sobie tylko maskę. W ekranizacji musicalu Webbera z 2004 roku ktoś kładzie czerwoną różę na grobie Christine...

Andrew Lloyd Webber czekał 18 lat z ekranizacją swego najsłynniejszego musicalu, choć i on sam i reżyser, Joel Schumacher, planowali film niemal od premiery. Projekt odłożono na skutek komplikacji w małżeństwie Webbera i Sarah Brightman. Podczas realizacji w 2004 roku, najwięcej czasu zajęły castingi. O rolę Upiora zabiegali m.in. John Travolta i Antonio Banderas. Zagrał go w końcu Gerald Butler. Jako Christine wystąpiła Emmy Rossum, która w trakcie realizacji filmu nie miała 17 lat. Sam Lloyd Webber pełnił funkcję producenta i to on dokonał zmian w partyturze, aktualizując nieco brzmienie orkiestry. Scena z żyrandolem trafiła do finału II Aktu, ale poza drobnymi zmianami jest to wierna adaptacja widowiska. Z całej obsady tylko Minnie Driver nie śpiewała swojej roli (dublowała ją śpiewaczka operowa), lecz Carlotta w jej wydaniu okazała się aktorskim przebojem. Andrew Lloyd Webber ukończył właśnie pracę nad kontynuacją musicalu – sequel nosi tytuł LOVE NEVER DIES. Akcja dzieje się w Nowym Jorku. Planowana premiera: 2010.

WEB-The_Phantom_Of

[TEATR ROMA - program teatralny, 2008]

Musicale I - Upiór w operze

Naszą witrynę przegląda teraz 104 gości