
MOJA SZCZĘŚLIWA TRZYNASTKA
Spontaniczna i alfabetyczna odpowiedź na ankietę Nowego Dziennika
(Nowy Jork) na temat ulubionych, a może szczególnie ważnych książek.
Oczywiście sporządzanie takiej listy to masochizm w najczystszej postaci...
Leonard Cohen Beautiful Losers
bo wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że religia i seks mają tak wiele wspólnego
Umberto Eco „Baudolino”
bo to trzecia krucjata i Barbarossa, ale tak naprawdę kocham wszystkie jego powieści
Witold Gombrowicz „Dzienniki”
bo na pewno są najmądrzejsze, choć i bez jego pozostałych książek nie mógłbym żyć
Zbigniew Herbert „Wiersze wybrane”
bo to nasz największy poeta i to on powinien był dostać wtedy Nobla...

Ryszard Kapuściński „Heban” albo „Podróże z Herodotem”
bo przekonywał nas niestrudzenie, że zrozumieć świat to znaczy zaakceptować inność
David S. Landes „Bogactwo i nędza narodów”
bo ekonomiczne dzieje świata mówią więcej o naturze człowieka, niż cała psychologia
Stanisław Lem „Dzienniki gwiazdowe”
bo zrozumiałem, mając 11 lat, ogólną teorię względności (i śmieszności) wszystkiego
Bolesław Leśmian „Poezje”
bo to Leśmianowi zawdzięczam, że przestałem pisać wiersze, a zacząłem je czytać
C. S. Lewis The Chronicles of Narnia
bo to cudna fantazja dla dzieci i dla dorosłych i chyba nie potrafię się z nią pożegnać
Michel de Montaigne „Próby”
bo trzymam go pod ręką jako jedyne niezawodne remedium na moją mizantropię
Sławomir Mrożek „Utwory sceniczne”
bo gdyby nie „Czekając na Godota” byłby największym dramaturgiem XX wieku
William Szekspir „Dzieła wszystkie”
bo Szekspir to Bach literatury (ale tylko w oryginale lub w przekładzie Macieja Słomczyńskiego)
Stanisław Ignacy Witkiewicz „Dzieła wybrane”
bo nie ma we mnie ani geniuszu, ani szaleństwa, i uzupełniam ten głód Witkacym
Teraz dodałbym koniecznie "Samolubny gen" Dawkinsa (razem z kontynuacją, jaką jest "Fenotyp rozszerzony"),
| « poprzednia | następna » |
|---|