cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

LR_small
LOU REED – 
BERLIN (1973)
Słowa i muzyka: Lou Reed

 

00 Intro

Ein
Zwei
Drei
Zugabe
Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin
Wszystkiego najlepszego, droga Caroline
Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin


01 BERLIN

Nieopodal muru w Berlinie
Twoje metr osiemdziesiąt wzrostu
Było bardzo miło
Światło świec i Dubonnet z lodem

Siedzieliśmy w kawiarence
Słuchając jak grają na gitarach
I było bardzo miło
To był raj

Ty masz rację, a ja nie
Mała, zatęsknię po twoim odejściu
Pewnego pięknego dnia

No tak – ty masz rację, a ja nie
Ale wiesz, że zatęsknię po twoim odejściu
Pewnego pięknego dnia
Pewnego pięknego dnia

W małej kawiarence
Słuchaliśmy jak grają na gitarach
Było bardzo miło
Światło świec i Dubonnet z lodem

Nie omieszkaj zatrudnić weterana
Jak dotąd średnio się bawił
A było bardzo miło
Tak, kochanie – to był raj

Ty masz rację, a ja nie
Mała, zatęsknię po twoim odejściu
Pewnego pięknego dnia

Tak, ty masz rację, a ja nie
Ale wiesz, że zatęsknię po twoim odejściu
Pewnego pięknego dnia, pewnego pięknego dnia

Pewnego pięknego dnia
Pewnego pięknego dnia, pięknego dnia
Pewnego pięknego dnia, kochanie, pięknego dnia


02 LADY DAY

Idąc ulicą wpatrywała się
Jak dziecko w swoje stopy
Ale kiedy tylko mijała bar
I słyszała, że grają na żywo
Musiała wejść i zaśpiewać
Nie mogło być inaczej
Musiała wejść i zaśpiewać
Nie mogło być inaczej

Mówiłem: Nie, nie, nie
Och, Lady Day
Mówiłem: Nie, nie, nie
Och, Lady Day

A kiedy już ucichły oklaski
I ludzie rozeszli się
Schodziła z baru

I szła do hotelu
Który nazywała domem
Były w nim zielonkawe ściany
I łazienka w korytarzu

Mówiłem: Nie, nie, nie
Och, Lady Day
Mówiłem: Nie, nie, nie
Och, Lady Day


03 LUDZIE DOBRZE SYTUOWANI

Ludzie dobrze sytuowani sprawiają, że padają cesarstwa
Gołodupcy nic w ogóle nie mogą zrobić
Bogaty syn czeka na śmierć ojca
Biedny syn tylko płacze i pije
A ja mam to gdzieś

Ludzie dobrze sytuowani często nie mogą nic poradzić
Tymczasem gołodupcy zdolni są do wszystkiego
Naprawdę próbują wziąć się w garść
Starają się robić wszystko jak najlepiej
Nie mogą liczyć na bogatego tatę

Ludzie dobrze sytuowani sprawiają, że padają cesarstwa
Gołodupcy nic w ogóle nie mogą zrobić
Trzeba mieć pieniądze, żeby robić pieniądze – powiadają
Ale weźmy takich Fordów, oni zaczynali inaczej
Jakkolwiek nie patrzeć, nie robi mi to różnicy

Ludzie dobrze sytuowani nieraz woleliby umrzeć
Tymczasem gołodupcy gotowi są umrzeć
Byle tylko dostać to, czego pragną
Życie ma tyle do zaoferowania
Ludzie chcą mieć pieniądze i żyć
Co do mnie – mam to gdzieś

Są ludzie dobrze sytuowani
Są gołodupcy


04 CAROLINE MÓWI I

Caroline mówi, że jestem zabawką
Ona zaś potrzebuje mężczyzny, a nie chłopca
Caroline mówi, Caroline mówi

Caroline mówi, że nic nie poradzi
Na to, że jest okrutna i zła – tak to przynajmniej wygląda
Caroline mówi, Caroline mówi

Mówi, że nie chce faceta, który na niej żeruje
Ale i tak jest moją germańską królową
Taa, jest moją królową

Gdyby nie to, co robi, gdyby nie to, co mówi –
Ludzie nie powinni traktować innych w ten sposób
Na początku wydawało mi się, że to wytrzymam

Była odrażająca, jak fiolka z trucizną
Ale oczywiście wydawało mi się, że to wytrzymam

Caroline mówi, że nie jestem mężczyzną
Pójdzie więc złapać, co tylko się trafi
Caroline mówi, tak Caroline mówi

Caroline mówi, że ulotne chwile
Nie mogą należeć wyłącznie do mnie
Caroline mówi, Caroline mówi

Traktuje mnie jak durnia
Ale i tak jest moją germańską królową
O tak, jest moją królową
Królową...


05 MYŚLISZ, ŻE JAK TO JEST

Myślisz, że jak to jest
Kiedy się ćpa w samotności
Podejdź tu, mała
Myślisz, że jak to jest
Kiedy powtarza się: Gdybym tylko

Gdybym tylko miał choć trochę
Gdybym tylko miał jakieś drobne
Gdybym tylko, gdybym tylko, tylko
Myślisz, że jak to jest
Myślisz, że kiedy się to kończy?

Myślisz, że jak to jest
Kiedy się nie śpi od pięciu dni
Podejdź tu, moja mamuśko
Cały czas na łowach – och
Bo strach zasnąć

Myślisz, że jak to jest
Kiedy się czujesz jak napalony wilk
Myślisz, że jak to jest
Kiedy kochasz się przez pełnomocników
Myślisz, że jak to jest
Myślisz, że kiedy się to kończy?
Kiedy się to kończy?


06 OCH, JIM

Twoi zasrani kumple pakowali w ciebie prochy
Mówili, że dobrze ci to zrobi, że wyleczy cię z bolączki

Nie obchodzi mnie, gdzie się bywa
Jestem jak bezdomny kot

A kiedy wypełnia cię nienawiść
Chyba wiesz, że trzeba coś z tym zrobić
Kiedy wypełnia cię nienawiść
Stłucz ją na kwaśne jabłko i zrób coś z tym

Tak, tak, tak
Kiedy spoglądasz oczami nienawiści

Twoi zasrani kumple proszą cię o autograf
I wypychają cię na scenę – tak dla śmiechu

Nie obchodzi mnie, gdzie się bywa
Bo jestem, kochanie, jak bezdomny kot

Ale kiedy wypełnia cię nienawiść
Chyba wiesz, że trzeba coś z tym zrobić
Kiedy wypełnia cię nienawiść
Stłucz ją na kwaśne jabłko i zrób coś z tym

Hm...

Och, Jim – jak mogłeś mnie tak potraktować
Jak, jak, jak
Jak mogłeś mnie tak potraktować?

Och, Jim – jak mogłeś mnie tak potraktować
Jak, jak, jak
Jak mogłeś mnie tak potraktować?

Wiesz, że swoim odejściem
Złamałeś mi serce
Mówiłeś, że nas kochasz
Ale kochałeś się tylko z jedną z nas

Och, Jim, jak mogłeś mnie tak potraktować
Wiesz, że swoim odejściem
Złamałeś mi serce

Kiedy spoglądasz oczami nienawiści
Och, och, och
Spoglądasz oczami nienawiści
Och, och, och...


07 CAROLINE MÓWI II

Caroline mówi – podnosząc się z podłogi
Dlaczego mnie bijesz, to nic zabawnego 
Caroline mówi – malując sobie oczy
Powinieneś lepiej poznać siebie
Nie myśl ciągle: ja i ja

Ale nie boi się śmierci
Przyjaciele mówią na nią „Alaska”
Kiedy bierze prochy śmieją się i pytają
Co też jej teraz chodzi po głowie

Caroline mówi – dźwigając się z podłogi
Możesz mnie bić ile chcesz, bo i tak już cię nie kocham
Caroline mówi – gryząc wargę     
W życiu chodzi o coś więcej
A to jest poniewierka

Ale nie boi się śmierci
Przyjaciele mówią na nią „Alaska”
Kiedy bierze prochy śmieją się i pytają
Co też jej chodzi po głowie

Przebiła pięścią szybę
To było takie głupie doznanie

Na Alasce jest tak zimno
Na Alasce jest zimno
Na Alasce zimno


08 DZIECI

Zabierają jej dzieci
Bo jak mówią, nie jest dobrą matką
Zabierają jej dzieci
Bo robiła to i z siostrami i z braćmi
I ze wszystkim innymi, dosłownie ze wszystkimi
Jak ci oficerkowie, którzy flirtowali z nią na moich oczach

Zabierają jej dzieci
Bo jak mówią, nie jest dobrą matką
Zabierają jej dzieci
Bo słyszeli o różnych rzeczach, jakie robiła
Czarny sierżant z Sił Powietrznych nie był pierwszy
A do tego brała tyle narkotyków – wszystkie, dosłownie wszystkie

A ja jestem Woziwodą

Prawdziwa gra nie toczy się tutaj
Chociaż i tak przelewa mi się przez serce
Jestem tylko strudzonym człowiekiem i nie mam nic do powiedzenia
Ale ponieważ straciła córkę
To jej oczy wypełniają się wodą
Dla mnie to o wiele lepiej

Zabierają jej dzieci
Bo jak mówią, nie jest dobrą matką
Zabierają jej dzieci
Bo najważniejsza była ta przyjaciółka z Paryża
Co one tam wyprawiały – nie musiały nas o nic pytać
Był jeszcze ten Walijczyk z Indii, który przyjechał tu na stałe

Zabierają jej dzieci
Bo jak mówią, nie jest dobrą matką
Zabierają jej dzieci
Przez to wszystko co wyprawiała na ulicy
I w zaułkach w barach – była nie do pobicia
Ta żałosna mała zdzira nikomu nie potrafiła odmówić

A ja jestem Woziwodą

Prawdziwa gra nie toczy się tutaj
Chociaż i tak przelewa mi się przez serce
Jestem tylko strudzonym człowiekiem i nie mam nic do powiedzenia
Ale ponieważ straciła córkę
To jej oczy wypełniają się wodą
Dla mnie to o wiele lepiej


09 ŁÓŻKO

To w tym miejscu przytulała głowę
Kiedy wieczorem kładła się spać
A w tym miejscu poczęliśmy nasze dzieci
Światło świec rozjaśniało sypialnię

Tutaj podcięła sobie żyły
W tamtą osobliwą, fatalną noc
Powiedziałem: Och, jakie to dziwne uczucie
Powiedziałem: Och, jakie to dziwne uczucie

To tutaj mieszkaliśmy
Płaciłem za to miejsce miłością i krwią
W tych kartonach trzymała w szafie rzeczy
Miała w nich swoje wiersze i różne duperele

A w tym pokoju wzięła brzytwę
I podcięła sobie żyły w tamtą osobliwą, fatalną noc
Powiedziałem: Och, jakie to dziwne uczucie
Powiedziałem: Och, jakie to dziwne uczucie

Nigdy bym tego nie zaczynał wiedząc
Że tak się to skończy
Ale zabawna rzecz – wcale nie jest mi smutno
Że tak się to urwało

To w tym miejscu przytulała głowę
Kiedy wieczorem kładła się spać
A w tym miejscu poczęliśmy nasze dzieci
Światło świec rozjaśniało sypialnię

Tutaj podcięła sobie żyły
W tamtą osobliwą, fatalną noc
Powiedziałem: Och, jakie to dziwne uczucie
Powiedziałem: Och, jakie to dziwne uczucie

10 SMUTNA PIOSENKA

Przeglądając ilustrowaną książeczkę
Wygląda jak Maria Stuart, królowa Szkotów
I sprawia wrażenie tak majestatycznej
To dowód na to, jak bardzo można się mylić

Dosyć już straciłem czasu
Ktoś inny połamałby jej obie ręce

Smutna piosenka, smutna piosenka

Mój zamek i dzieci, mój dom
Myślałem, że jest Marią, królową Szkotów
Starałem się ze wszystkich sił
To dowód, jak bardzo można się mylić

Dosyć już straciłem czasu
Ktoś inny połamałby jej obie ręce

Smutna piosenka

Przekład:
Daniel Wyszogrodzki

 

LR_big

Muzyka łagodzi - Piosenki przekłady

Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości