cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

red_boy
ROBBIE ROBERTSON
Contact From The Underworld Of Redboy
Capitol, 1998

To już drugi album, który Robertson (sam ćwierćkrwi Indianin) nagrał z muzykami czerwonoskórymi - zarazem druga to już porcja wspaniałej, na wskroś nowoczesnej muzyki inspirowanej najstarszym folklorem Ameryki Północnej. Jej twórca i zarazem wokalista na tej płycie, był przed laty gitarzystą i autorem repertuaru grupy The Band. Jego solowe nagrania nie mają nic wspólnego z ascetycznym, konsekwentnie prostym brzmieniem zespołu macierzystego. Robertson jest mistrzem współczesnej techniki (i technologii), a to, że wykorzystuje ją do tak odległych etnograficznych wycieczek, sprawia, że mamy do czynienia z absolutnie niepowtarzalną, fascynującą muzyką.

Jest to jego druga “indiańska” płyta - pierwsza (z 1994 roku) była soundtrackiem do dokumentalnego serialu. Artysta stworzył formułę, ale musiał nagiąć ją do filmowych ograniczeń. Tym razem poszedł na całość. Większość muzyków, którzy wzięli udział w nagraniach to Indianie (z rezerwatu Six Nations w Kanadzie, z którego plemionami łączą Robertosna więzy krwi). W kilku przypadkach wykorzystano samplingi z nagrań etnograficznych, raz narkotyczne misterium pejotlu - w efekcie powstała muzyka XXI wieku, która łączy przeszłość i przyszłość ze śmiałością, na jaką nie zdobył się dotąd żaden twórca. Piosenek w tradycyjnym sensie jest na albumie zaledwie kilka, są one jednak bardzo piękne - dawno nie słyszałem czegoś tak poruszającego jak Unbound.

Najbardziej niewiarygodna w muzyce Robertsona jest ilość planów dźwiękowych - tak zrealizowane nagranie (niczym fascynującą kochankę) okrywa się wciąż na nowo. “Bonus track” na tym albumie, Take Your Partner By The Hand, to wcześniejsza kolaboracja Robertsona z producentem Howie B. - piosenka doczekała się kultowego statusu wśród społeczności “alternatywnych” (ku zdumieniu, ale i radości twórcy). Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę wspaniałą i oryginalną płytę. Tym, którzy nie pozostaną obojętni na jej niepowtarzalne piękno przypominam, że jest to właściwie druga część muzycznej podróży, zapoczątkowanej przez artystę przed czterema laty - część pierwsza, Music For The Native Americans, dostarczy podobnych wzruszeń.

Na koniec mówię wszystkim:
Akua tuta! I radzę nawiązać kontakt z “podziemnym światem czerwonoskórego chłopca”.

[NOWY DZIENNIK, 1998]

Satysfakcja - The Band

Naszą witrynę przegląda teraz 92 gości