cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

UPIÓR W OPERZE

The Phantom of the Opera


AKT II


Muzyka: Andrew Lloyd Webber

Słowa piosenek: Charles Hart

Dodatkowe słowa piosenek: Richard Stilgoe


Libretto: Richard Stilgoe i Andrew Lloyd Webber

na podstawie książki “Le Fantôme de l'Opéra” Gastona Leroux


Przekład: Daniel Wyszogrodzki

Współpraca: Wojciech Kępczyński


Teatr Muzyczny ROMA

Premiera: 15 marca 2008


Andrew Lloyd Webber:

UPIÓR W OPERZE – AKT II


AKT II

SCENA 1 a

NA SCHODACH OPERY


Bal maskowy w Operze.

Przed kurtyną spotykają się – przebrani w fantazyjne kostiumy –

ANDRE i FERMIN.

ANDRE:


M’sieur Firmin?


FIRMIN:


M’sieur Andre?


[Szkielety uchylają przed sobą maski i rozpoznają się.]


FIRMIN:


Kolego, ależ bal wspaniały!


ANDRE:


(To) wróżba na udany rok!


ANDRE:


Co za noc! Co za dzień!


FIRMIN:


Człowiek stara się...


ANDRE + FIRMIN [toast]:


Nasze więc...


ANDRE:


...nieustające zdrowie!


FIRMIN:


Żartem powiem:

Bez Upiora to nie bal!


[Tiul unosi się, odsłaniając w całej okazałości schody Opery. Rozpoczyna się Bal Maskowy. Czterech spośród gości obsługuje dziwne instrumenty perkusyjne – małpę grającą na cymbałach, blaszanego żołnierzyka z werblem. Jest też trójkąt i dzwonki. Cała czwórka gra jak opętana przez całą scenę.]


WSZYSCY:


Co za bal –

Maskarada na sto par!


Co za bal –

W taką noc odrzuć twarz i stań się maską


Co za bal –

Ile masek tyle barw


Co za bal –

Cały świat musi twarz zasłonić własną


Tutaj plusz, a tam róż

Tutaj tiul, tam znów król


Chłop i pop, czerń i biel

Tutaj pik, a tam kier


Maski –

Idą w ruch, idą w tan

Z korowodem dam

Grunt, że szaleństwo trwa


Czyj to wzrok, czyja twarz?

Kto jest kim? Fakt czy fałsz?


Stary koń, młody lew

Tutaj pik, a tam trefl


Maski –

Chłoną noc, chłoną dźwięk

Aż zamroczy je oślepiający blask


ARLEKIN:


Lecz kto rozpozna twarz?


WSZYSCY:


Co za bal –

Maskarada na sto par!


Co za bal –

Oddech łap i upajaj się spektaklem


Co za bal –

Ile masek tyle barw


Co za bal –

W taką noc sztuczny uśmiech nie wyblaknie


Co za bal –

Maskarada samych kłamstw


Co za bal –

Śmiało tańcz

Nawet partner cię nie pozna


Co za bal –

Bije z maski oczu blask


Co za bal –

Własna twarz

Chcesz czy nie, jest zawsze groźna


[Tłum gości pozostaje z tyłu. Na pierwszy plan wysuwają się ANDRE, FIRMIN, CARLOTTA, PIANGI, MADAME GIRY i MEG trzymając w rękach kieliszki szampana.]


GIRY:


Jaki tłum!


MEG:


Co za noc!


ANDRE:


Jestem rad


FIRMIN:


Dumny bądź –

Sam tu crème de la crème


CARLOTTA:


Bo to bal wyższych sfer


GIRY + MEG:


I już się nie ma czego bać


ANDRE:


Spokój


PIANGI:


Żadnych scen


CARLOTTA:


Żadnych zjaw


ANDRE + FIRMIN:


Elizejski to czas!


GIRY + MEG:


Można spokojnie spać


CARLOTTA:


Listów kres


PIANGI:


Duchów kres


GORY:


Wznoszę szkło


ANDRE:


Pijmy więc: oby rok dobry był!


FIRMIN:


I żyrandol nam lśnił!


CARLOTTA + PIANGI:


I nigdy już nie urwał się


FIRMIN:


Spokój


GIRY:


Idzie rok...


MEG:


...dobrych zmian


ANDRE + FIRMIN:


Należało się nam


ANDRE:


A przy tym co za bal!


[Pojawiają się CHRISTINE i RAOUL. Dziewczyna podziwia pierścionek zaręczynowy, który dostała od RAOULA. Trzyma go na złotym łańcuszku wiszącym na szyi.]


CHRISTINE:


Co za noc

Noc cichych zaręczyn

Patrz – to żona twa

Niedługo już


RAOUL:


Lecz po co sekrety?

Po co kryć się tak?

Nie zgadzam się


CHRISTINE:


Obiecaj mi

Że nie wyjawisz im


RAOUL:


Ogłośmy je

Wszak zaręczyny

To nie grzech


Christine

Czego się tak boisz?


CHRISTINE:


Cierpliwości – lada dzień

Sama...


RAOUL:


Cierpliwości?

Ale kiedy wreszcie...


CHRISTINE + RAOUL:


...powiem ci w czym rzecz

...powiesz mi w czym rzecz


[Scena taneczna, w której CHRISTINE – niemal kokieteryjnie – zmienia tancerzy. Kłopot w tym, że jej partnerzy coraz bardziej zaczynają przypominać UPIORA.

Kolejni tancerze wirują CHRISTINE z coraz większą gwałtownością i siłą.

Z odsieczą przy chodzi RAOUL, który przytula ją i tańczy.]


[Muzyka balowa zbliża się do kulminacji.]


WSZYSCY:


Co za bal –

Maskarada na sto par!


Co za bal –

W taką noc odrzuć twarz i stań się maską


Co za bal –

Ile masek tyle barw


Co za bal –

Cały świat musi twarz zasłonić własną


Co za bal –

Maskarada na sto par!


Co za bal –

W taką noc sztuczny uśmiech nie wyblaknie


Co za bal –

Ile masek tyle barw


Co za bal –

Oddech łap i upajaj się spektaklem


[Na szczycie schodów pojawia się nieoczekiwanie ppostać.

To UPIÓR, przebrany za śmierć w pelerynie z kapturem, przyszedł na bal.

Ku przerażeniu gości UPIÓR schodzi powoli trzymając wielki rękopis/

albo (wersja londyńska) dopiero po chwili wyjmie rękopis spod płaszcza.

Ciska do rąk ANDRE partyturę swojej opery „Don Juan Triumfuje”.

Domaga się od DYREKTORA wystawienia swojego dzieła.]


UPIÓR:


Milkną państwo – czemuż to?

Czy uwierzył ktoś, że znikłem i już?

Choć nie tęsknił za mną nikt

Ja operę wam pisałem


[ew. dopiero teraz wyjmuje rękopis spod płaszcza] [ciska go ANDRE]


Partyturę jej mam tu –

„Don Juan Triumfuje”!


[ciska rękopis ANDRE]


UPIÓR:


Zanim pokłon złożę wam

Radzę słuchać moich rad

Są bowiem klęski gorsze

Niż żyrandol który spadł...


[CHRISTINE jak zahipnotyzowana zbliża się do UPIORA.

UPIÓR zrywa jej z szyi pierścionek zaręczynowy.]


UPIÓR:


Wciąż w mocy cię mam

I zaśpiewasz mi!


[Na oczach zastygłych w przerażeniu gości... UPIÓR znika.]



AKT II

SCENA 1 b


PO BALU ZA SCENĄ


RAOUL dostrzega przemykającą się GIRY i woła ją.



RAOUL:


Madame, na miłość boską! Madame Giry, Madame Giry...


GIRY:


Proszę mnie o nic nie pytać. Wiem tyle samo, co wszyscy.


[GIRY próbuje się oddalić, RAOUL zatrzymuje ją.]


RAOUL:


To nieprawda! Pani coś widziała, co to było?


GIRY [z trudem]:


Nie wiem, co widziałam. Proszę mnie nie pytać, monsieur.


RAOUL [zdesperowany]:


Dla dobra nas wszystkich...


[GIRY rozgląda się nerwowo i przerywa RAOULOWI, gotowa mu zaufać.]


GIRY:


Zgoda więc. To było dawno temu, do miasta przyjechał wędrowny cyrk.

Akrobaci, kuglarze, ludzkie dziwolągi...


RAOUL:


Słucham panią.


GIRY [wspomnienia przeszłości ożywają]:


Był tam, nigdy tego nie zapomnę, człowiek zamknięty w klatce...


RAOUL:


W klatce?

GIRY:


To geniusz!, monsieur! Uczony, architekt, muzyk...


RAOUL [myśli głośno]:


Kompozytor?


GIRY:


A także wynalazca. Chwalili się, że zbudował dla szacha Persji labirynt z luster.


RAOUL [zaintrygowany i niecierpliwy]:


Kim był ten człowiek?


GIRY [wstrząsając się]:


Czy to był człowiek... Czy potwór to był...


RAOUL [pomruk]:


Oszpecony?


GIRY:


Wydaje się, że przy porodzie...


RAOUL:


Mój Boże...


GIRY:


Potem nagle przepadł. Umknął im.


RAOUL:


I co dalej?


GIRY:


Ślad po nim przepadł

Powiadano, że gdzieś zmarł


RAOUL [ciężko]:


Ale on żyje, prawda?

GIRY:


Świat go zapomniał

Świat tak – lecz ja nie

Czasem w ciemnościach

Nadal widzę ten cień


RAOUL:


I to nasz Upiór nim jest


GIRY [otrząsa się ze wspomnień]:


Zbyt wiele już powiedziałam, monsieur.


[GIRY odwraca się i odchodzi w mrok zaplecza.]


I zbyt wiele było tu już wypadków.


RAOUL [ironicznie]:


Wypadków?


GIRY:


Zbyt wiele...


[GIRY znika, zanim RAOUL zdążył zakwestionować jej wersję zdarzeń.]


RAOUL:


Madame Giry!...



AKT II

SCENA 2


GABINET DYREKTORÓW


Partytura opery napisanej przez UPIORA leży otwarta na biurku. ANDRE niecierpliwie ją przegląda. FIRMIN porządkuje papiery i korespondencję.


ANDRE:


Chory żart!

Czy widziałeś to?


FIRMIN [wchodząc]:


Niedorzeczny żart!


ANDRE:


Partytura? Szok!


FIRMIN:


To szaleństwo jest

I obłędu znak


ANDRE:


To przekleństwo jest


FIRMIN:


Lecz odmówić jak?


ANDRE:


Byle nie żyrandol znów

Czytaj, co też mamy tu:


[DYREKTORZY otwierają dwa listy od UPIORA i czytają wskazówki inscenizacyjne.]


ANDRE:


„Orkiestra moja, drogi Andre

Wymaga kilku ważnych zmian

Pierwszy fagot gra tak

Jakby gwizdał wiatr


Wyrzuć go

Tak samo trzeci puzon

Nie miej złudzeń

Tam co drugi dźwięk to fałsz”


FIRMIN [czytając swój list]:


„Podobnie z chórem, drogi Firmin

Co nieco przetrzebimy chór

Kto tam śpiewa, kto nie

Upewnijmy się

Gorzej że

Aktorów nam potrzeba

Wszystkie drewna

Daj do drugorzędnych ról”


[Lekturę wskazówek inscenizacyjnych UPIORA przerywa DYREKTOROM przybycie CARLOTTY i PIANGIEGO, wymachujących z oburzeniem podobnymi notatkami.]


CARLOTTA:


Skandal!


FIRMIN:


A teraz co?


CARLOTTA:


To nie afera, to skandal!


FIRMIN:


Signora, kto...


ANDRE:


Lecz co się stało?


CARLOTTA:


Co za rólkę przyszło mi grać?


ANDRE:


Proszę posłuchać...


PIANGI:


To obelga!


FIRMIN:


Tylko nie pan!


PIANGI:


Co to ma być?

To obelga!


FIRMIN:


Pan dobrze wie...


ANDRE:


Signor! Signora!


CARLOTTA:


Dla sztuki tylko

Zagram tę rzecz


PIANGI:


To nie jest żadna sztuka

To śmieć!


[Do gabinetu wchodzą CHRISTINE i RAOUL, wywołując atak gniewu CARLOTTY.]


CARLOTTA [ironicznie]:


Ha! Oto i nasz kwiatek!


FIRMIN:


Panna Daae

Jest jak zwykle w centrum zdarzeń


ANDRE [wyjaśniając]:


Bo jest dla pani w tym „Don Juanie”

Pierwsza z ról


CARLOTTA [niby do siebie]:


Christine Daae?

To przecież żaden głos!


FIRMIN [usłyszawszy ją]:


Signora, znów...


RAOUL [do Dyrektorów]:


Jak rozumiem

Będzie śpiewać


CARLOTTA:


Znowu ona...


ANDRE:


Zawsze na nas spada cios


CARLOTTA [nie wytrzymuje]:


Tak, to jej robota –

Christine Daae!


CHRISTINE [broni się]:


Nie wolno


CARLOTTA:


Co wiem, to wiem


CHRISTINE:


Tak o mnie mówić

Nie wolno


CARLOTTA:


I oczy mam


CHRISTINE:


Nie moja wina

Nie chcę nic wspólnego mieć z tym


FIRMIN:


Droga panienko


ANDRE:


Dlaczego?


PIANGI [zdezorientowany]:


Że niby co?


FIRMIN:


Ale właściwie

Dlaczego?


CARLOTTA [do PIANGIEGO]:


Wylękła się!


ANDRE:


To obowiązek!


CHRISTINE:


Odmawiam –

Obowiązek czy nie!


RAOUL [uspokaja ją]:


Christine...

Christine...


Nic na siłę

To twój wybór


[Do gabinetu wchodzą MEG i GIRY, ta ostatnia trzyma kolejne pismo od UPIORA. Odczytuje je na znak DYREKTORÓW. Jej głos przechodzi stopniowo w głos UPIORA.]


GIRY:


Panowie, nowy list...


[DYREKTORZY pokazują jej gestem: Proszę czytać.

Wszyscy kolejno reagują, kiedy w liście mówi się o nich.]


GIRY:


„Pozdrowienia wszystkim ślę

I mam wskazówki dotyczące moich prób

Carlotta musi ćwiczyć grę...


[Stopniowo głos madame GIRY przechodzi w głos UPIORA.]


UPIÓR:


...nie wystarczy

Że po scenie ciska się

Zaś Don Juan przytył nam

Trzeba będzie, panie Piangi,

Zrzucić brzuch

Dyrektorom powiem wprost

Że ich miejsce jest za biurkiem

Nie wśród muz


Co zaś do Christine Daae...


Ta nie zawiedzie mnie

Ma dobry głos to fakt lecz nie wiem

Czy rozwijać się chce

Czy chce znów szkolić się

Czy duma wrócić jej da – czy nie

Do mistrza, do mistrza...


Podpisano: Duch...


[Głos UPIORA znika i wracamy do głosu MADAME GIRY.]


GIRY:


...i Anioł”


[RAOUL wpada nagle na pomysł i skupia na sobie całą uwagę.]


RAOUL:


Coś zaćmiło nas

A rozwiązanie tej zagadki tutaj jest

Los nam szansę dał –

Łap Upiora w jego sieć!


ANDRE:


To znaczy?

FIRMIN:


No, no...


RAOUL:


Czas premierę grać

Opera? Tak – ale w naszym rękawie as!

Bo, skoro gra Christine

On zasiądzie w loży swej


ANDRE [podchwytuje z zapałem]:


Zamykamy teatru drzwi


FIRMIN  [podchwytuje z zapałem]:


Obstawiamy policją gmach


RAOUL:


Nie prześlizgnie się nawet mysz


RAOUL + ANDRE + FIRMIN [entuzjastycznie]:


Kurtyna w dół i Duch jest nasz!


[Wszyscy słuchali dotąd uważnie. CHRISTINA wydaje się nieobecna.

Pierwsza zdecydowanie reaguje MADAME GIRY.]


GIRY:


Obłęd!


ANDRE:


Odwraca się...


FIRMIN:


Właśnie że nie


GIRY:


To jakiś obłęd!


ANDRE:


...niedobry los


GIRY:


Panowie, błagam

Bo los obróci się przeciw nam


FIRMIN [lekceważąco do GIRY]:


To nie jest balet


RAOUL:


Dość już!


GIRY:


Monsieur, pan wie


RAOUL:


Powinna pani nam...


RAOUL + ANDRE + FIRMIN:


...pomóc!


GIRY:


Chciałabym, lecz...


RAOUL + ANDRE + FIRMIN:


I bez wymówek!


RAOUL:


Czy z nami pani trzyma, czy z nim?


GIRY:


Panowie, wierzcie

Ja nie wzbraniam się

Panowie, przecież

Grozi nam tu śmierć


ANDRE + FIRMIN:


Duch albo my

Raz rzekło się


CARLOTTA:


A kto stoi za tym?

Christine! Wszystko jej robota!


PIANGI:


To bez dwóch zdań

Christine Daae!


RAOUL:


Sam Duch to namotał!


ANDRE + FIRMIN:


Jeżeli się

Powiezie plan

Tak zwany Anioł

Musi spaść!


RAOUL:


Anioł Muzyki

Dość już tego –

Tutaj musi spaść!


GIRY [do RAOULA]:


Ja ostrzegam

Dość już tego


CARLOTTA:


A jaki ma

Ta mała cel?

Rozumu wciąż

Brakuje jej!


ANDRE [do FIRMINA]:


To Christine go

Tu zwabić ma

PIANGI:


Zwariowała!

Oszalała!


FIRMIN [do ANDRE]:


To śpiew Christine

Ocali plan


RAOUL:


Szykuj się

Aniele na śmierć!


CHRISTINE [bezskutecznie]:


Dość już...


ANDRE [do FIRMINA]:


To głos Christine

Pomoże nam


GIRY [do RAOULA]:


Monsieur, ja błagam

Dajmy spokój...


PIANGI + CARLOTTA:


Gran Dio!

Che imbroglio!


ANDRE + FIRMIN:


Odda ducha Duch!


[Z inicjatywy RAOULA rodzi się plan przechytrzenia UPIORA – należy go pojmać podczas premiery jego dzieła, przynętą ma być grająca główną rolę CHRISTINE. Dziewczyna opiera się targana sprzecznymi emocjami, jednak w końcu ulega.]


CHRISTINE [nie wytrzymuje]:


Dość!


[Błagalnie do RAOULA]:


Tak się boję

Więc nie nalegaj

Raoul, proszę

Bo tak się lękam


On porwie mnie

Przeczuwam to, wiem

I rozdzieli na zawsze

Nie znajdziesz mnie – nie


Bo koszmarem jest dziś

Dawny sen

A gdy schwyta mą myśl

W swoją sieć


Będzie śpiewać ten głos

W duszy mej aż po kres

Będzie śpiewać ten głos

W duszy mej aż po kres


[Wszyscy patrzą na CHRISTINE.]


CARLOTTA:


To wariatka!


RAOUL [do CHRISTINE]:


Mówiłaś mi

Że człowiekiem tylko jest


Lecz póki żyw

Prześladować będzie cię


CHRISTINE [przybita]:


Tak czy tak jest źle

Odpowiedź jaką dać

Czy aby dalej żyć

O życie muszę grać?


Czy tego zdradzić mam

Co w głos mój duszę tchnął

Przynętą jestem dziś

Pułapką jest mój głos


Tak, wiem – on czyni zło

Skrupułów nie ma w nim

I choć nie powiem: Nie

To jednak chciałabym


O tak – ja zgadzam się

Na szalę rzucić śpiew

W operze od Upiora


RAOUL [do CHRISTINE, bardzo delikatnie]:


Christine, Christine

Nie pomyśl o mnie źle


Sam boję się

Lecz w głosie twym

Jest nadzieja...


[CHRISTINE targana sprzecznymi uczuciami wybiega z gabinetu,

RAOUL podąża za nią. Wykrzykuje jeszcze pod adresem wyimaginowanego UPIORA.]


RAOUL:


A więc wojna!

Ale tym razem, przewrotny przyjacielu,

to ciebie czeka katastrofa!


[Zaciemnienie. Pojawiają się mechanicy i przygotowują scenę do próby przedstawienia. CARLOTTA, PIANGI i GIRY zajmują swoje miejsca.]



AKT II

SCENA 3


PRÓBY OPERY „DON JUAN TRYUMFUJE”.


REYER kieruje ćwiczeniem nowego utworu zasiadając przy fortepianie.

W próbie biorą udział CARLOTTA, PIANGI, CHRISTINE, GIRY oraz CHÓR.



WSZYSCY:


Dumny rycerz wyzwał los

Niepotrzebny ciska miecz

Sam odrzuca butny ton

Pojedynek stoczyć chce


CARLOTTA:


W buduarach młodych dam

On uwielbia ruszyć w bój


PIANGI:


Nie ma serca Don Juan...


REYER:


Nie! Nie! Signor Piangi, fraza jest taka. [demonstruje frazę] Bardzo proszę.


PIANGI [śpiewa niewłaściwie]:


Nie ma serca Don Juan...


REYER:


Nie, nie. Blisko, ale nie tak.

Nie ma ser... ser... ser....


PIANGI [śpiewa niewłaściwie]:


Nie ma serca Don Juan...


CARLOTTA [do CHÓRU]:


Wolę jego wersję. Przynajmniej brzmi to jak muzyka.


GIRY:


Signora, czy pozwoliłaby pani sobie na podobną uwagę w obecności kompozytora?


CARLOTTA [nie zrażona kontekstem]:


Kompozytora tu nie ma. A gdyby był...


GIRY [przerywając jej]:


Jest pani tego pewna?


REYER:


Jeszcze raz, proszę. Po siedem. [podaje tonację i odlicza]

Pięć, sześć, siedem...


PIANGI [ponownie śpiewa niewłaściwie]


Nie ma serca Don Juan...


[Wszyscy zaczynają rozmawiać lub próbować na własną rękę.]


CARLOTTA:


Ach, piu non posso!

Kogo obchodzi, czy śpiewamy właściwe nuty!


GIRY:


Cierpliwości, signora.


CARLOTTA:


Nikt się nie zorientuje, czy jest dobrze, czy źle!


PIANGI [ponownie śpiewa niewłaściwie i pyta CHRISTINE]:


A teraz dobrze?


CHRSTINE:


Nie do końca, signor.


Nie ma ser... ser...


REYER:


Moje panie! Signor Piangi! Bardzo proszę...


[REYER uderza w klawisze, po czym odchodzi od fortepianu i – machając rękami – usiłuje skupić uwagę obecnych na sobie. Zamieszanie tylko się nasila.]


PIANGI [do CARLOTTY]:


Staram się, ale nie rozumiem...


CARLOTTA:


Nie słuchaj ich, caro.


PIANGI:


Tu nie ma piękna, to nie muzyka...


GIRY [do CHRISTINE]:


Bardzo dobrze śpiewasz swoją partię, panienko.


CHRISTINE:


Dziękuję.


GIRY:


Jestem pewna, że przejdziesz w niej samą siebie.


REYER:


Proszę o spokój, proszę o spokój, etc. CARLOTTA:


[W trakcie zamieszania fortepian zaczyna samoistnie odgrywać właściwą frazę.

Gra bardzo dynamicznie. WSZYSCY milkną i zastygają, po czym zaczynają –

niejako mechanicznie – powtarzać frazę we właściwy sposób.]

[CHRISTINA powoli oddala się od grupy.]


WSZYSCY OPRÓCZ CHRISTINE:


CHÓR/ CARLOTTA


Młoda panno – zgadnij cel/ Młoda panno

Zgadnij cel przewrotnych scen/ zgadnij cel przewrotnych scen

Prześcieradeł czysta biel/ Prześcieradeł czysta biel

Nie wiesz, co w niej czeka cię/ nie wiesz, co w niej czeka cię


[CHÓR staje się tłem dla CHRISTINE, która – jak zamurowana – śpiewa osobno].


CHRISTINE:


Ten głos nawiedzał mnie

Przybywał w snach


Wymawiał imię me

Aż nastał brzask


[Scena zmienia się. CHRISTINE kroczy w głąb sceny. Słychać bicie dzwonów.]


CHRISTINE:


Mała Lotta była bardzo zagubiona

Lecz ojciec mówił jej, że zawsze będzie z nią Anioł Muzyki

Tak ojciec mówił jej...

Tak mówił jej...



AKT II

SCENA 4


NA CMENTARZU.


Znajdujemy się przy dużym grobowcu, obrośniętym mchem. Pośrodku umiejscowiona jest duża piramida czaszek. Za nią krzyż. Zapada mrok.



CHRISTINE:


Byłeś mi najdroższym ojcem

Byłeś przyjacielem


Potem świat tak nagle runął

Dałeś mi tak wiele


Szkoda, że cię nie ma ze mną tu

Szkoda, że cię nie ma już


Czuję, że gdy dam wiarę w sny

Wejdziesz tu wprost ze snu


Szkoda, że już zamilkł bliski głos

Że go nie usłyszę znów


Brak mi twych rad, słów twoich brak

Sen nie zastąpi słów


Zimny dzwon, kamienny anioł

Gwardia snu wiecznego


Smutni to strażnicy ojca

Ojca kochanego


Ile już lat patrzę jak świat

Ginie mi gdzieś przez łzy


Szkoda, że cię nie ma ze mną tu

Szkoda, że tak miało być

Przeszłość to cień, zrzucić go chcę

Muszę przed siebie iść


Dość tak wielu łez

Żal mi życia jest

Nie chcę liczyć strat

I straconych lat


Czas pożegnać się

Czas pożegnać się


[UPIÓR wychodzi wprost na CHRISTINE zza krzyża.]


UPIÓR:


Dziecko, ty jesteś tak bezbronna

Schroń się pod me skrzydła


CHRISTINE:


Anioł czy ojciec, duch czy upiór

Kto jest tu znów przy mnie?


UPIÓR:


Czy nie poznajesz Anioła?


CHRISTINE:


Mów, mój Aniele, bo tęsknota

Echem gra w twym głosie


[RAOUL pojawia się w cieniu i przygląda zahipnotyzowany.]


UPIÓR:


Bałem się już, że cię tracę


RAOUL:


Teraz znów jego jest


UPIÓR:


Wzrok mój cię gubił we mgle


RAOUL:


Znów odbiera mi ją


CHRISTINE:


Rozum się wzbrania przed tobą...


UPIÓR:


Rozum tak...


UPIÓR + CHRISTINE:


...ale dusza – nie!


RAOUL:


Kim naprawdę jest Anioł


UPIÓR/ CHRISTINE:


Anioł Muzyki odtrącony/ Anioł Muzyki odtrącony –

Jak mogłaś to zrobić?/ Jak mogłam to zrobić?


Anioł Muzyki! Strażnik piękna/ Anioł Muzyki! Strażnik piękna

Pójdziesz za swym Mistrzem!/ Pójdę za swym, Mistrzem!


RAOUL [równolegle]:


Anioł czy demon

Moc to czyja

Czyj jest cmentarny ten głos

Anioł czy cień zza grobu

Kogo też zwie Mistrzem?


[CHRISTINE zaczyna podchodzić do UPIORA]


UPIÓR:


Jestem Aniołem Muzyki

Chodź do Anioła Muzyki...


RAOUL:


Anioł Zagłady!

Oto kim jest!


[UPIÓR nadal kusi CHRISTINE]


UPIÓR:


Jestem Aniołem Muzyki

Chodź do Anioła Muzyki...


RAOUL [krzyczy zdesperowany]:


Christine! Posłuchaj mnie!

Nie wiem, co ci się wydaje, ale ten człowiek...

to coś... nie jest twoim ojcem!


[do UPIORA]:


Zostaw ją! Na miłość boską, zostaw ją!

Christine!


CHRISTINE [budzi się z transu i wymawia imię RAOULA]:


Raoul...


[CHRISTINE podbiega do RAOULA, który przytula ją opiekuńczo.

UPIÓR zastyga na chwilę. Zmienia się muzyka i UPIÓR chwyta nagle za szpikulec,

na który zatknięta jest czaszka. Sprawia, że z otwartej jamy ustnej czaszki

wystrzela kula ognista i ląduje u stóp RAOULA.]


UPIÓR [strzelając kolejną kulą ognia]:


Brawo, Monsieur! Śmiałe słowa!


RAOUL:


Więcej sztuczek proszę!


UPIÓR:


Przekonamy się, ile pan wytrzyma!


[pojedynek na szpady]


RAOUL:


Nie dość było podstępów? Nie dość przemocy?


CHRISTINE [do RAOULA]:


Raoul, nie!...


UPIÓR:


Dobrze, Monsieur! Bardzo dobrze! Proszę podejść do mnie.

[walczą dalej]


RAOUL:


Nie zdobędziesz jej miłości, robiąc z niej więźnia.


CHRISTINE:


Raoul, nie!...


RAOUL [do CHRISTINE]:


Cofnij się!


UPIÓR:


Jestem tutaj, szanowny panie: Anioł Śmierci!

Bliżej, bliżej, Monsieur.


RAOUL [do CHRISTINE]:


Odsuń się!

[zwycięża UPIORA i może zadać rozbrojonemu ostateczny cios]


CHRISTINE:


Nie! Nie tak...


[RAOUL oddala się z CHRISTINE]


UPIÓR:


Wracaj!


UPIÓR [woła wściekły, kiedy młodzi się oddalają]:


Niech więc tak będzie!

Tym razem pożałujecie tego oboje!


[Na jeden gest UPIORA błyska światło i cala scena staje w płomieniach.]



AKT II

SCENA 5


PRZED PREMIERĄ.


W gmachu Opery w dniu premiery „Don Juan Triumfuje”.


Orkiestra stroi instrumenty. Rozlega się dźwięk gwizdka, to strażacy w blaszanych hełmach mają odprawę. Ich SZEF sprawdza, czy wszystko jest gotowe. Oświetla ich reflektor sceniczny. Obecni są też RAOUL, ANDRE i FIRMIN – doglądają przygotowań do premiery. W orkiestronie skrywają się strzelcy, początkowo niewidoczni.


SZEF:


Rozumiecie instrukcje?


STRAŻAK [służbiście]:


Tak jest!


SZEF:


Po usłyszeniu gwizdka zajmijcie pozycje. Trzeba obstawić drzwi.

Najważniejsze, żeby wszystkie wyjścia były zabezpieczone.


FIRMIN [do ANDRE]:


Czy to najlepsze rozwiązanie, Andre?


ANDRE:


A masz inny pomysł?


SZEF:


Panie wicehrabio, czy mam wydać rozkaz?


RAOUL:


Bardzo proszę.


[SZEF używa gwizdka i strażacy zajmują pozycje, zostawiając na scenie SZEFA, RAOULA i DYREKTORÓW. Orkiestra kończy się stroić, słychać już tylko pojedynczych muzyków, jak ćwiczą kawałki z partytury „Don Juan Triumfuje”].


RAOUL [zwracając się do strzelca]:


Hej tam, w orkiestronie! Macie wszystko na oku?

STRZELEC [wychylając się z orkiestronu]:


Tak, proszę pana.


RAOUL:


Pamiętajcie. Jak przyjdzie pora, macie strzelać.

Strzelajcie, żeby zabić.


STRZELEC:


A po czym poznam, że już czas?


RAOUL:


Poznacie.


[STRZELEC zajmuje dogodną pozycję.]


FIRMIN:


Panie wicehrabio, czy jest pan pewien, że to się uda?

I czy panna Daae zaśpiewa?


RAOUL:


Niech się pan nie martwi, Firmin. Panie Andre?


ANDRE:


Jesteśmy do dyspozycji.


SZEF:


Moi ludzie zajęli pozycje.


RAOUL:


A więc do dzieła.


[SZEF ponownie używa gwizdka i woła do swoich ludzi.]


SZEF:


Wszystkie wyjścia zabezpieczone?


[Słychać odgłosy zatrzaskiwanych drzwi i odpowiedzi strażaków: Tak jest!

Zamknięte! Zabezpieczone! Orkiestra cichnie. Po chwili odzywa się głos...]

UPIÓR [sam głos]:


To ja, to Upiór tej Opery!

To ja, to Upiór tej Opery!


[Wszyscy oglądają się zaniepokojeni. STRAŻACY biegną w stronę głosu.]


UPIÓR [sam głos, ale już z innego miejsca]:


To ja, to Upiór tej Opery!

To ja, to Upiór tej Opery!


[Sytuacja powtarza się kilka razy. Głos UPIORA przenosi się coraz szybciej z miejsca na miejsce, myląc STRAŻAKÓW, bezskutecznie podążających w jego kierunku. Głos dobiega na koniec z loży numer 5, co sprawia, że STRZELEC wypala w tamtą stronę. Doskakuje do niego wściekły RAOUL.]


RAOUL:


Idioto! Jeszcze kogoś zabijesz! Powiedziałem: Jak przyjdzie pora!


STRZELEC:


Panie wicehrabio, ale...


[Głos UPIORA przerywa im, tym razem wypełniając cały budynek.]


UPIÓR:


Żadnych „ale”. Tym razem wicehrabia ma rację...


UPIÓR:


Dziś odmienię los

Bo nazbyt długo trwa ten żart

Cierpliwość też kończy się

Tu już brak wolnych miejsc

Czas operę mą grać!



AKT II

SCENA 6


DON JUAN TRIUMFUJE”


Scenografia do finałowej sceny opery „Don Juan Triumfuje”.



CHÓR:


Tutaj damy tracą cześć

Gdy pan domu ostrzy nóż

To ofiarna będzie rzeź

I owieczka beczy już


CHÓR + CARLOTTA:


Młoda panno – zgadnij cel

Zgadnij cel przewrotnych scen

Prześcieradeł czysta biel

Nie wiesz, co w niej czeka cię


CHÓR:


Sługa pana będzie grać

Stół zastawi jego pan

Panna jest dziś w karcie dań

Tak tryumfuje Don Juan


[PIANGI – jako Don Juan – wychodzi spod łuku sklepienia. MEG, jako cygańska tancerka, robi wokół niego kokieteryjne piruety. Don Juan rzuca jej sakiewkę i dziewczyna znika.]


DON JUAN:


Passarino – jeszcze czas

Cały plan powtórzmy wraz:


PASSARINO:


Młoda dama wierzyć ma

Ja to pan, (a) pan – to ja


DON JUAN:


Masz na sobie mieć mój płaszcz

Mym szalem lico skryj

Gdy do stołu siądę z nią

Niechaj myśli, że to ty


Trwa umizgów pusta gra

Wierzy panna – ja to ty

Na biesiadzie płynie czas

Wino szybko uśpi wstyd


PASSARINO:


Wtedy wracam jako pan

Krzyknę, gdy przekroczę próg


DON JUAN:


Szepnę: Skarbie, nie bój się

Do sypialni mam tu klucz


PASSARINO:


Panna nie ma żadnych szans


DON JUAN:


Może z cnotą żegnać się

Zdobycz pewną mam –

I aby tylko mnie nie porwał śmiech...


[Śmiejąc się DON JUAN zakłada ubranie PASSARINA i wchodzi do alkowy, gdzie czeka już przygotowane łoże. Jeszcze tego nie wiemy, ale lasso zostało już użyte i senior PIANGI nie żyje. Od tej chwili partia DON JUANA będzie grana przez UPIORA. Z oddali dochodzi radosny śpiew AMINTY, w partii wykonywanej przez CHRISTINE.]


AMINTA (CHRISTINE):


Snów smutnych nie śnię dziś

Trwa dobry sen

Złych myśli nie mam dziś

To miłość – wiem


PASSARINO:


Panie?


DON JUAN:


Passarino –

Oddal się, bo mój gość, już tu jest

Już tu jest, wpada w sieć


[PASSARINO oddala się. Wchodzi AMINTA (CHRISTINE). Zdejmuje płaszcz i siada. Rozgląda się, ale nikogo nie widzi. Zaczyna jeść nogę kurczaka (w wersji londyńskiej: jabłko). Wchodzi (uwaga) UPIÓR, jako DON JUAN udający PASSARINA. Ubrany jest w płaszcz PASSARINA, którym zakrywa twarz. Jego słowa intrygują dziewczynę.]


UPIÓR:


Sama przyszłaś

Tu gdzie wreszcie musiałaś przyjść

Choć pragnienie to nadal jest w tobie tak ciche, ciche


Tu cię wiodłem

Gdzie namiętność zaczyna żyć

Bo dwa ciała widziałaś w marzeniach

Dwa ciała – bezbronna, gotowa na wszystko

I wreszcie przybyłaś tu, by przy mnie być

Bo tak chciałaś, tak chciałaś


Stąd odwrotu nie ma już, spalone mosty

I gra pozorów wreszcie kończy się


Nie ma „albo”, nie ma „lecz”, to takie proste

Więc porzuć myśl do końca wchodząc w sen


Bo kiedy dusza w ogniu tkwi

Pragnienie nam otwiera drzwi

Spełnienie słodkie czeka nas


Stąd odwrotu nie ma już, próg przekroczony

Więc jaki dziś poznamy tajny klucz?

Tu skąd odwrotu nie ma już


CHRISTINE:


Tu mnie wiodłeś

Tu gdzie mowa znajduje kres

Nie potrzeba tu słów, bo ogarnia nas cisza, cisza


Na twe hasło

Podążyłam za tobą w cień

Bo dwa ciała widziałam splecione

Widziałam dwa ciała bezbronne i ciche

I teraz przybyłam tu – by z tobą być

Bo tak chciałam, tak chciałam


Stąd odwrotu nie ma już, wiem dobrze o tym

I niech już się rozpocznie twoja gra


Nie ma dobra ani zła, nie dbam co potem

Niech staną się tu jednym ciała dwa


Zaczyna szybciej krążyć krew

Napływa czerwień w senny kwiat

Niech już płomienie nas ograną


CHRISTINE + UPIÓR:


Stąd odwrotu nie ma już, próg przekroczony

Spalonych mostów prochy porwał nurt

Bo stąd odwrotu nie ma już...


[Od pewnego momentu i publiczność i POLCJA dostrzegają nieżywego PIANGIEGO, widocznego za kurtyną. Staje się oczywiste, że to UPIÓR śpiewa partię DON JUANA. CHRISTINE też się już tego domyśla, a UPIÓR utwierdza ją w tym, śpiewając...]


UPIÓR [śpiewa słowami RAOULA]:


Jedna miłość, tak jak życie jedno

Z dna rozpaczy możesz wyrwać mnie


[UPIÓR zdejmuje z palca pierścień i podaje go CHRISTINE.

Dziewczyna bierze go powoli i zakłada na palec.]


UPIÓR [śpiewa słowami RAOULA c.d.]:


Jedno życie, miła, dziel je ze mną

Na twój znak na świata pójdę kres

Christine, o tyle proszę...


[Aria UPIORA urywa się w chwili, kiedy CHRISTINE spokojnie zrywa mu maskę i odsłania jego oblicze przed publicznością. Pada strzał z loży. UPIÓR owija płaszcz wokół CHRISTINE, po czym oboje znikają. Ukazuje się martwe ciało uduszonego lassem PIANGIEGO.]



AKT II

SCENA 7 a


NA SCENIE


POLICJA, MASZYNIŚCI, etc. robią wielkie zamieszanie na scenie, na której znajdują się także ANDRE, FIRMIN, RAOUL, GIRY, MEG i CARLOTTA.



CARLOTTA:


Co to znaczy? Co się stało? Ubaldo!


ANDRE:


O mój Boże... Mój Boże...


FIRMIN:


Jesteśmy zrujnowani – zrujnowani!


GIRY [do RAOULA]:


Panie wicehrabio. Proszę za mną.


CARLOTTA [rzucając się do ciała PIANGIEGO]:


Mój kochany, mój kochany!... Kto ci to zrobił!


[histerycznie do ANDRE]:


To pan! To pan na to pozwolił!


[CARLOTTA załamuje się na widok ciała PIANGIEGO wynoszonego na noszach.]


GIRY:


Panie wicehrabio, wiem gdzie oni są.


RAOUL:


Czy mogę pani zaufać?


GIRY:


Nie ma pan wyboru. Tylko proszę pamiętać: ręka cały czas na wysokości oczu.


MEG [demonstruje]:


W ten sposób.


RAOUL:


Ale dlaczego?


GIRY:


Dlaczego? To przez to jego lasso. Najpierw Buquet, teraz Piangi.


MEG:


Pójdę z wami.


GIRY:


Nie ma mowy, Meg! Zostaniesz tutaj!


[do RAOULA]


Pospieszmy się, Monsieur. Zanim będzie za późno.



AKT II

SCENA 7 b


PODZIEMNY LABIRYNT


UPIÓR i CHRISTINE płyną łodzią przez podwodne jezioro.


UPIÓR:


Jeszcze raz loch rozpaczy, widok piekła bram

Spadam w otchłań daremnych moich snów

W samą czerń, na czeluści samo dno...


[Gorzko do CHRISTINE.]


UPIÓR:


Powiedz mi, czemu skuto mnie

I wrzucono w martwy cień?


Nie za sprawą moich win

Lecz za winy oszpeconej twarzy mej!


[UPIÓR słyszy odgłosy zbliżającego się pościgu]


TŁUM:


To jest zbrodniarza trop –

Znajdziemy go!


UPIÓR:


Znowu wrogi ludzki tłum

Znów nienawiść ściga mnie

Nie ma dla mnie dobrych słów

Jak zdjąć klątwę z twarzy mej?


Christine... Christine...

Jak? Jak?


[Wysoko nad nimi pojawiają się RAOUL i GIRY. Schodzą niżej, wymijając stado szczurów oraz SZCZUROŁAPA. GIRY unosi rękę na wysokość oczu.]


GIRY:


Idź tak by przed nosem trzymać dłoń!


RAOUL:


...by przed nosem trzymać dłoń...


TŁUM:


Idź tak by przed nosem trzymać dłoń!


GIRY:


On mieszka po drugiej stronie jeziora. Dalej już nie pójdę.


RAOUL:


Dziękuję pani, Madame Giry!


[GIRY wraca na górę. RAOUL spogląda na wodę, zdejmuje płaszcz i wskakuje.

Na szczycie pojawia się TŁUM i schodzi nad jezioro oświetlając drogę pochodniami.]


TŁUM:


To jest zbrodniarza trop –

Znajdziemy go!


To jest zbrodniarza trop –

Znajdziemy go!


Ta bestia żyje tu

Schwytamy ją!


Zbyt długo dławił nas

Doczekał się


Bo Upiór tej Opery

Jest tu – na samym dnie


Gdzieś tu jest Upiór tej Opery

Gdzieś tu jest Upiór tej Opery


[TŁUM zawraca na górę. Zapewne jest jeszcze inna droga do kryjówki UPIORA. Zjeżdżają wrota, a za nimi pojawia się sama kryjówka UPIORA.]



AKT II

SCENA 8


PO DRUGIEJ STRONIE JEZIORA (KRYJÓWKA UPIORA).


Kukła CHRISTINE w ślubnym stroju siedzi przytwierdzona do tronu. UPIÓR wywleka prawdziwą CHRISTINE z łodzi. Dziewczyna wyrywa się i śmiało przed nim staje. Pokonując strach, CHRISTINE zwraca się do UPIORA.


CHRISTINE:


Mogłeś mieć i świat i mnie

Ale ty chcesz krwi


[żadnej reakcji]


Nowy łup, nowa krew

Taką rolę gram?


UPIÓR [chłodno]:


Ów los, który ręce zaplamił mi krwią

Odebrał mi szczęście dotyku twych rąk

Ta twarz to trucizna i płynie z niej jad!


[UPIÓR zdejmuje z kukły welon i zbliża się powoli do CHRISTINE.]


UPIÓR [śpiewa]


Ta twarz, co wstręt budziła własnej matki

Mój strój – czy wiesz – zaczynał się od maski


[UPIÓR zakłada welon na głowę CHRISTINE.]


UPIÓR:


Litość nie da nic

Swoją przyszłość poznaj dziś

Całą wieczność na to COŚ spoglądać masz


[UPIÓR i CHRISTINE prawie się dotykają. Ona spogląda mu spokojnie w oczy.]


CHRISTINE:


Nieszczęsna twarz

Mnie nie zraża – w czym tu strach?

To z duszy twej

Tylko z niej wypływa jad

[UPIÓR wyczuwa nagle obecność RAOULA, który wyłania się z jeziora,

po drugiej stronie opuszczanej kraty, strzegącej wejścia.]


UPIÓR:


Stop!

O pani, spójrz: Przybywa gość!


[do RAOULA]


To po prostu jest

Mój kolejny dobry traf

Bo liczyłem, że spotkamy się

A tu zjawia się pan

To doprawdy moja noc


RAOUL [błagalnie, trzymając kraty bramy]:


Puść ją!

Uczyń co chcesz, ale puść ją!

Nie masz litości?


UPIÓR [ironicznie do CHRISTINE]:


Te słowa wyciskają mi łzy


CHRISTINE:


Nie, Raoul, nic z tego...


RAOUL:


Ja kocham!

Czy to coś znaczy? Ja kocham!

Okaż współczucie!


UPIÓR [gniewnie do RAOULA]:


A mnie nie okazywał go nikt!


RAOUL:


Christine... Christine...


[do UPIORA]:


Chcę być przy niej!


UPIÓR:


Bardzo proszę...


[na jego gest brama się unosi i RAOUL wchodzi do środka]


Monsieur, zapraszam dalej

Czy pan myślał, że ją skrzywdzę?


Kto ma płacić za grzech?

Gdy popełnił go... pan!


[Podnosi się krata do kryjówki, RAOUL wchodzi pod nią,

UPIÓR wyjmuje lasso i chwyta RAOULA za szyję.]


UPIÓR [prześmiewczo]:


Wzywaj kare konie tu!

Chodź zawsze tak, by przed nosem trzymać dłoń!

Nikt nie pomoże ci – no, chyba że Christine...


[zwraca się do CHRISTINE]


Chcesz by żył – wybierz mnie

Kup mu wolność, kochaj mnie

Odmowa równa jest skazaniu go na śmierć


Tak albo tak

Bo stąd odwrotu nie ma już!


CHRISTINE [do UPIORA]:


Nad losem twym rozlałam gorzkie łzy

Lecz dziś żałuję każdej z nich


[od tej pory śpiewają jednocześnie]


RAOUL [w rozpaczy]:


Christine, czy zdołasz mi wybaczyć

Zrobiłem to dla ciebie, lecz na darmo


CHRISTINE [do siebie, choć patrząc na UPIORA]:


Upadły idol i fałszywy wzór

Czy tak zawsze kończą się złudzenia



UPIÓR [do CHRISTINE]:


Nie czas na gorzkie łzy

Nie czas na skargi czy modlitwy


RAOUL [do CHRISTINE]:


Każdy wybór to mój wyrok śmierci

Tak czy tak – wygrywa zawsze on


UPIÓR:


Nic wam nie pomoże już

Daremne trudy

Bo tak czy tak wygrywam zawsze ja


[do CHRISTINE]


Wybierasz mnie by dalej żył

Czy też skazujesz go na śmierć?


RAOUL [do UPIORA]:


Więc musi łgać, by mnie ocalić?


UPIÓR:


Stąd odwrotu nie ma już

Próg przekroczony

O jego życie kości teraz rzuć

Bo stąd odwrotu nie ma już


RAOUL:


Nie zgadzaj się, Christine – o nie!

Nie marnuj sobie życia dla mnie

Tak chciałem cię uwolnić...


CHRISTINE:


Anioł Muzyki nie ma serca

Jaki mi dał wybór?

Anioł Muzyki mnie oszukał

Byłam mu tak wierna


UPIÓR [do CHRISTINE]:


Wybieraj wreszcie – tracisz czas!

CHRISTINE [coraz bardziej emocjonalnie]:


Biedny mój duchu ciemności

Jakieś ty życie tu znał

Bóg dał mi siłę byś poczuł

Że nie jesteś sam...


[Po ultimatum postawionym przez UPIORA, CHRISTINE zbliża się do niego i – nieoczekiwanie – wyraża mu współczucie. Po pierwszych słowach całuje go długo i namiętnie w usta. UPIÓR i CHRISTINE trwają w uścisku długą chwilę. RAOUL przygląda się tej scenie w zgrozie i osłupieniu. UPIÓR podnosi płonącą świecę i trzyma ją nad głową RAOULA. Moment pełen napięcia. Wisząca w powietrzu lina opada nagle na ziemię – UPIÓR przepalił nić, na której wisiała. Zrezygnowany, UPIÓR zwraca się do RAOULA, a w tle słychać już zbliżający się TŁUM.]


TŁUM 1:


To jest zbrodniarza trop –

Znajdziemy go!


Ta bestia żyje tu

Schwytamy ją!


Zbyt długo dławił nas

Doczekał się


Bo Upiór tej Opery

Jest tu – na samym dnie


TŁUM 2:


Kim jest ten potwór?

Ta bestia kim jest?


Niedługo, Piangi!

Już zaraz, Buguet!

Pomścimy was – nie wymknie się!


UPIÓR [śpiewa uwalniając dwoje kochanków]:


Weź ją – zapomnij – zapomnij i ty

Zostać chcę sam – nie zdradźcie mnie im

Idźcie – nim znajdzie was tłum

Weźcie łódź – chcę być sam – na was już czas


Nie mówcie nic o Aniele Muzyki

Co do piekieł spadł!


[RAOUL i CHRISTINE oddalają się do łodzi. UPIÓR patrzy ironicznie na swoją maskę. W magiczny sposób zaczyna grać pozytywka i UPIÓR wsłuchuje się w melodię.]


UPIÓR:


Co za bal –

Maskarada na sto par!


Co za bal –

W taką noc odrzuć twarz i stań się maską


[CHRISTINE wraca i oddaje mu pierścień]


UPIÓR:


Christine, ja kocham...


[Dziewczyna oddala się pospiesznie. UPIÓR zakłada pierścień na palec.]

CHRISTINE i RAOUL w oddaleniu śpiewają razem w łodzi]


Jedna miłość, tak jak życie jedno

Na twój znak na świata pójdę kres


RAOUL:


Jedno życie, miła...


CHRISTINE:


...dziel je ze mną


UPIÓR [spoglądając za CHRISTINE]:


Tylko ty mym pieśniom dałaś moc

To koniec! Niechaj noc utraci głos!


[UPIÓR podchodzi z wolna do tronu i zasiada na nim. Owija się w pelerynę i znika. Pojawia się MEG. Podchodzi do tronu i bierze do ręki maskę UPIORA.]



K U R T Y N A


Musicale I - Upiór w operze

Naszą witrynę przegląda teraz 27 gości