cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

BOB DYLAN Together Through Life
GRZEGORZ TURNAU Do zobaczenia
ARTUR DUTKIEWICZ Niemen – improwizacje
ANNA NETREBKO & ELĪNA GARANČA Vincenzo Bellini: I Capuleti i Montecchi

BOB DYLAN Together Through Life Columbia

„Jego Bobość” musiał coś zmienić. Po tryptyku genialnych albumów – ostatni z nich, „Modern Times” (2006) był płytą numer jeden w USA – artysta rozstał się z formułą sprawdzoną i zagłębił w nowe rejony. Czynił to zresztą wielokrotnie na artystycznej drodze. Zwiastujący płytę singiel „Beyond Here Lies Nothin’” może być nieco mylący. Ten prosty blues brzmi tak samo „korzennie” jak poprzednie albumy. A jednak Dylan oddala się nieco od Delty Missisipi i nawiązuje do brzmienia z Chicago lat 50. Zawsze obecny w jego muzyce pierwiastek „wiejski” zapewnia tym razem David Hidalgo ze świetnej grupy Los Lobos, grający na akordeonie. Dylan nie porzucił swoich stałych, apokaliptycznych obsesji („If You Ever Go To Huston”), ale tym razem spogląda na świat („My Wife’s Home Town”) – i na siebie („It’s All Good”) – z większą dozą ironii. Premierowy materiał powstał nieoczekiwanie i w błyskawicznym tempie. Iskrę rzucił reżyser, Oliver Dahan, którego biografia Edith Piaf „Niczego nie żałuję” wywarła na Dylanie duże wrażenie. Do nowego filmu Francuza napisał piosenkę „Life Is Hard”.

GRZEGORZ TURNAU Do zobaczenia Pomaton/EMI (CD+DVD)

Interesująca edycja, „ale”... Najpierw dlaczego interesująca. Dlatego, że płyta DVD zawiera niemal wszystkie teledyski Grzegorza Turnaua, od przełomowego „Cichosza”, przez przebojową „Bracką”, po niedawny „Motorek”. Te krótkie filmy – poza kilkoma wyjątkami w reżyserii Michała Zabłockiego – to małe arcydzieła formy. W części „do oglądania” są także duety i koncert z wierszami Herberta. Płytę CD – tę do słuchania – otwiera „Nowe wyzwolenie” do tekstu Witkacego, studyjny debiut Turnaua (lipiec, 1984). Wybór muzyki teatralnej to m.in. – jakże pokrewne –  „Żaby” Arystofanesa i „Zielona Gęś”. Bardzo ładnym prezentem dla słuchaczy jest „Wspomnienie” Niemena. Tyle zachwytów. A teraz „ale”, bo wydawnictwo pozostawia w sercach fanów uczucie niedosytu. Po ponad 20 latach działalności artystycznej Grzegorz Turnau ma archiwa na kilka płyt z samymi rarytasami. Należało się spodziewać, że powstanie „Box Set”. Czego więc zabrakło? Odwagi rynkowej w oczekiwaniu na kryzys? Tym bardziej dziwi włączenie czterech nagrań „reanimowanych” – mamy je od lat, szkoda było miejsca. 

ARTUR DUTKIEWICZ Niemen – improwizacje
Fonografika

Niemen znowu inspiruje – to cieszy. Śpiewać go można jedynie gorzej, więc pianista Artur Dutkiewicz odkrywa instrumentalne pokłady tej muzyki. Sam dobór repertuaru świadczy o jej dogłębnym zrozumieniu. Poza kilkoma „oczywistymi” wyborami (m.in. „Czy mnie jeszcze pamiętasz”), są tu kompozycje o wyjątkowej inwencji melodycznej, jak choćby „Nim przyjdzie wiosna”. Dutkiewicz przywraca – a następnie eksponuje – istotę utworów Niemena, ich podskórne źródła. Pianista świetnie wyczuwa inspiracje Niemena i dlatego jego „Ciuciubabka” jest zagrana jako R&B, jego „Jednego serca” ma charakter muzyki gospel (i wspaniałe solo kontrabasu), a jego „Stoję w oknie” to ballada soul. Towarzyszą mu dwaj muzycy: znakomity basista, Darek Oleszkiewicz, oraz Sebastian Frankiewicz, utalentowany perkusista młodego pokolenia. Rzecz jasna kluczem jest gra pianisty i jego porywające – tytułowe – improwizacje. Płytę zamyka solowa impresja na temat norwidowskich „Marionetek”, najbardziej oddalona od oryginału, ale zachowująca jego egzystencjalną tajemnice i zakończona... pytaniem.

ANNA NETREBKO & EL
ĪNA GARANČA Vincenzo Bellini: I Capuleti i Montecchi Deutsche Grammophon (2CD)

Oto absolutne muzyczne niebo. I to przede wszystkim za sprawą samego materiału, a dopiero w drugim rzędzie dzięki głosom obu gwiazd. Ta opera Belliniego uchodzi w tradycji krytycznej za „prawie arcydzieło”, ale najwyższy czas zweryfikować tę opinię. Bo jest to pełne arcydzieło stylu
bel canto, nawet jeżeli ustępuje „Normie” („Normie” ustępuje wszystko). W postaci tragicznych kochanków wcieliły się tu Anna Netrebko (jako Julia) i – fenomenalna mezzosopran z Łotwy – Elīna Garanča (Romeo). Jest to jedna z ostatnich w europejskiej muzyce tzw. ról spodenkowych, gdy kobieta śpiewa partie bohatera płci przeciwnej. Jakkolwiek egzotyczne może się to wydawać, efekt takiego zestawienia głosów jest powalający. Duety Romea i Julii brzmią niebiańsko, zaś partie, w których obie wokalistki śpiewają w harmonii (jak w finale „Ah, crudel, d’onor ragioni”), znajdują odpowiedniki jedynie u Mozarta. W oślepiającym blasku obu śpiewaczek warto dostrzec wspaniałego maltańskiego tenora Josepha Calleja (Tebaldo). Doskonałą orkiestrą wiedeńskich symfoników dyryguje Fabio Luisi.

[ZWIERCIADŁO, 2009]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 90 gości