cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

LHASA Lhasa
ANNA KOSTRZEWSKA Anya
VAN MORRISON Astral Weeks Live At The Hollywood Bowl
JAN KANTY PAWLUŚKIEWICZ Radość miłosierdzia 

LHASA Lhasa Audiogram

Kontemplacyjny album autorski osadzony w tradycyjnych, akustycznych brzmieniach. Lhasa De Sela dokonała przełomu w tzw. kobiecej piosence płytą „The Living Road” (2003), gdzie nie tylko dała popis stylistycznym fajerwerkom, czerpiąc z folkloru jak Ameryka długa i szeroka, ale śpiewała w kilku językach. Teraz to piosenki wyłącznie anglojęzyczne lekko płynące wśród subtelnego akompaniamentu baterii instrumentów strunowych i perkusyjnych. Paradoksalnie jednak – mniej znaczy więcej. Aranżacyjna asceza sprawia, że każdy dźwięk i staje się ważny, a uwagę ogniskuje sam materiał („1010 Nights”). Lhasa nagrała płytę analogowo na taśmie (rzecz dziś niecodzienna) i oszczędnie używa wielośladu – jej głosy w „Fool’s Gold” nadają piosence charakter country, ale to (obok bluesa i najgłębiej rozumianej ludowości) tylko jedna z wielu inspiracji, która artystka przetwarza nadając swej muzyce niepowtarzalny charakter. Śpiewając na granicy szeptu z przejmującym ładunkiem emocji, Lhasa oddaje głos cygańskiej duszy, która czyni z niej obecnie pierwszą damę piosenki autorskiej.

ANNA KOSTRZEWSKA Anya 4Ever Music

Młoda piosenkarka przygotowała debiutancki album z pietyzmem. Bo jako autorka lwiej części materiału (wyróżniają się teksty o bardzo kobiecym punkcie widzenia), ale po części również producentka muzyczna płyty, zapanowała nad detalami nadając im bardzo osobisty charakter. Oczywiście skład zespołu do detali nie należy – zwłaszcza taki: producentem  i twórcą aranżacji jest Paweł „Bzim” Zarecki, grają między innymi tacy muzycy jak Bogdan Hołownia (fortepian), Marek Napiórkowski (gitara), Robert Kubiszyn (kontrabas) i Robert Luty (perkusja oraz instrumenty perkusyjne). Piosenki oscylują stylistycznie od bossa novy („Apetyt na życie”) po… tango („Rydwany”), ale dominującą konwencją jest nieustannie modny smooth jazz, a to szeroka kategoria. Miłą niespodzianką jest umieszczenie na początku albumu słynnej piosenki Leonarda Cohena „Hallelujah”. To oczywiście podnosi poprzeczkę oczekiwań, ale jednocześnie wskazuje na źródła fascynacji samej piosenkarki. A te są niewątpliwie szlachetne.

VAN MORRISON Astral Weeks Live At The Hollywood Bowl EMI

Nieznany szerzej irlandzki debiutant nagrał w 1968 roku w Nowym Jorku jeden z najbardziej niezwykłych i dojrzałych albumów muzyki popularnej – ostatnie rankingi na płytę wszech czasów plasują „Astral Weeks” jako #2 (MOJO), #3 (The Times) czy #19 (Rolling Stone). Jednak wielki Van Morrison – bo o nim mowa – nigdy dotąd nie wykonywał materiału ze swojej przełomowej płyty na żywo. I dopiero w 40. rocznicę jej wydania zdecydował się na specjalne tournee poświęcone wyłącznie repertuarowi z historycznego albumu. Zgromadził doborową stawkę muzyków (niestety nie ma tu większości nowojorskich sidemanów, których gra przyczyniła się do ponadczasowej wielkośąci „Astral Weeks”). Roztętnioną osią tego muzycznego spektaklu pozostają dwa utwory środkowe cyklu: „Sweet Thing” i „The Way Young Lovers Do”, jednak do legendy rocka (chociaż styl tej wyjątkowej muzyki najwięcej zawdzięcza mariażowi folku z jazzowymi rytmami) przeszedł finał: „Ballerina” i „Madame George”. A choć wykonania nie są bardziej natchnione od oryginalnych, wszystkie są porywające.

JAN KANTY PAWLUŚKIEWICZ Radość miłosierdzia Polskie Radio

Mistrz Jan Kanty to jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów ostatnich stu lat. Niestety, do tej pory artysta wydawał swoje imponujące dzieła (m.in. „Nieszpory Ludźmierskie” i „Harfy Papuszy”) w firmach fonograficznych, które gwarantowały ich całkowity rynkowy niebyt (zaś etykietę „oratorysty” przywłaszczył Sami Wiecie Kto). Oby współpraca z Polskim Radiem zmieniła ten stan na dobre. Najnowsze oratorium Pawluśkiewicza powstało do wierszy Leszka Aleksandra Moczulskiego z inspiracji… przesłaniem miłosierdzia Jana Pawła II w 30-lecie pontyfikatu. Jest tu i „piwnicznie” („Interludium”) i symfonicznie („Napowietrzne nasze drogi”) i góralsko („Pod Twoją pieczęcią”). Zwyczajowo w oratoriach Jana Kantego ogromne wrażenie robią chóry. Obok jak zawsze wspaniałej Elżbiety Towarnickiej (sopran) wyróżnia się – góralską barwą – Sebastian Karpiel Bułecka z Zakopower. Orkiestrę Filharmonii Poznańskiej – zleceniodawcy tego wielkiego artystycznego przedsięwzięcia – prowadzi Rafał Jacek Delekta, a chórów nikt nie zliczy. Oto wielka forma na miarę naszych czasów.

[ZWIERCIADŁO, 2009]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 52 gości