cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

KAYAH Skała
WILLIE NELSON American Classic
MELODY GARDOT My One And Only Thrill
PERGOLESI – CLAUDIO ABBADO Stabat Mater, Violin Concerto, Salve Regina

KAYAH Skała Kayax

Wszystko na tej płycie jest doskonałe – głos, muzyka, słowa. Kayah dopiero teraz nagrała najważniejszy album w karierze, nawet jeżeli mówiło się tak o poprzednich. Piosenki „Jak skała” i „Ocean spokojny już” należą do najciekawszych w jej dorobku. Kayah bywa w tekstach autotematyczna, ale to dowód samoświadomości i nie należy czynić z tego zarzutu. Tytuł albumu „Skała” nawiązuje do przełomowej płyty „Kamień” (1995), otwierająca go piosenka „Do diabła z przysłowiami” ironizuje na temat „Anioł wiedział”. Kayah śpiewa o sobie i słusznie – każda jej kolejna propozycja przekonuje, że jest to przede wszystkim twórczość autorska. Kayah tworzy w nurcie określanym w świecie jako singer-songwriter. Jej muzyka i jej wokalistyka najbliższe są muzyce soul, a takie śpiewanie nie cieszy się w Polsce masową popularnością. Tym więcej szacunku za odwagę. Kayah nagrała bezkompromisowy, bardzo osobisty album, który – chociaż nie zapewni jej masowego rażenia na radiowej antenie – umacnia ją na najważniejszej pozycji w polskiej muzyce pop. Samotna skała. Piękna i nieodstępna.

WILLIE NELSON American Classic Blue Note

Charyzmatyczny outsider po raz drugi w dorobku sięga po standardy (przełomem w jego karierze był album „Stardust” z 1978 roku). I to właśnie repertuar uzasadnia dwuznacznik w tytule (tyleż „amerykańska klasyka”, co – potraktowany osobowo – „amerykański klasyk”). Producentem płyty jest Tommy LiPuma (m.in. Dr John, Natalie Cole i Diana Krall), a to gwarantuje, że utwory zabrzmią dokładnie tak, jak powinny. Czyli kameralnie i swingowo, zaś oprawa muzyczna będzie najwyższej jakości (m.in. Joe Sample – fortepian; Christian McBride – kontrabas; Mickey Raphael – harmonijka ustna). Pogłębione wiekiem vibrato w głosie długowłosego rudzielca ma doprawdy hipnotyzerskie oddziaływanie – wystarczy chwila nieuwagi, by w śpiewie artysty zatracić się bez reszty. Staremu mistrzowi towarzyszą wspaniałe młode damy, obie grające przy tym na fortepianie: Diana Krall („If I Had You”) i Norah Jones („Baby, It’s Cold Outside”). Wśród piosenek znajdujemy takie perełki, jak „Fly Me To The Moon” oraz „Ain’t Misbehavin’”. Płytę zamyka – oczywiście – „ Always On My Mind”.

MELODY GARDOT My One And Only Thrill Verve

Dopiero koncert tej artystki w radiowej „Trójce” (26 września 2009 roku) dał pełne pojęcie o jej niebywałych możliwościach wokalnych. Na debiutanckim albumie dla wytwórni Verve śpiewa z liryczną lekkością, dostosowując głos do swoich autorskich piosenek, nigdy odwrotnie. Utwory takie jak „Baby I’m A Fool” czy „If The Stars Were Mine” mają urodę najlepszych amerykańskich standardów. Ale ta młoda dziewczyna o dojrzałym głosie czuje też bluesa i całą przepastną Deltę („Who Will Comfort Me”). Jej emisja i artykulacja to marzenie – nadludzka czystość głosu Melody to poniekąd konsekwencja koszmarnych uszkodzeń neurologicznych, jakich doznała w wypadku. Pozbierała się jednak, zaczęła tworzyć znakomity materiał i wypracowała własny styl improwizacji wokalnej (oryginalne i bardzo wdzięczne użycie głoski „r”). Jest sensacją amerykańskiej sceny jazzowej. Gra na fortepianie i na gitarze, śpiewa po angielsku i po francusku („Les Etoiles”) , ma polskie korzenie i zasługuje na najwyższą uwagę. Ta płyta to więcej, niż zapowiedź wspaniałej kariery. To jej imponujący początek.

PERGOLESI – CLAUDIO ABBADO Stabat Mater, Violin Concerto, Salve Regina Archiv

Rok Chopinowski z pewnością przyćmi inne muzyczne rocznice, minie zaś wkrótce 300 lat od urodzenia Pergolesiego (1710-1736), nieodżałowanego mistrza włoskiego baroku. Przeszedł do historii jako „wynalazca” opery buffa – jego „La serva padrona” (Służąca panią), zmieniła na zawsze kształt europejskiego teatru muzycznego. Jednak najważniejsze dzieło, „Stabat Mater” właśnie, pisał umierając na gruźlicę w wieku 26 lat i jest ono przepełnione bezgranicznym smutkiem. Wielki dyrygent Claudio Abbado i Orchestra Mozart wydają z okazji Roku Pergolesiego trzy albumy (kolejne ukażą się w styczniu i w marcu). Pierwsza płyta zawiera także „Koncert skrzypcowy” i „Salve Regina”. Są w muzyce chwile (takty) piękna absolutnie transcendentnego. Doznania, jakie im zawdzięczamy, utożsamiamy zwykle z twórczością Bacha albo Mozarta. Kiedy, dokładnie w pierwszej minucie duetu otwierającego sekwencję „Stabat Mater”, na tle barokowej orkiestry pojawiają się dwa głosy kobiece – sopran i kontralt (oryginalnie były to zresztą głosy kastratów) – Bach i Mozart stoją zasłuchani ze łzami w oczach.

[ZWIERCIADŁO, 2009]

Muzyka łagodzi - Słuchając

Naszą witrynę przegląda teraz 98 gości