cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

elvis-pelvis_smallelvis-pelvis_small
IKONA OD PASA W DÓŁ

Dla rewolucji seksualnej biodra Elvisa były tym, czym dla bolszewików wystrzał z Aurory.

Elvis był pierwszą „ikoną popkultury”. Ani Rudolph Valentino, chociaż całował tak głęboko, jak nikt przed nim. Ani Tarzan, chociaż biegał nago. Aby dokonać rewolucji kulturalnej trzeba było śpiewać rock’n’rolla i ruszać biodrami.

Elvis to nieujarzmione, rozkręcone ciało. Początek wszystkiego. To fakt, że Valentino był wcześniej, ale on tylko całował – na pustyni – i to nie mogło wystarczyć na długo. Wiemy, co się dzieje się w okolicy podbrzusza, kiedy całujemy się w podobny sposób przez dłuższą chwilę… I dlatego rzecz rozbiła się właśnie o podbrzusze. Kiedy Elvis zaczął ruszać lędźwiami, wyzwolił podobną potrzebę w całym pokoleniu – chęć tyleż pierwotną, co nieprzyzwoitą. Taniec to preludium do zbliżenia, jednak w purytańskim społeczeństwie nie mówi się tego głośno. Nic więc dziwnego, że purytańska telewizja amerykańska na początku pokazywała „Króla” jedynie od pasa w górę. Dla rewolucji seksualnej biodra Elvisa były tym, czym dla bolszewików wystrzał z Aurory. Ładny chłopak o fantastycznym głosie, „odpalił” połowę świata do frywolnych wygibasów. Oczywiście nigdy by tego nie dokonał, gdyby nie śpiewał. Bo nie wystarczy wyjść na scenę i ruszać biodrami. Nie zrobiłby też tego, gdyby nie było go tak niewiarygodnie łatwo… pokochać. Przyjrzyjmy się Elvisowi Presleyowi. To „chłopiec z sąsiedztwa”, kumpel z rodzinnego miasteczka. W odróżnieniu od gwiazd Hollywoodu przystępny i dostępny. Oczywiście do czasu, ale na fotografiach, które tu oglądamy, to ciągle jeden z nas, jeden z mas. Idol, którego można dotknąć i umówić się z nim na randkę. Synek swojej mamusi – to dopiero był szok! On miał po swojej stronie wszystkie argumenty. Doprawdy – taki dobry, religijny chłopiec, nie może się chyba źle zachowywać? Nie było idola, z którym można było utożsamić się równie łatwo, a przecież to nic innego jak identyfikacja czyni idola idolem. Niestety, Elvis Presley, ów chłopiec nazywany „Królem”, nie udźwignął ciężaru nagłej sławy. Nie był w stanie go udźwignąć. Pod jej brzemieniem – anielsko słodkim i diablo niebezpiecznym – ugiął się niejeden po nim i zawsze będą się uginać. A przecież on był pierwszy. W tej branży, którą zresztą bezpowrotnie odmienił, Elvis Presley był pierwszy pod każdym względem. Jako głos młodych. Jako symbol seksu – scenicznego – nie zawoalowanego kodem Hollywood. Jako pomost pomiędzy muzyką rockową, a Hollywood właśnie. Jako władca i ofiara swojej władzy. Odszedł o wiele za wcześnie, ale chyba nie można zmienić świata, a potem dożyć sobie spokojnej starości. Zresztą gdyby dzisiaj żył, raczej nie miałoby to znaczenia dla nikogo poza nim. On pogrzebał się za życia, przeżył swoją starość w Las Vegas, zanim skończył 40 lat. Wszystko, co miał do zrobienia – a żaden z idoli popkultury nie uczynił tyle, ile on – zrobił w młodości. Chłopiec z sąsiedztwa i syn swojej mamusi, który dał się ukrzyżować, żebyśmy ruszali biodrami jak chcemy.

[MUZA, 2003]

scandal_9

Foto: CBS

Satysfakcja - The King

Naszą witrynę przegląda teraz 76 gości