cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

GMACH Z WIELKIEJ PŁYTY

Świat się kręci, kręci się interes, kręci się płyta. Wszyscy coś kręcą i potwierdza się stara amerykańska zasada: there’s no business like showbusiness (czyli: rozrywka to najlepszy interes).

Okazuje się, że zamiast kręcić coś, lepiej jest kręcić… czymś – pod warunkiem, że będzie to płyta gramofonowa. Znane są wyniki sprzedaży najbardziej popularnych albumów kończącego się stulecia i warto się im przyjrzeć (dane RIAA – Recording Industry Association of America – obejmują cały świat). Ciekawe, czy znajdziemy w pierwszej dziesiątce albumy uchodzące za kultowe.

Dwie płyty rywalizowały do końca o miano albumu XX wieku. Wygrał amerykański zespół THE EAGLES (sama nazwa zawierała dobre proroctwo, bo to przecież „orły”) składankowym albumem Their Greatest Hits, 1971-1975 z 1976 roku, który sprzedał się do dzisiaj w ilości 26 milionów egzemplarzy. Płyta „Orłów” zawiera takie hity jak Take It Easy czy Desperado. Trzeba jednak przyznać, że popularność country-rocka poza USA była niewielka i to głównie amerykański rynek wchłonął ten imponujący nakład. W Polsce utożsamia się The Eagles z hitem Hotel California, ale daremnie go tu szukać (ozdobił składankę Greatest Hits Vol 2). „Wielkim przegranym” płytowej rywalizacji jest nieznośny MICHAEL JACKSON – postać kultowa aż do bólu, gdyby za miarę kultowości przyjąć ilość dzieci płaczących na koncertach z zapaloną świecą w rękach. Jego album Thriller (1982 – 25 milionów egz.) to jednak znakomita płyta, a produkcja Quincy Jonesa zaważyła o powodzeniu takich przebojów, jak Billie Jean i Beat It. Kultowym zespołem jest z pewnością grupa PINK FLOYD – jej legendarny album The Wall (1979 – 23 miliony) znalazł się na wysokim, trzecim miejscu. Warto przypomnieć, że materiał z płyty (wydanej niedawno na nowo w wersji koncertowej) stał się inspiracją filmu Alana Parkera „Pink Floyd The Wall” (1982). Jest to – rzecz jasna – film kultowy: grający główną rolę Bob Geldof z zespołu The Boomtown Rats goli w nim bowiem… brwi. Ale prosimy nie wpadać w panikę: brwi odrosły.

Tyle medaliści. Najcięższa kultowa kapela lat siedemdziesiątych sprzedała swoje
Schody do nieba w ilości zapewniające czwartą pozycję płycie LED ZEPPELIN IV (1971 –  22 miliony). Amerykański piosenkarz, kompozytor i pianista BILLY JOEL (artysta znany w Polsce w niewystarczającym stopniu) umieścił na kolejnym miejscu największe przeboje Greatest Hits Vol 1&2 (1985 – 20 milionów). Lepiej u nas znana grupa FLEETWOOD MAC podbiła wielbicieli płytą Rumours (1977 – 18 milionów). Dopiero na siódmej pozycji znajdujemy „największy zespół XX wieku” (tak wynika ze wszystkich ankiet) THE BEATLES z niezapomnianym Białym albumem (1968 –  17 milionów). Bardziej kultowej kapeli nie znał świat i tak już chyba pozostanie.

Jedyną płytą z ostatniej dekady, która znalazła się w tym gronie, jest płyta… słaba –
Soundtrack z filmu THE BODYGUARD (1992 – 17 milionów). Podstawą jej sukcesu była popularność singla I Will Always Love You w wykonaniu Whitney Houston, ale trudno mówić o kultowym statusie piosenkarki, która występuje w takich miejscach jak Sopot, prawda? Ostatnie pozycje w dziesiątce najbardziej popularnych albumów XX wieku zajmują grupy AC/DC z płytą Back In Black (1980 – 16 milionów) oraz BOSTON, Boston (1976 – 16 milionów). Pierwsza z nich uznawana jest za klasyczną kapelę heavy-metalu. Druga, to amerykańska efemeryda, która nigdy nie powtórzyła trudnego do zrozumienia sukcesu. Boston pozostaje miastem dusiciela z Bostonu…

Na koniec małe porównanie. Oto najbardziej popularne (najlepiej sprzedające się) płyty polskie minionego roku. Dopiero przyszłość pokaże, czy znajduje się wśród nich rzecz kultowa, ale o pewne prognozy spróbujemy pokusić się już teraz. Prym wiedzie płyta
Kayah & Bregovic (565 tysięcy), ale – przy całej swojej popularności – muzyka ta mieści się raczej w kategorii zjawisk biesiadnych. Przy drugim najlepiej sprzedającym się albumie – Jan Paweł II Homilie 1979 (214 tysięcy) – określenie „kultowy” staje się dosyć niezręcznym dwuznacznikiem… Trzecia pozycja albumu Ogniem i mieczem z muzyką Krzesimira Dębskiego do filmowej adaptacji powieści Sienkiewicza (162 tysiące) jest w dużym stopniu zasługą kultowego statusu Trylogii w świadomości Polaków. Dalej na liście jest głównie Stachursky – zjawisko taneczne spoza głównego nurtu, rozgrywające się na parkietach prowincjonalnych dyskotek – i Zakochany Pan Tadeusz Michała Żebrowskiego. Jakie oblicze ma więc właściwie współczesny kult? Czyżby rodził się nowy wzorzec: Disco-Polonez?

Mam pomysł na komercyjny pewniak z poważnymi zadatkami na „płytę kultową” – Michał Żebrowski (ale tym razem jako Skrzetuski) recytuje papieskie homilie na tle muzyki bałkańskiej nowocześnie wyprodukowanej w konwencji eurodance. Sukces przedsięwzięcia (przypominam:
there’s no business like showbusiness) sprawiłby, że i ja musiałbym przytaknąć: A jednak się kręci…

[URODA, 2000]

Popkulturystyka - Kulturystyka

Naszą witrynę przegląda teraz 100 gości