cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

KRÓTKA HISTORIA POPKULTURY

Pierwszym obiektem kultu było – jak wszyscy pamiętamy – słońce. Ludzie pierwotni oddawali mu cześć, składając pokłony oraz ofiary z ludzi wtórnych.

Zauważyli jednak dosyć szybko (już po pierwszym milionie lat), że wielkiego pożytku z samego słońca nie mają – światło i ciepło było bowiem za darmo. Prawdziwą żywicielką okazała się ziemia. Ją więc uczynili obiektem kultu i zaczęli oddawać pokłony do ziemi. Zaczęli też ziemię uprawiać, co przyniosło im plony – stąd wywodzi się słowo kultywacja (to, co uprawiali do tej pory, przynosiło im jedynie więcej ludzi). Ale spora część z nich nadal praktykowała kult słońca, o poranku wołając na jego widok: O! Tak narodził się o!-kultyzm i zabobon, który w postaci utajonej spotykamy do dzisiaj. Rozpoczęła się epoka dobrobytu, której towarzyszyły istotne przemiany społeczne – większość ludzi uprawiała kult ziemi (uprawiając ją samą), inni zaś oddawali hołd tym pierwszym, przywłaszczając sobie owoce ich pracy. Tych drugich nazywamy homo sapiens.

Pierwszym przedmiotem kultowym było – oczywiście – koło, które nie wszędzie jednak znalazło zastosowanie w lokomocji. Archeologia dowodzi, że pojawiło się najpierw na Bliskim Wschodzie (to dlatego nazywamy te odległe rejony „bliskimi”). Ale na przykład w Meksyku zmaterializowało się najwcześniej pod postacią sombrero – okalało głowę mężczyzny w cywilizacji, w której naczelnym środkiem transportu pozostawała kobieta (mężczyźni do dziś nie kalają się tam pracą). Na naszym kontynencie spopularyzowali koło Rzymianie – vide rydwan. Starożytni Grecy obradowali w tym czasie nad kwadraturą koła, w związku z czym nowożytnym pozostała już tylko turystyka (biuro podróży „Rydwan” działa do dziś w Atenach). Najbardziej znanym przedmiotem kultu w wiekach średnich był „magiczny puchar” zwany Świętym Graalem. Nikt go, co prawda, nie widział, ale tzw. kultowość była już wtedy raczej stanem ducha (sam puchar, jako obiekt kultu, przetrwał aż do naszych czasów w obrzędach biesiadnych).

Największy umysł doby renesansu, Leonardo da Vinci, eksperymentował z kołem jako pierwszym fonogramem, jest więc – w pewnym sensie – ojcem współczesnej płyty gramofonowej. Przewidujący geniusz rejestrował dźwięki na płycie granitowej, ale używane prze niego igły pochodzenia zwierzęcego (jeż, jeżozwierz – nie mógł znać australijskiej kolczatki) nie wytrzymały próby czasu i pionierski zapis Leonarda grającego na lirze do dziś nie został odtworzony. Na szczęście naukowcy z NASA nie zaprzestają prób zrekonstruowania jego nagrań, a ostatnie rezultaty ich prac napawają optymizmem. Powodzenie projektu stałoby się największą sensacją 2000 roku, tak w dziedzinie nauki, jak popkultury. Oczekuje się, że płyta
Leonardo na lirze sprzedałaby się dziś w dziesiątkach milionów egzemplarzy (wiadomo, że największe koncerny płytowe zabiegają już o prawa do jej dystrybucji)!

Już najwcześniejsze popisy muzyczne nosiły znamiona kultowości. Nie dysponujemy zapisem koncertów Liszta, ale wiemy, że nastolatki wyły i mdlały na jego występach – dało to zresztą początek lisztomanii. Największą „manią” naszej doby była beatlemania – czterech chłopców z Liverpoolu podbiło świat, zasłaniając sobie czoła grzywkami. Konserwatywni przedstawiciele „starej gwardii” uznali to za bezczelność. Szereg ciemnych typów – wśród nich niżej podpisany – padło ofiarą obsesji na punkcie przygód agenta Bonda („007 zgłoś się”). Charakteryzuje ich tzw. mania prześladowcza – agent Bond często śledził innych.

Najbardziej kultowym zjawiskiem XX wieku okazało się kino, czyli połączenie kultu światła z kultem dźwięku. Narodziło się „gwiazdorstwo” – rozdrobniona forma kultu słońca, uprawiana pod osłoną nocy. Gwiazdorstwo manifestowało się także w dzień, przybierając utajnioną postać fetyszyzmu. Fetyszem (przedmiotem kultowym) mogło stać się wszystko, co przypominało gwiazdora – w latach 50-tych naszego wieku była to skórzana kurtka (Elvis Presley, Marlon Brando). Jak się okazało, ludy słowiańskie uprawiały tę formę kultu już wcześniej (w dawnej polszczyźnie: kultka). Dzięki kinu (dodajmy: amerykańskiemu) powróciliśmy pośrednio do kultu koła pod postacią tzw. czterech kółek. Dziwne, że na naszym gruncie objawił się on szczególną admiracją dla pojazdów niemieckich (
Kulturkampf) – na olej (Mercedes) i benzynę (Benz).

W kolejnych dekadach popularyzowano w Polsce – powracając niejako do okultu – kult jednostki. Paradoksalnie: w PRL-u rzeczy kultowe były zakazane, zaś wszystko, co zakazane, automatycznie uzyskiwało status rzeczy kultowej. Powstało błędne koło: wystarczyło czegoś nie wydać, by stać się autorem działa kultowego! To destrukcyjne
status quo trwało do niedawna, co tłumaczy brak dzieł kultowych w obecnej dekadzie (rytmy bałkańskie mieszczą się w kategorii zjawisk biesiadnych – tak jak puchar). Za to miejsca kultowe były (Stonehenge), są (Manhattan) i będą (ul. Woronicza).

Podróże po miejscach i przedmiotach kultowych – tak w przestrzeni, jak w czasie – nazywamy kulturystyką (nie mylić z pochodnym znaczeniem słowa, oznaczającym „narcystyczne podróże po muskulaturze”). Od tej pory będziemy je uprawiać (czyli: kultywować) na niniejszych łamach.

[URODA, 2000]

KULTURokfull

Rysunek: Tomek Broda

Popkulturystyka - Kulturystyka

Naszą witrynę przegląda teraz 60 gości