cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

fiut_2_small
MICK JAGGER I KOBIETY

Największy Casanova naszych czasów? Niewykluczone. Gwiazdor, milioner i kobieciarz, który z seksu uczynił dyscyplinę ekstremalną. Ala także kochający dziadek, surowy ojciec, czuły i opiekuńczy syn. I zupełnie beznadziejny mąż.

Jaki jest naprawdę stosunek Micka Jaggera, wokalisty The Rolling Stones, do kobiet? Piosenkom zespołu często zarzucano antyfeminizm i przedmiotowe taktowanie płci przeciwnej. Co nie przeszkadzało, że jego członkowie byli przedmiotem pożądania. Marianne Faithfull, znana piosenkarka, która odwiedziła w ubiegłym roku Polskę, niegdyś narzeczona i muza Jaggera, wyznała już dawno: „Chciałam być sławna. Przespałam się więc ze wszystkim Stonesami i obstawiłam wokalistę”.

Żona-nie żona Jaggera, modelka Jerry Hall, powiedziała ostatnio, podczas kolejnej beznadziejnej próby rozwodu (ślubu udzielił im szaman, o czym za chwilę): „Mick to cudowny człowiek i okropny mąż”. O co poszło tym razem? O „wypadek przy pracy” – Mick Jagger niechcący zrobił dziecko brazylijskiej modelce, ma z nią syna.

Ale Jagger doszedł do porozumienia z Jerry. I – jak zawsze – wykpił się ułamkiem sumy, którą próbowano mu wyrwać. Podobno osiem milionów załatwiło sprawę, tak przynajmniej podała prasa, oficjalnego komunikatu nie było. Niechętnie, ale udzielił jednak łaski ojcostwa dziecku swej brazylijskiej modelki. Luciana Morad na zlecenie sądu przeprowadziła u chłopca badania krwi i nie można było wykluczyć, że ojcem jest wskazywany przez nią milioner. Mały Lucas urodził się w maju 1999 roku.

Ale już dwa lata później ukazał się nowy solowy album Jaggera, i towarzyszył mu dokumentalny film, „Jestem Mick Jagger”, przetykany sielankowymi obrazkami z życia rodzinnego „państwa Jagger” – Jerry Hall, niczym jasnowłosa bogini płodności, otoczona stadkiem mniej i bardziej dorastających dzieci, zachowuje się jak regularna żona i nic nie wydaje się zakłócać harmonii stadła. A po wyprowadzeniu się Micka dwa lata wcześniej, nic nie zakłócało jej tak, jak... zazdrość Jaggera. Mick nie mógł patrzeć na coraz to młodszych kochanków, którymi otaczała się odtrącona kobieta.

Nigdy nie radził sobie z zazdrością – pokazał to już skok w bok wykonany przez Marianne Faithfull i cała seria odskoków, jakie miała na koncie Jerry Hall. Koniec 1998 roku – obfitującego w sukcesy zespołowe – nie był łatwy dla Jaggera, a sprawy dopiero zaczynały się komplikować. Jerry urodziła mu przed rokiem drugiego syna, jednak to o jego dziecku z Lucianą Morad trąbiła cała światowa prasa. Modelka – specjalność: bielizna – przejechała się po Rio w karnawałowej paradzie, prezentując słynną ciążę, jakby miała powić co najmniej dziecko bożka. Podobno Jagger usiłował zapłacić dziewczynie za milczenie. Luciana nie chciała jednak pieniędzy za dyskrecję, tylko pieniądze na dziecko. A to już nie jest jednorazowa „szybka piłka”. Tym razem pierwsza nie wytrzymała Jerry Hall i po raz kolejny wystąpiła o rozwód. Miała dość wszystkiego, najbardziej zaś – ironicznych docinków własnych dzieci. Zresztą już wcześniej pokłóciła się Mickiem, który nie wyraził 14-letniej córce Elisabeth zgody na modelowanie. „Codziennie czytałam o tym w gazetach” – skarżyła się prasie. „Żadna kobieta by tego nie zniosła, to publiczne upokorzenie i osobisty dramat!”

Kiedy matka Micka, pani Eva Jagger, zmarła latem 2000 roku, bliscy znajomi byli zgodni, że Jagger bardzo to przeżył. Zaostrzyła się jego nadopiekuńczość w stosunku do starszych córek. Kiedy 29-letnie Jade, znana projektantka biżuterii, miała na Ibizie, gdzie mieszka, wypadek samochodowy z udziałem obu córek, Assisi i Amby, dziadek sprowadził wszystkie trzy do Londynu wynajętym od ręki odrzutowcem. Nie zabrakło komentarzy, że jego ludzie dotarli na miejsce wypadku wcześniej niż policja. Czyżby Jagger usiłował nie dopuścić do badania krwi? Młodsza córka, Elizabeth, wbrew ojcu zachęcana  przez mamę do kariery modelki, bywała porywana przez Micka dosłownie z wybiegu, jak latem ubieglego roku w Nowym Jorku. Ale potem chodziła razem ze słynnym tatą i grupą rówieśników na koncerty i panowała między nimi pełna zgoda.

Nieustannie słyszymy o miłosnych podbojach Micka Jaggera. Wszędzie, gdzie tylko się pojawi, otoczony jest kobietami. W nocnych klubach Manhattanu, gdzie ma dom i gdzie lubi pokazywać się incognito. Na wyspie Mustique, gdzie zbudował posiadłość i najchętniej przebywa w towarzystwie rodziny. W Londynie, do którego nadal wraca, i w Poce-sur-Cisse pod Amboise nad Loarą Francja, gdzie kupił uroczy zameczek.

Ale Mick Jagger A.D. 2002 – ponownie w trasie ze swoim zespołem – to już inny człowiek. Wolny od narkotyków, od pijaństwa i takich zmór rock’n’rollowego życia jak groupies, dziewczęta do jednorazowego użytku. Chutliwy milioner to już dziadek, który powiedział: „W moim wieku trzeba bardzo ciężko pracować, żeby nadal czuć się młodo. Podczas tourneé nie tykam mocnych alkoholi i staram się jak najwięcej spać, nawet 10 godzin dziennie. I nie chodzę już ani do nocnych klubów, ani do dyskotek. No – chyba tylko po to, żeby poderwać dziewczyny…”

Idol konsekwentnie odmawiał wstąpienia z Jerry w normalny związek. Małżeństwo z pierwszą żoną, Bianką, najwyraźniej mu wystarczało, a rozwód okazał się kosztowny pomimo intercyzy. Wymyślił więc rozwiązanie „kompromisowe”. Przystąpił z Jerry do ślubu u szamana na wyspie Bali na Oceanie Indyjskim (jednym słowem „poleciał sobie w gumy”). Mają razem więcej dzieci, niż Mick – poza tym świetna głowa do rachunków – może zapamiętać. Tak przynajmniej powiedział po trzecim...

Dwie kobiety, które odegrały największą rolę w życiu Jaggera, miały we własnych życiorysach niesławny „rozdział paryski”. Ale Mick traktował je inaczej. Nieżyjący już dziś Ronnie Lane, były basista grupy The Faces, skarżył mu się kiedyś na kłopoty z dziewczyną. „Daj spokój, Ronnie. Znam wspaniały burdel w Paryżu, zabiorę cię tam” – poradził mu kolega. „Ale ja nie chcę jakiejś starej zdziry!” – protestował Lane. „Uważaj, co mówisz” – zadrwił Jagger. „To stamtąd wziąłem sobie żonę…” Było to jeszcze w okresie jego małżeństwa z Bianką. Parę lat później, żyjąc u boku Jerry Hall, powiedział: „Życie jest cudowne. Życie zawsze jest cudowne, kiedy ma się przy sobie właściwą dziewczynę.” Jerry Hall łączyła w sobie najlepsze cechy Marianne Faithful i Bianki i to stanowiło o jej przewadze. Marianne pozwoliła się Jaggerowi zawojować. Bianca przeciwnie, była agresywna i wulgarna – mąż po prostu przed nią uciekł.

jerryhall Kiedy ją poznał była, prozaicznie, modelką. Ale proza jej życia miała swój koloryt. Na imprezach paryskiego towarzystwa Jerry i Grace Jones, murzyńska piosenkarka, odstawiały erotyczny “czarno-biały” przekładaniec, który stworzył wokół śmiałych dziewcząt atmosferę sensacji. Jerry Hall została dziewczyną Briana Ferry’ego, solisty Roxy Music. Porzuciła go dla Micka, solisty innego zespołu. Brian nie potrafił się pogodzić z odejściem Jerry i ujawnił niechlubny epizod z jej przeszłości: zanim ją wyciągnął z rynsztoka modelka latała do Iranu na rachunek samego Szacha!

Mick i Jerry byli jedną z ulubionych par lat 80-tych, magazyny chętnie umieszczały ich fotografie na okładkach. Współżycie obojga układało się dość harmonijnie, jeśli nie liczyć setek drobnych miłostek, które Mick uprawiał na boku. Był “na bieżąco” ze wszystkimi kobietami z otoczenia Andy’ego Warhola (sam Warhol ich – jak wiemy – nie tykał), a Nowy Jork podsuwał mu ciągle nowe zdobycze, skrzętnie odnotowywane przez gazety. Księżna Małgorzata (ta była „tylko fanką”), Margaret Trudeau (ta ponoć także, ale narobiła wstydu premierowi Kanady), Natasha Frazer (córka Lady Antonii), Valerie Perrina (kosmiczne spełnienie z filmu “Rzeźnia numer pięć” w/g Vonneguta), Blandy Uzielli (włoska “miss”), Victoria Vicuna (dla odmiany “miss” wenezuelska), Nenna Eberstadt (wnuczka milionera Ogdena Nasha). Ale nosił wilk razy kilka…

Jerry Hall zazdrosna może nie była, ale sięgnęła po wypróbowany sposób ujarzmienia swego samca i dla odmiany to ona przyprawiła mu rogi. Z multimilionerem Robertem Sangsterem, największym hodowcą koni wyścigowych na świecie (ocenianym wtedy na 850 milionów dolarów). Cytat z Jerry: „Robert mógłby kupić dziesięciu takich jak Mick”. To fakt, ale Jagger nauczył się nosić rogi z godnością jeszcze przy niewiernej Marianne, która 13 lat wcześniej skoczyła w bok z włoskim producentem filmowym, Mario Shifano). Kiedy prasa wyczerpała temat, skruszona Jerry rzuciła się w ramiona Micka na lotnisku w Paryżu. Jagger spytał krótko: „Gdzie byłaś?!” Nie czytał gazet?

Małżeństwo było niewątpliwie ostatnią rzeczą jakiej potrzebował Mick Jagger, ale popełnił ten błąd zafascynowany ognistą Nikaraguanką, która także poznał w Paryżu. Po zakończeniu jednego z koncertów Stonesów w 1970 roku w eleganckim hotelu Grzegorz V odbyło się nieformalne przyjęcie – zaproszono muzyków i ich przyjaciół. Wśród gości znalazł się Donald Cammell, reżyser filmu “Performance” z Jaggerem i to on przedstawił Mickowi ognistą, południową piękność, mówiąc: „Będziecie mieć wielki romans. Jesteście stworzeni dla siebie.”

Ognista piękność nosiła egzotyczne imię Bianca. Udali się do mieszkania Cammella, gdzie w towarzystwie gospodarza i jego damy – Etiopki imieniem Miriam – wypili butelkę szampana. Miły gospodarz zaproponował następną butelkę, albo choć czteroosobową orgię, ale Mick odmówił. Po chwili przepadł z nową znajomą w sypialni, a rano nie było po nich śladu. Urzeczony jej urodą Mick zorganizował sesję fotograficzną u słynnego artysty, Davida Baileya, który mógł kiedyś zostać jego szwagrem – gdyby Jagger ożenił się z Fotografik zdenerwował czymś ognistą modelkę, która krzyknęła na niego, dodając kilka przekleństw po hiszpańsku. Usłyszał to służący Baileya, czarny Brazylijczyk i odpowiedział w podobnym dialekcie, po czym oboje znikli w kuchni. Przez blisko półtorej godziny nie można było się tam dostać i Bianca wołała tylko: „Jestem zajęta! Jestem zajęta!” Kiedy wyszli, Murzyn powtarzał zachwycony: „Ona jest cudowna, cudowna!” Wyznał potem chlebodawcy, że rozmawiali w bardzo rzadkim dialekcie: „Jedyne kobiety, które jeszcze mówią w ten sposób, to ladacznice...”

Bianca zawróciła Mickowi w głowie, a nie wyobrażała sobie innego ślubu niż… kościelny. Zakochana para wybrała na miejsce ceremonii kościółek na francuskiej Rivierze, z widokiem na zatokę i port w St.Tropez. Suknię zakupiono w Londynie, a obrączki Mick sam wybrał w Paryżu. Nawet jego rodzice dowiedzieli się o ceremonii 48 godzin wcześniej. Rodzice panny młodej nie zasłużyli na zaproszenie, nie ta klasa. Oczywiście absolutna większość zaproszonych stanęła na głowie, żeby nie przegapić takiej sensacji. Wyjątkiem był znany satanista Kenneth Anger, który przesłał na ręce Micka telegram stwierdzający, że poczeka na przyjęcie z okazji rozwodu. Z Londynu przyleciał wyczarterowany samolot –  muzyków reprezentowali m.in. Eric Clapton, wszyscy Stonesi i dwie pary Beatlesów – państwo McCartney oraz państwo Starkey.

Wśród nazwisk arystokratycznych wyróżniała się trójka gości z rodu Ormsby-Gore i dwoje Churchilli. Świadkami cywilnymi byli Roger Vadim oraz Nathalie Delon, natomiast do ołtarza poprowadził pannę młodą sam Lord Lichfield. Przebieg ceremonii zakłócały na każdym kroku tłumy gapiów. Garnitur Jaggera ucierpiał nieco od entuzjazmu nieproszonych gości, lecz większą sensację wzbudzała nietypowa suknia Bianki – dekolt śmiałej latynoskiej piękności wydawał się nie mieć końca… Ksiądz udawał, że niczego nie widzi i robił swoje z zawodowym spokojem. „Kiedy jest się postacią na miarę Micka Jaggera, trudno oczekiwać prywatności w małżeństwie” – pocieszył pogniecionego gwiazdora. Oprawę muzyczną stanowiły wybrane przez Biankę fragmenty ścieżki dźwiękowej z filmu “Love Story”.

Przyjęcie weselne trwało do rana, zaś atmosfera była – jak określił to jeden z gości –  “lekko niezdrowa”. Do występu Stonesów nie doszło, Keith Richards dosyć wcześnie osunął się na podłogę i tam już pozostał. Bianca opuściła zgromadzenie zaraz po tym, jak mąż zaczął śpiewać z kolegami. Żegnano ją z żalem – strój, który przywdziała na przyjęcie, można było określić jako topless… Jeden z przyjaciół Jaggera podsumował wydarzenie słowami: „Niezupełnie rozumiałem, o co w tym wszystkim chodziło…”

biancajagger

Kiedy w 1977 roku Bianca wniosła sprawę rozwodową, nie było to zaskoczeniem. Mick od dawna mógł się spodziewać tego kroku. To, że mariaż ów przetrwał – nawet formalnie – aż siedem lat, można wytłumaczyć osobowością samej Bianki. Nie dała się nigdy sprowadzić do roli kobiety-breloczka. Powtarzała z dumą: „Nigdy nie byłam panią Jagger. Nigdy! Zawsze Bianką Jagger.” Oboje mieli charaktery despotyczny, wybuchowe, zaborcze. Oboje mieli tabuny kochanków – nawet na tym polu Bianca bez kompleksów podejmowała wyzwanie. Na szczęście akceptowali taki styl życia. Po burzliwym rozwodzie Bianka Jagger powiedziała: „Mick ożenił się ze mną, bo wydawało mu się, że kocha się z samym sobą”. Naprawdę byli do siebie podobni.

Natomiast jego wcześniejsza dziewczyna była inna – subtelna blondynka i muza. Nazywała się Marianne Faithfull (co oznacza “wierna”), była zdolną piosenkarką i aspirującą aktorką. „Zaliczyła” wszystkich Rolling Stonesów mając 16 lat! A była panienką z dobrego domu, córką austriackiej baronowej Erisso. Odebrała nienaganne wychowanie, prowadziła się więc najgorzej jak umiała. A może przyczynił się do tego kilkuletni pobyt w szkole zakonnej? Jagger nie krył wrażenia, jakie na nim zrobiła.

Marianne i Mick stali się jedną z najbardziej popularnych par „Undergroundu”– w owych latach utożsamianego w Londynie z rozpustą, narkotykami i rock’n’rollem. Marianne pojawiła się w nagłówkach prasowych, jako niesławna “naga dziewczyna na narkotycznej orgii”. Podczas nalotu policji na posiadłość gitarzysty Stonesów, szokowała oddział, osłaniając swoje ponętne nagie ciało podniesionym z podłogi dywanikiem, który zresztą wciąż się z niej zsuwał. Dywanik przeszedł do legendy zespołu, a sama Marianne Faithfull miała doskonałą zabawę. Ale do czasu.

marianne-faithfull Wszyscy doskonale się bawili, aż do tragicznej śmierci Briana Jonesa, gitarzysty i założyciela The Rolling Stones. Wrażliwy i kompletnie nieodpowiedzialny Brian przedawkował narkotyki – od których był rozpaczliwie uzależniony – i utopił się we własnym basenie w lipcu 1969 roku. Złota era “Dzieci Kwiatów” dobiegała powoli końca i używki zaczynały zbierać krwawe żniwo. Marianne nie ustępowała Brianowi – brała wszystko, w każdej ilości, w każdej kombinacji. Najbardziej niepokojące było jednak jej uzależnienie od heroiny. Znaną parę kosztowało utratę dziecka: w 1968 roku Marianne poroniła w połowie szóstego miesiąca ciąży z Jaggerem. Kiedy wyjeżdżali we dwoje do Australii – zagrać w filmie Richardsona “Ned Kelly” –  Mick miał z nią już same kłopoty. Już pierwszego dnia pobytu w Sydney, Marianne straciła przytomność w hotelu – zażyła 150 tabletek uspokajających! Przewieziono ją do szpitala, gdzie spędziła przeszło cztery doby w stanie śpiączki. Po odzyskaniu przytomności nakazano jej przymusową hospitalizację z powodu uzależnienia od heroiny. O udziale w filmie nie było mowy i producent zastąpił ją inną aktorką.

Ale Jagger nie tracił czasu. W przelocie przeleciał ładną, ciemnoskórą Marshę Hunt, aktorkę występującą w londyńskiej inscenizacji musicalu “Hair” (w porywach nago, co chyba wywarło na nim największe wrażenie). I z robił jej nieplanowane dziecko – swoje pierwsze. Ciekawe, że matka Micka, miała dowiedzieć się o wnuczce-Mulatce z prasy – tak przynajmniej twierdziła. W tym samym czasie prasa rozpisywała się też szeroko o romansie Micka z dziewczyną przyjaciela. Śliczna Anita Pallenberg, znana z kultowego filmu Rogera Vadima „Barbarella”, gdzie grała u boku Jane Fondy, była w zespole dziewczyną „przechodnią”. Mick zapoznał się z nią dogłębnie na planie filmu “Performance”, co ciekawe, dokładnie wtedy, kiedy reżyser Donald Cammell zawołał: Akcja! Oczywiście okolicznością łagodzącą był fakt, że oboje w nim grali. Zresztą czy stosunek przed kamerą – nawet dopełniony – uznajemy za zdradę?

Wcześniej, bezpośrednio przed Marianne, Mick żył z modelką, Chrissie Shrimpton – rodzoną siostra wziętej modelki Jean Shrimpton, dziewczyny wziętego fotografika Davida Bayleya. Przebąkiwali nawet oboje o planach małżeńskich, ale czas płynął i Chrissie mówiła o ślubie coraz częściej, Mick – coraz rzadziej. Wiedziała, że dzieli swojego mężczyznę z setkami groupies, ale bardziej przeszkadzało jej czekanie w pustym domu, tym bardziej, że nawet podczas powrotów Micka sielanka nie była pełna. Nie ona jedna czekała, nie ona jedna znała datę powrotu idola. Dziewczęta włamywały się do ich mieszkania, ukrywały w zakamarkach. Bywało, że budzili się we własnej sypialni, a dokoła siedziało już kilka panienek. Od tych, którym zabrakło odwagi, roiło się na ulicy wokół domu. Między Chrissie a Mickiem robiło się coraz gorzej. Temat ślubu przestał powracać, zaczęły się awantury i bijatyki na talerze – styl hollywoodzki. Mick mówił, że musi sobie znaleźć dziewczynę “z klasą”.


Chrissie Shrimpton targnęła się na swoje życie, przyjmując nieobliczalną dawkę środków uspokajających. Zaledwie kilka dni wcześniej oboje z Mickiem powiedzieli prasie, że rozstają się bez żalu – najwidoczniej nie mogła znieść ani stresów życia z Jaggerem, ani wstydu życia bez niego. Odratowana, wyprowadziła się z mieszkania. Mick wynajął firmę przewozową do usunięcia jej rzeczy, ale odmówił zapłacenia rachunku niedawnej narzeczonej za szpital. Odesłał czek bez słowa komentarza.

Już wcześniej zepsuły go groupies – dziewczęta gotowe oddać młode, czasem wręcz dziewicze ciało ukochanemu idolowi. Były ich tysiące. Kiedy chłopcy z The Rolling Stones ruszali w trasę koncertową nawet hotele nie były bezpiecznym schronieniem. Wyciągali po kilka dziewczyn spod jednego łóżka. Nie wiadomo, jak dostawały się do hotelu, jak forsowały drzwi. Chowały się w szafach i w łazienkach. Każda błagała, żeby to właśnie ją raczono zostawić na noc. Najczęściej zostawiano po kilka…

Odpowiedzmy więc sobie na pytanie: Czy facet, który miał takie ilości stosunków z kobietami, może mieć do nich taki sam stosunek jak inni faceci?

[GALA, 2002]

fiut_1_smallfiut_2_small fiut_3_small fiut_1_small fiut_2_small fiut_3_small

Foto: archiwum

Satysfakcja - The Rolling Stones

Naszą witrynę przegląda teraz 21 gości