cheapest online indian pharmacy for prednisone or generic buy Prednisone with american express prednisone online no prescription fed x purchase cheap prescription prednisone buy Prednisone free consultation Buy Propecia canadian online pharmacy priligy priligy shipment to albania purchase Doxycycline doxycycline hyclate can you buy tramadol online buy Prednisone pay cod generic prednisone canada prednisone c.o.d. buy ventolin inhaler antibiotics guide ventolin inhaler coupons buy tramadol online no prescription cod antibiotics effects prednisone on line buy ventolin online usa prescribing prednisone tablets australia buy online zithromax

NYC_cohen_small
LEONARD COHEN W KANADZIE

Nie wytrzymałem. Na wieść o tym, że Leonard Cohen ponownie wyrusza w trasę, poleciałem do Kanady i wysłuchałem go na żywo na kilku koncertach. 



O tej trasie mówi się, że Cohen po prostu musiał się na nią zdecydować. Artysta jest całkowicie zrujnowany finansowo, po głośnej i szeroko dyskutowanej aferze, w której oszczędności całego życia pozbawił go osobisty doradca finansowy. Stara przyjaciółka ciesząca się bezgranicznym zaufaniem Cohena. Mieszkający skromnie w Los Angeles twórca stracił miliony, pozostało mu 150.000 dolarów, a to nie jest znacząc sumą nie tylko w Kalifornii... O nieco wymuszonym charakterze trasy świadczy też brak nowej płyty – artyści promują najczęściej premierowe nagrania. Ostatnie występy Cohena odbywały się w latach 1988 i 1993. I nic potem nie wskazywało, że wróci na scenę.

 

Teraz zaś nic nie wskazuje na to, że Cohen występuje bo musi. Przeciwnie. Te kilka koncertów, które widziałem w Kanadzie, przekonują, że może to być jego najlepsze tournee w życiu. Jak nazwać misterium, na którym owacje na stojąco następują po każdym utworze? Artysta gra z 9-osobową grupą i jest to zespół mistrzów. W chórku, stanowiącym wizytówkę brzmienia Cohena, występują tym razem aż trzy wokalistki: Sharon Robinson (kompozytorka muzyki do wielu nowych piosenek poety) oraz duet The Webb Sisters z Wielkiej Brytanii. Nie zabrakło też wirtuoza grającego na licznych instrumentach etnicznych (jak bandurria czy oud, lutnia arabska), często kluczowych dla aranżacji piosenek. Tym razem jest nim Javier Mas z hiszpańskiej Saragossy.

Początek trasy był niejako „rozgrzewką” przed głównym sprawdzianem w Toronto (ten wypadł rewelacyjnie) oraz przed czerwcowymi koncertami w Europie (początek: 13.06 – Dublin). Początek trasy to dogrywanie repertuaru, pełny brak rutyny, pełna nieprzewidywalność. I te jego legendarne zapowiedzi, dopiero testujące publiczność, spontaniczne. Poetyckie, jednocześnie zaś pełne humoru. „Ostatnim razem stałem na scenie 15 lat temu. Miałem ledwie 60 lat – młody marzyciel z głową pełną szalonych pomysłów...” Teraz jako dojrzały mężczyzna nawiązywał ze słuchaczami kontakt o niespotykanej wręcz serdeczności. Żartował ze swojej słynnej depresji i depresyjności swych tekstów. W zapowiedzi do piosenki „Ain't No Cure For Love” (Nie ma lekarstwa na miłość) Cohen powiedział, że „studiował wszystkie religie i wszystkie filozofie, ale pogoda ducha i wesołość wdzierały się w jego życie mimo wszystko”. Z wdziękiem przerysowywał legendarne uzależnienia. Bo co robił przez te lata odosobnienia?

LC_01_300w 

Brał „prozak, paxil, welbutrin, ritalin” – ten ostatni zgrabnie zrymowany z zaczepnym: And how have you been? (A jak wy się czujecie?). A kiedy „rycząca czterdziestka” z publiczności rzuca donośnie „Viagrę!”, Leonard uśmiecha się tylko. To nie było fair. Każda reakcja byłaby poniżej jego klasy – tak potwierdzenie, jak i zaprzeczenie.

Koncerty w Kanadzie były przeżyciem magicznym. Kontakt z artystą? Nie ma w tym równych. Jest poetą i gentelmanem. Zespół? Mistrzowie. Swobodne skupienie, pełne oddanie, ale też szeroki margines swobody – nieustanne zmiany brzmienia muzyki, liczne partie solowe. A piosenki! Jedyne w swoim rodzaju. Wykonywany zestaw dał poczucie niewiarygodnej wagi autorskiego materiału Leonarda Cohena. Właściwie – poza „Suzanne” (Zuzanna) i „Bird On The Wire” (Ptak na drucie) – nie wykonywał zupełnie utworów dawnych. Tych, które grywał na żywo lata temu. Jego repertuar obejmuje teraz głównie piosenki z ostatnich dwóch dekad (z albumu I’M YOUR nie zagrał tylko dwóch numerów). Rozpoczynał piosenką „Dance Me To The End Of Love” (Tańcz mnie po miłości kres) z albumu VARIOUS POSITIONS z 1984 roku.

Osobne miejsce zajmowały w koncercie utwory wykonywane w wysublimowanych wersjach akustycznych. Jak na przykład „Who By Fire” (Kto od ognia), poprzedzone długim solowym preludium na lutni. W pierwszej części koncertu pojawiły się obok siebie dwie piosenki napisane przez Cohena (tekst) z Sharon Robinson (muzyka) – „Everybody Knows” (Wszyscy wiedzą) oraz „In My Secret Life” (W moim tajemnym życiu). Ta pierwsza – wsławiona partią lutni arabskiej – była początkiem współpracy obojga artystów w 1988 roku. Ta druga zaś – to utwór otwierający album TEN NEW SONGS (2001), napisany w całości przez Leonarda i Sharon. A zarazem największy przebój Cohena w Polsce od czasu „Dance Me To The End Of Love” (pośrednio, to właśnie ten utwór stał się zaczynem Disco Polo). Klamrą spinającą pierwszą część koncertu były dwa utwory z albumu THE FUTURE (1992). Apokaliptyczna pieśń tytułowa („Widziałem przyszłość, bracie – przyszłość to zbrodnia”) oraz jeden z najbardziej optymistycznych, podnoszących na duchu utworów Cohena, „The Anthem” (Hymn), wykonywany w pełnej chóralnej glorii. Oda do radości?...

Drugą część koncertu zdominowały utwory nowsze, ale wielkie wrażenie zrobiło i tym razem magiczne, akustyczne odegranie „The Gypsy’s Wife” (Żona cygana). Kolejnym momentem inspiracji była recytacja „A Thousand Kisses Deep” (Na głębokości tysiąca pocałunków) – wiersza, a nie piosenki o tym samym tytule, lecz o innym tekście. To w tej części koncertu pojawiły się tak mocne utwory jak refleksyjne „Tower Of Song” (Wieża pieśni – genialna piosenka o duchowej kondycji autora piosenek), niezwykle gorzki komentarz do naszych czasów, „Boogie Street”, czy też epicki atak na upadek wartości demokratycznych, „Democracy”. Na niekończące się bisy – w zasadzie pełna trzecia część koncertu – złożyły się porywające „First We Take Manhattan” (Najpierw weźmiemy Manhattan), czy też absolutnie natchniona wersja „Waiting For A Miracle” (Czekając na cud). Każdy koncert Leonarda Cohena na tym tournee to istny cud.

Czy artysta zawita w tym roku do Polski? Do tej pory było kilka spalonych podejść, w tym plotki o wielkiej gali w Stoczni Gdańskiej (na szczęście tylko plotki). Impresariat, z którym pozostaję w stałym kontakcie potwierdził kilka dat na przełomie września i października. I już nie mogę się doczekać! A za rok i tak pojadę do Carnegie Hall.

LC-ticket-880

KANADA (czerwiec 2008)

Piosenki wykonane na koncertach:
Hamilton, Ontario – Great Hall Hamilton Place
Toronto, Ontario – Sony Centre For The Performing Arts

(I część) Dance Me To The End Of Love, The Future, Ain't No Cure For Love, Bird On The Wire, Everybody Knows *, In My Secret Life *, Who By Fire, Anthem

(II część) Tower Of Song, Suzanne, The Gypsy’s Wife, Boogie Street *, Hallelujah, Democracy, I'm Your Man, A Thousand Kisses Deep [recytacja], Take This Waltz

Bisy: Heart With No Companion, Waiting For The Miracle *, First We Take Manhattan, That Don't Make It Junk *, If It Be Your Will [The Webb Sisters], Closing Time, I Tried to Leave You, Whither Thou Goest ** [cały zespół a cappella]

Wszystkie utwory Leonard Cohen z wyjątkiem (*) Leonard Cohen & Sharon Robinson oraz (**) Guy Singer

[NOWY DZIENNIK, 2008]

Leonard Cohen - Archiwum

Naszą witrynę przegląda teraz 40 gości